Recenzje klawiatur to u mnie rzadkość, a nawet event, który praktycznie się nie zdarza. Tym razem do testów dostałem Epomaker Galaxy100 Lite, czyli trochę inną wariację modelu Galaxy 100. Z pewnością ten model rzuca się w oczy ze względu na swoją ciekawą kolorystykę oraz aluminiową obudowę w cenie, która powinna być przystępna dla każdego. Czy Epomaker faktycznie podołał i złożył klawiaturę wartą uwagi? Przekonajmy się!
Specyfikacja
⦁ Layout: 100%
⦁ Łączność: przewodowa, 2,4 GHz, Bluetooth
⦁ Przełączniki: Epomaker Wisteria Linear Switch
⦁ Typ przełączników: liniowy
⦁ Typ obudowy: closed design (zamknięta)
⦁ Podświetlenie: RGB
⦁ Keycapy: PBT
⦁ Oprogramowanie: dostępne – QMK/VIA
⦁ Wymiary: 40.5 ×13.78 × 3.23 [cm]
⦁ Waga: 1660g
⦁ Gwarancja: 2 lata
⦁ Cena: 109,99-119,99$
Opakowanie i zawartość
Sam kartonik, powiedziałbym, jest bardzo klasyczny i kompletnie nie odbiega stylem od innych opakowań tego producenta. Trzeba jednak przyznać, że jest solidny, a klawiatura w środku jest dobrze zabezpieczona, więc nie ma mowy o uszkodzeniu podczas transportu.
Design jest bardzo stonowany – mamy do czynienia z niebiesko-czarną kolorystyką oraz minimalistycznymi grafikami. Na froncie ujrzymy naszą klawiaturę wraz z garścią najważniejszych informacji na jej temat. Z tyłu jest bardzo podobnie – również znajdziemy render Galaxy100 Lite wraz z najróżniejszymi informacjami na jej temat.
To, co dostajemy w opakowaniu, to nie tylko sama klawiatura, ale też niezbędne akcesoria, takie jak przewód USB-A → USB-C, dongle 2,4 GHz, keycap i switch puller, a także chociażby dwa przełączniki na wypadek, gdyby któryś uległ uszkodzeniu w naszym urządzeniu do pisania. Na pewno nie jest to najbogatsza zawartość opakowania, jaką widziałem, ale w tej cenie nie można narzekać, a tym bardziej nie można powiedzieć, że jest biednie lub że czegoś brakuje.
Jakość wykonania i wygląd
Tak jak przy poprzednich produktach Epomakera, nie mogłem powiedzieć złego słowa – tutaj również nie mam żadnego pola do doczepienia się, nawet na siłę. Galaxy100 Lite została wykonana z aluminium obrabianego metodą CNC, a następnie poddana malowaniu proszkowemu. Urządzenie na pierwszy rzut oka wydaje się niezwykle solidne i dopracowane – nie widać żadnych niepokojących niedociągnięć czy wad.
Po dłuższej chwili użytkowania moje przypuszczenia się tylko potwierdziły. Jest to po prostu bardzo dobrze wykonany produkt, przy którym nie szczędzono materiałów. Klawiatura pod żadnym pozorem nie wydaje niechcianych dźwięków, nie ugina się tam, gdzie nie powinna, i nie sprawia wrażenia urządzenia, które nie przeszłoby próby czasu.
Warto też zaznaczyć, że w Galaxy100 Lite zastosowano montaż typu gasket. Oznacza to, że płytka PCB wraz z płytką montażową nie są sztywno przykręcone, lecz spoczywają na elastycznych uszczelkach, które pozwalają im delikatnie pracować. Taka konstrukcja sprawia, że pisanie jest cichsze, bardziej sprężyste i daje charakterystyczne, przyjemne wrażenia z klikania. Nie obyło się również bez użycia pianki w środku, co dodatkowo wytłumiło pusty dźwięk tego aluminiowego giganta. Jednym się to spodoba, innym nie, aczkolwiek da się tego w dość prosty sposób pozbyć, jeśli komuś to przeszkadza.
Wygląd również jest niczego sobie. Tym razem do testów dostałem kremową kolorystykę, która poniekąd wpada w bardziej żółte tony, aczkolwiek dalej zachowuje kremowy klimat. Na przełamanie Epomaker postanowił dorzucić jasno-niebieskie, wręcz cyjanowe keycapy w miejscach klawisza Escape, na Enterze oraz w obszarze strzałek. Osobiście design przypadł mi do gustu, lecz wybrałbym wersję czarną, która wydaje mi się bardziej spójna.
Podświetlenie
Tutaj gratka dla fanów świecidełek i najróżniejszego podświetlenia RGB. Epomaker upewnił się, żeby ten element był dopracowany w najmniejszym calu. Galaxy100 Lite naprawdę potrafi zaskoczyć rozbudowanym systemem iluminacji. Ilość dostępnych trybów, przejść kolorystycznych i efektów jest na tyle absurdalnie duża, że samo ustawianie podświetlenia może stać się hobby. Łatwo stracić poczucie czasu, testując kolejne konfiguracje i próbując dopasować klimat światła do charakteru całego biurka.
