Lamzu – ceniony chiński producent – już od dłuższego czasu należy do grona tych, którzy „rozdają karty” na rynku myszek dla graczy. Może to brzmieć zaskakująco, ale Lamzu Inca 8K to pierwszy model tej marki, który miałem okazję zrecenzować. Ich ofertę znałem całkiem dobrze, lecz nigdy wcześniej nie używałem żadnego z ich produktów na co dzień.

Czy rzeczywiście jest tak dobrze, jak mówią? A może jednak pozostanę wierny mojemu ukochanemu Pulsarowi? Odpowiedź znajdziecie w dzisiejszej recenzji – zapraszam!

tocSpis treści

    Specyfikacja

    • Typ produktu: mysz dla graczy
    • Łączność: 2,4 GHz
    • Sensor: PixArt PAW 3950
    • Przełączniki główne: Omron Optical
    • Waga: ok. 40 gramów
    • Gwarancja: 2 lata
    • Cena: 579 złotych

    Specyfikacja pochodzi ze strony producenta.

    Opakowanie i jego zawartość

    Chwila, chwila… Skądś to kojarzę. Testowany jakiś czas temu Dark Project Nexus Ultra od razu przyszedł mi na myśl, gdy zobaczyłem opakowanie Lamzu. Właściwie powinno być odwrotnie, bo to przecież Dark Project „zainspirował się” tą stylistyką.

    Przechodząc jednak do sedna – opakowanie robi naprawdę świetne wrażenie. Biała obwoluta z grafiką przedstawiającą recenzowany model, estetyczne napisy na bokach oraz specyfikacja z chwytliwymi hasłami z tyłu. Po zsunięciu wierzchniej warstwy ukazuje się pudełko otwierane jak książka, z subtelnym napisem Lamzu Inca i oznaczeniem sugerującym, jaki chwyt najlepiej sprawdzi się w codziennym użytkowaniu.

    Pora zajrzeć do środka! Jak już wcześniej wspomniałem, opakowanie otwiera się niczym książka… i rzeczywiście na pierwszy rzut oka trochę ją przypomina. Estetyczna grafika ponownie cieszy oko – tym razem są to budowle Inków (w końcu nazwa zobowiązuje), a całość dopełnia pompatyczne hasło przygotowane przez ekipę Lamzu.

    Ostatni etap unboxingu to już część właściwa. W środku znajdziemy Lamzu Inca 8K, biały kabel ładujący (o nim opowiem trochę później), adapter, zestaw czarnych gripów, dodatkowe ślizgacze (oraz komplet, który musimy przykleić samodzielnie) i elegancki, ciemny woreczek ze złotym detalem przedstawiającym nazwę producenta. W środku znalazła się też rzecz, której nie mogło zabraknąć – instrukcja.

    Jednego odmówić nie można: Lamzu Inca 8K robi świetne wrażenie już na etapie opakowania. Do pełni szczęścia brakuje mi jednak kilku bardziej „wyszukanych” dodatków – choćby naklejek czy gripów lepiej dopasowanych kolorystycznie. Przy cenie sięgającej niemal 600 złotych można by oczekiwać odrobiny finezji w takich detalach.

    Jakość wykonania i wygląd

    Jakości wykonania spokojnie mogliby się uczyć inni producenci. Spasowanie elementów stoi na absolutnie najwyższym poziomie, podobnie jak dbałość o detale i pewność, że wewnątrz nic nie grzechocze. Mimo swojej niskiej wagi Lamzu Inca 8K sprawia wrażenie solidnej i odpornej konstrukcji – nawet przy mocnym ściskaniu nie wydaje żadnych niepożądanych odgłosów. Na szczególną pochwałę zasługuje jakość użytych materiałów. Już przy pierwszym kontakcie czuć, że to sprzęt klasy premium.

    Przechodząc do wyglądu – tutaj mamy wręcz definicję prostoty i minimalizmu. Elegancka, matowa biel w połączeniu z czernią i złotym akcentem w postaci napisu „Lamzu” na jednym z boków prezentuje się fenomenalnie.

