Na początku tego miesiąca, dostałem bardzo ciekawy prezent od Fury. W jego skład wchodziły aż trzy przedmioty. Dwie myszki – Fury Tanto T4 wraz z jego bezprzewodowym bliźniakiem o nazwie Fury Tanto T4 z dopiskiem Wireless (któż by się spodziewał) oraz podkładka Yari (o niej dowiecie się więcej za jakiś czas).

Oprócz oczywistej różnicy w sposobie połączenia, aspektem odróżniającym obie propozycje jest waga (wersja przewodowa waży jedyne 46 gram, gdzie bezprzewodowa 53), sensor i w moim przypadku kolor! Czy Genesis wraz z jego dwoma propozycjami, które dane mi było recenzować ciut wcześniej (Zircon 660 Wireless & Krypton 660) wreszcie ma jakąś konkurencje w budżecie oscylującym w okolicach 100 złotych? Przekonajmy się!

tocSpis treści

    Z racji, że Tanto T4 Wireless oraz Tanto T4 to praktycznie identycznie modele, elementy różniące, obecne w przewodowej wersji, zostały oznaczone Kursywą

    Specyfikacja

    ⦁ Typ produktu: mysz dla graczy
    ⦁ Łączność: 2,4 GHz, USB, Bluetooth, USB
    ⦁ Sensor: PixArt PAW3311 12000 DPI, PixArt PAW3327 12000 DPI
    ⦁ Akumulator 300 mAh, –
    ⦁ Przełączniki główne: Huano Purple 90M
    ⦁ Enkoder: TTC White
    ⦁ Waga: około 53 g, około 46 g
    ⦁ Gwarancja: 2 lata
    ⦁ Cena: 99 złotych, 69 złotych
    Specyfikacja pochodzi ze strony producenta.

    Opakowanie i jego zawartość

    Obie myszki przychodzą do nas w identycznych opakowaniach. Jedyna różnica między nimi wynika z odmiennej specyfikacji. Wracając do samego pudełka – może się podobać. Na froncie widzimy render kupionej przez nas myszki wraz z informacjami o obecnym sensorze i ultraniskiej wadze. Całość okraszona została znanym logo przedstawiającym pięść i fioletowymi akcentami na biało-szarym, przypominającym topografię terenu, tle. Boki zawierają więcej specyfikacji. Nie będę ukrywał, że spodobał mi się sposób, w jaki owe dane zostały przedstawione – fotki przedstawiające opisywany element i kilka chwytliwych haseł pod nimi. Tył natomiast wygląda bardzo klasycznie. Specyfikacja, wypisana zawartość opakowania i dokładna nazwa produktu wypisana aż w 16 językach.

    Zaglądając do środka bardzo się zaskoczyłem! Wnętrze nie prezentuje się nader zachwycająco. Myszki zostały włożone w bardzo często spotykany, a’la piankowy, woreczek, lecz nie o to w tym wszystkim chodzi. Zarówno Fury Tanto T4 Wireless kosztujący niespełna 100 złotych, jak i jego kablowy brat za niecałe 70 polskich złotych wyposażone zostały w gripy! I to nie byle jakie. Naprawdę świetnie kleją, wyglądają ciekawie (szara baza pokryta przeróżnymi wzorkami, przypominającymi nachodzące na siebie sześciany) i są świetnie spasowane. Dawno nie spotkałem gripów, które co do milimetra pasują na myszkę i idealnie pokrywają dany element

    Jakość wykonania i wygląd

    Wykonanie w obu modelach zasługuje na pochwałę. Nic nie skrzypi, nie trzeszczy, nie „lata” w środku. Spasowanie również nie wzbudza żadnych negatywnych emocji. Nawet przyciski główne osadzone są w porządku, jak najbardziej w granicach tolerancji. Zarówno Fury Tanto T4, jak i T4 Wireless spisały się pod tym względem dobrze.

