Produkty firmy Mozos trafiały w nasze ręce dwukrotnie zgarniając w swoim budżecie pochlebne opinie. Zarówno w przypadku Ergo X, jak i MKIT-GX, doszukać można się było lekkich braków, lecz zawsze broniły się one bardzo przystępną ceną. Model TAM8, powstały przy współpracy z Fifine, to jednak sprzęt nieco droższy. Czy wyższa cena oznacza brak wad? Tego dowiecie się z poniższej recenzji.
Specyfikacja
- typ mikrofonu: dynamiczny
- charakterystyka: kardioidalna
- czułość mikrofonu: -50 +/-3 dB
- pasmo przenoszenia: 50 – 16000 [Hz]
- częstotliwość próbkowania: 16 bit / 48 kHz
- złącza: USB-C i XLR
- funkcje: regulacja wzmocnienia, wyciszenie mikrofonu, głośność odsłuchu
- cena: 399 zł
Opakowanie i jego zawartość
Mozos TAM8 trafia w nasze ręce w prostym, czarnym opakowaniu. Na froncie znaleźć możemy wyłącznie nazwę oraz wizualizację naszego mikrofonu. Na boku pudełka mamy zaś opis zawartości opakowania, w skład której wchodzą:
- mikrofon dynamiczny z osłoną przeciwwietrzną,
- kabel USB,
- podstawka pod mikrofon,
- wysięgnik mikrofonu,
- instrukcja obsługi.
Z tyłu opakowania znajduje się jedynie specyfikacja podana wyżej, w różnych językach.

Jakość wykonania i wygląd
Od mikrofonu w tej cenie oczekiwać możemy zdecydowanie więcej niż od wspomnianego na początku poprzednika – Mozos MKIT-GX. Bez negatywnego zaskoczenia, jakość stoi na naprawdę wysokim poziomie. Użyte ramię niskoprofilowe wykonane zostało głównie ze szczotkowanego aluminium, choć zawiera również plastikowe zaślepki, które pozwalają na estetyczne ukrycie kabla. Producent przewidział dwie możliwości montażu mikrofonu: za pomocą uchwytu mocowanego do blatu w przypadku korzystania z ramienia, bądź też przy użyciu solidnej metalowej podstawy, gdy mikrofon montowany jest bezpośrednio na biurku.

Całość utrzymana jest w eleganckiej czarnej kolorystyce. Dołączony kabel, choć pozbawiony oplotu, został wykonany solidnie i nie budzi żadnych zastrzeżeń pod względem jakości. Sam mikrofon wyróżnia się masywną konstrukcją – ze względu na to można go śmiało określić mianem „dużej cegły”, co nadaje mu charakter solidnego, wytrzymałego sprzętu. Ponadto mikrofon oferuje zmienne podświetlenie, możliwość regulacji wzmocnienia głosu, funkcję wyciszania mikrofonu oraz kontrolę głośności odsłuchu, co czyni go bardzo wszechstronnym narzędziem, użytecznym zarówno w pracy, jak i rozrywce.
Jakość dźwięku
Mozos TAM8 w swojej klasie cenowej również prezentuje się bardzo solidnie pod względem jakości dźwięku. Nagrywany głos jest wyraźny i naturalny, pozbawiony sztucznego przekształcania barwy czy innych zakłóceń. Mikrofon świetnie radzi sobie także z eliminacją szumów tła – użytkownicy nie muszą obawiać się rejestrowania niepożądanych odgłosów, takich jak skrzypienie fotela czy ciche szumy urządzeń znajdujących się w pobliżu.
Na uwagę zasługuje również fakt, że mikrofon został wyposażony we wbudowany filtr piankowy, który skutecznie tłumi głoski wybuchowe, poprawiając ogólny komfort słuchania.
Warto też przypomnieć, że TAM8 to mikrofon dynamiczny, który zbiera dźwięk głównie z przodu, co znacząco ogranicza ryzyko wychwycenia odgłosów pochodzących z otoczenia, np. wentylatorów czy klawiatury.
Poniżej możecie sami posłuchać próbki nagrania wykonanej przy użyciu programu Audacity, bez żadnej dodatkowej obróbki dźwięku. Mikrofon podłączony był kablem USB-C.
Podsumowanie Mozos TAM8
Kooperacja Mozosa z Fifine od samego początku wydawała się strzałem w dziesiątkę, a dalsze użytkowanie zaprezentowanego mikrofonu tylko to potwierdziło. Dwie możliwości montażu, zależne od preferencji użytkownika, wysokiej jakości materiały oraz świetne brzmienie to tylko część atutów, którymi może się poszczycić ten model. Trudno doszukać się tutaj poważniejszych wad.
Jedynymi mankamentami, jakie dostrzegam, są brak koszyczka antywibracyjnego, który wspomógłby redukcję drgań, oraz spore rozmiary samego mikrofonu, mogące nieco zaburzyć estetykę stanowiska. Warto jednak zaznaczyć, że jest to wyłącznie subiektywna uwaga, która nie wpływa na funkcjonalność ani jakość urządzenia.
Reasumując, Mozos TAM8 to niezwykle udany mikrofon, który w swojej klasie cenowej oferuje znacznie więcej, niż można by oczekiwać. Jeśli szukasz solidnego, świetnie brzmiącego sprzętu, który posłuży ci przez lata, na bank będziesz zadowolony z jego wyboru.
Dziękuję serdecznie firmie Mozos, bez której ta recenzja by się nie odbyła.
Test i recenzja TP-Link RE235BE – Największy skok w historii repeaterów? Prawie
MCHOSE K7 Ultra – test i recenzja – chiński czołg do zadań specjalnych?