Gdy powiem „Mojhon”, nikomu zapewne nie przyjdzie na myśl znany chiński producent kontrolerów. Jak się okazuje, jest to marka, która dotychczas nosiła nazwę BigBig Won, znana chociażby z genialnego modelu Rainbow 2 Pro czy też Blitz2. Pierwszy model, Aether, wypuszczony pod nowym szyldem – hit czy kit? Czas to zweryfikować!
Opakowanie
Aether przychodzi do nas opakowany w maleńki karton, na którego froncie znajdziemy nadruki przedstawiające kontroler, a na tyle mamy nieco szerzej rozpisaną specyfikację. Wewnątrz, poza kontrolerem i odbiornikiem 2,4 GHz, jest jedynie kartonik z odnośnikiem do instrukcji w wersji elektronicznej, bo nie mamy tutaj papierowej wersji. Czy jest to zaleta? Trudno powiedzieć.


Specyfikacja
- Layout: Xbox
- Kompatybilność: PC, urządzenia mobilne, Nintendo Switch
- Łączność: przewodowa, 2,4 GHz, Bluetooth
- Analogi: K-Silver Jx13 based
- Triggery: Hall effect
- Przełączniki główne: membranowe pod ABXY, mechaniczne pod D-Padem
- Przełączniki dodatkowe: 2 remapowalne z tyłu
- Żyroskop: brak
- Silniki wibracyjne: dwa asymetryczne
- Pojemność baterii: 600 mAh
- Polling rate: 1000 Hz
- Dostępne wersje kolorystyczne: biała
- Stacja dokująca: brak
- Cena: około 120 zł
Specyfikację sporządziłem samodzielnie na podstawie informacji ze strony producenta i moich własnych obserwacji.
Wstępne odczucia i obserwacje
Zacznijmy od przewodu USB-C, którego nie omówię, bo nie ma go w zestawie, albo, co mniej prawdopodobne, zgubiłem go.

Odbiornik 2,4 GHz dołączony do modelu Aether jest szary i ma podłużny kształt. Jedynym jego ciekawym elementem jest przycisk do parowania z zintegrowaną diodą.
Sam kontroler jest standardowych rozmiarów. Kształtem najbliżej mu do modelu Gale Hall tej samej marki. Jednak przede wszystkim muszę pochwalić wysoką jakość wykonania. Plastik jest przyjemnie szorstki, na uwagę zasługuje także niemal doskonałe spasowanie.



Przechodzimy do rozczarowań, bowiem Aether został wyposażony w analogi oparte o platformę Jx13 od K-Silver. Gdy tylko je zobaczyłem (po rozłożeniu pada na części pierwsze, o czym potem), zawiodłem się, gdyż wszystkie znaki na niebie wskazywały na to, iż będziemy mieć tu doczynienia z platformą od HallPi, która pod każdym względem jest lepsza od Jx13. I co jak co, ale niestety analogi nie radzą sobie najlepiej z wobblingiem w centrum. Same gałki to najprostsza konstrukcja wykonana z plastiku, bez żadnej formy anti-friction ringów. Nie mamy też tutaj POM ringu. Ogumowanie topów jest identyczne jak w innych modelach marki, trzyma się dość dobrze palca.
Przełącznikom pod ABXY najbliżej do tych z modelu Gale Hall, jednak zaimplementowane tutaj są minimalnie twardsze. Jest to jedna z moich ulubionych konstrukcji tego typu, oferująca cichą pracę, dość niski skok i przyjemny, mimo wszystko delikatny tactile feedback. D-Pad konstrukcyjnie jest mocno zbliżony do tego z modelu Rainbow 2 Pro, co oczywiście jest zaletą, inputy kątowe są bajecznie proste do wykonania, a w dodatku stabilne. Nie mamy tu jednak opcji na hot-swap D-Pada na kołowy, kompatybilny jest jedynie krzyżowy. Fakt, samą nakładkę da się zdjąć, jednak żaden kołowy wariant do omawianego modelu nie pasuje.
Na froncie mamy ciekawą rzecz, jaką jest wyświetlacz, odpowiadający za całe zarządzanie kontrolerem – koncept znany z Flydigi Apex 4 i Manba One V2. Technologicznie bliżej temu do Manby, gdyż nie mamy tutaj opcji zarządzania z poziomu komputera (dostępny jest jedynie update firmware’u) ani jakiejkolwiek customizacji.

Triggery w modelu Aether są do niczego niepodobne, Skok jest dość niski, a opór sprężyn – umiarkowany. Nie jestem natomiast fanem pracy w kątach natarcia, Przy pozycji 0 są nie najgorsze, jednak przy pełnym wciśnięciu miałem wrażenie, jakoby palec nie trzymał się aż tak stabilnie. Bumpery to całkiem prosta konstrukcją, feelingowo najbliżej im do Rainbow 2 Pro. W dużym skrócie są bardzo komfortowe w obsłudze.

