Klawiatury 60% na rynku są z nami już od kilku lat, a wybuch ich popularności zawdzięczamy streamerom, m.in. Tfue, czy Ninjy, gdyż to właśnie oni w czasie złotej ery Fortnite spopularyzowali małe klawiatury. Razer swojego pierwszego kompakta pokazał kilka lat temu i okazał się on hitem, w jego ślady poszedł Corsair oraz SteelSeries. Kilka tygodni temu na światło dzienne wyszła propozycja od Logitecha – G PRO X 60. Czy warto było tyle czekać? Sprawdźmy!

tocSpis treści

    Specyfikacja:

    ⦁ Rozmiar: 60%
    ⦁ Łączność: przewodowa / bezprzewodowa (2.4 GHz, Bluetooth)
    ⦁ Przełączniki: Logitech Brown (autorskie)
    ⦁ Typ przełączników: dotykowy
    ⦁ Typ obudowy: floatkey design (otwarta)
    ⦁ Podświetlenie: RGB
    ⦁ Keycapy: PBT
    ⦁ Oprogramowanie: obecne
    ⦁ Waga: 616 g
    ⦁ Wymiary: 290 × 103 × 39 [mm]
    ⦁ Gwarancja: 24 miesiące
    ⦁ Cena: 659 zł

    Opakowanie i zawartość

    Logitech G PRO X 60 przychodzi do nas w dość sporym, jak na ten rozmiar, opakowaniu. Zdziwił mnie trochę fakt braku umieszczenia na nim listy istotnych funkcji, jakie klawiatura oferuje. Właściwie, nie otwierając przeglądarki, jedyne, czego możemy się dowiedzieć oglądając to opakowanie, to typ przełączników i jak klawiatura wygląda od góry. Co prawda z tyłu jest kilka sloganów, jednak zaliczyłbym je raczej do haseł marketingowych.

    W środku od razu pokazuje się nam etui, które jest wykonane doskonale i na pewno będzie mogło posłużyć przez wiele lat. Dodatkowo, poza klawiaturą znajdziemy złączkę, dodatkowy keycap ESCAPE, nadajnik 2.4 GHz, dokumentację oraz przewód USB-C na USB-A, niestety ogumowany. Co prawda jest on bardzo cienki i łatwo układa się na biurku, jednak nadal za tę cenę wolałbym zobaczyć oplot zamiast gumy.

    Jakość wykonania i wygląd

    Klawiatura jest praktycznie w całości wykonana z plastiku, poza metalową płytą mocującą. Oczywiście nie skrzypi ani nie wygina się, jednak uważam, że nie nastąpiło tutaj adekwatne dobranie elementów do tak drogiej klawiatury, bowiem w tym budżecie bez problemu można znaleźć konkurencję wykonaną w całości z aluminium, np. Keychron Q2. Ponadto mamy tu tzw. floatkey design, czyli otwartą konstrukcję obudowy z widocznymi przełącznikami. Wpływa to negatywnie przede wszystkim na brzmienie oraz dla większości również na estetykę.

    Szwajcarski producent, mimo ogromnej popularności różnorakich pianek i modów, zastosował zaledwie pianki w przerwie w płycie mocującej pod spacją, która całkiem dobrze eliminuje drgania, i przyklejoną do nakładki spacji, taką, z jaką mamy do czynienia w przypadku zabezpieczeń podczas transportu. Jak wpływa ona na wygłuszenie? Ano wcale. W tych czasach każdy producent wpycha swoje klawiatury piankami, by pozbawić je jak największej ilości drgań i niepożądanych dźwięków, a tutaj producent tak komplikuje budowę swojej klawiatury, że rozłożenie jej na części pierwsze jest praktycznie nie możliwe bez ryzyka uszkodzenia jej.

    G PRO X 60 dostępny jest w trzech wersjach kolorystycznych – czarnej, białej oraz różowej. Do mnie trafiła ta najbardziej wyróżniająca się i muszę przyznać, że wygląda świetnie! Róż jest ostry, jaskrawy i wyrazisty, dzięki czemu obok klawiatury nie można przejść obojętnie.

    Funkcjonalność

    Jak już wspomniałem w tytule, jest to model 60%, czyli układ wybierany głównie przez e-sportowców, gdyż zajmuje mało miejsca na biurku. Niestety, takie rozwiązanie zmusza nas do wielu kompromisów i musimy być gotowi na całą masę skrótów klawiszowych.

    Podobają mi się jednak wszystkie przyciski na bocznych ściankach, gdyż ułatwiają szybką zmianę trybów. Dostępne są rolka do regulacji głośności, włącznik, przycisk do połączenia klawiatury poprzez Bluetooth oraz osobny do sparowania z nadajnikiem. Na prawym boku mamy jeszcze rozwiązanie żywcem wyjęte z samochodów BMW M, czyli specjalny suwak, dzięki któremu możemy przełączać się między dwoma zapisanymi przez siebie profilami ustawień.

