Jeśli ktoś z Was uważnie śledzi rynek klawiatur, to na pewno nie ominęła go wiadomość o najnowszej serii GMMK od Gloriousa. Tym razem producent przedstawił nam klawiatury w rozmiarach 65%, 75% oraz 100%. Do mnie trafiła ta druga, w wersji z przełącznikami mechanicznymi oraz magnetycznymi. Czy tym razem Glorious będzie mógł powalczyć z największymi graczami na rynku, do których należą tacy giganci jak Razer czy Wooting? Sprawdźmy to!

tocSpis treści

    Specyfikacja:

    ⦁ Rozmiar: 75%
    ⦁ Łączność: przewodowa
    ⦁ Przełączniki: Glorious Fox (HE)
    ⦁ Typ przełączników: liniowe
    ⦁ Typ obudowy: closed design (zamknięta obudowa)
    ⦁ Podświetlenie: RGB
    ⦁ Oprogramowanie: dostępne
    ⦁ Wymiary: 338 × 152 × 44,5 [mm]
    ⦁ Waga: 830 g
    ⦁ Gwarancja: 24 miesiące
    ⦁ Cena: 649 – 999 zł

    Opakowanie i jego zawartość

    Glorious wyszedł naprzeciw innym producentom – podczas gdy wielu z nich idzie w minimalizm, opakowanie nowego GMMK zapoznaje nas z całym mnóstwem informacji. Opis na opakowaniu jest tak długi, że można z niego wyczytać dosłownie każdą drobnostkę, w tym wszystkie elementy specyfikacji. Podoba mi się również, że na tylnej części pudełka możemy zobaczyć render klawiatury rozłożonej na warstwy, umożliwiający niejako obejrzenie wnętrza obudowy bez konieczności rozkręcania jej.

    Satysfakcja wywoływania już przez otwarcie pudełka utwierdzi nas w przekonaniu, iż to, z czym za moment będziemy obcować, jest z najwyższej półki. Wszystko jest elegancko ułożone, widać, że Glorious nawet do takich szczegółów przywiazał uwagę, a co znajdziemy w środku?

    • Klawiaturę Glorious GMMK 3,
    • przewód USB-C na USB-A,
    • dwie pary zapasowych śrubek,
    • dwa o-ringi,
    • cztery dodatkowe nakładki do MacOS,
    • dwie gumki do gasket mounta,
    • keycap puller,
    • switch puller,
    • cztery różne autorskie przełączniki,
    • śrubokręt,
    • dokumentację wraz z naklejkami.

    Jak widać, cały zestaw jest naprawdę obszerny i niczego w nim nie brakuje. Powiem więcej: przeglądając papierologię, natrafiłem na kod QR, który pozwoli przedłużyć gwarancję z dwóch na trzy lata. Czego chcieć więcej?

    Glorious GMMK 3

    Jakość wykonania i wygląd

    Spód klawiatury jest w całości pomarańczowy, z wielkim, wytłoczonym napisem GLORIOUS na środku. Znajdziemy tutaj osiem gumek antypoślizgowych, a dodatkowe dwie zamieszczono na nóżkach. Bardzo podoba mi się system ich usuwania – w przypadku niemal wszystkich klawiatur na rynku, gumki są przyklejone do obudowy, a żeby otworzyć urządzenie, trzeba je odkleić, bowiem zasłaniają one śrubki. W tym przypadku Glorious rozwiązał to w ciekawy sposób i pomyślał o osobach, które chciałyby tenże sprzęt zmodyfikować. Są one po prostu wsadzone w otwory, można je bez problemu wyjmować i wsadzać. Doskonałe rozwiązanie, trzeba przyznać, jednak nie mogło być zbyt kolorowo – nóżki są jednostopniowe, co, biorąc pod uwagę cenę GMMK 3, uważam za nieporozumienie.

    Klawiatura jest w całości wykonana z plastiku, natomiast osoby ceniące sobie solidność mogą dopłacić do wykonanej z aluminium wersji PRO. Podoba mi się, że Glorious poszedł inną drogą niż Razer i postawił na zamkniętą obudowę, czyli non-floatkey. Dzięki temu klawiatura w mojej opinii nie tylko wygląda lepiej, ale również lepiej, głębiej brzmi.

