Wideodzwonki przez długi czas kojarzyły się z gadżetem z filmów sci-fi lub przynajmniej tych kręconych w USA, ale dziś to już niemal standardowy element nowoczesnego smart home. TP-Link, producent znany z routerów i rozwiązań sieciowych, od jakiegoś czasu rozwija swoją linię Tapo, oferując urządzenia łatwe w konfiguracji i użytkowaniu. TP-LINK Tapo D235 to przedstawiciel właśnie tej filozofii – ma być prosty, skuteczny i w rozsądnej cenie. Ale czy faktycznie taki jest? Sprawdziłem to (i owo). Zobacz jak wypadł.
Na początek wiadoma rzecz, czyli specyfikacja:
| Model | TP-Link Tapo D235 |
| Typ urządzenia | Wideodzwonek z kamerą Wi-Fi |
| Rozdzielczość wideo | Full HD 1080p (1920 × 1080 px) |
| Kąt widzenia | 160° |
| Tryb nocny | IR (podczerwień) + diody LED doświetlające |
| Łączność | Wi-Fi 2,4 GHz |
| Zasilanie | Wbudowany akumulator / zasilanie przewodowe |
| Czas pracy na baterii | Do 180 dni (w zależności od liczby aktywacji) |
| Komunikacja | Dwukierunkowa (mikrofon + głośnik) |
| Detekcja ruchu | Tak, z wyznaczaniem stref i wykrywaniem osób |
| Dodatkowe funkcje | Syrena, tryb prywatności, powiadomienia push |
| Obsługa chmury | Tapo Care (opcjonalna, niewymagana) |
| Zapis lokalny | Karta microSD do 512 GB |
| Integracje | Amazon Alexa, Asystent Google |
| Odporność na warunki pogodowe | IP64 (deszcz, kurz) |
| Wymiary dzwonka | ok. 141 × 48 × 34 mm (szacunkowe) |
| Waga | ok. 250 g (z baterią) |
| Cena rynkowa (maj 2025) | ok. 450–480 zł |

Zawartość opakowania i montaż
W zestawie z TP-Link Tapo D235 znajdziemy wszystko, co potrzebne do rozpoczęcia pracy:
- sam wideodzwonek,
- moduł wewnętrzny (gong),
- podstawka montażowa,
- zestaw śrub i kołków,
- szablon montażowy,
- przewód USB-C do ładowania,
- instrukcja obsługi (z polską wersją językową).
Każdy element ma swoje miejsce w opakowaniu. Nie ma tu bałaganu ani przypadkowości. Wszystko zabezpieczone gąbką i folią, więc nic nie obija się podczas transportu. Widać, że TP-Link przemyślał ten etap – żadnych prowizorycznych rozwiązań, wszystko zapakowane porządnie i estetycznie. Sprzęt trafia do użytkownika w idealnym stanie, bez obawy o porysowanie czy uszkodzenie.
TP-LINK Tapo D235 jest przygotowany do montażu zarówno przewodowego, jak i bezprzewodowego. Możesz podłączyć go do istniejącego okablowania dzwonka (jeśli masz takie), albo po prostu przykleić lub przykręcić go do ściany i korzystać z wbudowanej baterii. W zestawie dostajemy nie tylko śruby i kołki, ale też szablon montażowy, dzięki któremu wiercenie nie jest ruletką.
Sama instalacja TP-LINK Tapo D235 zajmuje 10–15 minut. Kamera jest lekka, a podstawka dobrze trzyma się powierzchni. Kąt nachylenia można regulować, co jest szczególnie przydatne, jeśli dzwonek musi być zamontowany na wąskim futrynie czy przy pochyłej powierzchni.

