Myszki od Dark Project to nowość, bo producent ten wcześniej zajmował się głównie wyrobem klawiatur. Jakiś czas temu miałem przyjemność testować jego debiutancki produkt, czyli Nexusa, i w ogólnym rozrachunku wypadł on całkiem nieźle. Tym razem do testów dostałem najwyższy model, czyli Dark Project Novus Pro, który rzekomo ma konkurować z najlepszymi myszkami na rynku, będąc jednocześnie o wiele tańszym. Czy tak faktycznie jest? Przekonajmy się!
Specyfikacja
- Typ produktu: mysz dla graczy
- Łączność: 2,4 GHz, Bluetooth
- Sensor: PixArt PAW3395
- Przełączniki główne: optyczne Omron
- Waga: 48 g
- Gwarancja: 2 lata
- Cena: 385 zł
Specyfikacja pochodzi ze strony producenta.
Opakowanie i jego zawartość
Pudełko jest niezwykle schludne i efektowne, jak przystało na tę markę. Zostało ono zabezpieczone papierową obwolutą, by nie dopuścić do przypadkowego otwarcia. Główne opakowanie jest zamykane na magnes i otwiera się niczym wielkie drzwi do sali tronowej – czyli na dwie strony. Gdy je otworzymy, ukaże się nam efektowna wytłoczka, w której znajdziemy myszkę, a pod nią wszystkie akcesoria.
Zawartość opakowania
- myszka Dark Project Novus Pro
- dongle 2,4 GHz
- przewód typu paracord
- szklane ślizgacze
- zapasowe ślizgacze
- grip tape
- instrukcja obsługi
- karta gwarancyjna
Mamy tutaj tak naprawdę wszystko, co powinna mieć topowa myszka gamingowa w zestawie, a nawet więcej. Bardzo miłym gestem ze strony producenta jest dorzucenie do kompletu szklanych ślizgaczy, o których więcej w dalszej części.


Jakość wykonania i wygląd
Jest naprawdę dobrze – lepiej, niż się spodziewałem – ale nie obyło się bez nieprzyjemności. Dark Project Novus Pro to serio kawał solidnie skrojonego gryzonia, w przypadku którego nie oszczędzano na materiałach. Mysz została wykonana z matowego plastiku, sprawiającego bardzo dobre wrażenie. Jedyną jego wadą jest tak naprawdę podatność na palcowanie, przez którą trudniej będzie nam utrzymać urządzenie w czystości. Spasowanie również jest świetne – Novus nie skrzypi i nie wydaje żadnych niepożądanych dźwięków, nawet przy mocniejszym ściskaniu z dwóch stron. Zarówno łopatki, jak i przyciski boczne zostały poprawnie osadzone, a więc nie chyboczą się na boki i siedzą sztywno na swoim miejscu.


A więc co mam na myśli mówiąc „nieprzyjemności”? Pierwszy sample przyszedł do mnie z uszkodzonym przełącznikiem głównym, który wydawał bardzo nieprzyjemny dźwięk podczas klikania, co uniemożliwiało komfortowe korzystanie. Na szczęście bardzo szybko dostałem nowego gryzonia bez żadnych wad, lecz sumienie nakazało mi o tym wspomnieć.
Wygląd jest schludny, aczkolwiek nie zabrakło tutaj fantazji. W tym projekcie, tak samo jak w Nexusie, postawiono na brak zbędnych świecidełek, które mogłyby niepotrzebnie zwiększyć wagę urządzenia i przyspieszyć drenowanie akumulatora. Dark Project Novus Pro ma na korpusie spory napis, informujący nas o tym, z jakiego modelu korzystamy. Oprócz nazwy modelu znajdziemy także logo firmy pomiędzy przyciskami głównymi. Kolorystyka myszki to połączenie dwóch barw, czarnej i fioletowej, co bez dwóch zdań może się podobać i takie fikuśne połączenie na pewno znajdzie rzeszę fanów, lecz ja się do niej nie zaliczam. Mnie podobają się bardziej Novusy niższej rangi, które w mojej opinii są bardziej schludne i stonowane, co bardziej trafia w moje gusta.

Powierzchnia
Coating Novusa Pro zalicza się do tych gładkich, bez żadnej wyczuwalnej tekstury pod palcem. Mimo że powierzchnia jest matowa i nie ma żadnych grudek, nie miałem problemów z wygodnym i stabilnym chwytem — ręka prawie zawsze dobrze kleiła się do niej, więc grip tape w moim przypadku nie był potrzebny. Warto jednak wspomnieć o tychże taśmach antypoślizgowych dołączonych do zestawu, ponieważ są niezłe i mają na sobie wypukłe napisy „Novus”, które nie dość, że fajnie wyglądają, to jeszcze zapewniają większą przyczepność. Jedyną wadą tej powłoki jest bardzo widoczna tendencja do palcowania się, co zmusza nas do częstego przecierania gryzonia w celu utrzymania jego czystości.

