Dzięki uprzejmości firmy Glorious miałem okazję przedpremierowo przetestować ich najnowszy model skierowany do entuzjastów ergonomicznych rozwiązań – Glorious Model D3.

To jedna z najciekawszych myszek, jakie miałem przyjemność testować w swojej recenzenckiej karierze. Jak wspomniałem w tytule, Model D3 ma potencjał, by realnie wpłynąć na rynek urządzeń peryferyjnych.

Dlaczego tak sądzę? Co dokładnie kryje się za tym stwierdzeniem? Czy oprócz innowacyjnych technologii oferuje również wysoką jakość wykonania? Zapraszam do lektury!

tocSpis treści

    Specyfikacja

    • Typ produktu: mysz dla graczy
    • Łączność: 2,4 GHz
    • Sensor: BAMF 3.0 30K
    • Przełączniki główne: optyczne 130M
    • Waga: ok. 69 gramów
    • Gwarancja: 2 lata
    • Cena: ok. 740 złotych

    Opakowanie i jego zawartość

    Już na pierwszy rzut oka opakowanie robi wrażenie – głównie za sprawą swoich pokaźnych rozmiarów. Pod względem estetyki również wypada bardzo dobrze, a nawet powiedziałbym: zaskakująco przyzwoicie. Na froncie od razu widzimy, jak prezentuje się testowany dziś gryzoń. Co istotne, grafika została odwzorowana w skali odpowiadającej rzeczywistym wymiarom Glorious Model D3, co zasługuje na pochwałę. Całość utrzymano w biało-szaro-pomarańczowej kolorystyce. Pomimo zastosowania cienkiego kartonu, opakowanie sprawia wrażenie solidnego i wytrzymałego.

    Boczne ścianki pełnią funkcję informacyjną, prezentując kilka kluczowych cech produktu. Na jednej z nich znajdziemy dane dotyczące częstotliwości próbkowania oraz podświetlenia RGB. Druga strona zdradza zupełną nowość – system InfinitePlay, czyli technologię wymiennych baterii zasilających myszkę. To właśnie tę innowację (a raczej jej implementację) uważam za prawdziwie rewolucyjną.

    Tył opakowania nie zaskakuje – przypomina to, co znamy z wielu innych modeli. Znajdziemy tam chwytliwe hasła marketingowe oraz specyfikację techniczną, obejmującą m.in. wagę, zakres DPI, zastosowany sensor czy deklarowany czas pracy na jednym ładowaniu.

    Po otwarciu pudełka szybko odkrywamy źródło wspomnianej wcześniej „twardości” opakowania. Wnętrze zostało podzielone na dwa oddzielne kartonowe pudełeczka. W jednym z nich znajduje się stacja ładująca – trudno ją jednoznacznie nazwać, bo pełni wiele funkcji, o których opowiem nieco później. W drugim znajdziemy samą myszkę, dongiel USB-C umożliwiający pracę bezprzewodową oraz kabel.

    Luzem dorzucono również holograficzne naklejki, kartę gwarancyjną i instrukcję obsługi.

    Do pełni szczęścia zabrakło jednak dodatków takich jak zapasowe ślizgacze czy zestaw antypoślizgowych gripów. Jak na myszkę z tej półki cenowej, można było oczekiwać nieco więcej. Pod tym względem Glorious Model D3 nie błyszczy.

    Glorious Model D3 Wireless opakowanie i jego zawartość

    Jakość wykonania i wygląd

    Jedno muszę przyznać – Glorious Model D3 Wireless zaskoczył mnie jakością wykonania. Jasne, przy tej cenie nie powinno to dziwić – ale tutaj naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Użyte materiały sprawiają wrażenie „premium”, a spasowanie stoi na najwyższym poziomie. Żadnych luzów, żadnego trzeszczenia, skrzypienia czy niepokojących dźwięków. Po prostu świetna robota!

