Wśród nas panuje przeświadczenie, że pojęcie perfekcji w praktyce nie istnieje, z czym jestem w stanie się zgodzić – można się do niej zbliżyć, jednak nigdy nie można jej osiągnąć w pełni. To samo tyczy się kontrolerów i do niedawna byłem o tym święcie przekonany. Wszystko się zmieniło, gdy w moje lepkie łapki wpadł BigBig Won Rainbow 2 Pro, a dlaczego tak się stało, przekonacie się niebawem. Udanej lektury!
Opakowanie
Rainbow 2 Pro przychodzi do nas zapakowany bardzo podobnie do modelu Gale Hall – w czarnym pudełku z pomarańczowymi bokami, na którego froncie znajduje się render przedstawiający kontroler i jego podstawowe funkcje, na tyle zaś szersza specyfikacja.


Specyfikacja
- Layout: Xbox
- Łączność: przewodowa, 2,4 G, BT
- Kompatybilność: PC, Mobile, Nintendo Switch
- Złącza: USB-C, Jack 3,5 mm
- Analogi: Alps Alpine RKJXV1224
- Triggery: Hall effect z trigger lockiem
- Przełączniki główne: membranowe pod ABXY, mechaniczne pod D-Padem
- Przełączniki dodatkowe: 2 remapowalne z tyłu + 2 dodatkowe bumpery
- Żyroskop: obecny
- Silniki wibracyjne: 2 asymetryczne
- Bateria: 1000 mAh
- Polling rate: 1000 Hz przewodowo, 200 Hz po 2,4 GHz, 125 Hz po BT
- Dostępne wersje kolorystyczne: czarna
- Stacja dokująca: w zestawie (można zakupić bez)
- Cena: około 220 zł
Specyfikacja pochodzi ze strony producenta i własnych obserwacji.
Wstępne odczucia i obserwacje
Zacznijmy od sporych rozmiarów adaptera 2,4 GHz. Ma on przycisk do parowania i diodę informującą o tym, czy kontroler został prawidłowo sparowany. Ciekawym aspektem jest pass-through port na jego końcu, który pozwala na podpięcie przez niego przewodu do docka.

Dock zaś jest dość masywnym (jak na swoje rozmiary) prostopadłościanem. Stacja jest magnetyczna, jednak za sprawą sporej jej masy i relatywnie słabych magnesów zdjęcie kontrolera z niej nie jest problemem. Na froncie mamy port USB, nieco bezużyteczny, bardziej się nadaje do wpięcia przewodu niż odbiornika. Z rzeczy, które mi się nie podobają, wymienić muszę podświetlenie docka, a dokładniej brak opcji ustawienia go na statyczny kolor. Działa ono natomiast tylko w czasie ładowania, więc do przebolenia.
Sam Rainbow 2 Pro jest sporych rozmiarów kontrolerem. Niewątpliwą zaletą tego urządzenia jest jego dość przyjemna masa, mogłaby być niższa ale nie ma pod tym względem dramatu. Jednocześnie bardzo przyjemnie układa się w dłoniach, przynajmniej moich (kwestia subiektywna). Co do budowy, początkowo drażnił mnie bump z przyciskami fukcyjnymi, jednak po krótkiej chwili o nim zapomniałem. Jeśli zaś chodzi o jakość wykonania, dramatu nie ma, jednak widywałem lepsze tworzywa. Na plusik zasługuje dość dobre ogumowanie gripów, które nie powoduje nadmiernego pocenia się dłoni bądź ich lepkości.


