Po bardzo ciepło przyjętym ZD O+ Excellence firma wypuściła swój nowy flagowy model – Ultimate Legend, opierający się o bardzo zbliżoną filozofię, czyli (najpewniej) „Dajmy inżynierom puścić wodze fantazji”. Czy udało im się dowieźć i zaoferować produkt godny uwagi? Przekonajmy się o tym w drugiej części sagi high-endu!

tocSpis treści

    Opakowanie

    Kontroler przychodzi do nas dość schludnie zapakowany. Na froncie opakowania znajdziemy render przedstawiający kontroler z rozpisanymi podstawowymi cechami, a na tyle nieco szerszy opis. Po zdjęciu obwoluty, w białym kartonie, znajdziemy sam kontroler i odbiornik 2,4 GHz. Pod nimi zaś papierologię, dodatkowe D-Pady, nakładki przełączników i przewód USB-C. Jeśli zastanawiacie się, czemu recenzja nie uwzględnia zdjęć opakowania – powód jest prosty: nie mogę ich obecnie odnaleźć.

    Specyfikacja

    • Layout: Xbox/Switch (zmienny)
    • Kompatybilność: PC, Mobile, Nintendo Switch (zarówno 1, jak i 2)
    • Łączność: Przewodowa, 2,4 GHz, Bluetooth
    • Analogi: Ginfull TMR (domyślnie)
    • Triggery: Hall Effect z trigger lockiem
    • Przełączniki główne: Mechaniczne
    • Przełączniki dodatkowe: 4 z tyłu + 2 na topie + 2 na froncie
    • Żyroskop: obecny
    • Silniki wibracyjne: 2 asymetryczne + HD rumble + 2 w triggerach
    • Bateria: 1500 mAh
    • Polling rate: 3000 Hz przewodowo, 1000 Hz 2,4 GHz
    • Dostępne wersje kolorystyczne: Biała
    • Stacja dokująca: sprzedawana oddzielnie
    • Cena: ok. 420 zł

    Specyfikacja pochodzi ze strony producenta i własnych obserwacji.

    Wstępne odczucia i obserwacje

    Zaczynając od dongla – ten jest komicznie prostą konstrukcją, zwykły prostopadłościan z przyciskiem i wtyczką USB, nic specjalnego w nim nie ma. Docka, przez swoje lenistwo, też raczej pominę, bo choć otrzymałem go na testy, poza posiadaniem dwóch dodatkowych portów USB, nic ciekawego w nim nie znalazłem.

    ZD Ultimate Legend - akcesoria

    Sam kontroler zaś jest inną kwestią, bo ma mnóstwo ciekawych rozwiązań. Zaczynając od ergonomii – kształt nie jest aż tak agresywny, gripy są małe, lecz ogumowane. W rękach układa się przyzwoicie, leży raczej pewnie i nie ma się wrażenia, że ucieknie zaraz z rąk. Sam faceplate jest demontowalny i – jak dobrze wiem (a nie chce mi się sprawdzać, jeśli mam być szczery) – dodatkowe faceplate’y są dostępne.

    Domyślne analogi, jakie znajdziemy w Ultimate Legend, to jakaś forma platformy full size od Ginfull. Feelingowo uważam, że są to jedne z najlepszych analogów, z jakimi miałem styczność do tej pory – liniowe, nie czuć zbytnio tarcia, a tuning sprężyny jest wręcz idealny. Jednak to nie wszystko, bo Ultimate Legend pozwala nam na lekką customizację tego aspektu. Może nie tak jak O+ Excellence, jednak mamy opcję zmiany analogów. Poza takimi dość standardowymi opcjami jak Alps RKJXV1224 i Favor Union FJR10k, mamy tu dość nowoczesne K-Silvery JS13 Pro. Feelingowo nie wyróżniają się niczym szczególnym, tak szczerze, i nie widzę zbytnio różnic w feelingu między nimi a innymi konstrukcjami z rodziny Jx13 (poza potencjometrami), ale chwalone są za swój performance.

