Marvo to chińska marka bardzo popularna w Europie. Jest obecna na polskim rynku już około 10 lat. Niedawno wprowadziła kilka ciekawych produktów do swojej oferty, recenzja części z nich ukaże się na łamach naszego serwisu. Dzisiaj zajmiemy się przystępnym cenowo wodoodpornym plecakiem na laptopa, a dokładnie Marvo Ranger 600G.

tocSpis treści

    Na początek garść specyfikacji:

    ModelMarvo Ranger 600G
    ProducentMarvo
    Pojemnośćok. 30 litrów
    Wymiary50 × 32 × 15 cm
    Waga950g
    MateriałOxford Nylon + PU skóra
    KolorCzarny z czerwonymi akcentami
    Kompatybilność laptopado 15,6 cala
    Liczba komór głównych1 + kieszenie na akcesoria
    WodoodpornośćTak (materiał wodoodporny)
    Inne cechyWyściełane szelki, panel tylny z siateczką, przegrody na akcesoria

    Tak naprawdę producent nigdzie nie podaje, ile Marvo Ranger 600G ma litrów, ale według wymiarów i liczby dodatkowych kieszeni wychodzi nam około 30 litrów.

    Marvo Ranger 600G

    Jakość wykonania

    Marvo Ranger 600G wykonany jest z połączenia dwóch materiałów pierwszym z nich jest tkanina Oxford czyli najczęściej stosowana syntetyczna tkanina techniczna, stosuje się ją nie tylko w plecakach, ale też w namiotach, pokrowcach, kurtkach, ogólnie we wszystkich rzeczach, które są przeznaczone na zewnątrz i mające kontakt z deszczem, wilgocią itp. itd.

    Drugi materiał to Skóra poliuretanowa czyli bawełna lub poliester pokryta warstwą tworzywa sztucznego jakim jest poliuretan. Tak samo jak tkanina oxford jest odporna na wilgoć, ale też jest mocno odporna na ścieranie.

    To połączenie (o ile Skóra PU nie zacznie się łuszczyć po kilku miesiącach) może wytrzymać nam ładnych parę lat. Co będzie? Czas pokaże. Na pewno po kilku tygodniach intensywnych testów i użytkowania nie widzę żadnych oznak zużycia.

    Wygoda i użytkowanie

    Z plecakiem Marvo Ranger 600G spędziłem ostatnich kilka tygodni, codzienne dojazdy, przenoszenie laptopa, trochę sprzętu do zdjęć i drobnica typu powerbank, ładowarki, słuchawki. Taki standardowy, użytkowy miks. I muszę przyznać, że zaskoczył mnie pozytywnie.

    Na pierwszy rzut oka może wyglądać dość „gamingowo”, wiadomo, czerwień, detale, logo, ale jeśli ktoś nie wstydzi się sprzętu z charakterem, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby używać go też jako plecaka na uczelnię czy do pracy. Ja tak robiłem.

    Szelki są miękko wyściełane i dobrze leżą na ramionach, nawet przy dociążeniu plecaka do pełna. Nie wrzynają się w barki, nie przesuwają, nie skrzypią (tak, bywa i tak w budżetówkach). Tylny panel jest siatkowy i pozwala plecom oddychać – może nie jak w topowych plecakach trekkingowych, ale na pewno nie chodzi się z nim jak z piekarnikiem na plecach.

    Marvo Ranger 600G

    W środku Marvo Ranger 600G spokojnie mieści się laptop 15,6 cala, a do tego zostaje jeszcze sporo przestrzeni na resztę rzeczy. Kieszenie są sensownie rozmieszczone, nie ma miliona przegródek „na wszystko i nic”, tylko konkretne miejsce na konkretne rzeczy. Jest też osobna, wyściełana kieszeń na laptopa to duży plus.

    Zamek główny chodzi dość opornie, nie zacina się, ale przy intensywnym użytkowaniu warto uważać, żeby nie zapinać go na siłę, materiał wokół zamków nie jest przesadnie gruby i pewnie nie wybaczy wielu błędów. Pozostałe zamki chodzą bez zarzutu.

    Na co dzień Marvo Ranger 600G to bardzo przyzwoity plecak. Wygodny, przemyślany i na moje oko wytrzyma jeszcze sporo. Nie ma tu żadnych fajerwerków, ale też niczego, co by irytowało. Po prostu dobrze działa.

