Osoby, które regularnie czytają moje recenzje, z pewnością zauważyły, jak bardzo cenię chińskiego producenta Flydigi. Nic w tym dziwnego, skoro oferuje nam solidny sprzęt. Dziś przyjrzymy się nieco bardziej budżetowej propozycji tej firmy, czyli modelowi Direwolf 2. Czy rzeczywiście warto się nim zainteresować? Czas to sprawdzić!

tocSpis treści

    Opakowanie

    Model Direwolf 2 trafia do nas w typowym dla Flydigi, dość kompaktowym, czarnym opakowaniu. Na froncie, podobnie jak w przypadku większych modeli tej marki, znajdziemy jedynie niewielki napis z nazwą modelu, bez dodatkowych informacji o produkcie. Więcej szczegółów i specyfikacji znajduje się natomiast na tylnej i bocznych ściankach opakowania, co pozwala na wstępne zapoznanie się z urządzeniem. Co ciekawe, pudełko jest minimalnie większe niż w przypadku kontrolerów z serii Vader, choć to raczej drobna ciekawostka. W środku, w kartonowej wytłoczce, znajdziemy sam kontroler, odbiornik 2.4G, przewód USB-C oraz dokumentację.

    Specyfikacja

    • Layout: Xbox
    • Kompatybilność: PC, Mobile, Nintendo Switch
    • Łączność: Wired, 2.4G, BT
    • Złącza: USB-C
    • Analogi: K-Silver JH16
    • Triggery: Hall Effect
    • Przełączniki główne: Membranowe pod ABXY, Mechaniczne pod D-Padem
    • Przełączniki dodatkowe: 2 programowalne z tyłu
    • Żyroskop: Tak
    • Silniki wibracyjne: 2 asymetryczne
    • Bateria: 800mAh
    • Polling Rate: 500Hz Wired i 2.4G
    • Dostępne wersje kolorystyczne: Biała, Granatowa (wersja specjalna)
    • Stacja dokująca: Brak
    • Cena: ~150zł (Aliexpress)

    Specyfikacja pochodzi z oficjalnego sklepu producenta i własnych obserwacji.

    Wstępne odczucia

    Flydigi Direwolf 2 - akcesoria

    Nie będę szczegółowo omawiał dołączonych do Direwolf 2 odbiornika i przewodu USB-C. Odbiornik wygląda identycznie jak te dołączane do innych padów Flydigi, z tą drobną różnicą, że widnieje na nim napis „for Direwolf”. Przewód natomiast to zwykły, czarny kabel bez oplotu, więc nie ma tu nic, nad czym warto by się rozwodzić.

    Sam Direwolf 2 jest znacznie bardziej interesujący. Wykonano go z gładkiego, lekko błyszczącego plastiku, a na gripach posiada delikatną fakturę poprawiającą chwyt. Nie jest ona zbyt agresywna, co uważam za zaletę, ponieważ nie utrudnia utrzymania kontrolera w czystości (nie zbiera resztek naskórka ani zabrudzeń z dłoni), a jednocześnie zapewnia stabilne ułożenie w dłoniach, bez ryzyka wyślizgiwania się. Rozstaw elementów jest prawie identyczny jak w przypadku droższego modelu Vader 4 Pro (którego recenzja pojawi się w nie tak dalekim okresie czasu) oraz kontrolerów od Microsoftu.

    Zastosowane w tym kontrolerze analogi to, jak można się było spodziewać, K-Silvery JH16. Nie będę szczególnie rozwodził się nad ich odczuciem, ponieważ nie wyróżniają się niczym szczególnym. Gałki analogów są dość standardowe, ale to nie jest wada. Są pokryte przyjemną w dotyku gumą, co zapewnia komfort użytkowania. Choć brakuje tu metalowego anti-friction ringu, zastosowano POM ring, który moim zdaniem jest całkowicie wystarczający.

