Ta recenzja to zdecydowanie coś nietypowego, bo kto by się spodziewał, że moja najnowsza recenzja będzie opisywać klawiaturę Epomaker Galaxy68, a nie kolejną myszkę od Lamzu czy Razera. Moja pasja zarówno do myszek, jak i – co ciekawe – klawiatur, rozpoczęła się mniej więcej w tym samym momencie, czyli około pięć lat temu. Klawiatury interesowały mnie niemal tak samo mocno jak myszki i starałem się uczyć o nich jak najwięcej. Los jednak chciał, że to gryzonie zostały moim głównym zainteresowaniem i to w nich rozwijałem swoje pasje.
Dzisiaj jednak powrót do korzeni, ponieważ, jak już wcześniej zdradziłem, do recenzji dostałem aluminiową klawiaturę Epomaker Galaxy68, czyli świeży produkt ze stajni tego producenta w kompaktowym rozmiarze 65%. Od zawsze wolałem bardziej kompaktowe przyrządy do wprowadzania znaków, a więc Galaxy68 wpada idealnie w moje gusta. Czy jest to klawiatura warta uwagi w dzisiejszych czasach? Przekonajmy się!
Specyfikacja:
⦁ Layout: 65%
⦁ Łączność: przewodowa, 2,4 GHz, Bluetooth
⦁ Przełączniki: Epomaker Wisteria Linear Switch
⦁ Typ przełączników: liniowy
⦁ Typ obudowy: closed design (zamknięta)
⦁ Podświetlenie: RGB
⦁ Keycapy: PBT
⦁ Oprogramowanie: dostępne – QMK/VIA
⦁ Wymiary: 34,63×11,27×3,2 [cm]
⦁ Waga: 1250g
⦁ Gwarancja: 2 lata
⦁ Cena: około 365 zł
Opakowanie i jego zawartość
Klawiatura przychodzi do nas w dość standardowym kartonowym opakowaniu, przyozdobionym całkiem przyjemnym dla oka motywem. Z przodu pudełka możemy znaleźć render urządzenia oraz takie informacje, jak model, rozmiar, informacje o sofcie, hotswap, rodzaj użytego aluminium i fakt, że mamy tutaj zastosowany gasket mount – o którym trochę więcej później. Z tyłu kartoniku jest natomiast trochę skromniej, a z interesujących rzeczy jest tak naprawdę tylko render klawiatury i poszczególne informacje na jej temat. Warto wspomnieć, że Galaxy68 jest dobrze zabezpieczona i nie lata luzem w pudełku, więc nie powinniśmy się martwić o uszkodzenia wynikające z nieumiejętnego transportu (chyba że kurier naprawdę przesadzi).
Zawartość opakowania może nie jest skromna, ale za to nie jest też przesadnie bogata. Producent zadbał o to, aby użytkownik nie poczuł, że dostaje tylko sam produkt, jakim jest Galaxy68, ale i garść przydatnych akcesoriów, takich jak switch i keycap puller oraz dwa zapasowe przełączniki. Oczywiście dostajemy również przewód USB-C à la paracord do użytkowania w trybie przewodowym oraz dongle 2,4 GHz do trybu bezprzewodowego. Jest też oczywiście dosyć pokaźna broszura, ale umówmy się – raczej nikt nigdy do niej nie zagląda.
Jakość wykonania i wygląd
Galaxy68 jest po prostu świetnie wykonanym sprzętem, dopracowanym na ostatni guzik. Naprawdę nie jestem w stanie jej nic zarzucić pod względem jakości wykonania czy użytych materiałów. Urządzenie zostało wykonane z aluminium obrabianego metodą CNC, a następnie poddane malowaniu proszkowemu. Dzięki temu ten mały kolos waży ponad 1250 g, co przy tak małych rozmiarach jest dosyć imponującym wynikiem. Szczerze mówiąc, w tym budżecie klawiatury wykonane tak starannie, i dodatkowo z aluminium, a nie z plastiku, jeszcze niedawno nie miały miejsca, a na takie cacka mogli pozwolić sobie jedynie nieliczni, którzy dysponowali dosyć grubym portfelem. Jestem pod wrażeniem!