    Ergonomia

    Jeśli chodzi o ergonomię, to Marvo Ranger 600G jest… poprawny. Ani nie zachwyca, ani nie irytuje, po prostu jest. Na krótsze trasy, dojazdy do pracy czy uczelni sprawdza się bez większego problemu. Ale gdy zaczniemy nosić go dłużej i z większym obciążeniem, to pojawiają się drobne rzeczy, które mogą lekko przeszkadzać.

    Szelki są miękkie i faktycznie wygodne, ale mogłyby być nieco szersze, przy większym obciążeniu zaczynają się lekko wbijać, szczególnie jak masz na sobie cienką kurtkę albo koszulkę. Nie jest to może dramat, ale jak to mówią: lepiej zapobiegać, niż potem marudzić z bolącymi ramionami.

    Marvo Ranger 600G

    Tylny panel z siatką działa, ale tylko do pewnego momentu, w cieplejsze dni wentylacja jest przeciętna, więc jeśli planujesz w nim biegać z punktu A do B w pełnym słońcu, to licz się z mokrym plecami. Do rekreacyjnych zastosowań jeszcze ujdzie, ale do miejskiej bieganiny z laptopem i powerbankiem trochę brakuje.

    Brakuje też paska piersiowego. Jeden, prosty element, a naprawdę robi różnicę, zwłaszcza gdy plecak jest zapakowany po brzegi. Tu tego nie ma, szkoda, bo diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach.

    Regulacja szelek działa, choć nie jest super płynna. Trochę trzeba się z nimi poprzeciągać, żeby ustawić idealną długość, ale za to nie luzują się same, więc jak już je „ustawisz pod siebie”, to zostają w miejscu.

    Marvo Ranger 600G

    Podsumowując: ergonomia Marvo Ranger 600G nie kłuje w oczy, ale też nie powoduje efektu wow. Jest w porządku i to na tyle, że nie masz ochoty go wyrzucić w krzaki, po prostu wrócisz do domu i powiesz: „może nie najlepiej, ale jako tako”. Ot, taka szkolna, nawet bym powiedział studencka czwórka, niby dobrze, ale zawsze można coś poprawić.

    Marvo Ranger 600G – Podsumowanie

    Marvo Ranger 600G to plecak, który zaskakuje… tym, że w swojej klasie cenowej nie zaskakuje negatywnie. To nie jest produkt, który będzie głównym bohaterem fotograficznych edytoriali na Instagramie, ale na co dzień robi dokładnie to, co powinien: mieści laptopa, nie dobija pleców i nie rozpada się po miesiącu użytkowania. A to już więcej, niż można powiedzieć o niektórych „markowych” konstrukcjach w podobnym budżecie.

    Na plus zdecydowanie materiały – połączenie tkaniny Oxford i skóry PU wygląda dobrze i zachowuje się równie dobrze, no i są wodoodporne. Do tego dochodzi sensowny układ wnętrza, wyściełana kieszeń na laptopa, gładko chodzące zamki, (choć nie wszystkie) i ogólne wrażenie solidności. Plecak nosi się wygodnie, szelki są miękkie, a tylny panel rzeczywiście jakoś „oddycha”.

    Marvo Ranger 600G

    Ale nie wszystko złoto, co się świeci. Brakuje paska piersiowego, a szelki mogłyby być ciut szersze, bo przy większym załadunku jednak zaczynają przypominać o swoim budżetowym rodowodzie. Wentylacja pleców też jest raczej symboliczna, więc w upały nie spodziewaj się cudów. To jednak wady, z którymi da się żyć, szczególnie jeśli nie planujesz nosić go przez 8 godzin dziennie w pełnym słońcu.

    Ranger 600G to plecak, który nie udaje, że jest czymś więcej, niż jest, i chyba właśnie dzięki temu wypada tak przyzwoicie. To typowy „wół roboczy” – może nie wygra konkursu piękności ani ergonomii, ale zrobi robotę, nie zawiedzie i nie zrujnuje portfela. Bo można dorwać go już za około 120zł. Myślę, że jak najbardziej można go polecić.

    Sprzęt do testów dostarczyła firma Marvo

    Polecane EnvyTech
    Ocena końcowa
    star
    star
    star
    star
    star
    4
    Jakość wykonania
    4
    star
    star
    star
    star
    star
    Wygoda i użytkowanie
    4
    star
    star
    star
    star
    star
    Ergonomia
    4
    star
    star
    star
    star
    star
    thumbs up Zalety
    • Solidna jakość wykonania
    • Wodoodporność
    thumbs down Wady
    • Brak pasa piersiowego
    • Wąskie szelki
    • Przeciętna wentylacja pleców
    Udostępnij ten artykuł