Nie jest tajemnicą, iż w gronie padowych świrów kontrolery od GuliKit zbierają mieszane opinie. Fakt, były jednymi z pierwszych, ale nie ratuje to ich pozycji, zwłaszcza po pojawieniu się na rynku kontrolerów Hall Effect – tańszych i lepszych, mowa między innymi o modelach Flydigi. GuliKit słynie z nietypowego podejścia kontrolerów, i w złym, i w dobrym tego słowa znaczeniu, dlatego gdy pojawiła się opcja przetestowania przedpremierowo ich najnowszego dziecka, jakim jest model KK3 Pro, nie mogłem powiedzieć nie. Do jakich wniosków doszedłem? Zapraszam do zapoznania się z recenzją.
Opakowanie



Kontroler przychodzi do nas w kompaktowym opakowaniu. Bardzo kompaktowym. Na froncie znajdziemy informacje o modelu, który do nas przychodzi, i ilustrację kontrolera. Na tyle zaś mamy opisane najważniejsze informacje o producie, a na lewym boku podstawową specyfikację.
Przechodząc płynnie do środka, nie znajdziemy tu żadnych wytłoczek, jak w wielu tańszych czy niektórych droższych kontrolerach. Zamiast tego natrafimy na pada schowanego w nie najpiękniej pachnącym plastikowym etui. W zestawie otrzymujemy też przewód USB-C i instrukcję wraz z naklejką.
Na przedniej części etui znajdziemy nadruki informujące o skrótach klawiszowych pada, a na górnej – wycięcie pod przewód do ładowania.
Wewnątrz etui znajdziemy kontroler, a pod nim schowane dwie łopatki i dongle 2.4 GHz.
Specyfikacja kontrolera
- Layout: Nintendo Switch
- Łączność: 2.4 GHz, Bt, przewodowa
- Kompatybilność: PC, mobile, Nintendo Switch
- Złącze: USB-C
- Analogi: GuliKit GI1806
- Triggery: Hall Effect
- Przełączniki: membranowe pod ABXY i D-Padem
- Dodatkowe przełączniki: 4 programowalne przełączniki z tyłu (w zestawie tylko dwie łopatki)
- Żyroskop: obecny
- Silniki wibracyjne: dwa GuliKit Maglev Motor
- Bateria: 950 mAh
- Polling rate: 1000 Hz 2.4 GHz i wired, 125Hz BT i wired switch mode
- Stacja dokująca: Brak
- Dostępne wersje kolorystyczne: czarna, brązowa
- Cena: 270zł
Specyfikacja pochodzi ze strony producenta.
Wstępne odczucia

W zestawie z KK3 Pro w końcu spotykamy coś nowego. Większość tanich chińskich padów ma tani, niskiej jakości przewód. Tutaj dostajemy za to dość długi, ładny, płaski przewód. Złącza są przyjemnie wykonane, brak zastrzerzeń.
Dongle 2.4 GHz jest również nietypowy, z zaokrąglonym końcem i otworem, pozwalającym zawiesić go na breloku do kluczy. Ma on także diodę i przycisk parowania.