    Design jest… hmm, specyficzny – to chyba najtrafniejsze określenie. Glorious Model D3 z pewnością nie przypadnie do gustu miłośnikom minimalizmu i prostoty. Jest tu wszystko – fikuśny kształt pełen przetłoczeń, warstw, podziałów na „płaty”, pod którymi kryje się mleczny plastik idealnie podkreślający iluminację świetlną.

    À propos podświetlenia – mamy tu naprawdę wiele trybów pozwalających na definiowanie efektów oraz ich intensywności. Muszę przyznać, że mimo mojego sceptycyzmu wobec nadmiaru „świecidełek”, uzyskany efekt może się podobać.

    Kolejnym dodatkiem są srebrne wstawki – znak Glorious na wierzchu oraz napisy po bokach. Na tle czarnej bazy wyróżnia się też pomarańczowa bateria, umieszczona niemal na samym końcu naszego gryzonia.

    Czy jest ładnie? To już kwestia gustu – jedno jest pewne, nudno nie będzie!

    Powierzchnia

    Glorious Model D3 pokrywa bardzo matowa powierzchnia. Jej delikatnie nierówna faktura jest lekko – ale przyjemnie – wyczuwalna pod palcami. Podczas użytkowania nie zdarzyło mi się mieć problemów z przyczepnością – nawet w najbardziej intensywnych momentach rozgrywki. Widać, że producent przyłożył się do tego aspektu.

    Skoro już mowa o wyglądzie – myszka przypadnie do gustu pedantom. Odciski palców są praktycznie niewidoczne, dzięki czemu Glorious Model D3 cieszy oko przez cały czas. Jedynym drobnym mankamentem jest podatność na kurz i paprochy – to efekt czarnego koloru, który niestety lubi eksponować takie detale.

    Przyciski główne, boczne i scroll

    Przyciski główne, w które wyposażono Glorious Model D3, są dość zwyczajne – ale nie ma w tym nic złego, gdy tę zwyczajność wykonano naprawdę dobrze. Zastosowano tu przełączniki optyczne, które skutecznie chronią przed niechcianym dwuklikiem w przyszłości.

    Ich feeling jest bardzo przyjemny – twarde, sprężyste, ale nieprzesadnie głośne. Odczucia z klikania lewego i prawego przycisku są niemal identyczne, co zasługuje na kolejny plus. Osadzenie również bez zarzutu – wszystko trzyma się solidnie.

    Jedyny drobny minus to metaliczny pogłos – charakterystyczny „ping” słyszalny przy klikaniu lewego przycisku. Nie jest to poważna wada, ale da się go wychwycić, szczególnie gdy naciskamy przycisk na samym jego początku.

    Boczne guziki po lewej stronie myszki mają średni rozmiar. Zaskoczyła mnie ich głośność – podobnie jak główne przełączniki, są naprawdę ciche. Nie od dziś wiadomo, że jestem fanem charakterystyki przycisków zastosowanych w Modelu D3. Klik jest płaski, spójny w obu przyciskach, a ich osadzenie – wzorowe. Korzystanie z nich to czysta przyjemność.

    Scroll, czyli ostatni element opisywany w tym akapicie, również wpisuje się w nurt pozytywnej „zwyczajności”. Producent nie podaje konkretnego modelu, ale praktyka pokazuje, że działa bardzo dobrze. Przeskok jest przyjemny – choć mógłby być nieco bardziej wyczuwalny. Klik natomiast jest wyraźny, trudny do przypadkowego aktywowania. Wisienką na torcie jest gumowa powierzchnia z wytłoczeniami – subtelna, ale skuteczna, dobrze współpracująca z palcem.

    Glorious Model D3 Wireless

    Łączność, bateria i ślizgacze

    Nigdy bym nie przypuszczał, że najbardziej emocjonującym akapitem w mojej recenzji okaże się „łączność i bateria”!

    Zaczynając od bardziej „standardowych” rozwiązań – Glorious Model D3 Wireless pozwala na pracę za pomocą kabla zakończonego wtykiem USB typu C. Sam przewód jest dość sztywny, ale posiada schludny oplot. Nie zachwyca, ale spełnia swoje zadanie – typowy poziom dla kabli dołączanych do zestawu w innych myszkach.

