Kilka miesięcy temu zacząłem się zastanawiać nad kupnem customa, którego samodzielnie złożę. Zależało mi przede wszystkim na rozmiarze 65%, dlatego początkowo w oko wpadły mi trzy modele:
– QK65 V2 Classic
– Meletrix Zoom65 V2.5
– Neo65.
Spośród nich najbardziej przypadł mi do gustu Zoom65 V2.5, ponieważ jako jedyna klawiatura z tego zestawienia miał gałkę do regulacji głośności oraz był dostępny w polskiej dystrybucji. Później temat trochę ucichł ze względu na natłok obowiązków, a w międzyczasie wyszła kolejna wersja, V3, zatem po zapoznaniu się z nią postanowiłem napisać do Meletrixa, który zgodził się na wysłanie jednej sztuki do testów. Zapraszam więc, bo będzie ciekawie…
Konfiguracja zamówienia
Meletrix daje nam ogromną możliwość wszelkich modyfikacji każdej z części projektu. Na tyle dużą, że w podstawowym konfiguratorze możemy stworzyć naszego Zooma na 88128 możliwości, a nie wliczam tu dodatków, jak np. gałki do regulacji głośności, także każdy, kto lubi rozmiar 65%, może zaprojektować Zooma pod swoje preferencje. Poniżej przedstawiam zatem moją konfigurację, a o tym, dlaczego wybór padł akurat na taki a nie inny element, przeczytacie w późniejszej części artykułu.
Type: No Tail Light Edition
Case Color: White/No Chamfer
Back Plate: Stainless Steel PVD Mirror Black
External Weight (Default Telescope): PVD Mirror Silver Telescope
Plate: FR4 + POM
Tri-mode PCB: Flex Cut/1,2 mm/Support Hotswap VIA & QMK RGB ANSI

Opakowanie i zawartość
Zoom65 V3 przychodzi do nas w dość dużym pudełku. Zestaw możemy dowolnie zmodyfikować ze względu na osobiste preferencje, więc jestem pewien, że każdy znajdzie coś dla siebie. Ja postawiłem na taki zestaw:
- biała, aluminiowa ramka,
- metalowa podstawa,
- dolna część obudowy wykonana z czarnego lustrzanego PVD,
- kabel typu coil,
- siedem stabilizatorów clip-in,
- PCB 1.2 mm flex-cut,
- płyta mocująca FR4 (dodatkowo otrzymałem POM),
- zestaw kilku pianek,
- etui na klawiaturę,
- paczki ze śrubkami i częściami potrzebnymi do złożenia klawiatury,
- podziękowania i spis skrótów klawiszowych.
Przed otworzeniem klawiatury polecam zrobić sobie dużo miejsca na biurku, gdyż ilość małych elementów, które otrzymamy może być zaskakująca, a o zgubienie któreś ze śrubek jest bardzo łatwo.






Składanie
Klawiatura przychodzi do nas w częściach, co chyba dla nikogo nie jest zaskoczeniem, skoro jest to custom. Złożenie klawiatury, mimo że dla niektórych może się wydawać skomplikowane, nie jest wcale aż tak trudne. Każdy, kto choć raz rozkładał mechanika, powinien sobie z tym poradzić, aczkolwiek osobom, które nie wiedzą, co skrywają wnętrza klawiatur, poleciłbym rozpoczęcie od znacznie tańszych propozycji i barebone kitów – znajdziecie ich całe mnóstwo na Aliexpress. Wygląda na to, że Meletrix prezentuje podobne podejście do swoich konsumentów, a wskazuje na to fakt braku instrukcji składania w zestawie.