    Plastik, z którego myszki zostały wykonane jest dobry zważając na półkę cenową, w której oba modele się znajdują. Oczywiście, że obcowałem z przyjemniejszym plastikiem w dłoni, nie da się tego ukryć. Nie da się również ukryć, że obcowałem z myszkami za ponad dziesięciokrotność ceny, w jakiej zakupimy kablowy model z serii Tanto T4. Wniosek więc nasuwa się sam.

    Gdy pierwszy raz zobaczyłem Fury Tanto T4, wiedziałem, że z czymś go kojarzę. Attack Shark X3 Pro rozwiał moje wątpliwości. Jedyna różnica między nimi to logotyp na froncie myszki. Oczywiście nie mówię tego w formie wady – obaj producenci użyli po prostu tego samego OEMa do produkcji swoich gryzoniów.

    Nie ma co kryć, Fury Tanto T4 naprawdę mogą się podobać. Są dostępne w wielu bardzo ciekawych jak na myszki kolorach, przez co każdy znajdzie coś dla siebie. Do mnie trafiły dwa najpopularniejsze odcienie – czerń oraz biel. Oba prezentują się minimalistycznie, bez zbędnych światełek. Jestem pewien, że będą stanowić idealne dopełnienie każdego minimalisty ceniącego produkty, które nie krzyczą mu w twarz, że można na nich grać w gry. Wisienką na torcie są wspomniane wcześniej gripy. Ich odcień jest identyczny jak odcień pięści, z którą producent jest kojarzony i która umieszczona została na „kuperku” myszki. Niby mały szczegół, a cieszy!

    Powierzchnia

    Powierzchnią, którą pokryte zostały myszki nie pozostawia wiele do życzenia. Zarówno jej wygląd, jak i cechy płynące z jej korzystania łudząco przypominają te, wykorzystane w dużo droższych modelach (np. Dark Project Nexus Ultra). Mówiąc o cechach, mam na myśli brak faktury widocznej gołym okiem, matowość powierzchni oraz brak wzmożonej potliwości dłoni (przynajmniej w moim przypadku).

    Fury Tanto T4 i T4 Wireless po raz kolejny zaskoczyły mnie w pozytywny sposób, pokazując, że za niewielką kwotę da się zrobić coś bardzo dobrego!

    Przyciski główne, boczne i scroll

    Huano Purple o żywotności 90 milionów kliknięcie. Takie przełączniki czekają na nas w obu modelach, na przyciskach głównych. Na pochwałę zasługuje sama decyzja dotycząca wyboru owych switchy. Huano to producent nagminnie pomijany przy konstruowaniu gryzoni gamingowych. Według mnie bardzo niesłusznie!

    Z „fioletowych” korzystało mi się znakomicie. Klik jest bardzo responsywny, natychmiastowy oraz twardy. Do aktywacji potrzebujemy dość sporo siły, lecz porównywalnie do równie „ciężkiej” konkurencji (pokroju popularnych Kailh GM8.0). Jedyne, do czego mogę się przyczepić to ciut inny feeling oraz dźwięk lewego switcha. Wada bardzo popularna, lecz niestety należy o niej wspomnieć.

    Przyciski boczne przypominają kształtem mini pigułki. Są długie, wąskie oraz osadzone w centralnej części garba, w jaki wyposażone zostały myszki Fury Tanto T4. Osobiście nie jestem fanem zarówno tego kształtu, jak i umiejscowienia. Ciut lepiej sprawa ma się korzystania. Klik jest cichy, lekko wytłumiony, lecz przy tym bardzo dobrze osadzony, zupełnie nie czuć różnych niechcianych ruchów oraz pre/posttravelu.

