Marki HATOR nie trzeba już specjalnie przedstawiać osobom interesującym się tańszymi i średniobudżetowymi akcesoriami dla graczy. W ich ofercie znajdziemy przede wszystkim myszki, klawiatury, słuchawki oraz fotele gamingowe, czyli pełen zestaw podstawowych peryferiów komputerowych. Hypergang 3 to kolejny headset z tej serii, kierowany do osób szukających prostego, przewodowego zestawu słuchawkowego do gier, muzyki i codziennego użytkowania. Jak ten model wypada na tle innych konstrukcji dostępnych na rynku w podobnej cenie? Tego dowiecie się poniżej!
Opakowanie i zawartość
HATOR Hypergang 3 trafiają do nas w charakterystycznym żółtym opakowaniu, które wyraźnie odcina się od typowych, ciemnych pudełek gamingowych. Na froncie znajdziemy duże zdjęcie słuchawek, logo producenta oraz nazwę modelu. Tył opakowania zajmują podstawowe dane techniczne, w tym informacje o zastosowanym DAC-u i układzie DSP oraz parametrach przetworników. Na bocznych ściankach umieszczono dodatkowe zdjęcia słuchawek z profilu.


W środku wszystko jest rozmieszczone w prostej, kartonowej wytłoczce – bez zbędnych ozdobników, ale też bez chaosu. W zestawie znajdziemy:
- słuchawki HATOR Hypergang 3,
- odpinany mikrofon na giętkim ramieniu,
- przewód USB-C – USB-C,
- przedłużkę USB-A – USB-C,
- dokumentację (instrukcja, karta gwarancyjna).

Ciekawostką jest możliwość jednoczesnego podłączenia słuchawek do komputera przewodem USB oraz sparowania ich z telefonem przez Bluetooth. Pozwala to na przykład słuchać dźwięku z komputera i odbierać połączenia z telefonu, choć w praktyce cały czas jesteśmy ograniczeni przewodem biegnącym do komputera.
Wykonanie i wygoda
Konstrukcyjnie Hypergang 3 bazują na klasycznej już budowie Takstarów Pro 80, która była wielokrotnie wykorzystywana przez różnych producentów. W tym przypadku HATOR korzysta z podobnego szkieletu, ale wprowadza wyraźnie niesymetryczne muszle, co ma swoje konsekwencje w kwestii wygody.
Pałąk opiera się na metalowym rdzeniu obłożonym ekoskórą, z cienką warstwą pianki od spodu. Całość sprawia wrażenie dość lekkiej konstrukcji – podczas rozsuwania i rozginania słuchawek na boki czuć, że nie mamy do czynienia ze szczególnie sztywnym pałąkiem. Przy mocniejszym rozszerzaniu słuchawki stosunkowo łatwo poddają się naciskowi, co nie musi od razu oznaczać problemów z trwałością, ale też nie sprawia wrażenia przesadnie solidnej konstrukcji. Mocowania muszli do pałąka w nowym egzemplarzu nie wykazują luzów, choć charakter pracy mechanizmu bardziej kojarzy się z konstrukcją lekką niż masywną.
Regulacja rozmiaru odbywa się poprzez klasyczne prowadnice, jednak ząbki odpowiadające za kolejne stopnie wysunięcia są słabo wyczuwalne. Prowadnice poruszają się z niewielkim oporem, co w praktyce oznacza, że podczas zakładania czy zdejmowania słuchawek potrafią one delikatnie się przestawić. Nie jest to ciągłe uciekanie regulacji, ale brakuje wyraźnego, stabilnego kliku, który trzymałby ustawioną długość bardziej zdecydowanie.
Muszle wykonano z matowego, czarnego plastiku. Spasowanie elementów jest poprawne – nie ma widocznych nadlewek czy ostrych krawędzi, a całość prezentuje się neutralnie. Z zewnątrz znajdziemy logo producenta z podświetleniem, które nadaje słuchawkom typowo „gamingowy” charakter, ale nie dominuje całego projektu. W porównaniu z symetryczną bryłą Pro 80, tutaj muszle są wyraźnie niesymetryczne, co wpływa na to, jak układają się na głowie.
