Są marki, po których samym logo wiadomo, czego się spodziewać. TP-Link jest właśnie taką marką — routery z ich logiem można znaleźć w domach, biurach i serwerowniach na całym świecie. Jak mówią starsi, dobra robota broni się sama — i właśnie na tym TP-Link przez lata budował markę: solidny sprzęt w rozsądnej cenie, bez fanfarów. Tym razem jednak nie sięgnąłem po klasyczny router ani access point, ale po coś znacznie bardziej kieszonkowego: TP-Link M7750, czyli przenośny hotspot LTE-Advanced, który bez problemu mieści się w kieszeni kurtki. Testowałem go przez cztery tygodnie.

tocSpis treści

    Specyfikacja

    ParametrWartość
    Standard sieci komórkowej4G LTE-Advanced Cat12
    Maks. prędkość pobierania600 Mb/s
    Maks. prędkość wysyłania150 Mb/s
    Pasma LTE (FDD)B1/B3/B5/B7/B8/B20/B28
    Wi-FiDwupasmowe (2,4 GHz / 5 GHz)
    Maks. prędkość Wi-Fi 5 GHz867 Mb/s (802.11ac)
    Maks. prędkość Wi-Fi 2,4 GHz300 Mb/s (802.11n)
    Maks. liczba urządzeń32
    Bateria3280 mAh
    Deklarowany czas pracydo 15 godzin
    Wyświetlacz1,44″ TFT
    Slot microSDdo 2 TB
    ŁadowanieUSB-C
    Wymiary110,5 × 63 × 15,5 mm
    Wagaok. 120 g

    Zawartość opakowania i pierwsze wrażenie

    TP-Link M7750 trafia do nas w kompaktowym kartonie utrzymanym w typowej dla marki czarno-zielonej kolorystyce. Opakowanie jest skromne, ale solidne — bez zbędnych fajerwerków, za to z najważniejszymi parametrami wydrukowanymi na froncie. W środku znajdziemy router, baterię o pojemności 3280 mAh, kabel USB-C do ładowania oraz zwykłą papierologię. Karty SIM i microSD nie są dołączone — trzeba o nich pamiętać samemu. Brakuje też zasilacza sieciowego — przy pierwszym ładowaniu przyda się ładowarka od telefonu.

    Po wyjęciu z pudełka pierwsze wrażenie jest dobre. TP-Link M7750 jest naprawdę mały — mniejszy, niż można by się spodziewać po samej specyfikacji. Leży pewnie w dłoni, a matowe czarne wykończenie wygląda po prostu schludnie. Żadnych tanich błysków, żadnych przesadzonych wzorów — solidny, minimalistyczny gadżet pasujący zarówno do pracy, jak i do wyjazdu.

    Wygląd i jakość wykonania

    Obudowę TP-Link M7750 wykonano z matowego tworzywa sztucznego. Spasowanie jest dobre — nic nie trzeszczy, nic się nie ugina pod naciskiem. Z przodu mamy 1,44-calowy wyświetlacz TFT, na górze dwa przyciski fizyczne: włącznik i klawisz menu. Pod zdejmowaną tylną klapką kryje się slot na kartę SIM, czytnik microSD oraz gniazdo baterii. Bateria jest wymienna i wkładamy ją ręcznie, a to w przypadku routera mobilnego naprawdę robi różnicę. Nosi oznaczenie TBL-53B3000 i jest taka sama jak w modelach M7450 i M7650 — zamienniki bez problemu można znaleźć na Aliexpress czy eBay za kilkanaście złotych, co praktycznie eliminuje problem zużycia ogniwa po latach użytkowania.

    Wyświetlacz jest kolorowy i czytelny. Pokazuje siłę sygnału LTE, typ połączenia, poziom naładowania baterii, nazwę sieci Wi-Fi, liczbę podłączonych urządzeń i zużycie danych. Wszystko w jednym miejscu, bez konieczności odpalania aplikacji — i to bardzo doceniam. Przyciski mają wyraźny skok, działają pewnie, bez efektu „wciskam i nie wiem, czy coś się stało”.

    TP-Link M7750

    Karta SIM wchodzi bez problemu jest to klasyczny slot z klapką, który znamy ze starszych urządzeń, bez żadnych tacek czy szpilki do wysuwania. Osoby, które pamiętają, jak wkładało się SIM-kę bezpośrednio do slotu, poczują się tu jak w domu. Sama klapka schodzi sprawnie, choć wymaga nieco dłuższego paznokcia, żeby ją podważyć, samymi palcami może być trudno.