    LOGITECH G PRO X 60 LIGHTSPEED

    Mocowanie

    Jeśli mieliście nadzieję, że zaraz powiem o rosnącym na popularności gasket-mouncie, to muszę was zmartwić, ponieważ mamy tutaj do czynienia z najzwyklejszym tray-mountem. Czym się one różnią? Gasket to typ mocowania PCB, niedotykający dolnej części obudowy. Najczęściej wykorzystuje się w jego przypadku pianki na ściankach bocznych. Pozwala to zniwelować drgania oraz polepszyć uginanie się klawiatury, dzięki czemu pisanie na niej jest jeszcze przyjemniejsze. Niestety, póki co jeszcze jest on rzadkością i zazwyczaj występuje w pre-builtach startujących od 700-800 złotych. Tray-mount za to jest najbardziej podstawowym mocowaniem, gdzie płyta mocująca jest przykręcona do PCB. Możemy je spotkać w niemal każdej standardowej klawiaturze, w tym w omawianej G PRO X 60.

    Hot-swap

    Klawiatura na papierze oferuje funkcję hot-swap, jednak jeśli już myślicie o zmianie przełączników to muszę was po raz kolejny zawieść. Mamy tu przełączniki optyczne, a więc nieposiadające styków, a plastikowe nóżki są ułożone w sposób, z jakim spotkałem się po raz pierwszy i jestem pewien, że to autorski wybór producenta. W istocie więc hot-swap ten jest mało użyteczny, jednak trzeba pamiętać, że w razie uszkodzenia się jednego z przełączników, można napisać do producenta, który zapewne bez problemu wyślę nam zamiennik i nie będziemy musieli wówczas oczekiwać na rozpatrzenie gwarancji.

    LOGITECH G PRO X 60 LIGHTSPEED

    Podświetlenie

    Podświetlenia nie edytujemy w oprogramowaniu, a w ustawieniach Windows (przynajmniej w przypadku Win11). Jest przeciętnej jasności, nie razi w oczy nawet w nocy. Górne części znaków są znacznie ciemniejsze niż dolne. Ponadto w przypadku nakładek z dłuższym napisem np. „Shift”, boki są niedoświetlone i ciemne. Reprodukcja jest zadziwiająco dobra, ponieważ jedyny problem występuje w przypadku żółtego, który bardziej przypomina pomarańczowy.

    Logitech G PRO X 60 5 1 1 scaled
    Logitech G PRO X 60 6 1 1 scaled
    Logitech G PRO X 60 7 1 1 scaled
    Logitech G PRO X 60 8 1 1 scaled
    Logitech G PRO X 60 9 1 1 scaled
    Logitech G PRO X 60 10 1 1 scaled
    Logitech G PRO X 60 11 1 1 scaled

    Keycapy

    Nakładki w G PRO X 60 zostały wykonane z plastiku PBT, zatem będą służyć nam przez wiele lat bez ścierania się, w przeciwieństwie do tych z ABS. Ich powierzchnia jest bardzo chropowata, co mi odpowiada, ponieważ palce nie „kleją się” do nich. Zastosowano tu metodę double-shot, która polega na wytworzeniu keycapa z dwóch osobnych warstw. Jedna tworzy zewnętrzną warstwę, a druga odpowiada za znaki, co w konsekwencji tworzy czcionkę nie do starcia. Takie nakładki spotkamy natomiast nawet w klawiaturach za około 200 złotych, więc w tym wypadku nie nazwałbym tego zaletą, a raczej standardem.

    Czcionka jest bardzo niska, gruba i kanciasta, a wszystkie brzuszki są domknięte w takich znakach jak „O”, „R”, „B” czy chociażby „Q”. Występuje tu też niespójność, za którą nie przepadam – „Enter” oraz „Backspace” są oznaczone symbolem (strzałki), za to „Tab”, „Caps Lock”, czy „Shifty” już napisami. Jest to co prawda szczegół, ale moim zdaniem klawiatura kosztuje tyle, że nie ma miejsca na błędy, nawet te najmniejsze.

    Po przyjrzeniu się bocznej ściance nakładki, dostrzeżemy nadrukowane różne symbole. Wybór tzw. side-printu muszę pochwalić, jednak znaki te mają sporą wadę – są one w kolorze ciemnoróżowym, przez co są bardzo słabo widoczne i większości z nich, jeśli nie zbliży się głowy do klawiatury, w ogóle nie widać.

    LOGITECH G PRO X 60 LIGHTSPEED

    Przełączniki i stabilizatory

    Logitech G PRO X 60 dostępna jest w dwóch wersjach – z przełącznikami liniowymi oraz dotykowymi. Ja otrzymałem ten drugi wariant, co mnie cieszy, bo jestem fanem przełączników tactile, a tutaj mamy do czynienia z modelem autorskim Logitecha.