Jakość RGB wypada całkiem dobrze – kolory są wyświetlane czysto, bez większych przekłamań, a natężenie światła, choć nie robi piorunującego wrażenia, w praktyce okazuje się więcej niż wystarczające. To po prostu podświetlenie, które spełnia swoje zadanie bez niepotrzebnego popisywania się.
Zastosowano tu również diody w układzie south-facing, co w świecie klawiatur mechanicznych ma spore znaczenie. Dzięki temu nakładki nie kolidują z diodami, a klawiatura współpracuje praktycznie z każdym profilem keycapów – coś, z czym konstrukcje z north-facingami często sobie nie radziły. Warto też wspomnieć, że same switche działają jak małe rozpraszacze światła, dzięki czemu podświetlenie jest bardziej równomierne i wygląda zwyczajnie schludniej niż w wielu starszych modelach.
Jedyną wadą dla niektórych może być to, że nakładki nie są shine-through, czyli nie przepuszczają światła, a tworzą swoisty underglow pod nakładkami. Mi osobiście taki efekt dużo bardziej się podoba, ale znam też zwolenników, którzy wolą, żeby literki i cyferki były podświetlone.
Keycapy
Keycapy zastosowane w tym modelu trudno nazwać rewolucją, ale zdecydowanie nie próbują nią być. Producent postawił na PBT w technologii Double-Shot, czyli zestaw, który w świecie klawiatur zdążył dorobić się reputacji „bezpiecznego pewniaka”. I słusznie – PBT to materiał, który nawet przy intensywnym codziennym katowaniu nie zaczyna przesadnie błyszczeć ani tracić faktury, czego o ABS-ie powiedzieć zwyczajnie się nie da.
Największą robotę robi tu jednak sam sposób wykonania. Double-Shot to nie nadruk, to nie laser – to fizyczne połączenie dwóch oddzielnych odlewów plastiku. Jedna część tworzy korpus klawisza, druga odpowiada za legendę. Efekt jest taki, że napisy są nie tyle „odporne”, co praktycznie nieusuwalne domowymi sposobami. Nie ma mowy o ścieraniu się liter po kilku miesiącach, blaknięciu symboli czy białych przebarwieniach od palców. W praktyce te keycapy sprawiają wrażenie takich, które przeżyją długie lata klikania i to jest według mnie najważniejsze.
Przełączniki i stabilizatory
Epomaker Wisteria Linear to przełączniki, z którymi spotykam się ponownie. Bardzo niedawno miałem okazję testować klawiaturę Epomaker Galaxy68 z identycznymi przełącznikami. Na początek mogę zdradzić tylko tyle, że tak samo jak w Galaxy68, nie zawiodłem się na nich. Wisteria to liniowe, 5-pinowe przełączniki, przy których już fabryczne smarowanie robi swoje – działają gładko, miękko i bez żadnego nieprzyjemnego chrzęstu. Trzpień z POM+PTFE i obudowa z PC+PA66 sprawiają, że konstrukcja jest naprawdę solidna, a deklarowane 100 milionów kliknięć brzmi jak realna wartość. Nie zauważyłem również, aby fabryczny smar tracił swoje właściwości w czasie, gdy użytkowałem Galaxy100 Lite.
Pod kątem parametrów Wisteria jest lekka, ale nie „pusta”. ~38 gf aktywacji i skok 3,7 mm dają bardzo fajny kompromis — klika się je szybko, wygodnie i nie męczą ani przy pisaniu, ani w grach. Sprężyna jest dobrana w punkt: stawia minimalny, przyjemny opór, ale jednocześnie nie robi żadnych dziwnych niespodzianek. Po prostu pewny, powtarzalny klik. Warto jednak wspomnieć, że nie jest to przełącznik dla fanów ciężkiego kliku – są one najzwyczajniej lekkimi przełącznikami.
Największą zaletą tych przełączników jest ich brzmienie oraz ogólne wrażenia podczas pisania. Dają miękki, stonowany dźwięk, pozbawiony metalicznych pogłosów czy jakichkolwiek rezonansów. W połączeniu z dobrze wygłuszoną konstrukcją Galaxy100 Lite prezentują się naprawdę świetnie – pisanie jest ciche, przyjemne i bardzo komfortowe. Swoją zasługę w odczuciu przełączników ma również gasket mount, który tylko pogłębia uczucie gładkości.
Dodatkową zaletą Galaxy100 Lite jest PCB obsługujące hotswap zarówno dla przełączników 3-, jak i 5-pinowych. Dzięki temu wymiana switchy jest bardzo prosta – nie potrzeba lutownicy ani żadnych dodatkowych narzędzi, wystarczy je wyjąć i włożyć nowe. To wygodne rozwiązanie, zwłaszcza jeśli lubisz eksperymentować z różnymi przełącznikami.
