Kilka tygodni temu miałem przyjemność testować kultową myszkę Razera – DeathAdder V4 PRO. Sprzęt wypadł świetnie, choć jego największą wadą okazała się cena – aż 699 zł. Ergonomiczne modele wciąż są rzadkością, a że sam preferuję właśnie ten typ konstrukcji, postanowiłem sięgnąć po coś równie interesującego, ale tańszego – LAMZU Paro Aurora. Czy może ona realnie konkurować z legendarnym DeathAdderem? Sprawdźmy.

tocSpis treści

    Specyfikacja:

    • Typ produktu: mysz dla graczy
    • Łączność: przewodowa / bezprzewodowa (2.4 GHz)
    • Sensor: PixArt PAW 3950
    • Przełączniki główne: Omron Optical
    • Waga: 48 g
    • Gwarancja: 2 lata
    • Cena: 549 złotych

    Opakowanie i zawartość

    W większości przypadków opakowanie to detal. Tutaj jednak warto o nim wspomnieć – Lamzu przygotowało naprawdę efektowne pudełko, którego otwieranie buduje poczucie obcowania ze sprzętem klasy premium. Świetny detal, którego konkurencja mogłaby się uczyć.

    W środku znajdziemy:

    • Mysz Lamzu Paro Aurora,
    • odbiornik 2.4 GHz 1000 Hz,
    • odbiornik 2.4 GHz 8000 Hz,
    • przejściówka z USB-C na USB-A,
    • przewód USB-C na USB-A,
    • dwie pary ślizgaczy,
    • zestaw grip-tape’ów,
    • woreczek,
    • instrukcję.
    LAMZU Paro Aurora 1

    Ciekawostką jest to, że mysz przychodzi bez naklejonych ślizgaczy – trzeba zrobić to samodzielnie. Zrozumiałbym, gdyby zestaw zawierał dwa różne typy (np. PTFE i szklane), ale tu oba komplety są identyczne. Trochę dziwna decyzja.

    Wykonanie, wygląd i sensor

    Ultralekkie myszy cierpią czasami na kiepskie spasowanie i skrzypiące obudowy. Paro Aurora jest zupełnym przeciwieństwem – plastik jest solidny, nic nie trzeszczy ani się nie ugina. Co ważne – nie ma tu żadnych „dziurek” odchudzających wagę, poza wycięciami na ślizgacze.

    Małym minusem jest brak schowka na odbiornik 2.4 GHz (1000 Hz). Ostatnio wielu producentów rezygnuje z tego rozwiązania, aby zaoszczędzić na wadze, ale w praktyce utrudnia to transport i jesteśmy zmuszeni schować nadajnik w innym miejscu.

    Powierzchnia jest gładka, ale zarazem dość „lepka”, przez co chwyt jest bardzo dobry. W razie, gdybyście potrzebowali jeszcze lepszej przyczepności to można nakleić dołączone do zestawu grip-tape’y.

    LAMZU Paro Aurora 3 1

    Pod względem estetyki – minimalizm. Do wyboru mamy czerń i biel; w jasnej wersji boczne przyciski i scroll są czarne, co daje fajny kontrast. Logo producenta znajduje się dyskretnie na bocznej ściance.

    Sercem myszy jest PixArt PAW 3950 – obecnie jeden z najlepszych sensorów na rynku. Działa bezbłędnie, bez opóźnień czy błędów odczytu.

    Ślizgacze i bateria

    Ślizgacze PTFE są duże i świetnie działają – to jedne z najlepszych, z jakich korzystałem. Szkoda tylko, że w zestawie zabrakło szklanych, które w tym segmencie coraz częściej się pojawiają (np. Dark Project Nexus Ultra).

    LAMZU Paro Aurora 4

    Bateria ma pojemność 250 mAh, co jest przeciętnym wynikiem w tej cenie. Większość konkurentów oferuje 300–500 mAh. W praktyce oznacza to kilka dni pracy na 1000 Hz i znacznie mniej przy 8000 Hz – zdecydowanie mogłoby być dużo lepiej.

    Kształt i waga

    Paro Aurora to mysz wyprofilowana pod prawą dłoń – coś, co w ostatnich latach stało się rzadkością, bo większość producentów woli tworzyć kolejne „klony” G Pro X Superlight. Dla mnie, jako zwolennika ergonomicznych kształtów, to świetna wiadomość.

    Konstrukcyjnie Paro Aurora jest odpowiedzią Lamzu na takie modele jak Razer DeathAdder V4 Pro czy Pulsar Xlite V4. To ten sam typ myszy – smukła, z agresywniejszym wycięciem i bardzo wygodnym profilem. Różnica jest jednak w rozmiarze, bo Paro Aurora jest zauważalnie mniejsza od swoich rywali.

    W praktyce oznacza to, że:

    • dla fingertipu rozmiar nie ma większego znaczenia i mysz sprawdzi się niezależnie od dłoni,
    • dla claw gripa i palm gripa będzie wygodna głównie dla małych i średnich dłoni, natomiast przy większych rękach może być problem.