Nauszniki pokryto ekoskórą, pod którą znajduje się miękka pianka. Otwór wewnątrz padów oraz ich ogólny rozmiar nie są szczególnie duże, co bardzo szybko wychodzi w praktyce. Dla osób o mniejszej lub średniej głowie słuchawki mogą okazać się jeszcze akceptowalne. W przypadku większej głowy problem staje się bardzo wyraźny – nawet przy maksymalnym rozsunięciu pałąka brakuje zapasu długości. Słuchawki siedzą za wysoko, dolna część padów mocniej dociska okolice uszu, a pałąk wyczuwalnie opiera się o czubek głowy. Małżowina potrafi stykać się z wewnętrzną tkaniną lub krawędzią padów, co przy dłuższym użytkowaniu przekłada się na narastający dyskomfort.
Ekoskóra, typowo dla tego materiału, słabo radzi sobie z odprowadzaniem ciepła – po kilku godzinach użytkowania pojawia się uczucie nagrzania i lekkiej potliwości, co w połączeniu z ograniczoną regulacją i niewielką przestrzenią w muszlach nie sprzyja długim sesjom.
Przewód jest cienki i elastyczny, dzięki czemu dobrze układa się na biurku i nie stawia wyraźnego oporu przy ruchach głową. Wszystkie podstawowe elementy sterujące trafiły bezpośrednio na jedną z muszli. Znajdziemy tam gniazdo mikrofonu, port USB-C do połączenia z komputerem, suwak regulacji głośności, przycisk wyciszania mikrofonu oraz przycisk do zmiany fabrycznych profili dźwiękowych. Rozmieszczenie przycisków jest intuicyjne i po krótkim czasie można je obsługiwać na wyczucie.
Producent udostępnia również dedykowaną aplikację, choć w przypadku tego modelu jej możliwości są ograniczone głównie do edycji korektora dźwięku. Nie ma tu rozbudowanych funkcji dodatkowych – to po prostu proste narzędzie do dostosowania charakteru brzmienia pod własne preferencje, bez zbędnych dodatków.

Mikrofon
Hator Hypergang 3 to słuchawki kierowane przede wszystkim do graczy, więc mikrofon pełni tu klasyczną rolę – ma umożliwić sprawną komunikację z drużyną na Discordzie, w komunikatorach głosowych czy podczas rozgrywek rankingowych. W tym zastosowaniu wypada poprawnie. Głos jest wyraźny i zrozumiały, bez większych problemów z szumami w tle czy przesterami, o ile nie ustawimy zbyt wysokiego wzmocnienia. Nie jest to oczywiście poziom dedykowanego mikrofonu pojemnościowego – brakuje mu nieco naturalności i głębi, a barwa potrafi być lekko spłaszczona – ale do codziennych rozmów ze znajomymi w grach w zupełności wystarcza. W trakcie testów nie pojawiały się żadne losowe trzaski czy piski, a odfiltrowanie typowych dźwięków tła (klawiatura, delikatny szum wentylatorów) stoi na przyzwoitym poziomie.
Brzmienie
Segment budżetowych headsetów gamingowych bardzo często kojarzy się z mocno podbitym, rozlanym basem, który zalewa całą resztę pasma i na pierwszy rzut ucha ma po prostu „robić wrażenie”. W przypadku Hator Hypergang 3 jest zupełnie inaczej – dół pasma jest tu dość stonowany, momentami wręcz można odnieść wrażenie, że przydałoby się go odrobinę więcej.
Bas jest lekko zaakcentowany w wyższym zakresie, dzięki czemu stopa perkusji czy bas elektryczny są wyraźne i trzymają tempo, ale nie dominują nad resztą utworu. Nie ma tu typowego „pompowania” ani uczucia ciągłego dudnienia w uszach. W muzyce przekłada się to na bardziej uporządkowany odbiór niż w wielu konkurencyjnych konstrukcjach – niskie tony są obecne, lecz nastawione raczej na kontrolę niż na efektowne wrażenia. W grach wybuchy, wystrzały czy odgłosy otoczenia brzmią poprawnie, ale jeśli ktoś jest przyzwyczajony do mocno podbitego basu z innych gamingowych modeli, może mieć poczucie lekkiego niedosytu.
Średnica została poprowadzona całkiem sensownie. Po lekkim ociepleniu wynikającym z wyższego basu delikatnie opada w kierunku wyższych częstotliwości, ale nie skutkuje to wyraźnym cofnięciem tego zakresu. Wokal pozostaje czytelny, gitary, pianino czy smyczki są dobrze słyszalne i nie chowają się za tłem. Spadek poziomu jest obecny, ale w praktyce nie rzuca się szczególnie w uszy – całość odbiera się raczej jako nieco łagodniejszą, mniej natarczywą prezentację środka, niż coś, co wyraźnie odsuwa środek sceny na dalszy plan.
