Rynek gamingowych peryferiów, a w szczególności bezprzewodowych myszy e-sportowych, to obecnie niezwykle konkurencyjne środowisko. Wśród producentów, którzy od lat wyznaczają tam najwyższe standardy, niezmiennie znajduje się marka Razer. Dzisiaj na mój stół testowy trafia ich najnowsze, wyczekiwane przez wielu graczy flagowe dzieło – model Viper V4 Pro.

Zanim jednak przejdziemy do szczegółowego omówienia samego gryzonia, chciałbym na wstępie gorąco podziękować za udostępnienie sprzętu do testów, a także za bardzo miłą niespodziankę, którą znalazłem w paczce. Mowa o podkładce Gigantus V2 Pro, która dołączyła do zestawu jako prezent. Muszę przyznać, że jest to naprawdę świetny kawałek materiału!

Wracając – sprawdźmy zatem, co dokładnie kryje w sobie najnowszy Viper V4 Pro, czy faktycznie dowozi te wszystkie obietnice widoczne na pudełku i czy jest to ostatecznie sprzęt, który ma szansę zdominować biurka najbardziej wymagających graczy. Zapraszam do lektury!

Razer Viper V4 Pro z podkładką
tocSpis treści

    Specyfikacja

    • Typ produktu: mysz dla graczy
    • Łączność: 2,4 GHz
    • Sensor: Focus Pro 50k
    • Przełączniki główne: RAZER optical mouse switches GEN-4
    • Waga: ok. 49 gramów
    • Gwarancja: 2 lata
    • Cena: ok. 649 złotych.

    Specyfikacja pochodzi ze strony producenta.

    Opakowanie i jego zawartość

    Rozpocznijmy standardowo od tego, w czym nasz dzisiejszy sprzęt do nas dociera. Pudełko modelu Viper V4 Pro już na pierwszy rzut oka zdradza, z jakim producentem mamy do czynienia. Razer postawił tu na swój sprawdzony, flagowy design, łącząc głęboką czerń z charakterystycznymi, zielonymi akcentami. Na froncie wita nas bardzo estetyczny render samego gryzonia, wokół którego z dumą wyeksponowano najważniejsze technikalia. Od razu rzuca nam się w oczy informacja o imponującej wadze wynoszącej zaledwie 49 gramy, nowym sensorze Focus Pro 50K oraz wsparciu dla odświeżania na poziomie 8000 Hz. Całość prezentuje się niezwykle schludnie i zdecydowanie zapowiada sprzęt z najwyższej półki.

    Boki kartonika to rynkowa klasyka – z jednej strony znajdziemy techniczne informacje na jaskrawym tle, a z drugiej wyraźny komunikat o obecności dedykowanego dongla HyperPolling w zestawie, co bardzo cieszy. Prawdziwa kopalnia wiedzy kryje się natomiast na rewersie. Obracając opakowanie Viper V4 Pro, dostajemy bardzo czytelnie podane kluczowe atuty konstrukcji, takie jak obecność optycznych przełączników czwartej generacji. Podsumowując ten etap, jakość samego kartonu i nadruków stoi na rewelacyjnym poziomie, co od samego początku buduje w nas poczucie obcowania z pełnoprawnym produktem premium i mocno zachęca do jak najszybszego dostania się do środka.

    Razer Viper V4 Pro opakowanie i jego zawartość

    Zajrzyjmy w końcu do środka, bo to właśnie zawartość pudełka budzi zawsze największe emocje przy nowym sprzęcie. Po uniesieniu wieka, w pierwszej kolejności wita nas gwoźdź programu, czyli sam Viper V4 Pro, a obok niego spoczywa dedykowany, bezprzewodowy odbiornik HyperPolling w formie charakterystycznego, czarnego krążka na biurko. Głębiej kryje się bardzo elegancka, zielona kartka z powitaniem i podpisem od producenta. Stanowi to niezwykle miły detal, który skutecznie buduje poczucie obcowania z produktem klasy premium.

    Producent nie zapomniał również o przydatnych akcesoriach, za co należy mu się jednoznaczny plus. Wraz z papierologią w zestawie znajdziemy arkusz wyciętych gripów antypoślizgowych (tzw. grip tape), które pozwolą dostosować chwyt i fakturę obudowy do własnych preferencji. Oprócz samej czarnej instrukcji, Razer tradycyjnie dorzucił do kartonika swoje kultowe już, zielone naklejki z logotypem marki.