    Nie jest tajemnicą, że jestem fanem minimalistycznego designu, a Lamzu Inca 8K wpisuje się w tę ideę wręcz idealnie. Żadnych zbędnych świecidełek – jedyna dioda znajduje się na boku, tuż pod złotym logotypem, i informuje o aktualnym poziomie DPI. Jest niewielka, ale mocna – jej światło przenika nawet przez ślizgacze, co dobrze widać na drugim zdjęciu.

    Powierzchnia

    Powierzchnia, którą pokryto Lamzu Inca 8K, zasługuje na solidną pochwałę. Jest matowa i gładka, bez wyraźnej faktury – nawet gdy przyjrzymy się jej z bliska. Nie wpływa to jednak negatywnie na najważniejszą kwestię, czyli świetne właściwości użytkowe.

    Nawet w najbardziej dynamicznych rozgrywkach myszka nie gubi tempa. Dłoń przylega do niej pewnie i stabilnie, co przekłada się nie tylko na komfort podczas grania, ale i codziennego korzystania.

    Ogromnym (i dla mnie naprawdę dużym) plusem jest odporność na zabrudzenia. Mimo białej obudowy Lamzu Inca 8K nie zdradza po sobie, ile godzin spędziła już na biurku. Zero odcisków, zero tłustych śladów – i właściwie nie mam się do czego przyczepić. Ale to, jak już zdążyliście zauważyć, nie pierwszy raz w tej recenzji.

    Przyciski główne, boczne i scroll

    Za pracę głównych przycisków odpowiadają przełączniki Omron Optical. Sama technologia ich wykonania z założenia eliminuje problemy typu podwójny klik. Jeśli chodzi o charakterystykę – klik jest sprężysty, bardzo satysfakcjonujący, wyraźnie twardy i przy tym stosunkowo głośny. Switche zaliczyłbym do kategorii średnio ciężkich.

    Na szczęście pozbawione są wad, które mogłyby psuć przyjemność z korzystania. Spasowanie jest świetne, luzów brak, a post- i pre-travel praktycznie nie występują. Lamzu Inca 8K po raz kolejny mnie zachwyca.

    Przyciski boczne przypadły mi do gustu od razu. Od zawsze byłem fanem niskiego, płaskiego skoku – i tutaj właśnie taki dostajemy. Zaskoczył mnie tylko ich dźwięk, bo są naprawdę głośne.

    Do pełni szczęścia zmieniłbym jedynie ich umiejscowienie. Przy moim chwycie (claw/relaxed claw) czasami trudno mi sięgnąć do tego bliżej przodu myszki. Alternatywą byłoby też zastosowanie odrobinę szerszych przycisków. To jednak subiektywna uwaga – dla innych te cechy mogą okazać się wręcz największym atutem.

    Na koniec scroll, który absolutnie mnie kupił. Przeskok jest bardzo wyraźny i satysfakcjonujący – nic dziwnego, odpowiada za to legendarny enkoder TTC. Osadzono go solidnie, przypadkowe przesunięcie czy aktywacja praktycznie nie wchodzą w grę. Do samego kliknięcia nie potrzeba dużej siły, a wrażenie podczas nacisku jest bardzo przyjemne.

    Wszystkie trzy elementy – główne przyciski, boczne oraz scroll – zrobiły na mnie świetne wrażenie. Czy to oznacza, że Lamzu Inca 8K niebezpiecznie zbliża się do miana mojej ulubionej myszki?

    Lamzu Inca 8K wygląd

    Łączność, ślizgacze i bateria

    Lamzu Inca 8K, jak na pełnoprawną mysz gamingową przystało, oferuje dwa tryby pracy. Pierwszy to korzystanie z kabla dołączonego do zestawu. To biały przewód z charakterystycznie uniesionym początkiem, co faktycznie uprzyjemnia użytkowanie, redukując dodatkowy opór. Sam pomysł jest świetny, bo sam kabel – mimo solidnego oplotu – okazuje się dość sztywny i nie należy do najwygodniejszych.