Biorąc KK3 Pro do ręki, od razu da się poczuć że obcujemy z nie najlepiej wykonanym produktem – plastik jest tani i niespecjalnie przyjemny w dotyku. Mojej opinii co do jakości wykonania nie poprawia także fakt, że moja sztuka dotarła z fabrycznie uszkodzoną obudową. Kształtem kontroler do złudzenia przypomina pada od Microsoft. Na uchwytach zauważyć da się przyjemną fakturę, poprawiającą chwyt. Na drobny plus zasługuje tu poprawienie tworzywa względem starszego brata, KK3 Max. Przestało być ono aż takim magnesem na odciski palców. Sam kontroler jest też nieco cięższy od konkurencyjnych modeli.
Przełączniki pod układem ABXY są membranowe. Widać, że producent przyłożył się do nich – pracują dość lekko i przyjemnie. Co innego muszę powiedzieć o D-Padzie. W jego przypadku czuć, że zastosowana membrana jest tania i nie aż tak przyjemna w obcowaniu. Kąty są dość ciężkie do wciśnięcia, a przy używaniu go ma się wrażenie, jakby membrana przyklejała się do PCB. Napewno nie będzie on odpowiedni dla osób które mają zamiar grać w gry opierające się głównie na pracowaniu krzyżakiem. Przyciski funkcyjne, których jest aż 6 na froncie, także są membranowe, a ich praca nie budzi zastrzeżeń. Nic dodać, nic ująć.
Pracę analogów w KK3 Pro można określić mianem całkiem niezłej. Mamy tu dość twardą sprężynę centrującą, jednak nie powoduje to, że analog będzie miał lepszy centering performance. Już po samym ruchu gałki da się odczuć nieco większy luz w centrum niż przykładowo w K-Silver JH16. Obecny jest tu także POM ring, mający zapewnić minimalne opory w czasie ruchu, co powoli staje się standardem w tej półce cenowej. Sama gałka analoga jest nieco niższa niż w np. testowanych nie tak dawno Machenike G5 Pro i BigBig Won Gale Hall, co jednak nie robi aż tak dużej różnicy, ponieważ podstawa jest nieco bardziej wysunięta do góry. Główka gałki jest ogumowana. Sam materiał jest dość przyjemny w obcowaniu, ale jego faktura moim zdaniem mogłaby być lepsza. Same gałki są też demontowalne, jednak producent nie dodaje w zestawie zamiennych. Wzrok przyciągają podświetlane pierścienie, okalające analogi. Niech nie zmyli was informacja o RGB, nie mamy tu żadnej opcji customizacji koloru, a tylko odgórnie nakreślone tryby podświetlenia, ale szczerze powiedziawszy, tryby inne niż stały i wyłączony wyglądają nieco tandetnie i nie działają za dobrze.
Przechodząc do bumperów, te mają nietypowy, wysoki skok. Swoją charakterytyką pracy mocno przypominają przełączniki tactile z twardą sprężyną. W dodatku ten ciężki do wciśnięcia przełącznik negatywnie wpływa na moje ogólne odczucia z użytkowania, ponieważ bardzo szybko męczy palce – gdy ktoś często używa bumperów, to nie będzie to zdecydowanie kontroler dla niego.
U góry KK3 Pro znajdziemy też przełącznik do zmiany trybu połączenia, a także do parowania. Na szczęście te są tak zaprogramowane, aby nie dało się go przypadkowo przełączyć.
Do pracy triggerów również ciężko się przyczepić. Mają one natomiast podobny problem jak bumpery. Zastosowana sprężyna powrotna ma taką twardość, że jednocześnie nie wymaga dużego nacisku, ale także męczy nieco palce. Ponadto zaraz po dotarciu do punktu pełnej aktywacji napotykamy dziwny wzrost oporu, który powoduje, że używanie tych triggerów nie jest w mojej opinii najprzyjemniejsze, bowiem odczuwamy złudne wrażenie, że zostało nam jeszcze nieco pola roboczego.
Odwróciwszy pada tyłem do góry, ujrzymy między innymi zaślepki na śrubach, co w mojej opinii znacząco poprawia wrażenia wizualne. Z tyłu znajdziemy także 4 przełączniki, do których można przymocować łopatki. W zestawie otrzymujemy dwie półkoliste łopatki, w stylu tych, które dostajemy w zestawie z kontrolerem Sony Dualsense Edge. Są one wykonane z metalu i dość masywne, w ten sposób bardzo mocno kontrastują z nie najlepiej wykonanym kontrolerem, bo same są bardzo porządne. System montażowy mógłby być natomiast nieco lepszy, za pierwszym razem wymagał chwili mocowania się z przełącznikiem, ale po czasie mechanizm się nieco wyrobił i działa o wiele lepiej. System ten jest bardzo ciekawy, niecodzienny i otwiera drogę do wielu możliwości customizacji (już teraz można znaleźć kilka projektów customowych łopatek), jednak ma swoje wady. Jedną z nich są troszkę za wysoko osadzone przełączniki, biorąc pod uwagę rodzaj łopatek, z jakim mamy tu do czynienia.
Wnętrzności
Po wyjęciu zaślepek z tyłu KK3 Pro, wykręceniu czterech śrubek i wypięciu zatrzasków, zobaczymy tył jednej z dwóch płytek drukowanych i silniki wibracyjne. Do naszego nosa trafi wówczas bardzo nieprzyjemny zapach plastiku. Można tu również zobaczyć nietypową kontrukcję triggerów, w których sprężyna mocno przypomina te z przełączników mechanicznych klawiatur, bądź nawet obecne w długopisach.

