Głośniki z podłączeniem do internetu już na stałe zagościły w naszych domach, nic dziwnego – są to bardzo wygodne rozwiązania, które pozwalają nam cieszyć się muzyką, w możliwie płynny sposób. We wrześniu 2023, do grona producentów oferujących sprzęt tego typu, dołączył także JBL, wraz ze swoją serią Authentics. Dzisiaj na testach zagościł flagowy model w postaci JBL Authentics 500. Czy poza byciem odgłosem tła, nadaje się także do przyjemnego odsłuchu muzyki?
Opakowanie i jego zawartość
JBL Authentics 500 przychodzi do nas w prostym zestawie składającym się z samego głośnika, kabla zasilającego i papierologii. Za dużo tutaj nie ma, ale jest to też w pełni wystarczający zestaw, żeby komfortowo korzystać z głośnika. Jeśli miałbym coś tu dodać, to byłby to przewód 2xRCA do jack-a, który umożliwiałby wygodne połączenie starszego źródła audio z głośnikiem. Oczywiście łatwo taki kabel kupić, ale zawsze byłby to miły ukłon w stronę użytkownika.
Wykonanie i wygląd
Testowany głośnik, swoim wyglądem celuje w konkurencję w postaci produktów firmy Marshall, jednak moim zdaniem, retro wyszło lepiej właśnie firmie JBL. Gdzie weterani wzmacniaczy gitarowych na każdym kroku zaznaczają swoje pochodzenie, tam JBL subtelnie nawiązuje do charakterystycznej kratki ze swoich dawnych głośników i w zasadzie na tym nawiązania się kończą – cała reszta to subtelna pozłacana ramka oraz delikatna faktura skóry na plastiku. Powoduje to, że JBL stosunkowo łatwo wpasuje się do większości wystrojów wnętrz.

Wykonanie JBL Authentics 500 nie powala, jednak jest wystarczające dla głośnika tego typu. Siatka znajdująca się na grill-u głośnika podparta jest przez plastikową kratownice, która powinna skutecznie zabezpieczyć przetworniki przez nawet najmniejszymi palcami. Pod każdą wypustką znajduje się krzyżyk, który powoduje, że największy otwór, to kwadrat o boku długości 8 mm. Ramka otaczająca osłonę przetwornika wykonana jest z metalu, niestety będąc też jedynym elementem bazującym na tym typie materiału, który znajduje się na zewnątrz głośnika (obudowy gniazda sieciowego nie liczę). W przypadku głośnika domowego nie powinien to być problem, jednak wolę o tym wspomnieć. Zarówno gałki, jak i czarna część obudowy to plastik.

Brzmienie
Czy taki głośnik nadaje się na główne źródło muzyki w domu? To zależy – jeżeli szukacie idealnych wrażeń dźwiękowych, to spojrzałbym raczej w stronę zestawu stereo, gdzie lokalizacja źródła dźwięku dodaje dużo do przyjemności z odsłuchu. Jeśli jednak myślicie o czymś, co wypełni wasze pomieszczenie dobrze brzmiącą muzyką, niezależnie od miejsca, w którym się znajdujecie, to Authentics 500 jest prawie tym czego szukacie.

JBL Authentics 500, to przyzwoicie liniowy głośnik, który schodzi do okolic 60 Hz. Ze strony brzmienia w osi głośnika, ciężko znaleźć jakieś większe wady poza spadkiem powyżej 6 kHz. Należy jednak pamiętać, że głośnika tego rzadko kiedy używać będziemy siedząc centralnie przed nim.
Tutaj do akcji wchodzi specyficzny układ przetworników. Głośniki odpowiedzialne za środek pasma osadzone są praktycznie na płasko – teoretycznie widoczne są jakieś śladowe pozostałości po falowodach, jednak pomagają one tu raczej z przeniesieniem mocy z membrany na powietrze niż z kierunkowością (i mam na to dowody). Przetworniki wysokotonowe osadzone są w niezależnych falowodach, z których każdy skierowany jest w inną stronę, dzięki czemu zamiast pojedynczej wiązki będącej sumą fal wytwarzanych przez 3 wysokotonówki, otrzymujemy 3 (w miarę) niezależne stożki, z których rozchodzi się dźwięk.
Dlaczego zastosowano takie rozwiązanie? Żeby dźwięk rozchodził się tak samo w każdym kierunku, należy użyć nieskończenie małego źródła dźwięku, co jest średnio wykonalne – dlatego też można do tego podejść od drugiej strony i użyć wielu kierunkowych źródeł dźwięku, tak aby nie zachodziła interferencja między wytwarzanymi przez nie falami akustycznymi. Oczywiście nie mam zamiaru tutaj udawać, że nigdy takiego rozwiązania nie widziałem, bo pomijając nagłośnienie sceniczne, to podobne rozwiązanie znajduje się w Sonos Five, który wyszedł około rok przed testowanym dzisiaj głośnikiem.