    Drugim, znacznie lepszym rozwiązaniem, jest dołączony do zestawu odbiornik 8 kHz. Podłączenie go jest banalnie proste – wystarczy zaczepić dongiel na kablu i gotowe. Mysz obsługuje różne tryby próbkowania i częstotliwości odświeżania, a na żadnym z nich nie napotkałem problemów z łącznością. Wszystko działa świetnie: stabilnie, niezawodnie i bez najmniejszych opóźnień.

    Lamzu Inca 8K odbiornik

    W zestawie dostajemy dwie pary ślizgaczy. Lamzu postawiło na dość nietypowe rozwiązanie – nawet na starcie musimy nakleić je samodzielnie. Jeśli chodzi o jakość, jest naprawdę dobrze: czysty, średniej grubości PTFE. W wielu konkurencyjnych myszkach dostajemy „łyżwy” znacznie grubsze, ale trzeba pamiętać, że Inca 8K pozwala ustawić LOD nawet poniżej 1 mm!

    W praktyce ślizgacze są szybkie, płynne i nie łapią rys od samego patrzenia. Czego chcieć więcej od stockowych?

    Lamzu Inca 8K od spodu

    Bateria to temat, który trudno jednoznacznie opisać. Nawet producent nie podaje konkretnej pojemności ogniwa, ograniczając się do dość szerokiego zakresu: od 20 do 80 godzin pracy na jednym ładowaniu. I w sumie trudno się dziwić – Lamzu Inca 8K ma tyle opcji, że czas działania zależy w ogromnym stopniu od tego, jak ją skonfigurujemy.

    Jeśli stawiamy na maksymalny performance, włączymy 8 kHz i tryb wydajności – wtedy trzeba się liczyć z tym, że bateria stopnieje po kilku intensywnych sesjach. Ale jeśli priorytetem jest długie granie bez kabla, wystarczy obniżyć częstotliwość próbkowania i od razu zyskujemy sporo dodatkowych godzin.

    Podsumowując: każdy znajdzie tu tryb, który go zadowoli. Bateria do miana wybitnej nie ma startu, ale nadrabia szybkim ładowaniem. A biorąc pod uwagę, że dostajemy zestaw funkcji i trybów będących obecnie absolutnym topem wśród myszek – trudno się na nią złościć.

    Sensor i pomiary

    PixArt PAW3950 to prawdziwa czołówka. Czy naprawdę trzeba rozpisywać się o zaletach sensora, którego każdy możliwy aspekt zasługuje na plusy? Powiem krótko: Lamzu Inca 8K dzięki niemu jest niesamowicie precyzyjna. Zero dewiacji, LOD stoi na wysokim poziomie, a nasz „móżdżek” dogaduje się z niemal każdą podkładką.

    Kolejny niepodważalny atut to częstotliwość próbkowania – zawrotne 8 kHz! Nawet najwięksi puryści nie mają powodów do narzekań. Lamzu zadbało o każdy detal, aby do sprzedaży trafiła mysz absolutna.

    Lamzu Inca 8K test sensora
    test wykonany w programie Enotus MouseTest

    Kształt i waga

    Wreszcie jakiś powiew świeżości! Po latach stagnacji na rynku myszek i ciągłego kopiowania kształtów od modeli pokroju Logitech G Pro X Superlight, Lamzu wypuszcza formę, która nie próbuje być „kimś innym”.

    Poetyckim wstępem wprowadziłem opis nietypowego kształtu – takiego, z którym nie spotkałem się wcześniej. Symetryczna, spora bryła o wymiarach 122×63×40 mm, z wyraźnym, wysokim garbem osadzonym z tyłu.

    Producent na opakowaniu sugeruje chwyt claw – i w pełni się z tym zgadzam. Lamzu Inca 8K jest idealnie „skrojona” pod szponiasty styl gry, choć osoby używające całej dłoni w palmgripie również nie powinny być zawiedzione (choć w tej cenie znajdą się lepsze opcje dla palmgripowców). Do fingertipa nie polecam – garb utrudnia komfortowe użytkowanie.