Na tyle, poza przełącznikami dodatkowymi, nie mamy nic. One zaś są niemal żywcem wyjęte z Rainbow 2 Pro. Ze względu na nieco inny kształt samego kontrolera, ich używanie nie jest aż tak komfortowe, ale nadal jest bardzo dobrze.
Zerknijmy do środka
Aby dobrać się do środka, musimy wykręcić całe 6 śrubek na tyle. Gdy już to zrobimy, wnętrze Aether stanie przed nami otworem. Następnie będziemy musieli wykręcić kolejne 9 śrubek trzymających PCB, a także pozbyć się ramki trzymającej triggery. Niestety, jak jakość wykonania shella mogłem pochwalić, tak nie do końca mogę to zrobić w przypadku PCB. Jakość lutowania może nie jest zła, ale do jego wyczyszczenia nikt się nie przyłożył, w wielu miejscach znalazłem spore pozostałości skrystalizowanego topnika.


Testy syntetyczne
Przechodząc do opóźnień, Aether radzi sobie nie najgorzej pod tym względem – na przełącznikach osiągamy średnio bardzo dobre ~4 ms przy 1000 Hz wartości polling rate, przy połączeniu 2,4 GHz jest to około 10 ms z około 900 Hz polling rate, natomiast przy BT, co jest miłym zaskoczeniem, również plus minus 10 ms, ale już przy 175 Hz polling rate. Nieźle pod kątem opóźnień wypada także switch mode.

Opóźnienia analogów modelu Aether w benchmarku Prometheus 82 wypadają niestety nieco gorzej. Osiągamy tutaj po kablu 18 ms, co może być spowodowane dość wolnymi sensorami Hall effect, zwłaszcza, że w benchmarku GPDL ten kontroler schodził poniżej 10 ms. 2,4 GHz wcale nie jest w tej materii lepsze, bo opóźnienie przekracza 25 ms w trybie X-input. Innych trybów nawet nie widzę sensu omawiać, bo jest tylko gorzej…

Kolejnym niemiłym zaskoczeniem w modelu Aether to kalibracja analogów, bo jest po prostu słaba. Zewnętrzna martwa strefa jest ogromna, bliższa nawet 1 mm niż 0,8 mm, co skutecznie limituje nam użyteczną strefę analogu. Ponadto widać, iż asymetria mocno ucieka do lewej strony na obu analogach, a rekalibracja niestety nie pomaga. Nie najlepiej wypada też recentering, przekraczając 3%, co może być nieco uciążliwe. Na drobny plus zasługuje wyłącznie rozdzielczość analogu, ale w żadnym wypadku nie ratuje to tego kontrolera.

Należy także wspomnieć o tym, że liniowość (a raczej jej brak) na sensorach powoduje, iż krzywa analogu jest mocno opóźniona względem fizycznego ruchu, przede wszystkim przez to, że nie mamy tutaj żadnej jej kompensacji. Należy jednak pamiętać, iż jest to pomiar wykonany „z ręki”, więc pewne różnice mogą występować.
Czas pracy na baterii nie jest nadzwyczajny, przy moim testowaniu kontroler wytrzymał około 10 h ciągłej pracy.
Software, a raczej jego brak
Jak wspominałem wcześniej, nie mamy tutaj dedykowanego software’u – w aplikacji, która wcześniej zarządzała starszymi modelami marki możemy jedynie dokonać aktualizacji firmware’u. Zarządzanie kontrolerem odbywa się z poziomu ekranika, co generalnie działa, lecz niestety przez to jest ono mocno ograniczone.
Podsumowanie Mojhon Aether
Jak wielkim rozczarowaniem jest model Aether? Niewielkim, ale jednak rozczarowaniem. Największym problemem są słabe analogi, nie najlepiej radzą sobie z centrowaniem, martwe strefy są zbyt wysokie, a krzywa nie jest ani trochę kompensowana.
Problem martwych stref można przynajmniej poprawić aktualizacją firmware’u, a że został on zgłoszony producentowi, można oczekiwać za jakiś czas poprawki. Mimo wszystko Aether ma potencjał na zostanie jednym z najlepszych budżetowych padów, ale na ten moment jeszcze bym się wstrzymał, a oczy skierował na kontrolery takie jak Flydigi Direwolf 3 czy 8BitDo Ultimate 2C.
Zrealizowanie recenzji było możliwe dzięki uprzejmości firmy Mojhon.
Test i recenzja TP-Link RE235BE – Największy skok w historii repeaterów? Prawie
MCHOSE K7 Ultra – test i recenzja – chiński czołg do zadań specjalnych?