    Za działanie scrolla odpowiada enkoder TTC White. Należy on do grona moich ulubionych. Przeskok wyczuwalny bardzo dobrze, a sama siła potrzebna do jego wykonania nie jest ogromna. Można by rzec – złoty środek. Pokryty on został gumą z malutkimi ząbkami mającymi na celu zapobieganie ślizganiu się naszego palca. Według mnie – udało się!
    Naciskanie naszego „kółeczka” również przebiega bez zarzutu, jest pewnie, responsywnie. Po raz trzeci należy pochwalić serię Fury Tanto T4 za świetne spasowanie, nie ma mowy aby nasz scroll ruszył się w sposób przez nas niechciany.

    Łączność, bateria i ślizgacze

    Sprawa łączności jest dość prosta. Fury Tanto T4 Wireless, jak nazwa wskazuje oferuje… korzsytanie bez przewodu. Dostępne są aż trzy tryby działania – klasyczny 2.4 GHz z użyciem dongla USB A zawartego w zestawie. Nie mam zarzutu co do takiego sposobu połączenia naszego gryzonia z komputerem. Wszystko działało sprawnie i bezproblemowo.
    Podobnie sprawa tyczy się opcji Bluetooth. Mysz nie ma w tym trybie nazbyt dużych opóźnień i jak najbardziej da się z niej z przyjemnością korzystać.
    Ostatni z trybów działania jest zarazem pierwwszym (i jedynym) modelu Tanto T4. Mowa tu oczywiście o kablu, będącym paracordem, niestety dość twardym i „ciasno zwiniętym”. Mógłby być lepszy, lecz wciąż jest to poziom wszechobecny na rynku.

    Bateria w którą wyposażony został model bezprzewodowy ma pojemność 300 mAh. Rozmiar ten, wedle producenta, powinien wystarczyć nawet na 80 godzin swobodnej rozgrywki. Po moich testach jestem w stanie w taki wynik uwierzyć. Bateria pozwolała mi na dłuższy moment zapomnienia o konieczności ładowania. Nawet gdy taka konieczność nastąpiła – kilka minut „pod kablem” pozwala na kilka godzin dobrej zabawy!

    Ślizgacze to kolejny aspekt różniący testowane przeze mnie myszki. Droższy model (tj. Fury Tanto T4 Wireless) otrzymał „nóżki” z czystego, białego PTFE. Są naprawdę przyjemne, płynne i średnio szybkie. Największym minusem jest ich grubość – są naprawdę cienkie.
    Tańszy model posiada również teflonowe, lecz tym razem czarne ślizgacze. Oczywiście da się z nich korzystać. W tym budżecie ciężko spotkać coś znacząco lepszego. Jednak porównując do „czystych” z T4 Wireless są pod każdym względem gorsze. No może oprócz grubości…

    Sensor i testy

    Zaczynając od bezprzewodowego modelu z dopiskiem Wireless. Wyposażony on został w sensor optyczny o nazwie PAW3311. Zapewnia on jak najbardziej wystarczające osiągi dla „domowych” graczy, nawet tych bardziej wymagających. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że nie zawiedzie nikogo. Cechuje go dobra współpraca z podkładkami, dość niskie LOD i tracking speed na poziomie 300 ips. Sensor ten w praktyce jest dużo lepszy od tego, jak wypada „na papierze”, w porównaniu do dużo droższych modeli.

    Fury Tanto T4 otrzymał ciut gorszy sensor. Mowa tu o PAW3327, który jest lekko podrasowaną wersją leciwego już PMW3325. Podobnie jak wyżej, cechuje go świetna współpraca z podkładkami, możemy być pewni, że niezależnie od powierzchni sprawdzi się dobrze. LOD wynosi około 2mm, więc jest to wartość akceptowalna. „Móżdżek” w jaki wyposażono Tanto T4 powinien wystarczyć dla codziennych graczy.

    Kształt i waga

    Fury Tanto T4 oraz Fury Tanto T4 Wireless dzielą jedną i tę samą bryłę. Na pierwszy rzut oka ich kształt może przypominać serię G Pro Wireless/G Pro X Superlight od Logitecha z tą różnicą, że Fury garb myszki przesunęło ciut w tył. Zabieg ten sprawił, że mysz stała się jeszcze atrakcyjniejsza dla użytkowników chwytu claw (pod warunkiem że nie mamy małej dłoni). Podobnie sprawa ma się fingertipa. Z palm gripem natomiast nikt nie powinien mieć problemu. Tanto T4 sprawdzi się bardzo dobrze.