    Przełączniki pod przyciskami ABXY w Direwolf 2 to dość przyjemne membrany. Pracują one lekko i oferują delikatny tactile feeling, co z pewnością ucieszy fanów tego typu przełączników (wiem, że tacy są). Choć nie są to najlepsze membrany, z jakimi miałem do czynienia (przykładem mogą być BigBig Won Gale Hall i GuliKit KK3 Pro, które pokazują, że da się to zrobić jeszcze lepiej), to nie uważam ich za złe. D-Pad w tym kontrolerze jest mechaniczny i ośmio-kierunkowy. Jego feeling jest taki sam jak w innych kontrolerach Flydigi, czyli, mówiąc wprost, bardzo przyjemny.

    Direwolf 2 - top

    Bumpery w Direwolf 2 są podobne do tych w innych modelach Flydigi – mają nieco twardsze przełączniki, ale ich feeling jest dość przyjemny. Charakteryzują się poprawnym skokiem i łatwością naciśnięcia w każdym punkcie. Jeśli chodzi o triggery, to Direwolf 2 nie oferuje niczego nadzwyczajnego. Mamy tu standardowe triggery Hall Effect bez trigger locka. Oczywiście, nie chcę, aby to zabrzmiało negatywnie – w budżetowym kontrolerze nie jest to wymagane, a ja osobiście nie mam z tym problemu, zwłaszcza że istnieje możliwość przełączenia ich w tryb hair trigger (czyli cyfrowy tryb pracy). Niemniej jednak, fajnie byłoby zobaczyć taką opcję. Nie dostaliśmy również wibracji triggerów, jak w przypadku serii Vader, ale nie sądzę, żeby była to funkcjonalność, której większość użytkowników by szukała. Sam skok, rozmiar i kąt natarcia są w normie – nie ma tu nic wyjątkowego, co wymagałoby szczególnej uwagi.

    Direwolf 2 - tył

    Na tyle kontrolera niewiele się dzieje. Poza przełącznikiem trybu pracy (Dongle, Switch, BT) znajdują się tam tylko dwa dodatkowe przełączniki. Oznaczone jako M1 i M2, są dość przyjemne w użytkowaniu – mają lekkie skoki i są umieszczone blisko środkowych palców, co sprawia, że łatwo je wcisnąć. Mimo to, są na tyle dobrze umiejscowione, że nie ma ryzyka przypadkowych missclicków.

    Zerknijmy do środka

    Po odkręceniu czterech śrubek z tyłu obudowy, bez większych trudności (o ile zatrzaski nie sprawią problemu), możemy otworzyć kontroler. Na tyle PCB znajduje się przyklejona bateria, a także dodatkowe przełączniki i triggery, które warto wymienić. Po odkręceniu kolejnych pięciu śrubek trzymających PCB oraz czterech śrubek mocujących triggery, możemy wyjąć główną płytkę. Na jej froncie znajdują się analogi K-Silvery JH16, styki membran, przełączniki D-Pada, bumperów i funkcyjne. Nie ma tu nic, co by się szczególnie wyróżniało. Jakość PCB jest dobra, luty są starannie wykonane, a na płytce nie zauważyłem większych pozostałości topnika.

    Testy syntetyczne

    Pod względem input latency, Direwolf 2 nie robi oszałamiającego wrażenia. W trybie przewodowym oferuje średnio 9 ms, w trybie 2.4G 13 ms, a po Bluetooth w przypadku Xinput osiąga 24 ms. W trybie Switch mode wyniki również nie są rewelacyjne: 18 ms w trybie przewodowym i 22 ms po BT. Osiągany polling rate wynosi 500 Hz w trybie przewodowym i 330 Hz po 2.4G. Mimo to, cieszy mnie fakt, że po BT, w trybie Switch mode, osiągamy około 300 Hz, co będzie (przynajmniej częściowo) dobrą wiadomością dla użytkowników konsoli Nintendo.

    Flydigi Direwolf 2 - input latency
    Testy zostały wykonane na firwmare 5.1.1.1, wersja 3.1.1.1 to mój błąd w czasie publikacji testów. wszystkie można znaleźć na Gamepadla

    Opóźnienia analogów są niestety jeszcze większym rozczarowaniem. Zaczynają się od 15 ms w trybie przewodowym, a kończą na 35 ms po BT. W trybie 2.4G osiągamy maksymalnie akceptowalne 24 ms. Choć wyniki te nie są absolutnie nieużywalne, to są dość rozczarowujące, zwłaszcza w kontekście oczekiwań wobec kontrolera tej klasy.