    Po wyjęciu klawiatury i wyłożeniu wszystkich jej części, zauważymy, że poza aż dziesięcioma gumkami odpowiadających za gasket-mount w zestawie znalazły się jeszcze dwie pianki. Pierwsza znajduje się między PCB a płytą mocującą, a druga pod samym PCB. Szczerze powiedziawszy, jak na ten budżet wypełnienie środka jest dość biedne, jednak czy to źle? Od kilku miesięcy trwa trend pakowania do klawiatur wielu różnych warstw wygłuszających i, oczywiście, niektóre takie modyfikacje zazwyczaj czynią brzmienie przyjemniejszym, ale całkowite pozbawianie klawiatury dźwięku to też nic szczególnie dobrego – w końcu przełączniki typu Silent po coś przecież istnieją.

    Warto również wspomnieć o przewodzie, który jest… przeciętny. Opleciony, ale nieco grubszy niż standardowe kable do klawiatur, z jakimi miałem i mam styczność, a w dodatku bardzo sztywny, przez co ciężko estetycznie ułożyć go na biurku.

    GMMK 3 standardowo dostępna jest w dwóch wersjach kolorystycznych – czarnej i białej. Jednak jeśli ktoś z Was chciałby coś bardziej kolorowego i dobranego pod siebie, to Glorious daje opcje zbudowania własnej wersji swojej klawiatury w konfiguratorze, aczkolwiek trzeba do tego sporo dopłacić…

    Nowe Gloriousy uważam za całkiem ładne. Na bocznych ściankach mamy paski LED, które dodają nowoczesności, a między „F12” a gałką do regulacji głośności znajdziemy pomarańczowy kawałek plastiku z logo producenta, przyciągany przez umieszczony pod spodem magnes – pod nim znajduje się niewielki, przepuszczający podświetlenie pasek. Po odczepieniu go zauważyć będzie można jedynie kwadracik, a pod nim niewielką diodę LED. Po co to, komu to potrzebne? Nie mam pojęcia, ale jeśli byłaby tam odpowiednia ilość miejsca to byłoby to mogłoby to służyć za schowek na adapter.

    Nieopodal wejścia na kabel możemy zauważyć jeszcze dwa przełączniki. Pierwszy służy do zmiany systemu z Windows na MacOS, a drugi podpisano chińskimi znaczkami, jednak udało mi się dojść, do czego on służy: otóż dzięki niemu możemy przełączać się między trzema różnymi konfiguracjami, które ustawimy w oprogramowaniu.

    Podświetlenie

    W recenzowanej klawiaturze oczywiście nie mogło zabraknąć RGB, którego mamy dosyć sporo. To, które podświetla znaki, nie jest najjaśniejszym spośród tych, z którymi miałem do czynienia, a jest to spowodowane czarnym kolorem płyty mocującej, który, w przeciwieństwie do białego, pochłania światło, zamiast je odbijać. Dodatkowo mamy niewielki LED na pomarańczowej nakładce z logo Gloriousa (w wersji tańszej jest ona czarna) oraz dwa dłuższe paski po bokach. Samo odwzorowanie barw jest przeciętne, a te, które wypadają najgorzej, to pomarańczowy, żółty oraz różowy.

    Glorious GMMK 3 15 scaled
    Glorious GMMK 3 16 scaled
    Glorious GMMK 3 17 scaled
    Glorious GMMK 3 18 scaled
    Glorious GMMK 3 19 scaled
    Glorious GMMK 3 20 scaled
    Glorious GMMK 3 21 scaled

    Mocowanie

    Glorious postawił na gasket-mount, czyli sposób mocowania, w którym to ani PCB ani plate nie dotykają dolnej części obudowy, w przeciwieństwie do tradycyjnego tray-mounta. Ma to za zadanie polepszyć tzw. flex (😎), czyli uginanie się klawiatury, a także źródło dwóch benefitów – sprawia, że pisanie na klawiaturze jest jeszcze przyjemniejsze oraz eliminuje nieprzyjemne dźwięki.

    Najczęściej producenci wykorzystują pianki naklejone są na bocznych ściankach obudowy, jednak Glorious zdecydował się na coś, co bardziej przypomina gumki. W zależności od naszych preferencji, możemy całą konstrukcję odpowiednio modyfikować, za pomocą dokładania bądź usuwania gumek ze środka obudowy – im mniej ich zostawimy, tym klawiatura będzie się bardziej uginać. Ciekawe rozwiązanie.