    Największe wrażenie zrobiła na mnie waga. Przy tak pokaźnych wymiarach, braku dziur (nawet na spodzie), świetnym wykonaniu i perfekcyjnym spasowaniu, Lamzu Inca 8Kważy zaledwie 40 gramów. Niesamowity wynik. Balans i rozłożenie ciężaru stoją również na najwyższym poziomie – a biorąc pod uwagę tak wysoki garb, jest to naprawdę duże osiągnięcie.

    Naprawdę nie mam się do czego przyczepić. Jedna z lepszych – jeśli nie najlepsza – mysz, jaką miałem okazję testować pod tym względem.

    Oprogramowanie

    Bardzo rzadko zdarza się oprogramowanie działające bez potrzeby instalowania czegokolwiek na komputerze. Lamzu Aurora, bo tak nazywa się software sterujący myszką, działa w przeglądarce internetowej. Producent zaleca Google Chrome lub Microsoft Edge, ale przez chwilę korzystałem też z Brave i wszystko działało bez zarzutu.

    Interfejs wygląda atrakcyjnie, cieszy oko, nie obciąża systemu i pozwala zmienić praktycznie wszystko, co potrzeba – od makr, przez wielostopniowe DPI, aż po angle snapping czy częstotliwość próbkowania. Muszę przyznać jedno: Lamzu Inca 8K dostała naprawdę przyjemne i funkcjonalne oprogramowanie!

    Podsumowanie – Lamzu Inca 8K

    Czy cena oscylująca wokół 580 złotych jest usprawiedliwiona przez to, co oferuje ta mysz? Tak.

    Lamzu Inca 8K to najbardziej dopracowana i najlepsza myszka, jaką do tej pory miałem okazję używać. Świetna jakość wykonania, konstrukcja bez wad, solidna i idealnie wyważona. Powierzchnia wspomagająca chwyt, niełapiąca odcisków. Bardzo przyjemne switche główne i boczne, doskonałe ślizgacze oraz software działający w przeglądarce. Mogę tak wymieniać w nieskończoność!

    Dlatego łatwiej będzie wspomnieć o wadach – jest ich niewiele, ale kilka się znajdzie. Bateria jest dobra, ale bez szału, mogło być lepiej. Jednak największą wadą nie jest sama myszka, a jej cena. Patrząc na rynek i bezpośrednich konkurentów, Inca 8K wciąż pozostaje świetnym i rozsądnym wyborem.

    Jednak w obliczu rosnącej konkurencji, modele dobre – choć nie aż tak dopracowane – można kupić za ułamek ceny, jaką Lamzu życzy sobie za recenzowany dziś model. Polecam ją z czystym sumieniem, ale czy warto, każdy musi ocenić sam.

    Polecane

    Dziękuję serdecznie firmie Lamzu, bez której udziału ta recenzja by nie powstała.

    Ocena końcowa
    star
    star
    star
    star
    star
    4.8
    Zawartość
    4
    star
    star
    star
    star
    star
    Jakość wykonania
    5
    star
    star
    star
    star
    star
    Przyciski główne
    5
    star
    star
    star
    star
    star
    Przyciski boczne
    5
    star
    star
    star
    star
    star
    Ślizgacze
    4.5
    star
    star
    star
    star
    star
    Sensor
    5
    star
    star
    star
    star
    star
    Oprogramowanie
    5
    star
    star
    star
    star
    star
    thumbs up Zalety
    • Topowy sensor
    • Świetna jakość wykonania
    • Oprogramowanie dostępne w przeglądarce
    • Świetne przełączniki główne i boczne
    • Częstotliwość próbkowania wynosząca aż 8kHz
    thumbs down Wady
    • Na upartego – bateria bez rewelacji
    Subskrybuj
    Powiadom o
    guest
    0 Komentarze
    Najstarsze
    Najnowsze Najwięcej głosów
    Udostępnij ten artykuł