Seria Pro od 8BitDo nigdy nie była serią, która mocno do mnie przemawiała. Wcześniejszy topowy jej przedstawiciel, Pro 2 Hall Effect, nie wyróżniał się zbytnio na tle konkurencji (poza byciem względnie tanim symetrykiem) – średnio wykonany, przestarzały technologicznie, średnio wyposażony. Jednak niewątpliwie był to dość budżetowy symetryk. Jakiś czas temu został wypuszczony jego następca, Pro 3 Bluetooth, którego przyszło mi dzisiaj zrecenzować. Zapraszam do lektury.
Opakowanie
Pro 3, podobnie jak większość 8BitDo (i wiele innych kontrolerów), przychodzi do nas w opakowaniu – myślę, iż nikt się tego nie spodziewał. Ale już tak na poważnie, Pro 3 przychodzi zapakowany dość standardowo, chciałoby się powiedzieć – jak każde 8BitDo. Na froncie obwoluty opakowania mamy nadruk przedstawiający kontroler na tle bardzo zbliżonym do koloru samego pada. Na tyle zaś mamy parę nadruków ze specyfikacją. W środku znajdziemy kontroler, stację dokującą, a w dodatkowym pudełeczku dodatkowe gałki analogów i przewód USB-C.


Specyfikacja
- Layout: symetryczny
- Kompatybilność: PC, Mobile, Nintendo Switch
- Łączność: Przewodowa, 2,4 GHz, Bluetooth
- Analogi: TMR (HallPi)
- Triggery: Hall Effect z trigger lockiem
- Przełączniki główne: Membranowe pod ABXY, kopułkowe pod D-Padem
- Przełączniki dodatkowe: 2 na tyle + 2 na topie
- Żyroskop: Obecny (Switch i Steam mode)
- Silniki wibracyjne: Dwa, asymetryczne
- Bateria: 1000 mAh
- Dostępne wersje kolorystyczne: Szara, Classic Gray, NGC Violet
- Stacja dokująca: w zestawie
- Cena: Około 250 zł
Specyfikacja pochodzi ze strony producenta i własnych obserwacji.
Wstępne odczucia i obserwacje
Zacznę od docka, gdyż dongla omawiałem już w recenzji Ultimate 2 Wireless – fizycznie wygląda identycznie, ma te same wady i zalety. Stacja dołączona do Pro 3 jest również bardzo zbliżona do tej z Ultimate 2. A skoro jest bardzo podobna, to tak jak w Ultimate, kontroler nie jest trzymany magnetycznie, tylko luźno na niej leży. Na dole frontowej części, podobnie jak w Ultimate, mamy pasek LED informujący o ładowaniu. Złącze USB-C jest również w tym samym miejscu – we wklęsłej części docka, a pod klapką na dole, poza miejscem na dongla, mamy kilka dodatkowych akcesoriów, o których za chwilę bliżej opowiem.


Przechodząc do gwoździa programu (miejmy nadzieję, że nie do trumny), Pro 3 swoim kształtem mocno nie różni się od poprzednika i od Ultimate 2. Fakt, symetryczny layout i płaski front (nawiązujący do kontrolera Super Famicom) sprawiają, że nie da się ich bezpośrednio porównać, bo o ile Ultimate 2 uważam (i pewnie zawsze będę uważał) za okropnie niewygodny, o tyle Pro 3… używało mi się genialnie i uważam go za jeden z najwygodniejszych kontrolerów, jakie miałem w ostatnim czasie w rękach. Pewnie mnóstwo osób się ze mną nie zgodzi, jednak pamiętajmy, że jest to kwestia w pełni subiektywna. Jednak dzisiejszego obiektu testowego używało mi się najwygodniej ze wszystkich symetryków, które posiadam.