Najwięcej zastrzeżeń można mieć do wysokich tonów. Góra jest tu wyraźnie nierówna – po początkowym podbiciu pojawia się dość głęboka dziura rozciągająca się mniej więcej od 3,5 do 5,5 kHz i to słychać od pierwszych minut odsłuchu. W praktyce odbija się to przede wszystkim na muzyce. Wokale tracą część swojej wyrazistości, spółgłoski są jakby złagodzone, a głos momentami sprawia wrażenie lekko zamglonego, pozbawionego właściwego ataku. Podobnie dzieje się z gitarami czy talerzami perkusji – brakuje im tej pierwszej iskry, szkicu dźwięku, przez co instrumenty brzmią mniej konkretnie, a cała góra sprawia wrażenie nie do końca dopowiedzianej. Detale są obecne, ale bardziej w tle niż na pierwszym planie, co odbiera części nagrań energię i klarowność.
W grach Hypergang 3 radzą sobie całkiem dobrze. Stonowany bas sprawia, że efekty nie przykrywają reszty sceny, a wyższe częstotliwości mimo swoich niedoskonałości pozwalają nadal wychwycić istotne szczegóły przestrzenne i kierunek, z którego dochodzą dźwięki.. Kroki czy przeładowania są łatwe do zlokalizowania, a ogólne pozycjonowanie stoi na przyzwoitym poziomie. W muzyce odbiór jest raczej zachowawczy – bez spektakularnych fajerwerków, ale też bez typowych dla tanich headsetów skrajności. To brzmienie nastawione bardziej na względną równowagę i funkcjonalność w grach niż na budowanie mocno charakternego, wyrazistego podpisu dźwiękowego.
Dodatkowo, w testowanym egzemplarzu przy wyższych poziomach głośności obecny jest stały, wyraźnie słyszalny szum tła oraz słyszalne sprzężenia, niezależnie od użytego kabla czy źródła dźwięku, co potrafi mocno popsuć odbiór subtelniejszych fragmentów utworów.

Podsumowanie Hator Hypergang 3 USB
Hator Hypergang 3 to przykład headsetu, który na pierwszy rzut oka korzysta ze sprawdzonych rozwiązań – znanej konstrukcji Takstarów Pro 80, prostego zestawu akcesoriów i typowo gamingowej estetyki z podświetlanym logo. W praktyce okazuje się jednak, że nie wszystkie decyzje projektowe wyszły temu modelowi na dobre. Z jednej strony mamy poprawne wykonanie, przyzwoity mikrofon do codziennej komunikacji, sensownie rozplanowane przyciski na muszli oraz brzmienie, które jak na ten segment cenowy trzyma się z dala od skrajności w stylu ekstremalnie podbitego basu. Z drugiej – ergonomia wyraźnie kuleje: niewielkie muszle, ograniczony zakres regulacji i sposób, w jaki słuchawki układają się na głowie, sprawiają, że dla osób o większym obwodzie głowy Hypergang 3 będą po prostu niewygodne, szczególnie przy dłuższych sesjach.
Pod względem dźwięku, Hypergang 3 oferują spokojniejsze, bardziej zachowawcze podejście niż większość budżetowych konstrukcji, ale nie można powiedzieć, że jest ono pozbawione wad. Stonowany bas będzie dla części użytkowników zaletą, dla innych od razu powodem do sięgnięcia po korektor. Średnica została poprowadzona całkiem sensownie, natomiast góra – z wyraźną dziurą w newralgicznym zakresie – potrafi odbierać muzyce energię i klarowność. W grach sytuację częściowo ratuje czytelność efektów i poprawne pozycjonowanie, ale w odsłuchu stricte muzycznym braki w wysokich tonach są już wyraźnie odczuwalne.
Patrząc całościowo, Hypergang 3 to słuchawki, które mogą się sprawdzić u osób szukających niedrogiego, przewodowego headsetu głównie pod gry, z mikrofonem „do Discorda” i bez basu zalewającego całe pasmo. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że przy lepiej przemyślanej ergonomii i dopracowaniu góry pasma mogłyby być znacznie ciekawszą propozycją. W obecnej formie to raczej kompromisowy wybór z kilkoma sensownymi elementami i kilkoma zauważalnymi ograniczeniami, o których warto pamiętać przed zakupem.
Dziękuję serdecznie firmie Hator, która egzemplarz Hypergang 3 USB udostępniła na testy.
Test i recenzja TP-Link RE235BE – Największy skok w historii repeaterów? Prawie
MCHOSE K7 Ultra – test i recenzja – chiński czołg do zadań specjalnych?