Stabilizatory w Galaxy100 Lite naprawdę pozytywnie zaskakują. Już fabrycznie są dobrze nasmarowane, więc większe klawisze chodzą płynnie i cicho. Nie ma żadnego szeleszczenia, trzasków ani irytującego klekotania, które w tańszych klawiaturach potrafią przeszkadzać. Dzięki temu pisanie czy granie jest przyjemne, a klawisze reagują dokładnie tak, jak powinny.
Całość sprawia wrażenie dopracowanej konstrukcji. Stabilizatory pracują równomiernie i gładko, co naprawdę czuć podczas codziennego użytkowania. Nawet przy szybszym pisaniu wszystko działa płynnie i bez żadnych dziwnych odgłosów czy luźnych ruchów klawiszy. W praktyce to jeden z tych elementów, który niby wydaje się drobny, a naprawdę poprawia komfort korzystania z klawiatury.
Próbka dźwięku została nagrana przy użyciu mikrofonu Mozos MKIT 700 Pro V2 w odległości 5 cm od klawiatury.
Bateria i łączność
Epomaker Galaxy100 Lite posiada na pokładzie potężne ogniwo o pojemności 8000 mAh, dzięki czemu możemy dosyć długo unikać ładowania, bez obawy, że nasza klawiatura rozładuje się podczas rozgrywki. Przy korzystaniu z trybu 2,4 GHz wynik, jaki udało mi się osiągnąć, to około 11 dni nieprzerwanej pracy. Oczywiście podczas użytkowania miałem włączone statyczne podświetlenie RGB, które, jak wiadomo, dosyć mocno skraca czas pracy na akumulatorze. Gdybyśmy wyłączyli podświetlenie, możliwe że udałoby się dorzucić dodatkowy dzień pracy.
Dodatkowo, jak to zazwyczaj bywa, jeśli mamy 2,4 GHz, to mamy też połączenie Bluetooth, które z założenia nie nadaje się do intensywnej rozgrywki, natomiast świetnie sprawdzi się przy zwykłym przeglądaniu internetu czy pracy biurowej. W tym przypadku najniższe opóźnienia nie są czymś, czym musielibyśmy się przejmować. Ważniejszy jest czas pracy na baterii, który w tym trybie wynosi około 17 dni przy włączonym podświetleniu.
Oprogramowanie
Galaxy100 Lite daje naprawdę pełną kontrolę nad tym, jak działa i wygląda. Wszystko dzięki wsparciu dla QMK/VIA – otwartego oprogramowania, które pozwala ustawić klawiaturę dokładnie pod siebie. Możemy korzystać z wersji w przeglądarce lub pobrać aplikację; oba rozwiązania działają sprawnie i bez zbędnego obciążania komputera.
Dzięki QMK/VIA możesz zmieniać układ klawiszy, tworzyć własne warstwy i makra, a wszystko odbywa się w prostym i przejrzystym interfejsie. Mamy też pełną kontrolę nad ustawieniami podświetlenia RGB – bez problemu ustawimy efekt, który nas interesuje, korzystając z gotowych presetów. Istnieje również możliwość tworzenia własnych efektów, jeśli jesteś bardziej zaawansowanym użytkownikiem. QMK/VIA to według mnie najlepsza opcja, jeśli chodzi o aplikację do klawiatury – pozwala dosłownie na zmianę wszystkiego i dostosowanie urządzenia maksymalnie do naszych preferencji.
Podsumowanie Epomaker Galaxy100 Lite
Epomaker Galaxy100 Lite to naprawdę solidna i przemyślana klawiatura, która wyróżnia się zarówno wyglądem, jak i jakością wykonania. Aluminiowa obudowa, gasket mount i dobrze wygłuszone wnętrze sprawiają, że pisze się na niej bardzo przyjemnie i komfortowo.
Na dodatek Epomaker stosuje coś co po prostu im wyszło, czyli przełączniki Wisteria Linear. Działają mega płynnie i dosyć cicho dzięki wygłuszeniu obudowy. Stabilizatory również są niczego sobie, ponieważ już w fabryce dostały dosyć sporą dawkę smaru, który skutecznie eliminuje niechciane grzechotanie.
Galaxy100 Lite to według mnie jedna z najciekawszych propozycji w okolicach 400zł. Jeśli szukamy aluminiowej konstrukcji opartej o gasket mount w rozmiarze full size to zdecydowanie spojrzałbym na propozycję od Epomakera. Jedyną wadą tego wyboru jest konieczność zamawiania z zagranicy, aczkolwiek na polskim rynku w tej cenie próżno szukać tak dopracowanych konstrukcji.

Zrealizowanie recenzji umożliwiła firma EPOMAKER, która udostępniła sprzęt do testów.
















Test i recenzja TP-Link RE235BE – Największy skok w historii repeaterów? Prawie
MCHOSE K7 Ultra – test i recenzja – chiński czołg do zadań specjalnych?