    Hot-swap

    Oczywiście, GMMK 3 posiada funkcję hot-swap, która umożliwia nam wymianę przełączników na zarówno 3-, jak i 5-pinowe, po prostu wyjmując switch, bez potrzeby chwytania lutownicy w dłoń. Warto nadmienić, że w przypadku wersji HE możemy wsadzić inne „magnetyki”, np. Glorious Lynx HE.

    Glorious GMMK 3

    Rozmiar i układ

    Glorious GMMK 3 dostępny jest w kilku rozmiarach: 65%, 75% oraz 100%, czyli full-size. Do mnie trafił ten drugi, który uważam za najlepszy ze względu na moje potrzeby. Nie ma tu NumPada, jednak poza tym są wszystkie potrzebne dla mnie rzędy klawiszy, jak np. rząd funkcyjny, którego to w rozmiarze 65% nie znajdziemy, a to wymusi kombinowanie skrótami. Oczywiście układ 75% można zaprojektować na wiele sposobów, a w tym przypadku jest to odmiana exploded, czyli większość sekcji jest oddzielona od innych.

    Układ to tradycyjne ANSI, czyli mamy szeroki lewy „Shift”, krótki prawy „Enter” oraz w tym przypadku – wąski prawy „Shift”, ponieważ tuż obok mamy strzałki.

    Keycapy

    Glorious GMMK 3

    Nakładki w GMMK 3 są dość proste, czyli z PBT, wykonane metodą double-shot, w przypadku której znak stanowi odrębną część nakładki, dzięki czemu czcionka nigdy nie zaniknie. Powierzchnia, jak na ten materiał, jest dość gładka, a ścianki cienkie, co wpływa na gorsze brzmienie klawiatury. Wszystkie nakładki przepuszczają światło (tzw. shine-through), jednak w niektórych przypadkach widać drobne niedociągnięcia w postaci słabiej podświetlanych fragmentów na danym keycapie.

    Znaki znalazły się u góry nakładkek i zostały wycentrowane. Styl czcionki jest prosty, zwyczajny, spotykany w większości klawiatur. Wszystkie „brzuszki” są tutaj domnięte, dzięki czemu wszystkie znaki wyglądają schludnie. Ponadto Glorious pamiętał o spójności między klawiszami „Backspace”, „Shift”, „Tab” oraz „Caps Lock”, które to oznaczone są strzałkami. Wyjątek jedynie stanowi „Enter”, a właściwie „ASCEND”, bo tak właśnie jest on oznaczony w GMMK 3 – to prawdopodobnie slogan producenta.

    Niektóre nakładki mają na ściankach bocznych nadruki, które przedstawiają nam funkcję multimedialne, jak np. regulacja głośności, kalkulator czy edycja podświetlenia. Fajnie, że zostały one naniesione w ten sposób, ponieważ gdyby znalazły się na wierzchniej części nakładki, to w końcu mogłoby dojść do ich starcia się i zaniku, ze względu na stały kontakt z opuszkami palców.

    Profil nakładek to tradycyjny OEM, czyli taki, z jakim mamy do czynienia w przypadku 99% pre-builtów. To profil uniwersalny, do którego większość konsumentów się przyzwyczaiła, jednak uważam, że warto byłoby spróbować pójść w coś innego – może Cherry, może ASA.

    Przełączniki i stabilizatory

    Glorious swoje nowe klawiatury wyposażył w autorskie przełączniki, a do mnie trafiły:

    FOX – standardowe switche mechaniczne, zbliżone do np. Gateron Red Pro. Zresztą są one do nich bliźniaczo podobne, ponieważ aktywacja wymaga ok. 45 gF i następuje po przebyciu przez trzon 2 mm, za to aby sięgnąć dna musi przebyć 4 mm z siłą 50 – 55 gF. W praktyce oznacza to, że są to przełączniki, które nie wymagają dużego oporu. W dodatku zostały przesmarowane, dzięki czemu są gładsze i lepiej brzmią. Osobiście jestem fanem zdecydowanie cięższych przełączników, gdyż pewniej mi się na nich pisze, jednak pamiętajcie, iż jest to tylko kwestia preferencji.