    G PRO X 60 korzysta z przełączników optycznych. Nie udało mi się znaleźć żadnych informacji na temat siły, jaką musimy włożyć w aktywację przełącznika. Jednak z moich odczuć wynika, iż jest to raczej lekki przełącznik, wymagający około 40-45 gf do aktywacji, odbywającej się po przebyciu 1,9 mm, podczas gdy długość całkowita switcha to 4 mm. Przełączniki w G PRO X 60 są dość szorstkie, choć można dostrzec resztki smaru na sprężynkach, zapobiegające pingowaniu. Bump, czyli charakterystyczny punkt, który informuje nas o aktywacji przełącznika, jest słabo wyczuwalny i podczas energicznego, szybkiego pisania można mieć poczucie pisania na liniowych przełącznikach.

    Stabilizatory są różowe, co elegancko zgrywa się z resztą obudowy, a w dodatku zostały przesmarowane. Do nich akurat większych zastrzeżeń nie mam. To plate-mounty, czyli zamocowane jak w najtańszych mechanikach – PCB-mounty byłyby stabilniejsze. Usadzone tutaj są po prostu przeciętne – nie klekotają, nie szeleszczą, ale oferując klawiaturę za taką kwotę można było postarać się bardziej…

    LOGITECH G PRO X 60 LIGHTSPEED

    Zarówno wszystko to, jak i jeszcze kilka aspektów, jak np. floatkey design, składa się na niezbyt przyjemne brzmienie, żeby nie powiedzieć tragiczne – jest wiele dwu- czy nawet trzykrotnie tańszych propozycji, które pod tym względem deklasują sześćdziesiątkę Logitecha, posłuchajcie zresztą sami.

    Oprogramowanie

    Software do G PRO X 60 można pobrać z oficjalnej strony producenta i muszę przyznać, że mimo podzielonych opinii, G Hub naprawdę mi się podoba. Jest bardzo intuicyjny, prosty w obsłudze i przejrzysty. Za jego pomocą możemy przeprogramować lub wyłączyć dowolny przycisk poza „Windows” i „Menu”, zmienić podświetlenie oraz nagrać makra. Co ważne, G Hub pozwala dostosowywać ustawienia nawet wtedy, gdy klawiatura działa poprzez 2.4 GHz, a wiele tańszych i zbliżonych cenowo propozycji nie oferuje takiej możliwości.

    LOGITECH G PRO X 60 LIGHTSPEED

    Podsumowanie Logitech G PRO X 60

    Powiem krótko, już od wielu lat status marki premium nie idzie w parze z jakością oferowanych przez nią produktów. Wyjątkiem mogą być chyba tylko RAZER oraz seria Prime od SteelSeries (i tylko ona, znakomitą większość wyrobów tej marki sklasyfikować można jako elektroodpady). Logitech w serii G PRO ma co prawda dość udane produkty – słuchawki są całkiem w porządku, a myszka to absolutny hit, również na profesjonalnej scenie. Jak wypada na ich tle klawiatura?

    W mojej opinii słabo. Wykonanie jest przeciętne, a za tę cenę nawet słabo. Przełączniki również można byłoby zastąpić jakimiś magnetycznymi, by móc konkurować z klawiaturami w swoim przedziale cenowym. Podświetlenie również mogłoby być ciut lepsze, nie wspominając już o zamkniętej obudowie czy mocowaniu pokroju gasketa.

    Były wady, a jakie są zalety? Na pewno miło widzieć dobrze wykonane etui oraz połączenie bezprzewodowe zarówno poprzez Bluetooth, jak i 2.4 GHz. Wydajna bateria, która wytrzymuje nawet do 70 godzin także jest asem w rękawie. Stabilizatory może mogłyby być lepsze, ale są w porządku, chodzą poprawnie. Jest natomiast jeden aspekt, w przypadku którego G PRO X 60 deklasuje konkurencję, a jest nim wygląd. Otrzymana przeze mnie wersja różowa jest absolutnie przepiękna, a wściekły róż wyróżnia się na biurku, przyciągając wzrok.

    Mimo to uważam, że Logitech spóźnił się nieco z premierą swojej sześćdziesiątki i na ten moment wolałbym pójść w stronę Huntsmana Mini, który jest trochę tańszy, oferując podobną jakość wykonania. Co prawda nie ma tam trybu bezprzewodowego, jednak są znacznie lepsze przełączniki – również optyczne, zatem wybór zależy od potrzeb.

    Dziękuję serdecznie firmie Logitech, bez której ta recenzja by się nie odbyła.

    Ocena końcowa
    star
    star
    star
    star
    star
    3.5
    Jakość wykonania
    3
    star
    star
    star
    star
    star
    Keycapy
    3.2
    star
    star
    star
    star
    star
    Przełączniki
    3
    star
    star
    star
    star
    star
    Stabilizatory
    3.6
    star
    star
    star
    star
    star
    Oprogramowanie
    4.5
    star
    star
    star
    star
    star
    thumbs up Zalety
    • Trzy wersje kolorystyczne
    • Trzy tryby pracy
    • Obecność gałki do zmiany głośności
    thumbs down Wady
    • Floatkey design
    • Przeciętne wykonanie (jak na taką cenę)
    • Słabe przełączniki
    Udostępnij ten artykuł