Analogi w Rainbow 2 Pro to nie TMR. Nie są także wyposażone w czujniki Halla. To potencjometry stykowe, a dokładniej Alps Alpine RKJXV1224. Nie uważam tego za wadę, taka jest po prostu charakterystyka tegoż pada. Oczywiście, trzeba się liczyć z tym, że prędzej czy później złapią one stick drift, jednak RKJXV są znane z dość długiej żywotności. Ponadto płynnością pracy dorównują niejednym bezstykowcom i gdybym nie wiedział, że to właśnie Alpsy zostały w nim użyte, nie zgadłbym. Co do samych gałek, mamy tutaj wszelkie dobrodziejstwa płynące z obecności anti-friction ringów i POM ringów. Ogumowanie jest też dość przyjemne i analogi nie uciekają spod palca.
Przełączniki pod ABXY, w które został wyposażony Rainbow 2 Pro, to membrany i to dość przyjemne. Nie są bardzo miękkie ani szczególnie ciche, jednak nie stawiają oporu na tyle dużego, by wymagały mięśni kulturysty do wciśnięcia. Co więcej, oferują całkiem miły tactile feedback. Jeśli ktoś regularnie czyta moje recenzje, pewnie wie, że kilka razy wspominałem, iż kontrolery z wymiennym D-Padem nie radzą sobie najlepiej z konstrukcjami kołowymi. Jednak Rainbow 2 Pro pokazał, że się da. Tuning przełączników jest idealny pod oba typy, inputy kątowe zarówno na nakładce krzyżowej, jak i kołowej, są bardzo proste do wykonania. Nie mamy tu też zbyt niskiego bądź zbyt wysokiego pre-travelu. Jedyne, do czego można mieć zastrzeżenia, to fakt, że aby zdjąć krzyżową nakładkę, trzeba się nieco nagimnastykować.

Triggerom do ideału wiele nie brakuje. Ich tuning został prawdopodobnie wykonany przez geniusza, kąty natarcia czy opory sprężyn są poprostu idealne, nie za twarde, nie za miękkie. Haczykiem jest jedynie trigger lock, a fakt, że opiera się on na stopperze, nie jest wadą. Wadą jest natomiast fakt, że podobnie jak w Beitong Kunpeng 20 czy GameSir Super Nova, stopper nie aktywuje mechanizmu przełączającego triggery między trybami analogowym i cyfrowym. Co by nie mówić, działa to bardzo płynnie i sprawnie, więc mogę to wybaczyć.
Kwestia bumperów jest całkiem ciekawa. Omawiając kontroler GameSir Cyclone 2 wspominałem, że ciężko ten element skonstruować tak, żeby pozytywnie się wyróżniał. Rainbow 2 Pro, jeśli o bumperach mowa, celuje raczej w prostotę. Mamy tutaj najprostszą możliwą konstrukcję, pozbawioną wszelkich damperów, mających za zadanie zapewnić bardziej miękką pracę. I podoba mi się to, klik jest ostry i bardzo responsywny – mimo że kocham lekkość, jaką oferują bumpery np. w EasySMX X20, od konstrukcji Rainbow nie mogłem się oderwać. Pomiędzy triggerami znajdziemy też dwa dodatkowe, remapowalne bumpery, które w kwestii feelingu przypominają podstawowe bumpery. Da się je też dość łatwo wcisnąć przy wciśniętych triggerach.

Teraz ważne pytanie, wiecie, czemu nigdy nie byłem miłośnikiem kontrolerów wyposażonych tylko w dwa przełączniki z tyłu, bądź w tzw. układzie 2+2 (np. omawiany Rainbow 2 Pro)? Otóż w większości takich padów przełączniki są ustawione niemal płasko w odniesieniu do shella i chodzą dość ciężko, co w połączeniu z faktem, że lewą ręką nie jestem w stanie praktycznie nic zrobić, a łopatki wykorzystuję głównie w grach wyścigowych, powodowało u mnie dyskomfort. Rainbow 2 Pro natomiast kupił mnie od razu. Przełączniki bardzo przyjemnie „wpadają” pod palce, a do tego chodzą jak żywcem wyjęte z myszki. O feedbacku też nie mogę powiedzieć nic złego, mocno wyczuwalny bump, jednak nie wymaga dużej siły do nacisku.