Niestety, podczas montażu zauważyłem, że tasiemka, która odpowiada za działanie PCB nie chce się trzymać, ponieważ brakowało zaczepu. Nie jestem w stanie powiedzieć kto tu zawinił – producent, czy ja, bo równie dobrze sam mogłem niefortunnie do tego doprowadzić i przez ilość elementów na biurku i nawet nie zwrócić na to uwagi. Całe szczęście, po utworzeniu zgłoszenia na Discordzie i wymianie wiadomości po kilku dniach dostałem informację o wysłaniu nowej części, także jeśli Meletrix ma takie podejście do każdego klienta, to bardzo to doceniam, tym bardziej, że wysyłka idzie z zagranicy.
Jakość wykonania
Przewód
Przewód, który otrzymujemy w zestawie to coil, nawiązujący swoim wyglądem do starych, oldschoolowych klawiatur. Ten dołączony do zestawu jest opleciony i generalnie dobrze wykonany. Należy on do dość cienkich kabli, jednak nie jest to wada, a wręcz zaleta, bo dzięki temu jest elastyczny i bardzo łatwo układa się go na biurku, czego nie mogłem powiedzieć o przewodzie w niedawno testowanej przeze mnie Gamma. Długość całego kabla to 125 cm, co uważam za sporą wadę. Na co dzień korzystam z laptopa, do którego mam podłączone monitory, jednak obawiam się, że użytkownicy komputerów stacjonarnych mogą mieć problem z dociągnięciem przewodu do portu USB. Coil, czyli zawinięta część kabla, ma długość 13 cm, co jest standardem w przypadku tego typu kabli. Szkoda jednak, że producent nie dodał do niego aviatora, czyli charakterystycznej złączki, niemającej, podobnie jak coil, żadnego praktycznego zastosowania, jednak przez jego zaimplementowanie klawiatura wygląda jeszcze ciekawiej. Kolejną wadą jest kolor tego przewodu, ponieważ niezależnie od zamówionej kolorystyki otrzymujemy kabel czarny, co nie zawsze pasuje do ubarwienia całej reszty.

Konstrukcja
Obudowa Zoom65 V3 składa się z trzech głównych części. Pierwszą z nich stanowi kawał metalowej płyty – to właśnie ona stanowi całą podstawę konstrukcyjną i do niej przykręcamy spód, zewnętrzny case oraz montujemy baterie czy odpowiedni mount.
Na spodzie obudowy znajdują się zaledwie cztery naklejki antypoślizgowe, jednak mimo to, że są one naprawdę malutkie, a w dodatku jest ich tylko cztery, dzięki dużej wadze Zooma nie przesuwa się on przypadkowo. Warstwa, którą ja wybrałem, to czarne lustro, które świetnie kontrastuje z kolorem pozostałej obudowy. W dodatku zastosowano tu proces PVD, czyli Physical Vapor Deposition, polegający na nałożeniu cienkich powłok na materiał, ale nie będę Was tym zanudzać. Zaletą tej technologii jest uodpornienie sprzętu na zarysowania, jest on też zresztą wykorzystywany w biżuterii, np. do produkcji zegarków.
Na środku spodniej części jest miejsce na odpinany magnes, ponieważ to właśnie tam chowamy odbiornik 2,4 GHz. Tutaj wybrałem, podobnie, lustro PVD, jednak tym razem srebrne. Jeśli lustrzany motyw Wam się nie podoba, możecie wybrać te części np. w kolorze pozostałych elementów obudowy, możliwości jest naprawdę wiele.

Górna część to aluminium, a do wyboru mamy aż 16 kolorów. Ja postawiłem na białą, bez złotych szlifowań, bo niezbyt mi przypadły do gustu. Trzeba przyznać, że wykonanie stoi tutaj na najwyższym poziomie, a grubość ścianek to 7 mm. Robotę robi też design klawiatury i charakterystyczne ścięcie na przedniej jej części, które dodaje jej „surowości” oraz solidności. Kąt nachylenia Zoom65 to 6,5°, co stanowi wartość bardzo zbliżoną do standardowej. Zaletą, o której koniecznie muszę wspomnieć, jest prosty, a jednocześnie szybki system rozmontowywania klawiatury, ponieważ aby dostać się do środka wystarczy wyciągnąć górną warstwę aluminium, nie przykręconą do całej reszty, tak jak to bywa w większości klawiatur. Wykorzystany jest tu system Catch-ball, a więc jest ona „wczepiana” do specjalnych wejść w dolnej części obudowy. Takie rozwiązanie obecnie staje się coraz popularniejsze, co mnie bardzo cieszy.




Meletrix zadbał również o wielowarstwowe wygłuszenie. W tym wypadku otrzymujemy aż cztery pianki poron. Pierwsza ma za zadanie utrzymać dwie baterie na swoim miejscu, a pozostałe służą już stricte do wygłuszenia klawiatury. Co oczywiste, jeśli nie jesteście ich zwolennikami i wolicie brzmienie sprzętów pozbawionych wszelkiego rodzaju wygłuszeń, to nie musicie ich montować. U mnie implementacja pianek zależy od konkretnej klawiatury, a w Zoom65 sprawdzają się one świetnie!