    Ja testowałem ją na średniej dłoni i palm gripie – korzystało mi się całkiem przyjemnie, ale na dłuższą metę prawdopodobnie wybrałbym coś większego.

    Z drugiej strony, ta kompaktowość przekłada się na wagę. 48 gramów to absolutnie topowy wynik w świecie ergonomicznych myszek. Sam nie jestem wielkim „wyznawcą” ultralekkości, ale wiem, że dla wielu osób to kluczowy parametr – i pod tym względem Paro Aurora naprawdę błyszczy.

    1759096255 pj9bdcqho3pszxwcacaf

    Przełączniki główne, boczne i scroll

    Na głównych przyciskach znajdziemy optyczne Omrony – i to bardzo dobra wiadomość. Klik jest przyjemny, sprężysty, idealnie wyważony i jednocześnie cichy. Do tego przełączniki optyczne mają dłuższą żywotność niż mechaniczne, a tutaj dodatkowo nie zauważyłem praktycznie żadnego pre- ani post-travelu.

    Przyciski boczne wypadają niestety gorzej. Są zauważalnie głośniejsze, a ich dźwięk jest pusty i nieco „plastikowy”. Da się do tego przyzwyczaić, ale w sprzęcie tej klasy oczekiwałbym czegoś lepszego.

    Scroll działa poprawnie – ma lekki, wyczuwalny opór, nie spotkałem się z problemem ghost-scrollingu. Nie jest to jednak scroll, który by zachwycał – raczej solidny standard, bez fajerwerków.

    Oprogramowanie

    Do dyspozycji mamy dwie wersje softu – webową i klasyczną instalowaną. Osobiście preferuję webową – jest szybsza i nie zajmuje miejsca na dysku.

    Interfejs nieco odbiega od minimalistycznej estetyki Lamzu, ale na szczęście obsługa jest bardzo prosta. Wszystko znajduje się na jednym ekranie:

    • zmiana DPI,
    • polling rate,
    • nagrywanie makr,
    • LOD,
    • dodatkowe ustawienia.
    1759349745 w7stq3xc2fzucx7fyyua

    Podsumowanie LAMZU Paro Aurora

    Lamzu na rynku istnieje u nas już od jakiegoś czasu, aczkolwiek dopiero teraz miałem okazję przetestować ich pierwszy produkt. Muszę przyznać, że Paro Aurora zaskoczyła mnie pod wieloma względami.

    Mysz wyróżnia się świetną jakością wykonania, znakomitymi ślizgaczami. Jej ogromną zaletą jest niska waga – 48 g, co czyni ją jedną z najlżejszych myszy ergonomicznych na rynku. Optyczne przełączniki Omron zapewniają pewny i przyjemny klik. Nie można też zapomnieć o topowym sensorze.

    Największym rozczarowaniem jest bateria – 250 mAh to zdecydowanie za mało jak na mysz w tej cenie. Brak szklanych ślizgaczy w zestawie to kolejny minus, podobnie jak mniejszy rozmiar, który sprawia, że Paro Aurora będzie wygodna głównie dla osób z małymi lub średnimi dłońmi, a większych wersji niestety nie ma. Do tego boczne przyciski są głośne i brzmią pusto. W dodatku, w następnych edycjach chętnie zobaczyłbym schowek na odbiornik.

    Lamzu Paro Aurora to jedna z najciekawszych propozycji w segmencie ultralekkich myszy ergonomicznych. Jest realną konkurencją dla Razera DeathAddera V4 Pro i Pulsara Xlite V4 – przy niższej cenie oferuje świetny kształt, niską wagę i doskonałe wykonanie. Nie jest pozbawiona wad, ale jeśli szukasz lekkiej, profilowanej myszy i jesteś gotów na kompromisy, Paro Aurora to sprzęt, który zdecydowanie warto rozważyć.

    Polecane

    Dziękuję serdecznie firmie Lamzu, która dostarczyła sprzęt do testów.

    Ocena końcowa
    star
    star
    star
    star
    star
    4.7
    Zawartość
    4.8
    star
    star
    star
    star
    star
    Jakość wykonania
    4.8
    star
    star
    star
    star
    star
    Przyciski główne
    5
    star
    star
    star
    star
    star
    Przyciski boczne
    4
    star
    star
    star
    star
    star
    Ślizgacze
    4.5
    star
    star
    star
    star
    star
    Sensor
    5
    star
    star
    star
    star
    star
    Oprogramowanie
    5
    star
    star
    star
    star
    star
    thumbs up Zalety
    • Doskonałe spasowanie i wykonanie
    • Niska waga
    • Wygodny kształt
    • Topowy sensor
    • Świetne przełączniki
    thumbs down Wady
    • Brak większych rozmiarów
    • Przełączniki boczne mogłyby być lepsze
    • Słaba bateria (jak na swoją cenę)
    • Brak schowka na odbiornik 2.4 GHz
    Subskrybuj
    Powiadom o
    guest
    0 Komentarze
    Najstarsze
    Najnowsze Najwięcej głosów
    Udostępnij ten artykuł