Klawiatura pod żadnym pozorem nie wydaje niechcianych dźwięków, nie skrzypi i nie sprawia wrażenia robionej po kosztach, co nie jest oczywistością w tym budżecie.
Warto również wspomnieć o tym, że klawiatura używa gasket mount, czyli sposobu montażu, w którym PCB i plate są luźno osadzone na elastycznych uszczelkach zwanych gasketami, zamiast być przykręcone na sztywno. Dzięki temu klawiatura jest cichsza, bardziej sprężysta i daje przyjemniejsze, „miękkie” odczucie podczas pisania. Dodatkowo Galaxy68 zostało od środka starannie wygłuszone pianką, która tłumi dosyć surowy dźwięk, jaki oferuje aluminiowa obudowa.
Sam wygląd klawiatury to według mnie bajka dla fanów minimalizmu i czystych stanowisk. Jest ona utrzymana w dwóch kolorach – czarnym i białym, czyli tym, co fani „czystości” lubią najbardziej. Dodatkowo poważniejszego i mniej gamingowego wyglądu dodają keycapy, które nie przepuszczają podświetlenia, tylko przez swoją budowę tworzą podświetlenie underglow pod klawiszami. W mojej opinii wygląda to bardzo efektownie i dodaje finezji spójnej całości.
Podświetlenie
Galaxy68 oferuje potężny wachlarz możliwości, jeśli chodzi o podświetlenie. Zarówno efektów, jak i kolorów czy najróżniejszych sygnatur świetlnych jest multum, i mógłbym siedzieć nad tym godzinami, bawiąc się tylko i wyłącznie samym podświetleniem, testując, co lepiej będzie wyglądać na moim stanowisku.
Diody RGB, powiedziałbym, są zadowalającej jakości, ich odwzorowanie barw jest na akceptowalnym poziomie, a sama jasność świecenia może nie powalać, ale jest po prostu wystarczająca.
Trzeba też wspomnieć o tym, że diody są south-facing, co jest dość ważnym czynnikiem, ponieważ nie powodują one tak zwanych interferencji keycapów. Kiedyś większość klawiatur gamingowych miała diody north-facing, co uniemożliwiało założenie na klawiaturę najróżniejszych profili keycapów. Same switche również poprawiają jakość świecenia, ponieważ mają swoisty dyfuzor, który równomiernie rozprowadza światło diod RGB.
Ciekawym elementem są również tylne listwy świetlne, a dokładniej jedna duża, którą możemy zaprogramować według uznania, i dwie mniejsze po bokach, które świecą w ten sam sposób co reszta klawiatury. Dodaje to niesamowitego klimatu, tworząc świetny underglow na naszym biurku!
Keycapy
Klawisze nie są dla mnie większym zaskoczeniem, bowiem PBT Double-Shot to chyba najczęściej wybierany materiał oraz metoda wytwarzania tych małych plastików. Czy to źle? Absolutnie nie, ponieważ tworzywo PBT uchodzi za najtrwalszy materiał, który nie degraduje się tak szybko jak ABS. Metoda podwójnego wtrysku również jest czymś, co znacznie wpływa na trwałość, ponieważ keycapy są tworzone z dwóch oddzielnych plastikowych elementów – legenda oddzielnie i korpus oddzielnie. Dzięki temu legendy na naszych plastikach ścierają się znacznie wolniej.
Same klawisze osobiście przypadły mi do gustu. Keycapy zostały wykonane w profilu Cherry, który generalnie jest dosyć płaski i nie każdemu przypasuje, ponieważ jest po prostu niższy od większości profili oferowanych na rynku przez inne keycapy. Czcionka użyta w mojej opinii jest bardzo przyjemna dla oka, a przede wszystkim wyraźna i dobrze prezentuje się w tego typu klawiaturze.