Standardowo, Zoom65 V3 przychodzi do nas z kwadratowym ekranem LCD, jednak na stronie możemy dokupić także inne dodatki, takie jak miejsce na kolejny przełącznik, gałkę do regulacji głośności czy po prostu jakiś obrazek. U mnie, niestety, wystąpił problem ze zmianą jakiegokolwiek GIFa i byłem skazany na logo Meletrix, ale więcej o tym opowiem przy okazji omawiania oprogramowania. Osobiście nie jestem wielkim fanem wszelkiego rodzaju ekraników w klawiaturach, uważam wręcz, że psują ich wygląd. Moim zdaniem klient powinien mieć również wybór przy zamówieniu, dzięki czemu nie musiałby dopłacać za ekran, którego nie chce. Szczerze powiedziawszy, nie wiem, dlaczego Meletrix nie dał możliwości zadecydowania klientowi o obecności tego elementu. Niedługo zapewne domówię KNOBa, bo w momencie konfigurowania tej klawiatury wszystkie gałki były niedostępne.

PCB i płyta mocująca
Postawiłem na PCB o grubości 1,2 mm z flex-cutem, ze względu na większą elastyczność, głównie dzięki wcięciom w płytce. Jednak jeśli preferujecie twardsze klawiatury, to zdecydowanie poleciłbym tę drugą opcję – 1,6 mm non-flex-cut. Co jasne, obie płyty wyposażone są w trzy tryby łączności oraz gniazda hot-swap 3- i 5-pin, co umożliwia sprawną wymianę przełączników. Warto też dodać, że możecie zamówić PCB z czujnikami Halla i stworzyć klawiaturę magnetyczną, która w grach sprawdzi się idealnie. Ja akurat odpuściłem taki wariant, bo w gry już praktycznie nie gram, a do pracy preferuję najzwyklejsze mechaniki, także nie wykorzystałbym pełnego potencjału magnetyków.
Jak już wspomniałem, w moje ręce trafiły dwie płyty mocujące – FR4 oraz POM. Obie mają charakterystyczne wcięcia, których zadaniem jest zwiększanie elastyczności klawiatury. Zdecydowałem się na taki wybór ze względu na to, że FR4 moim zdaniem pasuje idealnie do przełączników tactile przez wyważoną sztywność i w miarę przyjemne brzmienie. POM za to jest moim ulubionym plate’em do switchy liniowych, bo zapewnia świetną elastyczność i doskonałe brzmienie, nie mając sobie równych. Oczywiście, możecie wybrać też spośród czterech innych: aluminiowej, poliwęglanowej, carbonowej czy mosiężnej. Ja postawiłem na wspomniane dwa, gdyż niejednokrotnie obcowałem z nimi w kilku klawiaturach i w każdej z nich sprawdzały się doskonale.
Mocowanie
Coraz więcej producentów zaczyna zwracać uwagę na mocowanie w klawiaturze, a najpopularniejszym wyborem, nie licząc wszechobecnego tray-mounta, jest gasket-mount. Wyróżnia się on tym, że – w przeciwieństwie do tray-mounta – PCB z płytą mocującą nie są przykręcone do spodu klawiatury, na czym zyskuje brzmienie, a w dodatku można odczuć delikatne uginanie się przycisków pod palcami, co też pozytywnie wpływa na komfort korzystania z klawiatury.
W tej kwestii Zoom65 V3 jest bardzo wyjątkową klawiaturą, ponieważ w jej przypadku możemy wybierać spośród siedmiu różnych mocowań i zmieniać je sobie kiedy nam się podoba! Jest to pierwsza testowana przeze mnie klawiatura, która ma aż tyle mountów w jednym. No właśnie – użyteczna funkcja czy zwykły chwyt marketingowy?
Początkowo chciałem Wam przedstawić każdy z typów po kolei, jednak koniec końców porzuciłem ten pomysł. Uważam, że opisanie ich wszystkich tak, aby wskazać różnicę, byłoby bardzo trudne, dlatego w tym artykule przedstawię wam trzy z siedmiu dostępnych mocowań.
Non-Load Bearing Spring Mounting
W tym przypadku montujemy osiem sprężynek – kiedyś spotkałem się z takim wariantem, podczas testowania limitowanej klawiatury od Dark Project. W tamtym modelu mogliśmy dodatkowo regulować sobie flex, w Zoomie działa to równie dobrze. Co prawda nie ma możliwości regulacji flexu, jednak płytka nadal pozostaje odpowiednio sprężysta. Dźwięk jest zadowalający. Spośród wszystkich siedmiu mountów, tego używałem stosunkowo często.