Przyciski główne, boczne i scroll
Dark Project Novus Pro został wyposażony w optyczne przełączniki Omrona, które — jak deklaruje producent — mają żywotność na poziomie 70 milionów kliknięć. Nie będę ukrywał, bardzo lubię te przełączniki, a tutaj ich implementacja jest po prostu wzorowa. Nie uświadczymy tutaj praktycznie w ogóle pre-travelu, lecz post-travel jest minimalnie widoczny, aczkolwiek nie przeszkadza on w codziennym użytkowaniu. Klik jest niezwykle lekki oraz precyzyjny, a responsywność tych switchy to prawdopodobnie najwyższy poziom na rynku. Ich jedyną, choć naciąganą wadą, jest dźwięk, a dokładniej metaliczny pogłos, który nie do końca jest przyjemny, aczkolwiek da się z nim żyć. Warto wspomnieć również o łatwej „spamowalności”, która może zainteresować zwolenników PVP 1.8 w Minecrafcie.
Co do boczniaków również nie mam żadnych zastrzeżeń. Za ich pracę odpowiadają przełączniki, tym razem w pełni mechaniczne, o nazwie Huano Black Shell White Dot. Dzięki nim, a raczej ich dobrej implementacji, w Novusie nie uświadczymy w ogóle pre- i post-travelu, a także nie ma tutaj mowy o żadnej nieprzyjemnej gąbczastości, która często nawiedza boczne switche. Sam klik jest bardzo bezpośredni, a skok krótki. Siła potrzebna do ich aktywacji jest nieco większa niż standardowa, co akurat mi się podoba, ze względu na brak możliwości przypadkowego wywołania kliku. To, co jednak nie do końca mi w nich przypasowało, to kształt, ponieważ preferuję bardziej płaskie guziki — natomiast to już moje widzimisię i każdy lubi co innego. Dobra robota!
Dark Project Novus Pro został wyposażony w chyba najbardziej znany społeczności myszkowej enkoder. Mowa tutaj oczywiście o TTC Gold Dustproof, który jak zwykle cechuje się mocno wyczuwalnym przeskokiem i świetnie zaakcentowanymi stopniami. Nie jest to jednak najlżejsza rolka, z jaką miałem do czynienia, co bardzo mi odpowiada. Do gumy nałożonej na plastikowe kółko również nie mam zastrzeżeń — dobrze stabilizuje opuszkę palca, przy czym jej faktura nie jest wyczuwalna.
Łączność, bateria i ślizgacze
Novus, jak każda myszka bezprzewodowa wyposażona w akumulator, oferuje dwa tryby łączności z komputerem. Pierwszym z nich jest oczywiście klasyczne połączenie za pomocą przewodu, który niestety mnie zawiódł, ponieważ jest dosyć sztywny i słabo układa się na biurku. Jego jedynym plusem jest tak naprawdę uniesienie przy myszce, ale co z tego, skoro sam przewód jest po. prostu mierny.
Drugi sposób jest już bardziej interesujący, bo skoro do czynienia mamy ze sprzętem kategorii wireless, to musimy powiedzieć o łączności bezprzewodowej za pomocą dongle’a 2,4 GHz. Nie miałem z nią w Novusie najmniejszych problemów, ale to już standard w tej klasie.

Dongle dołączony do zestawu, który swoją drogą ma bardzo ładny design, oferuje możliwość przesyłu 8 kHz, co dla mnie jest wartością o wiele za wysoką, ze względu na duży drenaż ogniwa i problemy w niektórych grach, które nie są przystosowane do tak wysokiego próbkowania. Według mnie złotym środkiem jest coś pomiędzy 2 kHz a 4 kHz, ponieważ wówczas akumulator nie jest tak mocno zużywany, a i z graniem na takich wartościach nie ma najmniejszego problemu, jeśli oczywiście posiadacie odpowiedni sprzęt.
Jak deklaruje producent, Dark Project Novus Pro na jednym ładowaniu powinien wytrzymać do 70 godzin. W moim przypadku się to sprawdziło, ponieważ przy próbkowaniu 1 kHz wytrzymał około 65 godzin, więc jest to wynik jak najbardziej akceptowalny. Gdy jednak skusimy się na wyższe próbkowanie (4 kHz), czas pracy na baterii spada gwałtownie, co zmusza nas do ładowania gryzonia co 2-3 dni, jeśli intensywnie z niego korzystamy. Jak na ogniwo, które ma pojemność na poziomie 300 mAh, jest naprawdę dobrze, a zapewne duża w tym zasługa MCU od Nordica, o którym trochę więcej później.
Ślizgacze tym razem miło mnie zaskoczyły… Zostały wykonane w 100% z czystego, białego PTFE, które, jak twierdzi producent, sprawuje się świetnie na każdym rodzaju podkładki. Nie było mi dane tego sprawdzić, natomiast na zwykłej „szmaciance” nie miałem żadnych problemów z korzystaniem. Są dosyć szybkie jak na stockowe łyżwy i wystarczająco gładkie, żeby nazwać je po prostu dobrymi. Dalej sporo im brakuje do poziomu preinstalowanych stópek od takich marek jak chociażby Lamzu, ale zawsze musi być coś do poprawy.