    Żeby jednak recenzenckiej rzetelności stało się zadość i nie było wyłącznie kolorowo, muszę wspomnieć o jednym, mocno rozczarowującym elemencie układanki. Dołączony do myszki przewód ładujący wypada na tle całości wręcz archaicznie. Kabel jest bardzo przeciętny jakościowo i niesamowicie twardy, co w dobie super-elastycznych „paracordów” spotykanych u konkurencji wydaje się decyzją mocno niezrozumiałą w tak drogim sprzęcie. Mimo tego wyraźnego zgrzytu z okablowaniem, ogólne wyposażenie i wrażenie z unboxingu modelu Viper V4 Pro pozostają na adekwatnie wysokim poziomie.

    Jakość wykonania i wygląd

    Przejdźmy teraz do samej konstrukcji i tego, jak nasz dzisiejszy bohater prezentuje się na biurku. Jeśli chodzi o jakość wykonania, Viper V4 Pro to po prostu absolutna rynkowa topka i trudno tutaj o jakiekolwiek zarzuty. Spasowanie poszczególnych elementów obudowy jest wręcz perfekcyjne. Niezależnie od tego, jak mocno ściśniemy bryłę podczas intensywnej rozgrywki, absolutnie nic tu nie trzeszczy, nie skrzypi i nie ugina się pod naciskiem palców. Biorąc pod uwagę tak piórkową wagę urządzenia, inżynierowie wykonali kawał fenomenalnej pracy, dostarczając niezwykle sztywną i zwartą konstrukcję, która wzbudza zaufanie od pierwszego chwytu.

    Razer Viper V4 Pro wygląd

    Pod kątem wizualnym postawiono na daleko idącą ascezę, co z pewnością ucieszy fanów czystych i uporządkowanych stanowisk. Model Viper V4 Pro charakteryzuje się bardzo minimalistycznym, wręcz surowym wyglądem. Całość skąpano w głębokiej, charakterystycznej „razerowskiej” czerni, rezygnując całkowicie z jakiegokolwiek krzykliwego podświetlenia RGB na rzecz oszczędności masy oraz baterii. Jedynym świecącym detalem jest tu ukryta, dyskretna dioda informacyjna. Taki zabieg sprawia, że sprzęt prezentuje się nad wyraz elegancko oraz profesjonalnie, skupiając się w stu procentach na e-sportowej wydajności.

    Niestety, w tej wizualnej beczce miodu znalazła się również łyżka dziegciu, o której z recenzenckiego obowiązku muszę rzetelnie wspomnieć. Zastosowana na urządzeniu powłoka ma jedną, dość irytującą wadę w codziennym użytkowaniu – niesamowicie szybko się palcuje. Na tej gładkiej, matowej powierzchni błyskawicznie zostają widoczne, dość nieestetyczne i tłuste ślady po naszych dłoniach. Utrzymanie tego flagowego gryzonia w nieskazitelnej czystości będzie od nas wymagało bardzo częstego sięgania po ściereczkę z mikrofibry, co dla największych estetów z pewnością okaże się zauważalnym i denerwującym mankamentem.

    Powierzchnia

    Zatrzymajmy się na moment przy samej powierzchni obudowy. Powłoka jest w pełni matowa i pod palcem charakteryzuje się lekko ziarnistą, dość specyficzną fakturą. Każdy, kto miał już kiedyś na swoim biurku myszkę Razera, z pewnością nie będzie tym faktem w ogóle zaskoczony i od razu poczuje się tu jak w domu. W praktyce takie wykończenie sprawia, że urządzenie bardzo dobrze i pewnie przylega do dłoni podczas szybkiego celowania na ekranie monitora. Jeśli jednak fabryczna przyczepność to dla Was wciąż za mało i szukacie absolutnej blokady palców, to model Viper V4 Pro ratuje sytuację dołączonym do kartonika, całkiem sensownym grip tapem, którym w razie jakichkolwiek problemów ze ślizganiem obkleicie bryłę.