Krótko jeszcze wspominając o jakości wykonania – jest bardzo dobra, jakość plastiku jest bardzo przyjemna. Gripy są teksturowane, więc nie ma opcji dyskomfortu powodowanego przez gumę. Nie ścierają one też dłoni jak tarka do sera (tak, na ciebie patrzę, Ultimate 2.4G), ale nie sprawiają też, że kontroler trzyma się gorzej w rękach.
Przechodząc do analogów, mamy tu znaną i dość lubianą platformę od HallPi z sensorami TMR lutowanymi bezpośrednio na PCB (SMD). Co do płynności – szczerze, jak na HallPi przystało, jest bardzo dobrze, są przyjemnie wyczuwalne pod palcem, jednak nie do stanu, gdzie ich szorstkość powodowałaby dyskomfort. Analogi zostały wyposażone w anti-friction ringi i POM-ringi, co – nie oszukujmy się – powoli staje się standardem w branży. Same topy analogów są przyjemnie ogumowane, nie są najbardziej miękkie, jednak nie uciekają zawzięcie spod palca. Nie wiem, czy jako żart czy nie, ale 8BitDo do Pro 3 dołączyło topy mające (jak dobrze rozumiem) imitować kontroler arcade. Te są wykonane w pełni z plastiku i są nieco wyższe. Nieco nie rozumiem ich sensu przez brak wygody, jednak szanuję producenta za posiadanie odwagi, żeby dorzucać takie smaczki.
Kolejnym aspektem są przełączniki. Te pod ABXY są jedną z najbardziej pokręconych konstrukcji, jakie widziałem do tej pory. Ale zacznijmy od początku – są to membrany, nowe, nie znałem. Feelingowo całkiem przyjemnie się spisują, mają dość przyjemnie wyczuwalny tactile feedback, a sama ich twardość jest bardzo przyjemnie lekka. Konstrukcyjnie, jak dobrze wiem, Pro 3 wykorzystuje te same membrany co Ultimate 2C, 2, Pro 2 i inne kontrolery tego producenta, więc nie spodziewałbym się tutaj innych przeżyć – forma jest solidna.
Ale zabawa zaczyna się, gdy zerkniemy na dół docka. Zaraz, docka? Tak, gdyż w klapce na dole docka znajdziemy spory magnes, do którego przyczepiony jest dziwny przyrząd (jak zwał, tak zwał) i 4 kolorowe przełączniki bez emblematów (kolejne nawiązanie do Super Famicoma). A biorąc w ręce (a może raczej palce) nasz przyrząd i odpowiednio naciskając go na przełącznik, jesteśmy w stanie go zdjąć, gdyż są one montowane magnetycznie. Co za tym idzie, nie dość, że możemy zmienić layout przełączników z Nintendo Switch na Xbox, ale realnie możemy tworzyć własne układy z wykorzystaniem przełączników bez i z emblematami. Jedyne, czego mi brakuje, to dodatkowych szarych i kolorowych przełączników z emblematami, ale pomysł uważam za bardzo fajny.
D-Pad w Pro 3 to znowu ta sama konstrukcja co w Ultimate 2C i Ultimate 2 – konstrukcja w stylu Super Famicoma, krzyżowy, oparty o dome switche z dość przyjemną, lekką membraną. Konstrukcja, podobnie jak w wyżej wymienionych modelach, jest bardzo responsywna, inputy kątowe są łatwe do wykonania i stabilne. W skrócie – jest bardzo dobrze. Niestety (albo na szczęście) nie dostaliśmy tu opcji dodatkowej customizacji.
Na topie znajdziemy dwa triggery i dwa bumpery. Zaczynając od tych pierwszych, jest to konstrukcja oparta o sensory Hall Effect, czyli znowu niemal już standard w branży. Sama konstrukcja, bym powiedział, że jest bardziej szersza niż wyższa. Kąty natarcia nie są najgorsze – fakt, przy pełnym wciśnięciu mógłby być nieco niższy, ale są one w pełni używalne. Tuning sprężyny też jest w mojej opinii bardzo przyjemny – skok nie jest za lekki, nie za ciężki i bardzo liniowy. Mamy tutaj też trigger locka opartego o microswitch. Oferowany pre-travel jest przyjemnie niski, a tactility microswitcha nie jest zabijane przez lekką sprężynę aż tak bardzo. Nawet powiem, że lepiej mi się Pro 3 używało z włączonym trigger lockiem niż bez.