Przełączniki i stabilizatory
Epomaker Wisteria Linear to przełączniki, które od razu dają poczucie jakości. To liniowe, 5-pinowe switche, które już fabrycznie są dosyć dobrze przesmarowane, więc od pierwszego kliknięcia działają gładko i cicho. Trzpień z POM+PTFE i obudowa z PC+PA66 sprawiają, że całość jest solidna i trwała, a producent twierdzi, że wytrzymają nawet do 100 mln klików – to spokojnie wystarczy na długie lata codziennego używania.
Pod względem parametrów Wisterie są lekkie, ale dobrze wyważone. Siła aktywacji to około 38 gf, a pełny skok wynosi 3,7 mm, co daje komfort zarówno przy szybkim pisaniu, jak i w grach. Sprężyna jest dobrze wyważona – na tyle sprężysta, by dawać przyjemny opór, ale jednocześnie stabilna, co sprawia, że każdy klik jest pewny i precyzyjny.
Największą zaletą tych przełączników jest jednak ich brzmienie i feeling. Kliknięcia są miękkie i przyjemnie stonowane – bez żadnych metalicznych pogłosów czy niechcianych rezonansów. W klawiaturze z dobrym wygłuszeniem, takiej jak właśnie Galaxy68, całość brzmi wręcz idealnie i nie mam żadnych zastrzeżeń pod tym względem.
Warto również wspomnieć, że Galaxy68 została wyposażona w PCB, które obsługuje hotswap zarówno 3-, jak i 5-pinowy. Jest to niesamowicie wygodna rzecz, która umożliwia wymianę przełączników w locie, bez potrzeby jakiegokolwiek ich lutowania.
Na plus jest też to, jak dobrze Wisterie współpracują z podświetleniem RGB. Półprzezroczysta obudowa i dyfuzor LED rozpraszają światło równomiernie, więc efekty świetlne wyglądają naprawdę czysto i estetycznie.
Stabilizatory w tej klawiaturze to naprawdę miłe zaskoczenie. Fabrycznie dostały solidną porcję smaru, więc większe klawisze chodzą płynnie i przede wszystkim cicho – nie zauważyłem żadnego szeleszczenia czy irytującego klekotania, a to w słabych stabilizatorach irytuje najbardziej.
Spacja również trzyma poziom i nie odbiega brzmieniem od reszty klawiszy, choć przy bardzo uważnym słuchaniu można wyłapać delikatne pingowanie. Nie jest to nic uciążliwego, ale perfekcjonistów pewnie może denerwować. Prawdopodobnie modyfikacja stabilizatorów sposobami dostępnymi w Internecie usunie ten problem i największy przycisk, zwany spacją, będzie pracował tak samo aksamitnie jak reszta.
Poniżej znajduje się próbka tego, jak brzmi Epomaker Galaxy68 w praktyce. Do nagrania użyto mikrofonu Mozos MKIT 700 Pro V2, ustawionego w odległości około 5 cm od klawiatury.
Bateria i łączność
Galaxy68 zostało wyposażone w dwa akumulatory o takiej samej pojemności, a mowa o 3000 mAh każdy. Czyli łącznie mamy około 6000 mAh, co jest naprawdę sporym ogniwem, jeśli mówimy o zasilaniu klawiatury.
W trybie 2,4 GHz klawiatura potrafi działać naprawdę długo – spokojnie możemy liczyć na około 7–10 dni ciągłej pracy. To świetny wynik, zwłaszcza jeśli często korzystamy z podświetlenia RGB i intensywnie używamy naszego sprzętu. Nie ma tutaj mowy o tym, żeby klawiatura padła w losowym momencie, a to bywa bardzo denerwujące.