Na dole znajdziemy wejście jacka 3,5 mm, jednak podobnie jak w przypadku GameSir Cyclone 2, ze względu na brak opcji dokonania pomiaru, nie wiem, czy DAC zastosowany w tym padzie ma wpływ na brzmienie podpiętego przetwornika.
Zerknijmy do środka
Aby dostać się do wnętrza, trzeba wykręcić 8 śrubek znajdujących się na tyle i posiłować się nieco z zatrzaskami. Gdy już to zrobimy, naszym oczom ukaże się tył PCB. By przedostać się dalej, musimy wykręcić dwie dodatkowe śrubki znajdujące się pod baterią (tak, trzeba ją odkleić) i jedną na dole PCB. Wówczas będziemy mogli zdjąć mechanizm triggerów. Mamy tu też dodatkową płytkę, na której znajduje się większość styków membran. Ogólna jakość wykonania niestety mnie nie porwała, jest tu sporo pozostałości po topniku. Na minus zasługuje też jeden z przełączników funkcyjnych, który po prostu się rozpadł, gdy wyjąłem płytkę (niby proste do naprawy, jednak niesmak pozostał).




Testy syntetyczne
Co do input latency przełączników, nie ma dramatu. Przewodowo mamy około 7 ms na przełącznikach przy 1000 Hz pollling rate. Po 2,4 GHz również nie jest najgorzej, bo około 20 ms przy mniej więcej 200 Hz polling rate. Bluetooth, jak to Bluetooth, nie porywa, opóźnienie na nim wynosi ok. 30 ms przy 100 Hz odświeżania.

Opóźnienia analogów są bardzo korzystne, bo różnice względem przełączników niemal nie występują. Mam nadzieję, że producent wypuści firmware, powiększający zakres odświeżania do 1000 Hz przy połączeniu 2,4 GHz, ale da się przeżyć bez tego.
Muszę w tym miejscu wspomnieć o nieco dziwnym zachowaniu w benchmarku Prometheus 82, w którym w połączeniu bezprzewodowym pojawia się bardzo nietypowa krzywa opóźnień do pozycji analogu, jednak najpewniej jest to spowodowane niższą częstotliwością odświeżania i faktem, iż ta metodologia nie symuluje idealnie szybkiego inputu, co przy nieco wyższych opóźnieniach daje takie a nie inne rezultaty. Osobiście nie byłem w stanie tego zauważyć w czasie grania.

Kalibracja analogów, jak na BigBig Won przystało, jest genialna. Zewnętrzna martwa strefa niemal nie istnieje, a wewnętrzna może być zdjęta całkowicie. Asymetria też jest niemalże perfekcyjna, jej poziom to poniżej 5%. Recentering, jak na RKJXV1224, wypada również bardzo dobrze. Osiowe martwe strefy także nie występują, a rozdzielczość analogów to około 1000 pozycji.

Jeśli zaś chodzi o czas pracy na baterii, to jest całkiem dobrze, bo w okolicach 12 godzin. Jednak zaznaczam, że przez nawyk odkładania kontrolera na stację dokującą, nie byłem w stanie tego idealnie sprawdzić.
Software
BigBig Won Assistant jest całkiem przyjemny w obsłudze, ale omawiałem już go szczegółowo, recenzując model Gale Hall, więc nie widzę sensu w powtarzaniu się. Mamy tutaj też aplikację mobilną, której jedyną przydatną funkcją jest opcja zmiany koloru podświetlenia.
Podsumowanie BigBig Won Rainbow 2 Pro
Rainbow 2 Pro jest kosmicznie wygodnym kontrolerem z genialnymi przełącznikami i nie najgorszymi triggerami, opóźnieniami i jakością wykonania. Charakterystyka analogów nie jest w tym wypadku ani zaletą, ani wadą, prędzej jednym i drugim naraz (ze względu na szanse na pojawienie się driftu, mimo że RKJXV1224 są znane ze swojej genialnej żywotności). Z wad – średnia jakość wykonania PCB.
Czy polecam? I tak, i nie. Raczej nie traktowałbym go jako pozycję pierwszego wyboru, ale też nie skreślałbym go ze względu na analogi i do czasu premiery Rainbowa 3 Pro, którego broszura została pokazana na targach CES, wciąż można rozważyć zakup poprzednika.
Recenzja była możliwa dzięki uprzejmości firmy BigBig Won.
Test i recenzja TP-Link RE235BE – Największy skok w historii repeaterów? Prawie
MCHOSE K7 Ultra – test i recenzja – chiński czołg do zadań specjalnych?