    Urządzenie grzeje się przy intensywnej pracy, spodziewałem się tego. Każdy hotspot mobilny, który przetwarza dane LTE i jednocześnie nadaje Wi-Fi, musi gdzieś to ciepło oddać. TP-Link M7750 zachowuje się normalnie, nie alarmująco, ale i nie przyjemnie chłodno. Nikt przecież nie trzyma routera mobilnego w kieszeni podczas użytkowania, więc to nie wada, tylko fizyka.

    Konfiguracja i aplikacja tpMiFi

    Konfiguracja TP-Link M7750 jest maksymalnie prosta. Wkładamy kartę SIM, włączamy urządzenie i w zasadzie tyle. Router sam wykrywa operatora i nawiązuje połączenie. Nazwę sieci Wi-Fi oraz hasło znajdziemy na naklejce pod klapką lub na wyświetlaczu. Żadnych kreatorów konfiguracji, żadnego szukania w menu — to czyste plug&play. I dobrze, bo nie każdy, kto sięga po TP-Link M7750, musi być technicznym ekspertem.

    Do zarządzania służy aplikacja tpMiFi na iOS i Androida. Można przez nią ustawiać limity danych, blokować dostęp poszczególnym urządzeniom, sprawdzać statystyki, zmieniać ustawienia sieci Wi-Fi czyli nazwę, hasło, pasmo oraz zarządzać plikami na karcie microSD, a nawet odczytywać wiadomości SMS wysyłane na numer SIM. Aplikacja działa sprawnie i jest przejrzysta, nie przytłacza opcjami, a jednocześnie daje dostęp do wszystkiego, czego potrzeba. Można nim również zarządzać przez panel webowy po wpisaniu adresu 192.168.0.1 w przeglądarce, co przyda się tym, którzy wolą ekran komputera od ekranu telefonu.

    Do codziennego użytku wyświetlacz 1,44″ w zupełności wystarcza rzut oka i wiemy, co się dzieje z połączeniem i baterią. Natomiast jeśli chcemy coś faktycznie skonfigurować albo sprawdzić bardziej szczegółowe dane, apka jest znacznie wygodniejsza. Mały ekran to dobry wskaźnik stanu, ale nie narzędzie do zarządzania.

    TP-Link M7750

    Testowałem wszystkich czterech głównych operatorów czyli Play, Orange, T-Mobile i Plus. Ze wszystkimi TP-Link M7750 połączył się bez problemów. Najlepiej u mnie wypadał Orange, ale to zależy mocno od lokalizacji, więc nie ma co traktować tego jako regułę.

    Testy prędkości i stabilności

    Właśnie tutaj robi się interesująco. TP-Link M7750 obsługuje LTE-Advanced Cat12 z agregacją pasma, co teoretycznie pozwala osiągać prędkości pobierania do 600 Mb/s. W praktyce jak to w życiu, wychodzi różnie, ale wyniki były naprawdę niezłe, jak na router kieszonkowy.

    W dobrych warunkach miejskich na Mokotowie, przy silnym sygnale LTE Orange, router bez trudu osiągał prędkości rzędu 180–230 Mb/s na pobieranie i 50–70 Mb/s na wysyłanie. Ping oscylował w granicach 20–30 ms — spokojnie wystarczy do pracy zdalnej, wideokonferencji czy nawet grania w trybie online.

    Przez cztery tygodnie testów miałem podłączone jednocześnie dwie kamery IP, od trzy do pięciu telefonów, tablet, telewizor i laptop. Nie jest to mała liczba urządzeń, a TP-Link M7750 ani razu nie dał po sobie poznać, że mu to przeszkadza. W tym czasie nie doszło do samoistnego restartu i połączenie nie zerwało się bez przyczyny. Router po prostu działał, cicho, stabilnie, bez przypominania o sobie.

    Ze słabym zasięgiem router oczywiście nie powalczy, tu wszystko zależy od operatora i naszej lokalizacji. To żadna wada sprzętu, tylko realia sieci komórkowej.

    Bateria i ładowanie

    Bateria o pojemności 3280 mAh to jeden z wyróżników M7750 na tle tańszych modeli. Producent deklaruje do 15 godzin pracy i przy typowym użytkowaniu można w to uwierzyć. Przy bardziej intensywnym obciążeniu (kilka aktywnych urządzeń, stały ruch danych) można liczyć na około 8–10 godzin. Jak na router mobilny obsługujący kilkanaście urządzeń jednocześnie, to całkiem przyzwoicie.

    Ładowanie przez USB-C to szczegół, który doceniasz dopiero wtedy, gdy go nie ma. Wystarczy kabel od smartfona, powerbank albo port w laptopie, TP-Link M7750 można ładować właściwie wszędzie, bez szukania osobnej ładowarki.