Jeśli przełączymy się zaś na Bluetooth, czas pracy robi jeszcze większe wrażenie. W tym trybie Galaxy68 wytrzyma około 17 dni przy normalnym użytkowaniu. To naprawdę imponujący rezultat, jednakże jest on możliwy głównie dzięki dużym akumulatorom zamontowanym pod płytką drukowaną. Nie jestem fanem akumulatorów w klawiaturach, ale prawdopodobnie technologia poszła na tyle do przodu, że nie powinniśmy się ich bać.
Oprogramowanie
Tutaj długo nie będę się musiał rozpisywać, bowiem Epomaker postanowił postawić na najlepszą i najprostszą opcję. Mamy do czynienia z otwartym oprogramowaniem QMK/VIA, dzięki któremu możemy dostosować naszą klawiaturę pod praktycznie każdym możliwym aspektem. Możemy dzięki niemu korzystać z aplikacji zarówno w przeglądarce, jak i w pobranej apce, co daje niesamowitą swobodę.
Oprogramowanie pozwala zmieniać układ klawiszy, tworzyć własne warstwy i makra, a wszystko odbywa się w prostym, intuicyjnym interfejsie. Dodatkowo możemy w pełni sterować podświetleniem RGB, ustawiać różne efekty dla każdej warstwy i korzystać z gotowych konfiguracji udostępnianych przez społeczność. Co więcej, wersja przeglądarkowa nie obciąża w ogóle naszego komputera, więc możemy majstrować przy ustawieniach bez żadnych problemów z wydajnością, ponieważ tuż po ustawieniu po prostu zamykamy kartę w przeglądarce. Krótko mówiąc – jeśli cenisz pełną personalizację i wygodę, QMK/VIA daje naprawdę wszystko, czego potrzebujesz.
Podsumowanie Epomaker Galaxy68
Szczerze mówiąc, Galaxy68 zrobiła na mnie naprawdę świetne wrażenie i w mojej opinii jest jednym z najlepiej dopracowanych produktów w swojej półce cenowej. Aluminiowa obudowa, gasket mount i dobrze wygłuszone wnętrze sprawiają, że pisze się na niej niezwykle komfortowo, i muszę przyznać, że nigdy nie miałem do czynienia z tak przyjemną klawiaturą.
Przełączniki Wisteria Linear również są dla mnie sporym zaskoczeniem. Możliwe, że jestem ignorantem, ale wcześniej nie zauważyłem ich na rynku i dopiero teraz dowiedziałem się, że są to obecnie moje ulubione przełączniki liniowe. Może nie mam za dużego punktu odniesienia, ale korzystało mi się z nich bardzo przyjemnie i komfortowo.
Galaxy68 wypada też świetnie pod względem baterii – w trybie 2,4 GHz spokojnie wytrzyma 8 dni, a na Bluetooth nawet około 17 dni, co jest naprawdę imponującym wynikiem. Oprogramowanie QMK/VIA to kolejny mocny punkt – daje pełną kontrolę nad układem klawiszy, makrami, warstwami i efektami RGB, a wersja przeglądarkowa działa po prostu idealnie i nie zmusza naszego komputera do użerania się z kolejnym softem.
Czy jest to sprzęt dla każdego? Jeżeli szukacie klawiatury w okolicach 400 zł, która łączy solidne wykonanie, wygodę pisania, świetne przełączniki i pełną personalizację, to moim zdaniem Galaxy68 jest jedną z lepszych propozycji w swojej kategorii. Zdecydowanie mogę ją polecić, bo naprawdę ciężko znaleźć w tej cenie coś równie dopracowanego i uniwersalnego.

Zrealizowanie recenzji umożliwiła firma EPOMAKER, która udostępniła sprzęt do testów.


















Test i recenzja TP-Link RE235BE – Największy skok w historii repeaterów? Prawie
MCHOSE K7 Ultra – test i recenzja – chiński czołg do zadań specjalnych?