    Dużo ciekawiej robi się przy połączeniu bezprzewodowym 2,4 GHz. Odbiornik wpinamy do okazałej „bazy”, która pełni kilka ról jednocześnie – jest ładowarką dla wymiennej baterii, centrum informacji i naszym codziennym pomocnikiem. Za pomocą diod pokazuje poziom naładowania myszki, stan zapasowego ogniwa, aktualną częstotliwość próbkowania oraz ustawiony poziom DPI.

    Na froncie bazy znajduje się sporych rozmiarów guzik. Domyślnie służy do zmiany DPI, ale jego największą zaletą jest możliwość przypisania dowolnej funkcji w oprogramowaniu. Dzięki temu z pozornie nudnego przycisku może stać się np. kontrolerem muzyki! Tak właśnie powinno się projektować myszki z wymiennymi bateriami.

    Do tej pory jedyną myszką z podobną funkcjonalnością, jaką miałem okazję testować była Monka Prime, jednak oferowała ona zupełnie inne doznania w tym aspekcie (co uzasadnia cena).

    Bateria nie należy do najmocniejszych stron Glorious Model D3 – ale w tym przypadku nie stanowi to większego problemu. Przy maksymalnej częstotliwości próbkowania (8 kHz) i podświetleniu ustawionym na wysoką jasność, jedno ogniwo wystarcza zaledwie na kilka godzin. Oczywiście możemy wydłużyć „życie” naszego towarzysza, obniżając polling rate lub regulując intensywność oświetlenia.

    Dlaczego więc nie jest to wada? Bo wymiana baterii trwa dosłownie sekundy. Wystarczy delikatnie nacisnąć – i gotowe. Lekki klik, szybka wymiana, pełna swoboda. Na pochwałę zasługuje również fakt, że Model D3 posiada własny, niewielki akumulator. Dzięki temu, nawet gdy główna bateria padnie na polu bitwy, myszka nadal działa – dając nam czas na spokojną wymianę. Niby drobiazg, a jak bardzo uprzyjemnia korzystanie!

    Glorious Model D3 ślizgacze

    Ślizgacze zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie! Są płynne, szybkie i wytrzymałe. Przyznam bez bicia – po zobaczeniu ich rozmiarów nie byłem nastawiony zbyt optymistycznie. Myślałem, że Glorious Model D3 nie sprosta moim wymaganiom… Jak miło jest się czasem pomylić.

    Niestety, boli brak dodatkowego kompletu w zestawie. Przyjemnych ślizgaczy nigdy dość – a ich obecność byłaby miłym ukłonem w stronę użytkownika.

    Sensor

    Autorska konstrukcja BAMF 3.0 30K spisuje się bez zarzutu. Jest kompatybilna ze wszystkimi podkładkami. Z czysto „suchych” danych – oferuje maksymalną szybkość 750 IPS, akcelerację 50 G oraz LOD zaczynający się od 0,7 mm. Podczas testów nie napotkałem żadnych problemów z dewiacją ani niepożądanymi efektami typu nadmierne wygładzanie.

    Jak sama nazwa wskazuje – zakres DPI kończy się na imponującej wartości 30000. Warto też zaznaczyć, że minimalny próg, jaki możemy ustawić, to zaledwie 50. Na dodatkową pochwałę zasługuje bardzo sprawnie działające 8 kHz – również bez żadnych problemów.

    Glorious Model D3 test sensora
    test wykonany w programie Enotus MouseTest

    Kształt i waga

    Kształt jest nietypowy – czegoś takiego wcześniej nie spotkałem. Glorious Model D3 to naprawdę kawał myszki – pokusiłbym się wręcz o określenie „szczur”. Jest bardzo wygodna, wyprofilowana pod prawą dłoń, z wyraźnym humpem umieszczonym mniej więcej na środku.

    Co za tym idzie – perfekcyjnie sprawdzi się u użytkowników preferujących chwyt palm. Zaskakująco dobrze radzi sobie również przy claw gripie. Fingertip natomiast zdecydowanie odpada.