Magnetic Levitation Mounting
Magnetyczne mocowanie to chyba najciekawszy aspekt tej klawiatury. Osobiście, to właśnie podczas testowania jej dowiedziałem się o istnieniu takiego rozwiązania, ponieważ modele, które wykorzystują obecnie tego typu mounting, można policzyć zapewne na palcach jednej ręki.
Sposób montażu polega na przykręceniu ośmiu magnesów do płyty mocującej i takiej samej ich liczby do szkieletu naszej klawiatury. Odpychając się od siebie, magnesy sprawiają, że PCB wraz z płytą mocującą dosłownie lewitują. Niesamowite, musicie przyznać. Dzięki temu klawiatura jest bardzo sprężysta i pod tym względem przebija pozostałe opcje. Dźwięk klawiatury jest w tym przypadku przecudowny. Jestem po prostu oczarowany!

Silica Gel Particle Mounting
Ten typ mocowania to niemalże klasyczny gasket-mount. Polega on na zaimplementowaniu ośmiu silikonów na bokach płyty mocującej, które to stykają się z pozostałą częścią obudowy. Spośród wszystkich mocowań, które możemy zainstalować w tej klawiaturze, ten jest zdecydowanie najbardziej rozpowszechniony na rynku, bowiem z podobnym systemem można spotkać się np. w klawiaturach Redragon. To jeden z najsztywniejszych mountów w zestawie. Nic dziwnego, bo głównym zadaniem takiej konstrukcji ma być uwydatnienie brzmienia, dlatego jeśli nie lubicie elastycznych klawiatur, to to rozwiązanie powinno się najlepiej sprawdzić.
Z jednej strony uważam, że możliwość zmian mountów jest znaczącym atutem Zooma65, ponieważ możemy rzeczywiście się nią „pobawić” i poszerzać nasze doświadczenie oraz wiedzę w zakresie budowy klawiatur. Z drugiej jednak strony większość tych mocowań nie zmienia za wiele ani w kwestii feelingu, ani brzmienia. Być może zmiany byłby bardziej widoczne, gdybym wybrał PCB 1,6 mm non-flex-cut, dlatego pewnie pojawi się on u mnie w przyszłości.

Podświetlenie i tryb bezprzewodowy
Zoom65 V3 daje nam do dyspozycji pełne podświetlenie RGB z południowym ułożeniem ledów. Podejrzewam, że niewiele osób będzie używało go w tego typu projektach. Jego jasność zależy od wielu czynników – rodzaju płyty mocującej, przełączników oraz nakładek, więc w każdej z konfiguracji podświetlenie to może się diametralnie różnić od innych. Jeśli zależy wam na jak najlepszym RGB, to postawiłbym na plate z poliwęglanu, POM-u lub aluminium. Do tego przełączniki z przeźroczystą obudową lub nakładką SMD, którą możemy spotkać np. w Gateron Smoothie. Pamiętajcie również o keycapach shine-through.
Zoom65 V3 można połączyć za pomocą trzech trybów – przewodowo oraz bezprzewodowo, poprzez Bluetooth lub 2,4 GHz, jednak przełącznik, który służy do zmiany trybów, jest umiejscowiony w najgorszym możliwym miejscu. Otóż chcąc przełączyć się z jednego trybu na drugi, musimy ściągnąć nakładkę „Shift”, a następnie czymś cienkim, np. wykałaczką, przesunąć mały wystający patyczek. Palcem nie da się go przełączyć, tym bardziej, że przełącznik jest niemal niewidoczny. Nie wiem, jak ktoś mógł wpaść na tak tragiczne rozwiązanie. Podejrzewam, że zwyczajne umiejscowienie go nie byłoby tu do końca możliwe, jednak np. w Lucky65 wystarczy ściągnąć TAB-a i od razu zauważymy specjalny przełącznik, który umożliwi nam zmianę trybu pracy.
Przełączniki i keycapy
Z racji faktu, że Zoom65 to custom, w zestawie nie dostajemy żadnych przełączników, podobnie jest z nakładkami – sami musimy wybrać coś dla siebie i zakupić komplet osobno. Mój wybór, mimo posiadania ponad dziesięciu zestawów różnych switchy, był prosty.
Wraz z plate’em FR4 w mojej konfiguracji pojawiły się Gaterony Baby Kangaroo, czyli przełączniki dotykowe (tactile), do których aktywacji potrzeba 43 gF i następuje ona po przebyciu przez trzon 2 mm. Wtedy właśnie wyczujemy charakterystyczny punkt, który poinformuje nas o jego aktywacji, zwany bumpem, Przełączniki te znacznie wyróżniają się na tle tych, które znajdziemy w klawiaturach ze sklepowych półek, ponieważ w ich przypadku ów bump jest delikatnie wyczuwalny, a przy szybkim pisaniu w ogóle zanika. Baby Kangaroo natomiast mają bardzo mocny bump i właśnie dlatego są to moje ulubione przełączniki. Trafiły one do FR4, bo płyta ta jest sztywniejsza od POM-u, co w mojej opinii tworzy idealne połączenie.