    Bateria jest wymienna i w terenie, gdy skończy się prąd, różnica między wymienną a wbudowaną baterią jest od razu odczuwalna. Zapasowe ogniwo w plecaku to kilkanaście dodatkowych godzin bez szukania gniazdka, a przy pracy w terenie to bywa ważniejsze niż prędkość łącza. TP-Link M7750 to jeden z nielicznych przenośnych routerów w tej klasie cenowej, który posiada wymienną baterie.

    Slot microSD — bonus, który może się przydać

    TP-Link M7750 obsługuje karty microSD o pojemności do 2 TB. Po włożeniu karty router działa jak przenośny serwer plików, wszystkie podłączone urządzenia mogą odczytywać i zapisywać pliki przez sieć Wi-Fi lub za pomocą aplikacji tpMiFi. Korzystałem z tej funkcji podczas testów i sprawdziła się bez zarzutu. W erze streamingu i chmury to nie jest funkcja, po którą sięgamy codziennie, ale gdy już jest potrzebna to okazuje się zaskakująco wygodna. Szczególnie na wyjeździe rodzinnym czy z znajomymi, gdy chcemy szybko wymienić pliki bez dostępu do internetu.

    TP-Link M7750

    Przez cztery tygodnie używałem TP-Link M7750 głównie w dwóch rolach: jako zapasowe łącze na wypadek awarii stałego internetu i jako narzędzie do pracy zdalnej poza domem. Ten drugi scenariusz sprawdził się wyjątkowo dobrze, router podróżował ze mną na działkę, gdzie o światłowodzie można tylko pomarzyć, a potrzeba niezawodnego połączenia jest jak najbardziej realna. Podpiąłem do niego kamery, telewizor, laptopa, tablety i telefony i przez cały okres testów nie miałem powodów do narzekań.

    Jeśli więc pracujesz zdalnie i potrzebujesz niezawodnego łącza bez kabla, szukasz zapasowego internetu na wypadek awarii lub chcesz mieć porządne połączenie na działce czy w domku letniskowym bez stałego łącza to TP-Link M7750 jest właśnie dla Was.

    Dla kogo niekoniecznie? Jeśli potrzebujesz łączności 5G, zależy Ci na Wi-Fi 6E lub szukasz urządzenia z portem Ethernet do bezpośredniego wpięcia kabla do komputera, tutaj M7750 nie jest właściwym wyborem. To wciąż LTE-Advanced i dwupasmowe Wi-Fi bez trzeciego pasma. W takim przypadku warto zerknąć na topowy model z tej linii czyli TP-Link M8550, który oferuje 5G i Wi-Fi 6E, ale kosztuje odpowiednio więcej.

    Podsumowanie

    TP-Link M7750 to jeden z tych produktów, przy których po testach nie ma się ochoty na długie wywody. Robi to, co do niego należy, dostarcza stabilnego internetu mobilnego bez zbędnego kombinowania, z wygodą obsługi, sensowną baterią i pełną zgodnością ze wszystkimi polskimi operatorami. Aplikacja tpMiFi nie denerwuje, ładowanie przez USB-C to standard, który powinien być wszędzie, a wymienna bateria i tania dostępność zamienników to rzeczy, które przy routerze mobilnym docenisz po roku czy dwóch.

    Za cenę w okolicach 700–800 zł dostajemy sprawny router mobilny LTE-Advanced, który w swojej kategorii nie ma się czego wstydzić. Nie jest to urządzenie bez wad — brak 5G, brak portu Ethernet i skromny 1,44-calowy ekran to rzeczy, które można mu wypomnieć. Ale jeśli LTE wystarczy do Twoich zastosowań i zależy Ci na sprawdzonym, bezproblemowym sprzęcie to TP-Link M7750 jest warty uwagi.

    Polecane
    Ocena końcowa
    star
    star
    star
    star
    star
    4.1
    Wydajność
    4.5
    star
    star
    star
    star
    star
    Funkcjonalność
    4
    star
    star
    star
    star
    star
    Oprogramowanie
    4
    star
    star
    star
    star
    star
    Jakość wykonania
    3.5
    star
    star
    star
    star
    star
    Bateria
    4.5
    star
    star
    star
    star
    star
    thumbs up Zalety
    • wymienna bateria
    • ładowanie przez USB-C
    • obsługa kart microSD do 2 TB
    • prosta konfiguracja plug&play
    • kompaktowe wymiary i niewielka waga
    thumbs down Wady
    • klapka trudna do podważenia bez paznokcia lub innego akcesorium
    • brak zasilacza sieciowego w zestawie
    • mały wyświetlacz
    Subskrybuj
    Powiadom o
    guest
    0 Komentarze
    Najstarsze
    Najnowsze Najwięcej głosów
    Udostępnij ten artykuł