Jakiś czas temu otrzymałem od Dark Project prezent – ich najnowszą, najbardziej zaawansowaną myszkę, czyli Nexus Ultra. Po raz pierwszy zobaczyłem ją na tegorocznym PGA, gdzie od razu przyciągnęła moją uwagę. Patrząc na specyfikację – trudno oczekiwać czegoś lepszego! Czy jednak producent sprostał moim niemałym wymaganiom w innych aspektach? Tego (oraz wielu innych rzeczy) dowiemy się w tej recenzji. Zapraszam do lektury!
Specyfikacja
- Typ produktu: mysz dla graczy
- Łączność: 2,4 GHz, Bluetooth
- Sensor: PixArt 3950
- Przełączniki główne: Omron Optical
- Waga: ok. 51 gramów
- Gwarancja: 2 lata
- Cena: 499 złotych
- Specyfikacja pochodzi ze strony producenta.
Opakowanie i jego zawartość
Już na początku Nexus Ultra wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Opakowanie, w którym jest dostarczana, to coś, co nie zdarza się często. Spostrzegawcze osoby, obeznane w temacie, z łatwością dostrzegą duże podobieństwo do stylu pakowania znanego z produktów Lamzu (dokładną recenzję jednego z ich modeli również znajdziecie na naszej stronie).
Box prezentuje się niezwykle elegancko. Matowa czerń w połączeniu ze srebrnym logo marki i nazwą modelu daje poczucie obcowania z produktem klasy premium, do której Nexus Ultra niewątpliwie aspiruje (czy słusznie – przekonamy się później). Na spodzie opakowania znajdziemy szczegółową specyfikację, przygotowaną w bardzo estetyczny i czytelny sposób, wraz z ilustracją przedstawiającą kupionego przez nas gryzonia. Wydaje się, że trudno byłoby to zrobić lepiej…
Nic bardziej mylnego! Po otwarciu pudełka – które posiada swego rodzaju obwolutę, którą najpierw musimy zdjąć, a właściwie zsunąć – wrażenie staje się jeszcze lepsze. Na pierwszy rzut oka widzimy „zabudowaną” przestrzeń, którą można otworzyć jak książkę. Po jej rozłożeniu nic już nie stoi na przeszkodzie, by wyjąć naszą myszkę i od razu ruszyć do gry!
Oprócz samego Nexusa Ultra znajdziemy w zestawie wszystko, czego można sobie zażyczyć. Dodatkowe ślizgacze? Są! Do dyspozycji mamy dwie dodatkowe pary wykonane z PTFE (oprócz domyślnie naklejonych dotsów) oraz jedną parę szklanych. Tak, dobrze przeczytaliście – Dark Project dołączył do opakowania zestaw szklanych ślizgaczy. Co więcej, w pudełku czekają na nas również gripy, karty gwarancyjne, instrukcja obsługi, odbiornik 8 kHz, kabel w solidnym oplocie oraz bardzo przyjemny w dotyku woreczek z logo producenta.
W swojej recenzenckiej karierze jedynie opakowanie od G-Wolves zrobiło na mnie podobnie wrażenie. Jest się czym chwalić drogi producencie! Kawał naprawdę dobrej roboty.




Jakość wykonania i wygląd
Jakość wykonania jest dobra… ale tylko dobra. Nexus Ultra jest spasowany poprawnie. Niestety plastik użyty do wyprodukowania myszki nie sprawia wrażenia adekwatnego do ceny. To zdecydowanie negatywnie wpływa na ogólny odbiór tego elementu. Delikatnie mówiąc, wydaje się, że myszka jest dużo tańsza i mniej „premium” niż wiele produktów konkurencji.
Wygląd nie powinien być nikomu obcy. Dark Project Nexus Ultra czerpie pełnymi garściami ze stylistyki modeli z serii G Pro od Logitecha. Podobnie jak w przypadku tych myszek, mamy tutaj bryłę zbliżoną do „ziemniaka” – jak żartobliwie nazywa się ten kształt. Jej klasyczna i elegancka forma doskonale komponuje się z białymi detalami, takimi jak przyciski boczne oraz spód, subtelnie przechodzące na korpus gryzonia. Smaczku dodaje napis „ULTRA” widoczny na jednym z boków.
Taki design zdecydowanie może się podobać. Jest minimalistyczny, bez zbędnego RGB (wyjątkiem jest dioda wskazująca aktualny próg DPI). Nie dziwię się jednak, że nie każdy może być zwolennikiem takiego wyglądu myszek. Jak to mówią – są gusta i guściki. Jeśli jednak szukamy myszki minimalistycznej, eleganckiej i schludnej, to świetny wybór!

