Niedawno otrzymałem od X-komu w prezencie coś nietypowego. Nie jest to klasyczna mysz gamingowa. Jest to natomiast najnowszy, ergonomiczny, biurowy model od firmy Silver Monkey. Ergonomic Wireless Mouse, bo tak się zwie, to mysz przeznaczona dla ludzi chcących zoptymalizować swoją pracę pod kątem zdrowia i ergonomii za nieduże pieniądze. Czy mają tu czego szukać?
Specyfikacja
- Typ produktu: mysz biurowa, ergonomiczna
- Łączność: 2,4 GHz
- Sensor: Optyczny
- Przełączniki główne: Silent Click
- Gwarancja: 2 lata
- Cena: ok. 89 złotych
- Specyfikacja pochodzi ze strony X-kom.
Opakowanie i jego zawartość
Gryzoń przychodzi do nas nader skromnie. Spore pudełko z grafiką przedstawiającą myszkę wraz z nazwą modelu i kilkoma informacjami na przodzie to najciekawsze co nas tutaj czeka. Po otwarciu czeka na nas mysz w plastikowym woreczku i to, co zwykle – instrukcja obsługi.
Może i nie jest tu „na bogato”, ale widać, że producent starał się zminimalizować koszty wykorzystane do wyprodukowania tego modelu.


Jakość wykonania i wygląd
Ergonomic Wireless Mouse jest produktem wykonanym bardzo solidnie jak na swoją półkę cenową. Masywna, dobrze spasowana, nic w niej nie trzeszczy, a wykorzystane materiały (z wyjątkiem spodu – tam widać „tani” plastik) nie zawodzą.
Wygląd ocenić jest mi bardzo ciężko. Zdecydowanie nie jest to typowy gryzoń, którego widzimy codziennie. Za sprawą zastosowania, jakim jest praca biurowa i stawianie na wygodę użytkowania, Ergonomic Wireless Mouse rzuca się w oczy. Czy negatywnie? Nie!
Osobiście mysz bardzo odpowiada mi swoim designem. Oczywiście nie powinien nikogo dziwić brak światełek czy krzykliwej stylistyki. Jest schludnie, spokojnie i elegancko.

Powierzchnia
Niestety nie jest wybitna, lecz do pracy biurowej wystarczająca. Jej największy minus to podatność na zbieranie odcisków palca (w tym wypadku właściwie całej dłoni). Coating jest bardzo mało odczuwalny, ciut śliski, matowy, ale swoje zadanie spełnia. Ergonomic Wireless Mouse z dłoni nam nie wypadnie.
Przyciski główne, boczne i scroll
Silent Click – tak nazwane zostały przełączniki wykorzystane na przyciskach głównych. Jak sama nazwa wskazuje… są bardzo ciche. Klik jest bardzo „gumowy” i satysfakcjonujący. Pre jak i posttravel w nich nie występuje, a największa wada to inne odczucia w klikaniu lewego, a inne w klikaniu prawego przełącznika.
Przyciski boczne umiejscowione zostały pod kciukiem, co w tym wypadku oznacza, że są na lewym boku gryzonia w jego szczytowym punkcie. W odróżnieniu od switchy na przyciskach głównych, te tutaj są bardzo głośne i responsywne. Niestety odczuwamy tutaj dość mocno różniący się feeling jednego z nich (w moim przypadku lewego).
Scroll osadzony został bardzo luźno, z łatwością można nim „bujać” na boki. Przeskok odczuwalny jest w bardzo nieznacznym stopniu co uważam osobiście za wadę. Największym plusem scrolla w Ergonomic Wireless Mouse jest jego klik oraz guma, jaką jest pokryty, aby zwiększyć przyleganie do naszego palca.

Łączność, bateria i ślizgacze
Recenzowany przeze mnie gryzoń łączy się z komputerem poprzez dongla 2,4 GHz, który dołączony jest do zestawu. Ergonomic Wireless Mouse nie ma jednak możliwości działania po kablu. Jeżeli chce się korzystać z dobroci, jakie nam on daje – musimy zaopatrzyć się w baterię AA.
Co do samej baterii. Oczywiście ma ona swoje minusy (dodaje dość dużo do wagi oraz zaburza przy tym jej balans i odpowiednie rozmieszczenie). Lecz bądźmy szczerzy, czy ktoś na to patrzy w kontekście myszki ergonomicznej, służącej do pracy w biurze lub domowym zaciszu? Obecność baterii sprawia natomiast, że możemy zapomnieć o konieczności przejmowania się naszym ogniwem (i stopniem jego napełnienia) na długi czas.
Ślizgacze… są, to już dobrze. Mówiąc jednak na poważnie – ten aspekt nie wyszedł najlepiej. Barwiony oraz bardzo cienki teflon przekładają się na niezadowalające wyniki i aspekty ze ślizgaczy płynące. Mowa tu oczywiście o płynności, szybkości oraz wytrzymałości.
Sensor
Niestety producent nie chwali się sensorem. Faktem jest to, że nie nada się on do bardzo wymagających gier, ale… czy kogoś to dziwi? Ergonomic Wireless Mouse wyposażony jest w „móżdżek” w zupełności wystarczający osobie, która nie potrzebuje myszki do grania w tytuły e-sportowe.
Bez zarzutów sprawdza się w codziennym użytkowaniu, uzupełnianiu danych czy po prostu pracy przy komputerze. Niemniej jednak, do gry w pasjansa (gdy szef nie patrzy) również będzie zdatny!
Kształt i waga
Kształt nie sposób jest mi porównać do niczego co wcześniej dane mi było recenzować. Jest to mysz pionowa, która ma pomóc naszej dłoni przyjąć optymalne i naturalne ułożenie, co z kolei przekłada się na zdrowszy nadgarstek jak i całą dłoń w kontekście pracy długoterminowej.
Muszę przyznać – Silver Monkey Ergonomic Wireless Mouse to mysz baaardzo wygodna. Korzystanie z niej to czysta przyjemność. Jedyny minus, chociaż ciężko to minusem nazwać, to konieczność przyzwyczajenia się do ciut innych ruchów naszą ręką.
Szczurek, właściwie za sprawą swojej wagi to już szczur i to taki mięsisty, waży swoje (producent niestety po raz kolejny nie szczyci się dokładnymi wartościami w tym zakresie, a ja nie posiadam aż tak dokładnej wagi, aby tych pomiarów dokonać), lecz nie powinno to być tak odczuwalne. Za sprawą designu, Ergonomic Wireless Mouse nie będzie przez nas aż tak często odrywany od podkładki.

Podsumowanie – Silver Monkey Ergonomic Wireless Mouse
Ciężko jest mi jednoznacznie napisać podsumowanie tej myszki. Zdecydowanie nie jest ona dla każdego. Sam fakt kształtu jak i braku cech ważnych przy grach zdyskwalifikuje ją dla większości z grona potencjalnych klientów. Pozostałe osoby powinny się jednak tym modelem zainteresować.
Za niską (nawet nie jest to 100 złotych) kwotę otrzymujemy świetną mysz do codziennej pracy. Jasne, nie grzeszy ona wyposażeniem, nowymi funkcjami, dobrym sensorem oraz niską wagą. Nadrabia jednak w wygodzie i pracy na baterii. Jeżeli tego potrzebujesz? Śmiało!

Dziękuję serdecznie firmie X-kom, bez której udziału ta recenzja by nie powstała.
Test i recenzja TP-Link RE235BE – Największy skok w historii repeaterów? Prawie
MCHOSE K7 Ultra – test i recenzja – chiński czołg do zadań specjalnych?