Sensor i pomiary
Jednostka zastosowana w Novusie Pro to znany, lubiany i przede wszystkim bardzo popularny PixArt PAW3395, czyli jeden z topowych sensorów tajwańskiej marki. Nie ma on żadnych kłopotów z interpolacją, jitteringiem, wygładzaniem czy też niechcianą dewiacją DPI. Sensor ten rozpędza się aż do 26 000 DPI, ale pewnie domyślacie się, że jest to wartość interpolowana, na której sensor zaczyna się nieco gubić. Jednak to nie ma kompletnie znaczenia, bo jest to wartość kompletnie abstrakcyjna dla zwykłego użytkownika.
Dark Project Novus Pro umożliwia ustawienie próbkowania nawet na poziomie 8000 Hz. Jak wiecie, nie jestem fanem tak wysokiego odświeżania, aczkolwiek w Novus Pro działa ono i tak całkiem przyzwoicie. Wartym uwagi jest również wspomniane MCU od Nordica, które pozwala na tak wysokie próbkowanie oraz dba o to, by myszka zużywała mniej energii.
Testy w programie Enotus Mouse potwierdzają moje słowa i pokazują, że PAW3395 to jednostka topowa.

Kształt i waga
Shape tego gryzonia to zdecydowanie coś bardziej odważnego niż to, co proponował nam Nexus i jego wariacje. Tam mieliśmy do czynienia z bardzo bezpiecznymi konturami, niczym w G Pro X Superlight 2, czyli myszce powszechnie uznawanej za najbardziej uniwersalną. Dark Project Novus Pro idzie jednak w inną stronę i kształtowo celuje w konkretną grupę odbiorców. Mowa tutaj o użytkownikach Claw gripu i jego najróżniejszych wariacji, bo tego właśnie chwytu używało mi się na nim najwygodniej.
Mimo że Novus ma garb na środku konstrukcji, to mam wrażenie, że jest to bardziej odważna propozycja, która została na tyle dobrze wyważona, że nie traci przez niego na uniwersalności, ponieważ palm grip na tym gryzoniu również leżał mi bardzo dobrze. Fingertip grip natomiast nie był już tak komfortowy.

Dark Project Novus Pro waży dokładnie 48 g, co jest wynikiem zatrważająco dobrym, biorąc pod uwagę, że nie mamy tutaj perforacji, a gryzoń jest wykonany bardzo dobrze i nie oszczędzano w nim na jakości na rzecz wagi. Wyważenie też wypada całkiem nieźle, czuć, że masa jest mniej więcej pośrodku, jednak z minimalną przewagą przodu. Imbalans ten jest tak niewielki, że nie zauważymy go w codziennym użytkowaniu.
Oprogramowanie
Tutaj tak naprawdę nic się nie zmieniło względem poczciwego, prostego i dobrze zorganizowanego oprogramowania, jakie mieliśmy w Nexusie. Szczerze mówiąc, trudno mi było znaleźć jakieś większe zmiany, a to, moim zdaniem, oczywiście zaleta. Im mniej niepotrzebnych dupereli ma aplikacja, tym jest najzwyczajniej w świecie lepsza. Wszystkie opcje mamy tutaj na wyciągnięcie ręki, a każda z nich jest czytelnie zaznaczona i/lub podpisana. W kwestii zasobożerności jest również bardzo dobrze, ponieważ soft Novusa Pro praktycznie w ogóle nie obciąża naszego systemu, co pozwala na bezproblemowe zostawianie go odpalonego w tle.

Parametry, jakie możemy dostosować:
- bindy,
- makra,
- DPI,
- częstotliwość próbkowania (125Hz-8000Hz),
- ustawienia sensora: tryb pracy, LOD, high performance mode, ripple control, angle snapping, motion sync,
- debounce time.
Dark Project Novus Pro – Podsumowanie
Odpowiadając na pytanie tytułowe: czy Dark Project Novus Pro to konkurent dla topowych gryzoni, ale w niższej cenie? Odpowiedziałbym, że i tak, i nie. Ma on bardzo dużo elementów wspólnych z flagowymi myszkami Lamzu czy chociażby Razera, jednak są elementy, w których nieznacznie odstaje. Mimo to cena, jaką przychodzi nam za niego zapłacić, jest zdecydowanie niższa niż u producentów, których przed chwilą przytoczyłem. Tak naprawdę jedyną jego większą bolączką jest kontrola jakości, ale jeśli trafisz na sprawny egzemplarz, to na pewno nie będziesz zawiedziony.
Warto jeszcze jednak wrócić do chwytów, ponieważ Novus Pro to głównie urządzenie przeznaczone dla użytkowników gripów claw i palm oraz ich najróżniejszych wariacji, przy praktycznie każdym rozmiarze dłoni. Sprawa wygląda jednak nieco inaczej, jeśli mowa o fingertipie, ponieważ wówczas propozycja od Dark Project nie byłaby moim pierwszym wyborem w tym budżecie.

Zrealizowanie recenzji umożliwiła firma Dark Project, która udostępniła egzemplarz do testów.
Test i recenzja TP-Link RE235BE – Największy skok w historii repeaterów? Prawie
MCHOSE K7 Ultra – test i recenzja – chiński czołg do zadań specjalnych?