Powierzchnia
Dark Project Nexus Ultra pokryty jest powierzchnią, której faktura jest niemal niewyczuwalna. Mimo to, myszka dobrze trzyma się dłoni. Dzięki matowej powierzchni zapewnia pewny chwyt, nawet podczas najbardziej intensywnych rozgrywek. Jedynym mankamentem, do którego mogę się przyczepić, jest łatwość, z jaką „łapią” się na niej odciski palców. Na szczęście skutecznie zaradzi temu zestaw gripów dołączonych do opakowania.
Gripy te mają wyraźnie wyczuwalną fakturę, na której w całości znajdują się napisy „NEXUS” oraz minimalistyczne logo producenta. Zdecydowanie wspomagają nasz chwyt i świetnie spełniają pokładane w nich oczekiwania. Jedyną wadą jest średnio zoptymalizowany kształt – naprawdę trudno je nakleić bez zaginania materiału przynajmniej w jednym miejscu (dotyczy to naklejek przeznaczonych na przyciski główne).
Przyciski główne, boczne i scroll
Przyciski główne, w które wyposażony jest testowany przeze mnie gryzoń, to przełączniki Omron Optical (80 Million Clicks). Jak sama nazwa wskazuje, ich żywotność wynosi aż 80 milionów kliknięć, co pozwala na długotrwałe użytkowanie Nexusa Ultra bez obaw o zużycie przełączników. Odczucia z korzystania z nich oceniam bardzo pozytywnie. Klik jest satysfakcjonujący – stosunkowo lekki, ale twardy. Nie zauważyłem też żadnych negatywnych efektów, jak pretravel czy posttravel. Przełączniki zostały także solidnie osadzone.
Za działanie przycisków bocznych odpowiadają przełączniki Huano Blue Shell White Dot, o żywotności wynoszącej 20 milionów kliknięć. Ich feeling jest bardzo przyjemny, jednak w moim egzemplarzu implementacja tych przycisków nie należy do najlepszych. Lewy i prawy przycisk różnią się odczuciami. Dodatkową wadą jest delikatny pretravel na jednym z nich (dokładniej na lewym).
Scroll został wyposażony w jeden z moich ulubionych enkoderów – TTC Gold Dustproof. Jego przeskok jest średnio wyczuwalny, ale bardzo przyjemny. Nie ma problemu z precyzyjnym określeniem liczby wykonanych „obrotów”. Klik scrolla jest płaski, twardy i ogólnie przyjemny. Odpowiada za niego switch Huano Black Shell Blue Dot. Choć cechuje go dość niska żywotność (10 milionów kliknięć), w praktyce bardzo trudno byłoby osiągnąć ten limit – mogę stwierdzić, że jest to praktycznie niewykonalne. Osobiście jednak nie jestem jego wielkim fanem, ale to kwestia czysto osobistych preferencji.
Łączność, bateria i ślizgacze
W kwestii łączności testowany przeze mnie model oferuje wszystko, co potrzebne do zadowolenia nawet najbardziej wymagających użytkowników. Do dyspozycji mamy klasyczne 2,4 GHz za pomocą odbiornika USB-C dołączonego do zestawu (który, swoją drogą, wykonany jest bardzo solidnie – masywny, zbity i elegancki), jeszcze klasyczniejszy kabel (USB-A -> USB-C, z solidnym oplotem, niestety twardy i mało elastyczny, przez co stawia opór), oraz najmniej klasyczny sposób podłączenia – Bluetooth, który sprawdza się bardzo dobrze i nie miałem do niego żadnych zastrzeżeń.
Dark Project Nexus Ultra wyposażony jest w litową baterię o pojemności 500 mAh, co zapewnia bardzo dobre czasy pracy na jednym pełnym cyklu ładowania. Zgodnie z informacjami od producenta, ogniwo wystarcza na 120 godzin pracy przy próbkowaniu 1000 Hz. Taki wynik jak najbardziej jesteśmy w stanie osiągnąć. Ładowanie jest szybkie – podłączenie na kilka minut pozwala naładować akumulator o kilka procent, co jest bardzo wygodne.
Ślizgacze zrobiły na mnie zdecydowanie największe wrażenie. Trzy zestawy „klasycznych” ślizgaczy z białego PTFE sprawdzają się solidnie – są dość grube, płynne i średnio szybkie. Na dodatkowy plus zasługuje obecność preinstalowanych dotsów, które znajdują się na gryzoniu. Pozostałe dwie pary, w standardowych rozmiarach, czekają w pudełku. Jednak prawdziwy show kradną szklane ślizgacze – to rzadko spotykany widok. Są niezwykle płynne i szybkie. Korzystanie z nich to czysta przyjemność; myszka dosłownie pływa po powierzchni podkładki (efekt jest szczególnie wyczuwalny, jeśli używamy podkładek materiałowych o gładkiej powierzchni).