    Otwarcie przyznam – waga mnie zaskoczyła. Producent deklaruje 69 gramów, ale gdy pierwszy raz chwyciłem myszkę w dłoń, wydawała się odrobinę lżejsza. Co ciekawe, mimo obecności baterii umieszczonej na samym końcu, nie wpływa to negatywnie na balans. Środek ciężkości znajduje się mniej więcej w połowie.

    To bardzo dobry kompromis dla osób szukających czegoś lekkiego – ale wciąż wyczuwalnego w dłoni.

    Oprogramowanie

    Glorious Model D3 obsługiwany jest przez oprogramowanie Glorious CORE. Waży ono około 0,5 GB – co czyni je naprawdę ciężkim. Ani trochę mnie to nie dziwi. W przeciwieństwie do typowych programów robionych „na jedno kopyto”, widać tu, że producent sam odpowiada za design i funkcjonalność. Mimo sporej wagi, Glorious CORE nie obciąża sprzętu.

    W środku znajdziemy klasyczne funkcje – regulację DPI, LOD i częstotliwości próbkowania – oraz te nowsze, odpowiadające głównie za działanie naszej „stacyjki”. Właściwie trudno mi się tu do czegokolwiek przyczepić – wszystko działa sprawnie.

    Jedyny problem, jaki napotkałem, to trudności z aktualizacją firmware’u. Może to jednak wynikać z faktu, że myszka trafiła do mnie przedpremierowo.

    Glorious Model D3 Wireless – podsumowanie

    Czy naprawdę czeka nas rewolucja? Uważam, że tak – a Glorious Model D3 Wireless jest pierwszym, bardzo dużym krokiem w tę stronę. Oprócz świetnego wykonania dostajemy solidne przełączniki, zaskakująco przyjemne ślizgacze, ciekawy design i gadżet w postaci „stacyjki”, który właśnie uważam za najbardziej rewolucyjny element.

    Zgadza się – obecnie na rynku nie ma wielu myszek oferujących wymianę baterii, ale Glorious Model D3 robi to doskonale. Wymiana ogniwa jest banalnie prosta – jeden klik i gotowe. Zapasowa sztuka zawsze w pogotowiu, a możliwość monitorowania najważniejszych parametrów sprzętu sprawdza się świetnie w codziennym użytkowaniu. Problem padniętej myszki znika na dobre.

    Nie jest to jednak produkt bez wad. Brak dodatkowych elementów pokroju ślizgaczy boli – podobnie jak cena. Sugerowane przez producenta 740 złotych to niemało. Czy myszka jest tego warta? Trudno orzec jednoznacznie. Ale z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć – Glorious Model D3 Wireless to udana i zasługująca na polecenie myszka.

    Polecane

    Dziękuję serdecznie firmie Glorious, bez której udziału ta recenzja by nie powstała.

    Ocena końcowa
    star
    star
    star
    star
    star
    4.6
    Zawartość
    3
    star
    star
    star
    star
    star
    Jakość wykonania
    5
    star
    star
    star
    star
    star
    Przyciski główne
    4.5
    star
    star
    star
    star
    star
    Przyciski boczne
    5
    star
    star
    star
    star
    star
    Ślizgacze
    4.7
    star
    star
    star
    star
    star
    Sensor
    5
    star
    star
    star
    star
    star
    Oprogramowanie
    4.8
    star
    star
    star
    star
    star
    thumbs up Zalety
    • Bardzo dobra jakość wykonania
    • Solidne przełączniki
    • Zaskakująco przyjemne ślizgacze
    • Fenomenalna „stacyjka” do ładowania baterii
    • Dużo opcji personalizacji w oprogramowaniu
    thumbs down Wady
    • Brak dodatkowych ślizgaczy oraz gum antypoślizgowych
    • Wysoka cena
    Subskrybuj
    Powiadom o
    guest
    0 Komentarze
    Najstarsze
    Najnowsze Najwięcej głosów
    Udostępnij ten artykuł