Wszystko fajnie, ale co to znaczy dla słuchacza? Schodząc z osi JBL Authentics 500 zauważyć można, że głośnik odzyskuje górę pasma, co sugeruje, że głośność bocznych tweeter-ów jest nieco większa niż środkowego, choć wspomnieć też należy, że boczne falowody są dużo bardziej okazałe niż ten centralny, a co za tym idzie, wzrost głośności może wynikać z mniejszego czoła fali. Jaka by nie była tego geneza – wraz z schodzeniem z osi głośnika, do uszu słuchacza dolatuje coraz więcej góry, która wypełnia spadek i poprawia odwzorowanie góry pasma.
Niestety nie wszystko złoto co się świeci, ponieważ przyszedł czas przedstawić dowody na nikłe działanie kierunkowości poszczególnych przetworników odpowiedzialnych za środek pasma. W wyniku ich wzajemnej interferencji zauważyć można „zatoki”, w których poszczególne częstotliwości zaliczają znaczący spadek na tle reszty pasma. Na powyższym wykresie zauważyć je można jako spadek w 1300 Hz dla kątów 45 oraz 60 stopni, a także wycięcie w 2200 Hz dla kąta 30 stopni. Oczywiście nie są to jedyne takie częstotliwości i kąty, jednak moje ograniczone warunki pomiarów nie pozwalają na dokładniejszą analizę kierunkowości.
Jeżeli wspomniane zostały „zatoki”, to nie wypada także pominąć „skrzydła” widocznego w okolicach 1900 Hz dla kąta 60 stopni. Wspomniane wahania mogą powodować wrażenie pływania dźwięku podczas poruszania się prostopadle do osi głośnika, co może irytować bardziej czułych użytkowników.
Należy jednak pamiętać, że problemy te dotyczą głównie pomieszczeń, gdzie głośnik będzie znacząco (4-5 razy) bliżej słuchacza, niż przeciwległej ściany lub takich, które są dobrze wygłuszone. W pomieszczeniach, gdzie użytkownik znajduję się dalej od głośnika, a adaptacja akustyczna jest daleka od warunków studyjnych, odbicia powinny ładnie zamaskować wspomniane problemy – oczywiście finalny efekt mocno zależy od pomieszczenia.
Kolejnym problemem Authentics 500 są jego porty basowe, a co za tym idzie, jeśli chcieli byście ustawić go w regale, to spodziewajcie się, że brzmienie ze zbalansowanego szybko przerodzi się w dudniące.
Podsumowując, jeżeli chcecie używać Authentics 500, tak aby ustawiony był w drugim końcu pokoju względem słuchacza, na komodzie, i wypełniał całe pomieszczenie muzyką, to muszę przyznać, że testowany dzisiaj głośnik wypada tutaj nad wyraz kompetentnie, odtwarzając całkiem naturalne brzmienie. Niestety w bardziej zastawionych pomieszczeniach lub znajdując się bliżej słuchacza zaczyna przejawiać znaczące wady, których nie da się zignorować. Dodatkowym problemem z niewielką odległością od słuchacza jest słyszalny szum przy niskiej głośności .
Formalnie głośnik posiada funkcję kalibracji, jednak nie udało mi się uzyskać efektów, które nie graniczyłyby z błędem pomiarowym.
Aplikacja i sterowanie
JBL Authentics 500 sterować można z poziomu aplikacji JBL One, która pozwala nam na ustawienie głośności, źródła odtwarzanej muzyki, profilu equalizacji, a także konfigurację głośnika pod kątem sieci, czy połączenia z drugim egzemplarzem w celu stworzenia pary stereo. Obsługa z poziomu głośnika jest możliwie prosta, gdyż pozwala ona na sterowanie muzyką poprzez przycisk, który znajduje się w środku gałki odpowiadającej za regulację głośności, a także zmianę skrajnych zakresów EQ na pokrętłach opisanych jako „bass” i „treble”.
Dużym minusem Authentics 500 jest jego minimalna głośność, która wszędzie poza Spotify, jest zwyczajnie za wysoka do ambientowego odsłuchu, chociażby podczas jedzenia, przez co przeszkadza w rozmowie. Ponownie problem rozwiązuje się wraz z oddaleniem od głośnika.
Podsumowanie
JBL Authentics 500 to ciekawa propozycja, która jednak nie jest pozbawiona wad. Jeżeli szukacie głośnika, który odtworzy przyjemny dla ucha dźwięk, stanowiący jednak przede wszystkim tło, to ciężko mi odradzić ten zakup, szczególnie jeżeli preferujecie estetykę retro, na tle minimalistycznej konkurencji. Niestety cała magia upada wraz z pojawieniem się chęci skupienia się na muzyce będąc jednocześnie bliżej jej źródła, wówczas szum i zauważalna zmiana brzmienia powinny skutecznie zniechęcić do tego zakupu.
Dziękujemy firmie JBL, za udostępnienie produktu do testów.
Test i recenzja TP-Link RE235BE – Największy skok w historii repeaterów? Prawie
MCHOSE K7 Ultra – test i recenzja – chiński czołg do zadań specjalnych?