O klawiaturach magnetycznych zrobiło się głośno już kilka lat temu. Najbardziej znanymi modelami do tej pory były Wooting oraz SteelSeries Apex Pro, jednak oba kosztują w okolicach tysiąca złotych, przez co niewiele osób może sobie na nie pozwolić. Od niedawna sytuacja zaczyna się jednak zmieniać, a magnetyki stają się coraz tańsze. Dlatego dziś przychodzę do Was z czymś, co może zainteresować zdecydowaną większość – Marvo Magma M40, czyli klawiatura magnetyczna za… niecałe 200 złotych. Czy taka cena jest w ogóle możliwa? Gdzie tkwi haczyk? Sprawdziłem to w tej recenzji – zapraszam!
Specyfikacja:
⦁ Rozmiar: 65%
⦁ Łączność: przewodowa
⦁ Przełączniki: Magnetic Outemu Pink Crystal
⦁ Typ przełączników: magnetyczny, liniowy
⦁ Typ obudowy: closed design (zamknięta)
⦁ Podświetlenie: RGB
⦁ Keycapy: PBT, double-shot
⦁ Oprogramowanie: dostępne
⦁ Wymiary: 323 x 115 x 37 [mm]
⦁ Waga: 560 g
⦁ Gwarancja: 2 lata
⦁ Cena: 219 zł
Opakowanie i zawartość
Marvo przychodzi do nas w bardzo estetycznym opakowaniu. Mimo że produkt należy do tańszej półki cenowej, widać, że producent przyłożył się również do detali. W środku znajdziemy:
- klawiatrę Marvo Magma M40,
- druciany keycap & switch puller,
- przewód USB-A na USB-C,
- naklejkę,
- instrukcję.
Zestaw w tym przedziale cenowym jest poprawny. Szkoda jedynie, że producent nie dołożył chociażby dwóch zapasowych przełączników – przy ewentualnym uszkodzeniu jednego z nich oszczędziłoby to sporo czasu i kontaktowania się z serwisem. W przyszłych wersjach chętnie zobaczyłbym również dodatkowe keycapy w ciemniejszych kolorach, na wypadek gdyby komuś nie odpowiadał żółty akcent.


Zabezpieczenie klawiatury na czas transportu jest standardowe – pianki po bokach i „piankowa koszulka”. W pełni wystarczające, nie ma się o co martwić.
Jakość wykonania
Magma M40 wykonana jest z plastiku. Ze względu na niską cenę miałem spore obawy o jego jakość, jednak szybko okazały się bezpodstawne. Obudowa to tzw. non-floatkey design, czyli konstrukcja zamknięta. Dzięki temu klawiatura ma głębszy, bardziej basowy dźwięk i – moim zdaniem – wygląda też znacznie lepiej.



Ścianki są grube, a spasowanie… aż za dobre. Obudowa składa się z dwóch plastikowych części, połączonych bardzo ciasno. Otworzenie jej bez odpowiedniego narzędzia (np. scyzoryka) graniczy z cudem, dlatego nie polecam tego robić bez potrzeby. Z jednej strony to zaleta – zero luzów i żadnych trzasków, z drugiej utrudnia ewentualne modyfikacje.
Wnętrze, zgodnie z informacjami od producenta, zawiera kilkuwarstwowe wygłuszenie piankowe oraz plate z aluminium. Na plus – metalowa płyta nie rysuje się od kontaktu z metalowym pullerem.
Sposób montażu to tray-mount, czyli standard w klawiaturach magnetycznych. Płyta jest przykręcona bezpośrednio do obudowy, co pozbawia charakterystyczną „sprężystość”, jaką znamy z gasket-mountów.
Klawiatura ma hot-swap, jednak wyłącznie dla przełączników magnetycznych. Przed zakupem nowych switchy polecam upewnić się, czy są kompatybilne z Magmą M40 – nie wszystkie magnetyki mają ten sam typ mocowania.