Następną kwestią do poruszenia są bumpery. Te są konstrukcją… membranową. I co więcej, mogę powiedzieć, że zakochałem się w ich feelingu. Tak, dobrze widzicie – ja, jeden z niemal już hejterów membranowych bumperów, uważam, iż konstrukcja w Pro 3 jest konstrukcją lepszą od większości opartych na microswitchach. Jest to w dużej mierze zaleta umiejscowienia membrany pod lekkim kątem w okolicy łuku. Powoduje to, że przykładana siła jest nieco bardziej prostopadła, z nieco większym skokiem, co paradoksalnie w tym wypadku jest zaletą. Idąc w stronę dwóch remapowalnych przełączników, są one dość małe, umiejscowione w linii bumperów. Jednak z tą różnicą, że są one oparte o microswitche realnie bez żadnego wyczuwalnego dampera. Ogólnie nie ma co się nad nimi rozwodzić – są po prostu świetne.

Idąc już na tył, mamy tam przełącznik zmiany trybu i dwie dodatkowe łopatki. Szczerze nie widzę sensu ich omawiania, gdyż jest to identyczna konstrukcja jak w przypadku modelu Ultimate 2. Na dole, poza diodami do konsoli Nintendo, nie ma nic ciekawego.

Testy syntetyczne
Co do testów syntetycznych, Pro 3 wypada w nich poprawnie, ale nie wybitnie. Zarówno 6 ms przewodowo, jak i 9 ms średnio po donglu nie są wynikami wybitnymi w tych czasach, jednak w mojej opinii całkowicie wystarczające. Boli tu fakt, że otrzymaliśmy tu tylko 250 Hz polling rate. Rozumiem, iż nie jest to kontroler stworzony z myślą o e-sporcie, ale wciąż można by się pokusić o lepszy performance pod tym kątem w 2025 roku. Miłym zaskoczeniem jest performance po Bluetooth w trybie Switch, oferujący około 11-12 ms opóźnienia.

Co do opóźnień analogów, przewodowo mamy około 9 ms, a po 2,4 GHz opóźnienia rosną do około 15 ms. Wyniki te są raczej przeciętne, ale w pełni używalne. Bardziej boli mnie regres w trybie Switch po Bluetooth, gdyż wzrost jest do okolic 30ms, co już nie jest aż tak przyjemnym wynikiem.
Co do kalibracji analogów, nie mam większych zastrzeżeń – wewnętrzną martwą strefę można zdjąć całkowicie, a zewnętrzna jest wystarczająco mała, żeby być pomijalna. Asymetria również wypada wzorowo. Recentrowanie (które jednak jest loterią) jest jak najbardziej dobry i raczej nie powinien być odczuwalny. Rozdzielczość ADC jest w granicach 12-bitowego ADC. Niestety w przypadku Pro 3 nie byłem w stanie przeprowadzić testów liniowości ze względu na goniące terminy i problemy z metodologią.

Czas pracy na baterii to około 12 h, co jest dość standardowym wynikiem.
Software
Pro 3 działa, podobnie jak inne nowożytne modele 8BitDo, w oparciu o Ultimate V2 software. Jednak o ile w przypadku Ultimate 2 raczej nie podszedł mi ten software, o tyle w tym wypadku zaliczył on chyba lekki reskin i jest już całkowicie używalny, chociaż do ideałów daleko mu brakuje.



Podsumowanie 8BitDo Pro 3
Chcąc podsumować Pro 3 w jednym zdaniu, mocno bym się musiał natrudzić. Niestety większość ludzi ma z tym producentem taką trochę love-hate relację. Nie chcę im nic ujmować, oczywiście, bo robią świetne, ale – nieironicznie – nudne produkty. Jednak co by tu dużo nie mówić, Pro 3 trochę przełamuje tę passę i szczerze nie widzę powodu, aby go nie polecić. Konstrukcyjnie radzi sobie wybitnie, a performance jest jak najbardziej poprawny. Może nie jest to produkt dla każdego, ale na pewno znajdzie się szerokie grono jego odbiorców.

Recenzja była możliwa dzięki uprzejmości sklepu Aknes.
Test i recenzja TP-Link RE235BE – Największy skok w historii repeaterów? Prawie
MCHOSE K7 Ultra – test i recenzja – chiński czołg do zadań specjalnych?