Jakość wykonania
Obudowa TP-LINK Tapo D235 jest zrobiona z tworzywa sztucznego o matowym wykończeniu. Nie zbiera odcisków palców, nie połyskuje tandetnie w słońcu i nie sprawia wrażenia „budżetowej zabawki”. Całość jest odporna na warunki atmosferyczne (IP64), więc nie trzeba się martwić o deszcz, wiatr czy śnieg.
Konstrukcja jest solidna – nic nie trzeszczy, nic nie odstaje. Przycisk dzwonka ma wyraźny klik, ale nie wymaga użycia siły. Panel z kamerą jest lekko pochylony ku górze, co pozwala lepiej uchwycić sylwetki osób stojących blisko drzwi.
Wygoda i użytkowanie
TP-LINK Tapo D235 działa w trybie bateryjnym i zasilanym – wybór zależy od użytkownika. Bateria ma według producenta wytrzymać do 180 dni na jednym ładowaniu przy typowym użytkowaniu (około 5–10 zdarzeń dziennie). W praktyce po dwóch tygodniach testów i kilkunastu aktywacjach dziennie, poziom baterii spadł o około 10%.

Do obsługi urządzenia służy aplikacja Tapo. Z jej poziomu dostajemy dostęp do:
- podglądu na żywo,
- historii nagrań (na karcie microSD lub w chmurze Tapo Care),
- dwukierunkowej komunikacji głosowej,
- stref detekcji ruchu,
- powiadomień push,
- ustawień jakości obrazu,
- stanu baterii i siły sygnału.
TP-LINK Tapo D235 współpracuje z Wi-Fi 2,4 GHz. Sygnał był stabilny, a powiadomienia przychodziły z kilkusekundowym opóźnieniem, czyli dokładnie tak, jak można się tego spodziewać po sprzęcie tej klasy
Jakość obrazu i funkcje
Kamera nagrywa w rozdzielczości Full HD (1080p), co wystarcza do rozpoznania twarzy, tablic rejestracyjnych i innych szczegółów z odległości do około 3 metrów. Obraz jest ostry, kolory naturalne, a tryb nocny działa zaskakująco dobrze – zarówno w wersji IR, jak i z doświetleniem LED.

Funkcje dodatkowe:
- detekcja ruchu z możliwością ustawienia stref,
- wykrywanie osoby (działa lepiej niż klasyczna detekcja pikseli),
- syrena alarmowa (raczej symboliczna, ale jest),
- zapis na kartę microSD (do 512 GB) lub w chmurze,
- obsługa przez Alexę i Asystenta Google.
Jako wideodzwonek – działa. Kamera wykrywa ruch zanim ktoś naciśnie przycisk, powiadomienie ląduje w telefonie, a obraz można podejrzeć z poziomu aplikacji. Komunikacja głosowa jest czytelna, choć mikrofon mógłby lepiej tłumić tło.
Podsumowanie – TP-LINK Tapo D235
TTP-Link Tapo D235 to wideodzwonek, który spełnia swoje zadanie bez zbędnego kombinowania. Montujesz, konfigurujesz i w zasadzie możesz o nim zapomnieć – aż do momentu, gdy rzeczywiście się przyda. Sprzęt jest solidnie wykonany, łatwy w montażu i prosty w obsłudze, a aplikacja daje kontrolę nad wszystkim, co potrzeba – bez wymuszania abonamentu czy irytujących ograniczeń.
Czy są minusy? Oczywiście:
- przeciętny mikrofon,
- brak integracji z Apple HomeKit,
- aplikacja nie pozwala na pełne dopasowanie harmonogramów dla każdej funkcji osobno,
- brak możliwości zapisania materiałów na urządzeniu lokalnym poza microSD,
Mimo to Tapo D235 pozostaje propozycją godną uwagi dla osób, które szukają funkcjonalnego, stabilnego i nieprzekombinowanego sprzętu do monitorowania tego, co dzieje się pod drzwiami. Choć może cena nie jest taka, do jakiej przyzwyczaiła nas seria Tapo, bo za TP-LINK Tapo D235 trzeba już trochę zapłacić, kosztuje on około 450–480 zł. To i tak nadal pozostaje ciekawym rozwiązaniem w swoim segmencie. Myślę, że na spokojnie mogę ją polecić.
Kamerę do testów dostarczyła firma TP-LINK.

Test i recenzja TP-Link RE235BE – Największy skok w historii repeaterów? Prawie
MCHOSE K7 Ultra – test i recenzja – chiński czołg do zadań specjalnych?