Keycapy
Nakładki wykonano z PBT metodą double-shot, więc o trwałość nie musicie się martwić. Kolorystyka trójbarwna prezentuje się ciekawie, a całość wizualnie wyróżnia się na tle typowych, jednobarwnych konstrukcji. Szkoda tylko, że producent nie dorzucił ciemniejszych alternatyw dla żółtej spacji, entera i ESC – nie każdy przepada za tak krzykliwymi akcentami.
Profil to klasyczny OEM – sprawdzony i wygodny, choć przyznam, że z chęcią zobaczyłbym tu coś bardziej oryginalnego. Czcionka w żółtym kolorze dobrze kontrastuje z czarną obudową, ale warto wspomnieć, że nie przepuszcza podświetlenia, co może rozczarować fanów RGB.
Przełączniki i stabilizatory
Największą zaletą Magmy M40 są bez wątpienia przełączniki magnetyczne. Dzięki nim możemy samodzielnie dostosować punkt aktywacji – funkcję, którą dotychczas oferowały jedynie znacznie droższe modele. W dodatku, ich żywotność jest kilkukrotnie wyższa niż przełączników mechanicznych
W testowanym egzemplarzu znalazły się Outemu Pink Crystal, jedne z najtańszych przełączników magnetycznych dostępnych na rynku. Mimo to uważam, że to świetny wybór – są dobrze nasmarowane, dzięki czemu pracują płynnie i brzmią naprawdę przyjemnie (czego nie można powiedzieć o niektórych droższych switchach). Siła potrzebna do wciśnięcia to ok. 50 gF, czyli dość sporo jak na magnetyki. Dla mnie – fana cięższych przełączników – to idealna wartość.

Stabilizatory są solidne i dobrze nasmarowane, przez co nie wydają żadnych niepożądanych dźwięków. Nie ma klekotu, nie ma szelestu – po prostu działają, jak należy.
Pod względem brzmienia Magma pozytywnie mnie zaskoczyła. Dźwięk jest głęboki, wyraźny i – co ciekawe – pozbawiony charakterystycznego metalicznego pogłosu, często obecnego w tanich magnetykach. Spośród wszystkich testowanych przeze mnie modeli, Marvo Magma M40 z pewnością znajduje się w czołówce pod względem akustyki.
Oprogramowanie
Oprogramowanie dostępne jest w wersji przeglądarkowej pod adresem scorpion.driveall.cn. Warto zapisać ten link – na stronie producenta trudno go znaleźć.
Sam software jest prosty i intuicyjny. Umożliwia m.in. zmianę przypisania przycisków, konfigurację podświetlenia RGB, nagrywanie makr, a także regulację punktu aktywacji. Jest też kilka dodatkowych funkcji, jak Rapid Trigger, ale nie będę się rozpisywać – najważniejsze, że działa i nie wymaga instalacji żadnych dodatkowych programów.
Podsumowanie
O firmie MARVO nie słyszałem od dobrych kilku lat, więc gdy dostałem propozycję testu, byłem dość sceptyczny. Spodziewałem się bardzo budżetowego sprzętu o wątpliwej jakości. Ku mojemu zaskoczeniu, Magma M40 totalnie mnie zaskoczyła – i to pozytywnie.
Świetna jakość wykonania, solidne spasowanie elementów i sensowny dobór komponentów sprawiają, że w tym budżecie naprawdę trudno się do czegoś przyczepić. Największą zaletą są oczywiście przełączniki magnetyczne i sama cena, która czyni tę klawiaturę wyjątkowo opłacalnym wyborem.
Wskazanie wad nie jest proste. Brakuje jedynie zapasowych switchy w zestawie i alternatywnej wersji kolorystycznej – nie każdy polubi żółty design. Jasne, przydałby się pełny hot-swap dla klasycznych przełączników czy tryb bezprzewodowy, ale nie zapominajmy, że mówimy o klawiaturze za niecałe 200 złotych.
Muszę przyznać, że Marvo Magma M40 pozytywnie mnie zaskoczyła. To jeden z najlepszych budżetowych modeli, jakie miałem okazję testować, i dowód na to, że magnetyczna technologia nie musi kosztować fortuny. Świetna robota, Marvo – oby tak dalej!

Recenzja jest możliwa dzięki firmie MARVO, która udostępniła sprzęt do testów.
Test i recenzja TP-Link RE235BE – Największy skok w historii repeaterów? Prawie
MCHOSE K7 Ultra – test i recenzja – chiński czołg do zadań specjalnych?