    FOX HE to przełączniki magnetyczne, oznacza to, że wykorzystują czujniki Halla. Dzięki temu mamy możliwość ustawienia dowolnego punktu aktywacji i resetu, czyli aktywacja, zamiast nastąpić po przejściu standardowych dwóch milimetrów, tutaj może nastąpić po 0,1 mm lub w drugą stronę – po 3,7 mm. Switche magnetyczne mają jeszcze inne zalety i wady względem pozostałych. Przede wszystkim są one bardzo trwałe i potrafią wytrzymać znacznie dłużej niż przełączniki optyczne, nie wspominając już o mechanicznych. Są one tak samo lub bardziej płynne, przez co korzystanie z nich to czysta przyjemność. Jednak jak się ma to do wad? Niestety ich brzmienie minimalnie przegrywa z wersją mechaniczną, jednak to zależy również od wielu innych cech klawiatury. Największym minusem jest jednak cena, ponieważ – na przykładzie GMMK 3 – za wersję z przełącznikami magnetycznymi przyjdzie nam zapłacić ok. 350 zł więcej niż za standardową (ok. 30%). Jako ciekawostkę dodam, że wersja HE ma budowę typu dust-proof, czyli po bokach trzonu dodane są ścianki, które zapobiegają dostawaniu się kurzu do środka i zmniejszają ryzyko uszkodzenia się przełącznika.

    Warto wspomnieć w tym miejscu o stabilizatorach. Pamiętam, jak parę lat temu kupiłem GMMK PRO za prawie tysiąc złotych, bez przełączników ani nakładek. Wtedy stabilizatory były, delikatnie mówiąc… tragiczne. Podczas nacisku spacji zostawała ona na dole na kilka sekund, przez co w praktyce nie dało się z niej korzystać. A jak jest w tym przypadku?

    Zupełnie inaczej. Wszystkie stabilizatory są dobrze nasmarowane, dzięki czemu działają płynnie i gładko, a w dodatku są bardzo ciche i nie produkują nieprzyjemnych dźwięków. Brawo Glorious!

    Glorious GMMK 3 6

    Brzmienie w obu przypadkach jest podobne. „Thocku” tutaj nie uświadczymy, dźwięk jest utrzymany w średnim i wysokim tonie. Mam jednak wrażenie, że wszystkie tego typu marki skupiają się na możliwościach technicznych, procentujących w grach, a brzmienie schodzi na dalszy plan, którym opiekują się marki dla klawiaturowych hobbystów, aniżeli graczy. Posłuchajcie sami, jak to brzmi…

    Glorious FOX
    Glorious FOX HE

    Oprogramowanie

    Software to Glorious Core, jego obsługa jest w miarę intuicyjna, w oprogramowaniu możemy:

    • ustawić częstotliwość odświeżania (1000/4000/8000 Hz),
    • dostosować input lag (0/2/8/16 ms),
    • edytować tryb oraz kolor podświetlenia,
    • nagrać makra.

    Dodatkowo, w wersji HE możemy ustawić Rapid Trigger oraz punkty aktywacji i resetu. Osobiście uważam, że pierwsze dwie funkcje są raczej zbędne, gdyż każdy ustawi input lag na najmniejszą wartość, a polling rate to moim zdaniem zwykły chwyt marketingowy, bo różnica będzie niezauważalna dla zdecydowanej większości osób i będzie widoczna jedynie na papierze.

    Ostatnio popularną funkcją stał się Snap Tap, którego to działanie opisałem w ostatniej recenzji Dark Project DPO 87. Na moment pisania tego artykułu nie jest ona tutaj dostępna, ale to kwestia wydania nowego firmware’u, także możliwe, że w chwili, w której to czytacie, został on już wypuszczony.

    Podsumowanie – Glorious GMMK 3 (HE)

    Z moich obserwacji wynika, iż Glorious spośród mainstreamowych marek stara się kreować na łączącą rozwiązania doceniane przez klawiaturowych hobbystów, na co wskazuje ilość opcji, które możemy dostosować pod siebie, a w dodatku producent chce powalczyć na rynku dla profesjonalnych graczy, na którym zdecydowanie króluje Razer. Czy ta strategia sprawdziła się w przypadku GMMK 3?

    Zacznijmy od zalet. Na samym początku należy wspomnieć o bogatym zestawie, który poza klawiaturą czy przewodem zawiera mnóstwo dodatków. Podoba mi się też gasket-mount, pozwalający na dopasowanie stopnia uginania się klawiatury do własnych preferencji. Pochwała należy się również za działające jak w marzeniach stabilizatory oraz hot-swapa, umożliwiającego zastosowanie zarówno przełączników 3-, jak i 5-pinowych, nawet w wersji GMMK 3 HE, podczas gdy nie każdy producent na rynku daje taką możliwość.