    test ZD Ultimate Legend 10

    Idąc w stronę przełączników pod ABXY, mamy tutaj bardzo ciekawy koncept – pełnowymiarowe mouse switche. Nie jest to może poziom dość mało znanego modelu Super Legend, w którym były zastosowane przełączniki optyczne, jednak jest to bardzo podobne podejście. Nie mamy tutaj też żadnego dampera, który by zwiększył pre-travel, co za tym idzie – wykonywanie szybkich inputów to niemal czysta przyjemność. D-Pad konstrukcyjnie niczym się nie różni od tego z O+ Excellence. Na froncie, w okolicach analogów, mamy też dwa przełączniki, które domyślnie odpowiadają za RGB, ale da się je zremapować. Jednak ich ułożenie sprawia, że są niemal bezużyteczne.

    Idąc na top, mamy triggery, które są klasyczną konstrukcją opartą o sensory Hall Effect z mechanicznym trigger lockiem. Nie mam co do nich większych zastrzeżeń, poza faktem, że są dość spłaszczone, przez co ich użytkowanie nie jest tak przyjemne, jakbym chciał, chociaż jest dobrze. Jeszcze jednym minusikiem jest położenie przełącznika trigger locka, które jest co najwyżej tragiczne. Bumpery zaś są genialne. Podobnie jak w O+ Excellence, oparte są o mouse style switche, co sprawia, że są dość przyjemnie responsywne. To samo tyczy się remapowalnych mini bumperów, umiejscowionych nieco poniżej bumperów.

    ZD Ultimate Legend - top

    Na tyle znajdziemy 4 łopatki. Jednak w tym wypadku demontowalne są tylko dwie wewnętrzne, które kształtem są mocno zbliżone do tych z Dualsense Edge. Wszystkie 4 mają dość lekkie microswitche i umiejscowione są zaskakująco przyjemnie pod palcami. Widziałem sporo osób narzekających na fakt, że po wyjęciu wewnętrznych łopatek pozostawiają one dość nieprzyjemne sockety. Osobiście nie zauważyłem tego problemu, ale wiem, że modderzy rozwiązali już ten problem.

    ZD Ultimate Legend - Tył

    Testy syntetyczne

    Zaczynając od opóźnień, Ultimate Legend od początku pokazuje pazur, przewodowo oferując nam wręcz wybitne 2,5 ms na przełącznikach przy prawie 4 kHz polling rate i bardzo dobre 8 ms po 2,4 GHz przy 1000 Hz. Co jest bardzo miłym zaskoczeniem – zmniejszenie polling rate do około 1000 Hz znacząco nie wpływa na opóźnienia, co jest częstym problemem w kontrolerach, które oferują taką możliwość (jednak do pewnej granicy). Bluetooth wypada również bardzo dobrze, oferując 11 ms opóźnienia. Switch mode w każdym połączeniu wypada również przyjemnie.

    ZD Ultimate Legend - Latency
    wszelkie testy można znaleźć na Gamepadla

    Opóźnienia analogów to jeszcze milsze zaskoczenie, ponieważ… są one niższe. Przynajmniej przewodowo kontroler oferuje nam około 1-1,5 ms przy pełnym polling rate i 3 ms przy zejściu do 1 kHz, co czyni go jedną z najszybszych konstrukcji na rynku w tym momencie. 2,4 GHz i Bluetooth wypadają nadal dobrze, oferując kolejno 13 ms i 22 ms opóźnienia. Switch mode nadal wypada bardzo przyzwoicie, z okolicami 20 ms opóźnienia.