    Niestety, w parze z tą przyjemną pod kątem użytkowym teksturą idzie wspomniana już w poprzednim akapicie, bardzo irytująca wada. Obudowa niemiłosiernie wręcz zbiera wszelkie zanieczyszczenia. Szybkie palcowanie i łapanie nieestetycznych, tłustych śladów to tutaj niestety chleb powszedni, przez co Viper V4 Pro po zaledwie kilku godzinach intensywnej gry potrafi całkowicie stracić swój wyjściowy, elegancki urok. Wymusza to na nas regularne przecieranie sprzętu, jeśli zależy nam na utrzymaniu nienagannego porządku na naszym stanowisku.

    Razer Viper V4 Pro powierzchnia

    Przyciski główne, boczne i scroll

    Przejdźmy teraz do kliku, czyli elementu będącego absolutnym sercem każdego gamingowego sprzętu. Pod głównymi łopatkami Viper V4 Pro skrywają się autorskie, optyczne przełączniki Razera czwartej generacji. Zastosowanie technologii opartej na wiązce światła to ogromny atut, ponieważ fizycznie eliminuje to jakąkolwiek możliwość wystąpienia znienawidzonego przez wszystkich graczy problemu dwukliku.

    Co więcej, inżynierom udało się osiągnąć tu rzadko spotykany na rynku wyczyn, gdyż zarówno lewy, jak i prawy przycisk oferują wręcz identyczny feeling. Sam klik jest bardzo pewny, a świetny, sprężysty feedback sprawia, że palce błyskawicznie mogą ponawiać kolejne strzały. Żeby jednak nie było zbyt idealnie, w moim egzemplarzu odnotowałem drobny mankament akustyczny – jeden z głównych klawiszy po wciśnięciu delikatnie pinguje, wydając z siebie cichy, sprężyno-podobny pogłos.

    Jeśli chodzi o guziki boczne w Viper V4 Pro, to mamy tu do czynienia z pierwszą ligą. Zostały one idealnie osadzone na lewej krawędzi obudowy, dzięki czemu kciuk bezbłędnie i naturalnie w nie trafia w ułamku sekundy. Ich aktywacja jest bardzo przyjemna i cicha, a sama praca przycisków pozostaje całkowicie wolna od wszelkich niechcianych zjawisk pokroju przypadkowych dwuklików.

    Omawiając flagowy model Viper V4 Pro, musimy jeszcze rzucić okiem na kółko przewijania. Scroll wypada w tym przypadku naprawdę dobrze, oferując cichy, ale jednocześnie bardzo satysfakcjonujący klik środkowego przycisku. Sam przeskok podczas obracania rolki, potocznie nazywany ząbkiem, jest tutaj wyczuwalny raczej średnio i stawia umiarkowany opór. Osobiście jestem wielkim fanem takiego lżejszego feelingu, ponieważ świetnie i bardzo gładko sprawdza się to zarówno przy scrollowaniu ekwipunku w grze, jak i podczas przeglądania długich stron internetowych.

    Łączność, bateria i ślizgacze

    W kwestii łączności bezprzewodowej Razer oddaje nam do dyspozycji sprawdzone, stabilne jak skała pasmo 2,4 GHz. Podczas testów działało ono absolutnie bez zarzutu – nie uświadczyłem żadnych niepożądanych lagów, ani razu nie zerwało mi połączenia, więc w ferworze walki można na nim polegać w stu procentach. Opcją zapasową jest tu oczywiście praca po kablu, ale powiedzmy sobie szczerze, z racji wspomnianej wcześniej, sztywnej i po prostu średniej jakości przewodu, będziemy go używać głownie do ratunkowego uzupełniania prądu, a nie do wykręcania e-sportowych wyników naszą nową myszką Viper V4 Pro.

    Skoro już o ładowaniu mowa, zatrzymajmy się przy zasilaniu. Producent na pudełku z dumą chwali się, że wbudowany akumulator ma wystarczyć nawet na astronomiczne 180 godzin zabawy. Złapmy jednak trochę zdrowego dystansu – to wynik praktycznie nieosiągalny przy wyższych częstotliwościach próbkowania pokroju 4000 czy 8000 Hz, po które pewnie większość z Was i tak od razu sięgnie. Niemniej jednak realny czas pracy na baterii jest naprawdę dobry i nie zmusza nas do codziennego nerwowego szukania przewodu. Zresztą samo ładowanie przebiega tu błyskawicznie, więc model Viper V4 Pro bardzo szybko wraca do akcji bez zbędnego „ogona”.