    Kalibracja analogów w Direwolf 2 jest całkowicie w normie. Już widzę te wściekłe komentarze: „Jak to, przecież circularity jest tragiczne! Jak możesz twierdzić, że kalibracja jest w porządku?!”. Stali czytelnicy moich recenzji na pewno pamiętają Machenike G5 Pro, którego oceniłem jako całkiem dobry kontroler, choć testowałem go jeszcze przed zmianą metodologii testowej analogów. Dlaczego o tym wspominam przy recenzji zupełnie innego modelu? Ponieważ Direwolf 2 świetnie pokazuje, dlaczego circularity to jedna z mniej istotnych kwestii. Jeśli spojrzymy na zewnętrzną martwą strefę analogów w tym kontrolerze, zauważymy, że jest ona dość symetryczna, co w porównaniu, zwłaszcza do prawego analoga w Machenike, wypada znacznie lepiej. Oczywiście, nie jest to idealne, ale moim zdaniem jest naprawdę dobrze.

    Flydigi Direwolf 2 - kalibracja

    Wewnętrzną martwą strefę można oczywiście usunąć, jednak osobiście nie zalecam tego, chyba że ktoś lubi zmagać się z dość sporym driftem. Nie mamy tutaj również problemów z osiową martwą strefą czy innymi podobnymi kwestiami.

    Czas pracy na baterii jest bardzo dobry, Direwolf oferuje nam czas pracy na poziomie 12h. Czas ładowania to już wręcz klasyczne 2 godziny.

    Software

    Stałym czytelnikom moich recenzji oprogramowania Flydigi, w tym Flydigi Space Station, nie muszę go przedstawiać. Oferuje ono wszystko, czego potrzebujemy w tym kontrolerze (choć pewnie znajdą się też funkcje, które są zbędne). Jedynym drobnym zastrzeżeniem, które mam w odniesieniu do tego konkretnego modelu, jest brak automatycznego zapisywania funkcji do pamięci pada, co było dostępne w innych modelach tej marki.

    Odczucia płynące z użytkowania

    Używanie Direwolf 2 na co dzień nie jest niczym nadzwyczajnym – to po prostu zwykły kontroler z podstawowymi funkcjami. Oczywiście, nie chcę, aby to zabrzmiało źle. Direwolf 2 to bardzo przyjemny kontroler, ale w żadnym wypadku nie wyróżnia się niczym szczególnym.

    Podsumowanie Flydigi Direwolf 2

    Ogólna ocena Direwolf 2 nie należy do najprostszych. Z jednej strony wypada całkiem przyzwoicie, jeśli chodzi o hardware, a performance również jest całkiem dobry, choć nie najlepszy. Jeśli spojrzymy na to, że jedyną poważną wadą są opóźnienia analogów, to można go jak najbardziej polecić. Jednak jeśli ktoś oczekuje lepszych wyników, warto zwrócić uwagę na 8BitDo Ultimate 2C lub EasySMX X15. Warto także poczekać na niedawno zapowiedzianego następcę – Direwolf 3.

    Polecane EnvyTech

    Recenzja jest możliwa dzięki uprzejmości firmy Flydigi.

    Ocena końcowa
    star
    star
    star
    star
    star
    4.2
    Jakość wykonania
    3.8
    star
    star
    star
    star
    star
    Analogi
    4.0
    star
    star
    star
    star
    star
    Triggery
    4.0
    star
    star
    star
    star
    star
    Przełączniki główne
    4.2
    star
    star
    star
    star
    star
    Przełączniki dodatkowe
    4.3
    star
    star
    star
    star
    star
    Komfort użytkowania
    4.4
    star
    star
    star
    star
    star
    Software
    4.5
    star
    star
    star
    star
    star
    Testy syntetyczne
    3.7
    star
    star
    star
    star
    star
    thumbs up Zalety
    • Przyzwoita jakość wykonania
    • Nie najgorszy performance w testach syntetycznych
    • Przyjemne przełączniki główne i dodatkowe
    • Dość dobrze zaimplementowane analogi
    thumbs down Wady
    • Średnie opóźnienia analogów
    Udostępnij ten artykuł