Silver Monkey X Arago to zestaw słuchawkowy polskiego producenta, który stawia na bezprzewodową łączność. Co ciekawe, kosztujący niespełna 149 zł produkt jest w stanie wytrzymać do 48 godzin na baterii przy połączeniu z użyciem transmitera 2.4 GHz lub do 63 godzin przy połączeniu przez Bluetooth. Oprócz tego, do dyspozycji mamy mikrofon o doskonałej jakości. A jak sprawdza się cała reszta? Tego dowiecie się w dalszej części recenzji.
Opakowanie i zawartość
Silver Monkey X Arago przychodzą do nas w czarnym kartonowym pudełku z błyszczącym wykończeniem. Na froncie znajduje się wzór składający się z małych białych kwadracików, w centrum którego umieszczono grafikę słuchawek. Dodatkowe elementy na opakowaniu to nazwa producenta oraz modelu produktu, a także informacje o produkcie i jego specyfikacji.



Wewnątrz znajdziemy plastikową formę, w której znajdują się: instrukcja obsługi, zapakowany w foliowy woreczek przewód USB-A – USB-C do ładowania headsetu, transmiter oraz same słuchawki.
Jakość wykonania
Silver Monkey X Arago celują w niską półkę cenową, co znajduje odzwierciedlenie w jakości wykonania. Trzymając produkt w rękach, można zauważyć, że jest wykonany z tworzywa sztucznego niższej jakości. Podobnie jest z materiałem, którym zostały obite pady i pałąk. Warto jednak zaznaczyć, że prowadnice wraz z pałąkiem są wykonane z lepszego tworzywa, co przekłada się na większą wytrzymałość. Mimo że słuchawki nie skrzypią, tworzywo w dotyku nie sprawia najlepszego wrażenia.

Wygląd i wygoda
Silver Monkey X Arago czerpią inspirację z modeli Logitech G435 oraz niedawno recenzowanych Logitech Zone Vibe 100. Choć nie jest to konstrukcja identyczna, podobieństwa są widoczne na pierwszy rzut oka. Postawiono tutaj wyłącznie na tworzywo sztuczne. Góra pałąka oraz pady zostały obite materiałem, a cienka poduszka pałąka znajduje się jedynie po wewnętrznej stronie. Pady wyposażono w gąbki, których miękkość można określić jako przeciętną. Mikrofon znajduje się na plastikowym, chowanym pałąku i nie ma możliwości jego wyginania.

Pomimo wagi wynoszącej 200 gramów, headset leży na głowie przeciętnie. Mimo że produkt jest wykonany z tworzywa sztucznego, słuchawki mają dość mocny ścisk na głowie, przez co pierwsze kilka godzin użytkowania może nie być zbyt komfortowe. W rezultacie, słuchawki wydają się cięższe, niż są w rzeczywistości. Pomijając ten fakt, poduszki oraz obicie pałąka nie wzbudzają negatywnych odczuć. W swojej półce cenowej spełniają swoje zadanie bardzo dobrze.
Łączność i bateria
Silver Monkey X Arago zostały wyposażone w ogniwo o pojemności 300 mAh. Producentowi udało się osiągnąć czas pracy na poziomie 48 godzin przy połączeniu za pomocą transmitera 2.4 GHz oraz 63 godziny przy połączeniu przez Bluetooth (przy 70% głośności). W przypadku połączenia radiowego nie doświadczymy opóźnień ani problemów z łącznością. Natomiast przy połączeniu przez Bluetooth mogą wystąpić lekkie opóźnienia, szczególnie podczas rozgrywki.

Skoro o Bluetooth mowa, to znajdziemy tutaj wersję 5.3. Dzięki temu, przy korzystaniu z produktu średnio 4-6 godzin dziennie, musimy podłączyć słuchawki do ładowania po około 12 dniach. Ten czas skraca się do około 9 dni podczas połączenia przez dongle, przy założeniu głośności na poziomie 70%. Czas ładowania produktu wyniósł nieco ponad 3 godziny, co jest zgodne z założeniami producenta.
Mikrofon
Zdawać by się mogło, że Silver Monkey X Arago nie są w stanie zaskoczyć. Moje zdanie szybko się zmieniło, gdy sprawdziłem brzmienie mikrofonu. Dla pewności sprawdziłem, czy przypadkiem źródłem dźwięku nie jest inny produkt, jednak nie – tak brzmi mikrofon testowanego headsetu za bagatela 149 złotych.
Brzmienie
Dźwięk jest twardym orzechem do zgryzienia, z którym radzi sobie tylko garstka produktów, i to zaledwie przeciętnie. Silver Monkey X Arago to słuchawki stworzone głównie z myślą o graniu. Czy producent upewnił się, że brzmienie słuchawek jest wystarczająco dobre?

„I Ty, Brutusie, przeciwko mnie.” Niestety, nie ma róży bez kolców. Brzmienie to zdecydowanie największy problem nowego produktu. Choć można to częściowo zrozumieć, ponieważ nie każdy korzysta z dobrodziejstw standardów IEC 60318-4 (znanych również jako IEC 711).
Koniec końców, Silver Monkey X Arago oferują dość zniekształcone brzmienie. Brak podbicia średnich tonów, w miejscu występowania eargainu, skutkuje ciemnym brzmieniem, niczym z najgłębszych otchłani oceanu. Sytuacji nie poprawia podbity wysoki bas oraz niski zakres średnich tonów, które potęgują ten efekt. W rezultacie tracimy szeroką scenę dźwiękową oraz detaliczność. Pozycjonowanie dźwięku również pozostawia wiele do życzenia.
W grach single-player zauważymy wycofanie żeńskich dialogów, podczas gdy męskie będą donośne i często tłumić resztę dźwięków. Wycofanie niskiego basu sprawia, że nie będziemy w stanie uchwycić jego głębi. Gameplay i soundtrack mogą nie przypaść do gustu, a w grach e-sportowych pozycjonowanie przeciwników będzie mocno utrudnione.
Podsumowanie Silver Monkey X Arago
Jeżeli szukacie taniego bezprzewodowego headsetu, który umożliwi bezproblemową komunikację ze znajomymi, to trafiliście w odpowiednie miejsce. Jednak jeśli zależy Wam na dobrze brzmiącym bezprzewodowym headsetcie, będziecie musieli zakasać rękawy i kontynuować poszukiwania.
Słuchawki można co prawda poprawić dzięki ogólnodostępnym pomiarom zgodnym z certyfikowanym urządzeniem pomiarowym, ale to nie jest główny atut tego modelu. Główne zalety nowego headsetu od Silver Monkey X to mikrofon, czas pracy oraz, w pewnym stopniu, wygoda. Jednak nie każdy użytkownik koncentruje się wyłącznie na mikrofonie.
Za dostarczenie sprzętu do testów dziękujemy serdecznie x-kom.
Test i recenzja TP-Link RE235BE – Największy skok w historii repeaterów? Prawie
MCHOSE K7 Ultra – test i recenzja – chiński czołg do zadań specjalnych?