    Na sam koniec odwracamy gryzonia na plecy. Fabryczne ślizgacze prezentują się tutaj nad wyraz solidnie. Z pewnością nie są to najlepsze i najszybsze „łyżwy”, jakich w życiu używałem, ale jak na rynkowy standard prosto z pudełka, trzymają dobry poziom. Są odpowiednio grube, oferują średnio szybki, dość uniwersalny poślizg, a co najważniejsze, gwarantują naprawdę gładki i płynny ruch po podkładce.

    Sensor

    Sercem myszki Viper V4 Pro jest absolutnie topowy, flagowy sensor optyczny Focus Pro o wręcz absurdalnej rozdzielczości 50K (czyli 50 000 DPI). Z technicznego punktu widzenia to po prostu czysta poezja i rynkowy szczyt dzisiejszych możliwości. Podczas najbardziej dynamicznych flicków w strzelankach nie uświadczycie tu absolutnie żadnego, nawet najmniejszego jitteringu. Zapomnijcie również o jakiejkolwiek dewiacji – kursor odwzorowuje ruchy naszej dłoni z chirurgiczną precyzją.

    Kolejnym ogromnym atutem tego układu jest jego kompatybilność z powierzchniami. Niezależnie od tego, czy używacie szybkiej podkładki hybrydowej, czy wrzucicie gryzonia na szklaną taflę, Viper V4 Pro radzi sobie z czytaniem podłoża wprost bezbłędnie. Oczywiście ten krzemowy potwór w pełni rozwija swoje e-sportowe skrzydła dopiero dzięki bezprzewodowej obsłudze zawrotnego odświeżania na poziomie 8000 Hz. Co ciekawe, za całą tę błyskawiczną i bezstratną transmisję danych odpowiada ten dołączony do pudełka, trochę śmieszny z wyglądu dongle w formie nablatowego krążka. Mimo swojej nieco zabawnej, pękatej aparycji, radzi on sobie z tym zadaniem śpiewająco!

    Razer Viper V4 Pro dongiel

    Kształt i waga

    Kształt urządzenia to udana kontynuacja sprawdzonych rozwiązań – jest bardzo uniwersalny, jak zresztą przystało na całą kultową serię. Choć bryła modelu Viper V4 Pro jest dość duża, to została przemyślana w każdym detalu.

    Konstrukcja ta sprawdza się bardzo dobrze pod chwyt typu claw grip i to właściwie niezależnie od wielkości naszych dłoni, oferując bardzo pewne oparcie oraz należytą stabilność. Całkiem nieźle wypada również przy klasycznym, pełnym ułożeniu, jakim jest palm grip. Jeśli jednak jesteście zagorzałymi fanami celowania samymi opuszkami palców, czyli popularnego fingertipa, to ze względu na spore gabaryty znajdą się dla Was na rynku odrobinę bardziej filigranowe propozycje.

    Kolejnym aspektem budzącym szczery podziw jest sama masa tego sprzętu. Waga zatrzymała się tutaj na imponującym wyniku zaledwie 49 gramów. Biorąc pod uwagę dość spory rozmiar gryzonia oraz całkowity brak szpecących dziur w obudowie, ten inżynieryjny wysiłek robi po prostu doskonałe wrażenie. Myszka Viper V4 Pro to pełnoprawna kategoria piórkowa, która sunie po podkładce bez absolutnie żadnego oporu. Taka ultra-lekka, zwarta i jednolita konstrukcja gwarantuje, że nawet po długiej, wielogodzinnej i niezwykle intensywnej rozgrywce rankingowej Wasze dłonie i nadgarstki nie odczują najmniejszego zmęczenia.

    Oprogramowanie

    Czas rzucić okiem na cyfrowe zaplecze, bo równie ważne jak sam fizyczny sprzęt, jest to, w jaki sposób możemy nim sterować. Oprogramowanie dedykowane myszce Viper V4 Pro działa po prostu bardzo dobrze i od pierwszego uruchomienia nie sprawia absolutnie żadnych problemów ze stabilnością. Interfejs aplikacji jest niezwykle przyjemny dla oka, czysty i na tyle intuicyjny, że nikt nie powinien się w nim zgubić, nawet podczas głębszego dłubania w ustawieniach. Razer Synapse w końcu działa tak, jak powinien!