    Kalibracja analogów w Ultimate Legend może zostać łatwo rozbita na cały oddzielny tekst, jednak tego nie zrobię – omówię ją w skrócie. Stockowe analogi od Ginfull nie wypadają idealnie. Mamy tutaj sporo artefaktów circularity i dość duże różnice między modułami. Asymetria wypada dobrze, ale nie można tego powiedzieć o recentrowaniu – jeden analog centruje w moim wypadku w granicach 2% błędu, kiedy drugi sięga nawet 3,5%. Nie mamy tutaj na szczęście osiowych martwych stref czy innych podobnych i niewybaczalnych błędów. Zmieniając moduły na JS13 Pro, możemy spodziewać się nieco lepszego performance, a raczej – bym powiedział – bardziej zbalansowanego, z mniejszą loterią. Nadal mamy drobne artefakty circularity, ale nie ma tu dramatu. Recentrowanie też wypada bardzo dobrze i nie mamy aż takich rozbieżności między modułami.

    ZD Ultimate Legend - Analogi ginfull
    ZD Ultimate Legend - analogi k-silver
    ZD Ultimate Legend - Potki

    Idąc w stronę potencjometrów, wypadają one pod kilkoma względami najlepiej, ale i najgorzej. Jeśli chodzi o sam raw performance, to oferują niemal idealnie zerową asymetrię, ale to kosztem najgorszego recentrowania (prawie 6% Favor Union/Puyao, 4% Alps). Rozdzielczość analogów też jest ciekawą kwestią, bo Ultimate Legend oferuje nam (niepełne) 13 bit, nie jak większość rynku – zaledwie 12 bit. Jeśli chodzi o liniowość, to osobiście pomiarów nie wykonywałem, jednak z informacji od innych testerów wiem, iż poza stykowymi JS13 oferują niemal perfekcyjny performance, co ma sens przez ich design. Stockowe Ginfull nie wypadają źle, ale niestety nie mają podejścia do JS13 Pro.

    Czas pracy na baterii w Ultimate Legend też wypada bardzo dobrze. Byłem w stanie przy używaniu na 1000 Hz grać około 12 h na jednym ładowaniu, które też trwało zaskakująco krótko.

    Oprogramowanie

    Software do Ultimate Legend to ta sama aplikacja, której używał model O+ Excellence, z dodanymi kilkoma funkcjami, więc średnio widzę sens, aby się nad nią ponownie rozwodzić – działa poprawnie, ale nie idealnie. W dalszej przyszłości możemy spodziewać się dedykowanego oprogramowania na PC, ale nie jest znana mi data wydania.

    Podsumowanie ZD Ultimate Legend

    Jeśli mam być szczery, nie widzę sensu, aby negować sens istnienia na rynku tego kontrolera. Ten, kto wpadł na ideę stworzenia modelu Ultimate Legend takim, jaki jest, zasługuje na owacje na stojąco od całego community padowego. Kontroler literalnie został pozbawiony niemal wszystkich możliwych bolączek, które mogłyby być jakimś „ale”. Jedynie wchodzą tu subiektywne kwestie, takie jak kształt triggerów czy położenie tylnych przełączników. Może dałoby się poprawić nieco kwestię performance analogów, ale wymiana ich jest na tyle tanią i prostą kwestią, że nie widzę powodu, aby uznawać to za wadę – bo każdy powinien znaleźć tu coś dla siebie. W skrócie, jeśli mamy nieograniczony budżet, to Ultimate Legend jest jednym z najlepszych wyborów w tym momencie.

    Polecane

    Recenzja była możliwa dzięki uprzejmości firmy ZD i sklepu GadgetHyper.

    Ocena końcowa
    star
    star
    star
    star
    star
    4.8
    Jakość wykonania
    4.8
    star
    star
    star
    star
    star
    Analogi
    5.0
    star
    star
    star
    star
    star
    Triggery
    4.5
    star
    star
    star
    star
    star
    Przełączniki główne
    4.7
    star
    star
    star
    star
    star
    Przełączniki dodatkowe
    4.5
    star
    star
    star
    star
    star
    Software
    3.5
    star
    star
    star
    star
    star
    Testy syntetyczne
    4.7
    star
    star
    star
    star
    star
    thumbs up Zalety
    • Świetna jakość wykonania
    • Wzorowy performance w testach syntetycznych
    • Brak większych mankamentów
    thumbs down Wady
    • Tylko subiektywne problemy
    Udostępnij ten artykuł