W przypadku plate’a z POMu wybór padł również na Gaterony, ale model Smoothie. Jak można się domyślić, są to switche liniowe, czyli w ich przypadku nie ma mowy o bumpie. Do ich aktywacji potrzeba 40 gF, a do dociśnięcia do spodu 50 gF, zatem opór jest niewielki, ale większy niż stawiany przez np. Gateron Red, których nie jestem fanem. Smoothie zostały porządnie przesmarowane, przez co pisanie na nich to cudowne doświadczenie. Ciekawym elementem jest również obudowa, która została tu wykonana z nylonu, co jest dość rzadkim widokiem w przypadku budżetowych przełączników, a to z kolei sprawia, że ich „kremowy”, gładki dźwięk jest piękny dla ucha. Połączyłem je z POM-em dlatego, że charakteryzuje się on największą elastycznością, dzięki czemu dobrze współgra z liniowcami.

O obu tych switchach można napisać jeszcze wiele, jednak jeśli chcecie dowiedzieć się na ich temat więcej, zapraszam do recenzji autorstwa mojego kolegi Mateusza, znanego pod pseudonimem Krzew, który obydwu modelom przełączników poświęcił całe artykuły i rozłożył je na części pierwsze:
Nakładki również musimy dobrać według własnych preferencji. Ja postawiłem na sprawdzony wybór, czyli białe nakładki z PBT dye-sub, z dodatkowymi japońskimi legendami o profilu Cherry, a z racji na south-facing nie będziemy mieli problemu z interferencją, która może wystąpić w przypadku północnego umieszczenia ledów.
Stabilizatory
Stabilizatory to clip-iny, których montaż jest nieco trudniejszy niż w plate-mountach, ponieważ trzeba je odpowiednio wpiąć do płytki PCB. Przychodzą one do nas niestety bez grama smaru, a i w zestawie takowego nie otrzymujemy. Początkowo działały bardzo słabo i nieprzyjemnie, lecz po paru dniach znacznie się poprawiły – nie wydarzyło się to jednak przypadkowo, bowiem musiałem zaaplikować swój własny smar. Teraz nie mogę się w żaden sposób przyczepić do ich pracy. Są bardzo stabilne i nie wydają żadnych nieprzyjemnych dźwięków. Uważam jednak, że smarowanie ich jest obowiązkowe, więc szkoda, że producent nie dołączył malutkiej próbki i pędzelka w zestawie.
Brzmienie
Gateron Smoothie + POM
Gateron Baby Kangaroo + FR4
Oprogramowanie
Software do Zooma65 znajdziemy w przeglądarce, co uważam za świetne rozwiązanie, znacznie lepsze od wszystkich koniecznych do zainstalowania aplikacji.
„Program” jest bardzo przejrzysty i prosty. Możemy w nim zmapować przyciski, zmienić tryb i kolor podświetlenia oraz ustawić wybrany GIF, który zostanie wyświetlony na naszej klawiaturze. Z tym niestety miałem problem i mimo braku jakichkolwiek kłopotów ze zmianą podświetlenia czy programowania przycisków, przy każdej próbie ustawienia GIF-a wyskakiwał błąd, a zaktualizowanie firmware’u również nic nie dało. Brakuje też możliwości sprawdzenia procentowego stanu naładowania baterii oraz nagrania makr, z których ja nigdy nie korzystałem, jednak podejrzewam, że znajdzie się spore grono odbiorców, dla których jest to dość istotny aspekt.
Jeśli chcecie jednak coś zmienić w oprogramowaniu, to Zoom65 musi być podłączony za pomocą przewodu, bo mimo że oprogramowanie wykrywa klawiaturę w trybie bezprzewodowym, to nie reaguje ona wówczas na żadne zmiany.