    Razer nie poskąpił nam tutaj wielu naprawdę ciekawych i zaawansowanych funkcji. Oprócz rynkowego standardu w postaci prostej zmiany rozdzielczości DPI czy nagrywania skomplikowanych makr, soft oferuje kilka prawdziwych asów w rękawie. Świetnym bajerem jest chociażby możliwość ustawienia innej częstotliwości próbkowania w zależności od aktualnie odpalonej aplikacji – oszczędzamy tym samym cenną baterię podczas przeglądania internetu, a po odpaleniu ulubionej strzelanki mysz automatycznie wskakuje na najwyższe obroty.

    Kolejną e-sportową nowinką jest możliwość precyzyjnego ustawienia kąta odbioru sensora, co pozwala dostosować odczyt do naszego naturalnego, często delikatnie przekrzywionego ułożenia nadgarstka na podkładce. Podsumowując ten aspekt, aplikacja do zarządzania modelem Viper V4 Pro to potężne, a zarazem bardzo przyjazne użytkownikowi narzędzie, z którego korzysta się z czystą przyjemnością.

    Razer Viper V4 Pro – podsumowanie

    Czas na ostateczny werdykt i podsumowanie naszego testu. Myszka Viper V4 Pro to bez wątpienia sprzęt z absolutnie najwyższej półki, który na każdym kroku udowadnia swoje e-sportowe, bezkompromisowe zacięcie. Lista zalet jest w tym przypadku imponująca. Zaczynamy od kapitalnej, niesamowicie sztywnej jakości wykonania bez irytujących dziur, przez elegancki minimalizm, aż po piórkową wagę wynoszącą zaledwie 49 gramów.

    Dodając do tego absolutnie topowy sensor Focus Pro 50K, bezproblemową bezprzewodową łączność 8000 Hz z dołączonym do zestawu donglem oraz świetne optyczne przełączniki czwartej generacji, otrzymujemy na biurku narzędzie o wręcz chirurgicznej precyzji. Całość znakomicie dopełnia zaawansowane, ale przyjazne oprogramowanie, zadowalający czas pracy na baterii, płynne ślizgacze oraz bardzo uniwersalny kształt, który świetnie dogaduje się z chwytem typu claw grip.

    Niestety, nie ma na rynku urządzeń całkowicie pozbawionych wad. Rozważając zakup modelu Viper V4 Pro, musicie zaakceptować mocno palcującą się powłokę, która błyskawicznie zbiera tłuste ślady i wymusza regularne sięganie po ściereczkę. Do wyraźnych minusów muszę również zaliczyć bardzo sztywny, kiepskiej jakości przewód ładujący, a dla wyczulonych uszu drobnym, akustycznym mankamentem będzie to wspomniane wcześniej, delikatne pingowanie jednego z głównych przycisków.

    Czy jednak te niedociągnięcia w jakikolwiek sposób przekreślają ten sprzęt? Absolutnie nie. Ostateczny wynik tego starcia jest na wskroś pozytywny. Viper V4 Pro to rewelacyjna, niesamowicie wydajna turniejowa bestia, która z nawiązką dostarcza to, co producent dumnie obiecuje na pudełku. Jeśli szukacie najwyższych osiągów, z czystym sumieniem gorąco polecam Wam ten sprzęt.

    Polecane

    Dziękuję serdecznie firmie RAZER, bez której ta recenzja by nie powstała.

    Ocena końcowa
    star
    star
    star
    star
    star
    4.8
    Zawartość
    4
    star
    star
    star
    star
    star
    Jakość wykonania
    5
    star
    star
    star
    star
    star
    Przyciski główne
    5
    star
    star
    star
    star
    star
    Przyciski boczne
    5
    star
    star
    star
    star
    star
    Ślizgacze
    4.5
    star
    star
    star
    star
    star
    Sensor
    5
    star
    star
    star
    star
    star
    Oprogramowanie
    5
    star
    star
    star
    star
    star
    thumbs up Zalety
    • Świetna jakość wykonanie
    • Ciekawe przełączniki
    • Topowy sensor
    • Świetne przyciski boczne
    thumbs down Wady
    • Przeciętny kabel
    Udostępnij ten artykuł