Po zdemontowaniu triggerów w KK3 Pro, dostrzec można kolejny dziwny i nieco niezrozumiały dla mnie ruch producenta, czyli zastosowanie dodatkowej sprężyny pod bumperami. Czemu niezrozumiały? Ponieważ nie wywiera to pozytywnego wpływu na odczucia z użytkowania, a sam przełącznik nie potrzebuje pomocy w powrocie do położenia początkowego.
Po zdemontowaniu pierwszego PCB bez większych problemów można zdemontować i drugie. Obie płytki są połączone ze sobą tasiemką.




Na przodzie dolnego PCB w KK3 Pro mamy dwa styki od przełączników (są to „A” i „B”) i analogi. Obecne są tu także diody RGB, a na górnym fragmencie – pozostałe styki przełączników. Analogi, co ciekawe, mają oznaczenie „GuliKit” na bazie, jednak po konstrukcji widać, iż inspirowano się budową analogu od K-Silver.
Przeglądając obie płytki, nie znajdziemy tu krzywo wlutowanych elementów, jednak niestety sama jakość lutów, a także przeczyszczenia PCB z topnika, pozostawia wiele do życzenia. Laminat wygląda tak, jakby producent zupełnie olał kwestię nawet wstępnego czyszczenia.
Testy syntetyczne
Gdy tylko pojawiły się pierwsze informacje na temat tego kontrolera, miałem cichą nadzieję, że model KK3 Pro w końcu zostanie poprawiony pod kątem input latency. Niestety, moje nadzieje szybko umarły, ponieważ pierwszy pomiar przy użyciu GPDL wykazał, iż input latency w połączeniu 2.4 GHz przekracza średnio 30 ms. Ponadto osiągany polling rate przy tej metodzie połączenia zupełnie mija się z zapewnieniami producenta, ponieważ nawet nie przekracza nawet 500 Hz.
Im dalej w, tym gorzej. W przypadku połączenia Bluetooth, KK3 Pro osiąga średnio 40 ms… i około 80ms maksymalnie, niezależnie od trybu pracy.
Najnowszy firmware KK3 Pro, jak widać na obrazku poniżej, poprawia nieco input latency po Bluetooth, ale jednocześnie pogarszając ten parametr w przypadku połączeń 2.4 GHz i przewodowego, które akurat, jeśli mowa o pierwszym oprogramowaniu, mogłem pochwalić.

Jak chodzi o działanie analogów, to należy się za nie pochwała. Mają one niewielką wewnętrzną martwą strefę, która może zostać zdjęta. Ponadto mamy tu także niedużą zewnętrzną martwą strefę, która przy przełączeniu na zero deadzone mode nadal występuje, co wbrew pozorom jest zaletą.
Nie występuje tutaj za to martwa strefa w osiach. W dodatku analog ma dość wysoką rozdzielczość (około 1000 pozycji, czyli mniej niż zapewnia producent, chyba, że GuliKit inaczej to liczy) i jest dość symetryczny (chociaż prawy analog jest dość bilisko 10% asymetrii). Circularity test wypada wzorowo, z zerowym błędem na obu analogach. Centering performance jest za to przeciętny, kontroler wymaga około 3-4% deadzone, by nie driftował.