    Wagowo bardzo się zaskoczyłem. Cięższy, bezprzewodowy model według producenta waży jedyne 53 gramy. Jest to bardzo dobry wynik! Spoglądając na półkę cenową na jakiej znajduje się Tanto T4 Wireless – ciężko o coś równie lekkiego.
    Kablowy model recenzowanej przeze mnie myszki został jeszcze bardziej odchudzony! Zaledwie 46 gram plasuje go w czołówce wagi piórkowej.

    Na pochwałę zasługuje rozłożenie wagi. Zarówno w jednym, jak i drugim środek ciężkości jest praktycznie idealnie w centrum naszego szczurka. Należy wspomnieć, że osiągnięto to nie używając dziur (nawet na spodzie)!

    Oprogramowanie

    Jest proste, lecz przy tym niezawodne. Czy potrzebujemy czegoś więcej? Tanto T4 zaopatrzony został w przyjemny software, który wiele ludzi rozpozna z daleka. Wszakże jest to bliźniaczy program jak w ciut bardziej niszowych myszkach pokroju G-Wolves.

    Do dyspozycji mamy mapowanie przycisków, wszelakie makra, ustawianie profili, jak i bardziej „techniczne” aspekty naszych gryzoni. Począwszy od siedmiu stopniowej regulacji DPI, przez cztero stopniową zmianę szybkości raportowania, a kończąc na optymalizacji zarządzania energią.
    Całość jest „lekka”, nie obciąży nazbyt naszego komputera.

    Fury Tanto T4 oprogramowanie

    Podsumowanie Fury Tanto T4 Wireless & Fury Tanto T4

    Zaczynając testy recenzowanych dziś modeli nie spodziewałem się wielu pozytywów, jakie mnie zastały! Fury Tanto T4 Wireless, którego możemy kupić poniżej stu złotych przebojem wkradł się do grona najlepszych modeli w tej kwocie. Dobry sensor, bardzo dobre ślizgacze, bogate wyposażenie, świetne przełączniki i solidny, uniwersalny kształt. To wszystko za jednego Jagiełłę!

    Fury Tanto T4, czyli wersja wyposażona w kabel również zasługuje na pochwałę. Właściwie wszystkie aspekty chwalone przeze mnie w modelu Wireless znajdziemy również tutaj (no może z wyjątkiem tak dobrych ślizgaczy). Największą wadą tej myszki jest… niewielka różnica ceny względem bezprzewodowej edycji. Nie zrozumcie mnie źle, Tanto T4 to kawał bardzo solidnej, budżetowej myszki. Patrząc jednak, że za jedyne 30 złotych więcej otrzymamy to samo, ale lepiej, bez kabla i z szybszymi ślizgaczami – zalecałbym dołożyć.

    Polecane

    Dziękuję serdecznie firmie Fury, bez której ta recenzja by się nie odbyła.

    Ocena końcowa
    star
    star
    star
    star
    star
    4.5
    Zawartość
    5
    star
    star
    star
    star
    star
    Jakość wykonania
    4.7
    star
    star
    star
    star
    star
    Przyciski główne
    5
    star
    star
    star
    star
    star
    Przyciski boczne
    4
    star
    star
    star
    star
    star
    Ślizgacze
    4.3
    star
    star
    star
    star
    star
    Sensor
    4
    star
    star
    star
    star
    star
    Oprogramowanie
    4.5
    star
    star
    star
    star
    star
    thumbs up Zalety
    • Bogata zawartość opakowania
    • Świetne przełączniki
    • Dobra jakość wykonania
    • Solidne ślizgacze
    thumbs down Wady
    Udostępnij ten artykuł