Sensor i pomiary
Sensor zastosowany w Nexus Ultra to prawdziwa topka – PixArt PAW 3950, który obsługuje aż 30 000 DPI. Jego polling rate można regulować w zakresie od 125 do 8000 Hz, co pozwala na dopasowanie optymalnej wartości zarówno do naszych preferencji, jak i specyfikacji komputera. Podobnie rzecz ma się z LOD. Możemy wybrać jedną z trzech dostępnych wartości: 2 mm, 1 mm lub 0,7 mm.
Jest to jednostka bez wad. Dewiacja, jittering oraz kompatybilność z podkładkami stoją na najwyższym poziomie. Tracking speed wynosi 750 IPS, a maksymalna akceleracja to 50G. Mówiąc wprost – nie ma się do czego przyczepić. Nexus Ultra i jego sensor zadowolą każdego, nawet najbardziej wymagającego gracza.

Kształt i waga
Każdy, kto interesuje się rynkiem myszek, rozpozna ten kształt w kilka chwil. Spora bryła (125,5 x 63,7 x 40 mm) o neutralnym i bardzo uniwersalnym kształcie na pierwszy rzut oka przypomina legendarnego G Pro Wireless. Podobnie jak dzieło Logitecha, Nexus Ultra świetnie sprawdzi się w claw gripie, palm gripie i ich różnych odmianach. Raczej nie polecałbym go do fingertipa – da się używać, ale w tej cenie znajdziemy znacznie lepsze propozycje.
Zgodnie z deklaracją producenta, gryzoń waży około 51 gram, co czyni go naprawdę lekką myszką, zwłaszcza biorąc pod uwagę jej wymiary. Waga została rozłożona równomiernie, co zapewnia dobry balans. Nie mam do czego się przyczepić.
Oprogramowanie
Oprogramowanie, w które wyposażony został Nexus Ultra, jest proste i funkcjonalne. Pozwala na zmianę najważniejszych ustawień, takich jak DPI, LOD, częstotliwość próbkowania, makra, a nawet takie „bajery” jak peak performance czy angle snapping. Nie obciąża komputera, jest łatwe w obsłudze i przyjazne nawet dla osób, które nie mają doświadczenia w temacie.
Osobiście bardzo polubiłem to oprogramowanie, a jedyny problem, jaki napotkałem, miał miejsce na etapie instalacji. Bardzo możliwe, że wynikało to z faktu, iż otrzymałem model do recenzji w bardzo wczesnej fazie, a oprogramowanie nie było jeszcze gotowe do pobrania.


Podsumowanie – Dark Project Nexus Ultra
Czy mamy nowego króla opłacalności w wysokim budżecie? I tak, i nie… Dark Project Nexus Ultra w kilku aspektach zaskakuje i robi niesamowicie dobre wrażenie (opakowanie, ślizgacze, bateria), a w innych (jakość wykonania, wrażenie „taniego” materiału) może rozczarować. Jeśli jednak zignorujemy te wady, Nexus Ultra staje się bardzo atrakcyjną propozycją. Topowe podzespoły, solidność w każdym aspekcie i sympatyczne oprogramowanie sprawiają, że korzystanie z tego modelu to czysta przyjemność. Polecam!

Dziękuję serdecznie firmie Dark Project, bez której udziału ta recenzja by nie powstała.



Test i recenzja TP-Link RE235BE – Największy skok w historii repeaterów? Prawie
MCHOSE K7 Ultra – test i recenzja – chiński czołg do zadań specjalnych?