Czas pracy na baterii to w tym przypadku ciekawa sprawa. KK3 Pro wytrzymuje deklarowane 10 godzin pracy, ale nie wiedzieć czemu, najnowszy firmware powoduje, iż kontroler po około godzinie wchodzi w low battery mode, co wyłącza wibracje i uaktywnia irytujące mruganie podświetlenia pod logo producenta. Czas pełnego ładowania pada wynosi około 2 godziny.
Software
Niestety, w przypadku KK3 Pro nie uświadczymy żadnego dedykowanego software’u. Jest to nieco rozczarowuje, bo tracimy wiele opcji dostosowania kontrolera pod siebie. Dodatkowo mamy tu tylko jeden profil macro, i to dość krótki, bo dziesięciosekundowy. Co prawda jest opcja zmiany circularity (nazwana „sensivity”), ale psuje ona zewnętrzny deadzone. Skróty do mapowania itd. działają za to dość dobrze.
Modyfikacje
Myślę, iż nie zaskoczę nikogo, mówiąc, że jestem wielkim fanem modowania kontrolerów, zwłaszcza wtedy, gdy modyfikacje równają się korzyściom. W przypadku KK3 Pro mamy dwie możliwości wykonania poprawek od ręki.
Po pierwsze, można zmodować bumpery, usuwając z nich te bezsensowne sprężyny powrotne, co zdecydowanie uprzyjemni korzystanie z nich. Nie będę zamieszczał poradnika, jak tego dokonać, wystarczy śledzić proces rozmontowywania do momentu wyjęcia tychże sprężyn.
Po drugie, można – oczywiście mając dostęp do drukarki 3D, zaprojektować i wydrukować nowe łopatki, co postanowiłem uczynić.

Obie te modyfikacje zauważalnie poprawiły pracę KK3 Pro. Nie są to znaczące poprawki jednak czyniące korzystanie z pada znacznie przyjemniejszym.
Odczucia płynące z użytkowania
Użytkowanie KK3 Pro było niecodziennym przeżyciem. W mniej kompetetywnych i wolniejszych grach przy 2.4 GHz kontroler spisywał się całkiem dobrze, jednak spory input lag i jitter sprawiają, iż granie w bardziej dynamiczne tytuły, pokroju Redout II, mija się z celem – byłem w stanie odczuć znaczącą różnicę w input lagu między KK3 Pro a chociażby Fantech Nova Pro WGP14v2, BigBig Won Gale Hall czy Thunderobotem G50S. Sytuacji nie poprawiały także słabo działający D-Pad i bardzo nietypowe triggery. I żeby nikt nie zarzucił, że to kwestia subiektywna – z kontrolerem spędziłem miesiąc i nadal się do niego nie przyzwyczaiłem.

Podsumowanie GuliKit KK3 Pro
Tak naprawdę KK3 Pro mógłbym podsumować trzema słowami: bardzo wielki zawód. Szczerze powiedziawszy, po kontrolerze kosztującym prawie 300 zł spodziewałem się czegoś więcej. Od przeciętnych membran pod D-Padem, przez bezsensowne sprężyny pod bumperami i niewygodne sprężyny pod triggerami, po tylko dwie dołączone łopatki w zestawie i fatalne input latency – niewiele w tym kontrolerze gra.
KK3 Pro to jednak nie tylko wady. Mamy tutaj topową kalibrację analogów i całkiem wysoki potencjał do modyfikacji. Nawet te dwie łopatki, choć jest ich tylko para, spełniają swoje zadanie. W tym wypadku natomiast wady górują nad zaletami, co powoduje, iż kontroler ten w mojej opinii nie jest wart zakupu.
Jakie mamy alternatywy? Po pierwsze, Flydigi Vader 3 Pro i nadchodzący następca, Vader 4 Pro, po drugie – BigBig Won Gale Hall, a na sam koniec Thunderobot G50S. E-sportowców z pewnością zainteresuje BigBig Won Rainbow 2 Pro.
Recenzja jest możliwa dzięki sklepowi AKNES, który udostępnił kontroler do testów.
Test i recenzja TP-Link RE235BE – Największy skok w historii repeaterów? Prawie
MCHOSE K7 Ultra – test i recenzja – chiński czołg do zadań specjalnych?