Podsumowanie Meletrix Zoom65 V3
Przyszła pora na ostateczne zestawienie wszystkich plusów i minusów tej klawiatury. Muszę przyznać, że Zoom65 zaskoczył mnie pod wieloma względami pozytywnie, jednak to nie oznacza, że wypadł on idealnie.
Kilka potknięć się zdarzyło. Począwszy od kabla, który mimo dobrego wykonania mógłby być nieco dłuższy, aby osoby korzystające z komputerów stacjonarnych nie miały problemów z dociągnięciem go do portu USB, przez nieszczęsny ekran LCD, po problemy z wgrywaniem GIF-ów. W wersji V4 fajnie byłoby mieć możliwość sprawdzenia poziomu naładowania baterii oraz nagrać makra, bo to są dość podstawowe funkcje, które powinny być zaimplementowane, szczególnie w tej cenie. Mile widziana byłaby także próbka smaru, która umożliwiłaby przesmarowanie stabilizatorów. Za największą wadę uważam jednak zupełnie nieintuicyjne umiejscowienie przełącznika zmiany trybu pracy.
Jak widzie, trzecia wersja sześćdziesiątki piątki od Meletrixa nie jest pozbawiona wad, jednak czy to oznacza, że jest zła? Absolutnie nie. Zalet jest tutaj cała masa. Przede wszystkim podoba mi się ogromna możliwość konfiguracji urządzenia pod nasze własne upodobania. Możemy do niej dobrać dosłownie wszystko, a obecny tu hot-swap pozwala w prosty i szybki sposób wymienić przełączniki. Bardzo ciekawą funkcją są mounty, których tu mamy aż siedem, dzięki czemu możemy dopasować sztywność i brzmienie pod nasze preferencje. Po prostu WOW! Wykonanie każdego z elementów stoi na najwyższym poziomie, co znajduje zresztą odzwierciedlenie w wynoszącej aż 1750 gramów masie. Problemem jest jednak cena, która oscyluje w zakresie 1000-1500 złotych w zależności od wersji, a do tego trzeba doliczyć również koszt zakupu przełączników oraz nakładek. Mimo to uważam Zoom65 V3 za genialną klawiaturę, która umożliwia wejście do świata customowego sprzętu. Na moim biurku ta klawiatura zagości pewnie nieraz, tak samo jak nie jeden raz zostanie rozebrana i zmodyfikowana na najróżniejsze sposoby. Muszę powiedzieć, że Meletrix wykonał swoją robotę fantastycznie!
Pamiętajcie jednak, że nie jest to klawiatura dla każdego, a już na pewno nie dla nowicjuszy. W ich przypadku lepszy będzie wybór gotowego kitu w przystępnej cenie. Jeśli miałbym polecić coś konkretnego to wybór padłby na GMK67 lub Lucky65 V2, których cena waha się pomiędzy 200 a 300 złotych za wersję barebone, czyli bez switchy i keycapów.
W tym artykule powstrzymam się również od oceniania tej klawiatury, gdyż po prostu nie miałoby to zbytnio sensu, ze względu na to, że większość obecnych tutaj części dobierałem samemu do osobistych preferencji – kolor obudowy, przełączniki, keycapy czy płytę mocującą.
Podziękowania
W tym miejscu chciałbym podziękować zarówno wam, czytelnikom, jak i marce Meletrix, która wysłała mi egzemplarz do testów. Cieszę się, że możemy testować dla was coraz to ciekawsze klawiatury i wychodzić poza obszar stricte mainstreamowych producentów!
Test i recenzja TP-Link RE235BE – Największy skok w historii repeaterów? Prawie
MCHOSE K7 Ultra – test i recenzja – chiński czołg do zadań specjalnych?