    Zawiodłem się natomiast brakiem Snap Tapa, czyli funkcji, która wywołała duże zamieszanie wśród pro playerów, jednak z informacji, jakie otrzymałem, wynika, iż wprowadzenie go to kwestia czasu. Kolejnym minusem są tylko jednostopniowe nóżki oraz nakładki, które są skądinąd dobrze wykonane, ale, szczerze powiedziawszy, po klawiaturze za taką cenę spodziewałbym się czegoś lepszego, bo te tutaj zbliżone są do keycapów z klawiatur za 300 złotych. Największą wadą jest jednak cena, w przypadku Gloriousa dość wysoka, bowiem za wersję z przełącznikami mechanicznymi przyjdzie nam zapłacić 649 złotych, a z magnetycznym aż 1000 zł.

    Czy warto? Nie ukrywajmy, że konkurencja w tej cenie nie próżnuje. Jednak patrząc na propozycje tylko z polskiej dystrybucji, największym konkurentem dla mechanika jest Keychron V1 MAX, którego można wyrwać stówkę taniej. Za tę cenę dostajemy podobnie wykonane urządzenie z nieco lepszym wygłuszeniem i bardziej stonowanym designem, które zupełnie nie wygląda jak sprzęt dla graczy, co dla niektórych będzie wadą, dla drugich zaletą. W dodatku również ma ono gasketa, aczkolwiek nie jest on regulowany, tak jak w przypadku GMMK. Największym plusem Keychrona względem Gloriousa są lepsze nakładki oraz możliwość połączenia bezprzewodowego, którego w GMMK 3 nie znajdziemy.

    W przypadku wersji Hall Efect wybór alternatywy jest znacznie bardziej złożony. Aktualnie godnych polecenia klawiatur z magnetycznymi przełącznikami mamy od dość mało, jednym z nich jest chociażby największy konkurent, czyli Razer z modelem Huntsman V3 PRO, w przypadku którego za podobną cenę dostajemy klawiaturę wykonaną z aluminium, a także, niestety, konstrukcję typy float-key oraz brak hot-swapa. Kolejną alternatywą może być któraś z klawiatur marki DrunkDeer – dość niszowej i mało popularnej, jednak mimo to zbierającej pozytywne opinie.

    Więc czy finalnie poleciłbym Gloriousa GMMK 3? W mojej opinii jest to klawiatura mająca potencjał, jednak niepozbawiona pomniejszych wad. Osobiście byłbym skłonny wpisać model ten na naszą listę polecanych, gdyby tylko cena była nieco niższa. Aktualnie jest ona nieco za wysoka, ale jeśli standardowa wersja spadnie do okolic 500 zł, a wersja HE do 700-800 zł, wówczas na pewno można przemyśleć ich wybór, gdyż aktualnie chcąc ją kupić, to za 100 złoty więcej możemy otrzymać Keychrona Q1 HE, który jest w pełni aluminiowy. Aczkolwiek podejrzewam, że spadki cen to wyłącznie kwestia czasu. Aktualnie mamy okres, w którym to sklepy trzymają wysokie ceny produktów, aby następnie je obniżyć, ze względu na zbliżający się Black Friday oraz promocje świąteczne.

    Zrealizowanie recenzji było możliwe dzięki firmie Glorious, która udostępniła sprzęt do testów.

    Ocena końcowa
    star
    star
    star
    star
    star
    4.1
    Jakość wykonania
    3.7
    star
    star
    star
    star
    star
    Keycapy
    3.5
    star
    star
    star
    star
    star
    Przełączniki
    4.7
    star
    star
    star
    star
    star
    Stabilizatory
    4.6
    star
    star
    star
    star
    star
    Oprogramowanie
    4
    star
    star
    star
    star
    star
    thumbs up Zalety
    • Bogaty zestaw akcesoriów
    • Modulowany gasket mount
    • Obecność gałki do regulacji głośności
    • Kilka rozmiarów do wyboru
    • Pełny hot-swap, w tym na przełączniki magnetyczne (wersja HE)
    • Bardzo dobre stabilizatory
    thumbs down Wady
    • Dość wysoka cena
    • Nóżki jednostopniowe
    Udostępnij ten artykuł