Dark Project to firma, z którą nigdy wcześniej nie miałem do czynienia, mimo że na rynku funkcjonuje już od kilku lat. Najprawdopodobniej wynika to z faktu, że wcześniej zajmowali się głównie produkcją klawiatur, które niekoniecznie leżą w kręgu moich zainteresowań. Dziś do testów otrzymałem ich debiutancki model myszki – model Dark Project Nexus, z którym pierwszy raz zetknąłem się na targach PGA 2024. Po pierwszych oględzinach miałem do niego kilka drobnych uwag, ale ogólnie wydawał się bardzo solidnym urządzeniem. Czy rzeczywiście tak jest? Przekonajmy się!
Specyfikacja
- Typ produktu: mysz dla graczy
- Łączność: 2,4 GHz, Bluetooth
- Sensor: PixArt PAW3395
- Przełączniki główne: Huano Blue Shell Pink Dot
- Waga: 47g
- Gwarancja: 2 lata
- Cena: 299zł
Opakowanie i jego zawartość
Nexus trafia do nas w prostym, niemal kwadratowym, czarnym kartonie. Początkowo zdziwiłem się, że w tak małym pudełku udało się zmieścić myszkę wraz z wszystkimi akcesoriami, jednak było to tylko złudzenie. Opakowanie zostało zaprojektowane w sposób prosty, ale jednocześnie estetyczny. Na froncie widnieje duży napis „Nexus” wraz z logo Dark Project, a po bokach subtelny napis „Dark Project” ponownie z logiem firmy. Na tylnej stronie umieszczono szczegółową specyfikację modelu Nexus oraz jego render.


Zawartość opakowania
- Myszka Dark Project Nexus
- Dongle 2,4GHz
- Adapter na biurko
- Przewód typu Paracord
- Zapasowe ślizgacze
- Instrukcje obsługi
- Karte gwarancyjną

Nie jest to może najbogatsze wyposażenie gryzonia, jakie miałem okazję zobaczyć, ale naprawdę nie jest źle! Szczególny plus należy się za podwójną ilość większych ślizgaczy, co znacząco wpłynie na dłuższą żywotność urządzenia.
Jakość wykonania i wygląd
Jakość wykonania to, niestety, jeden z nielicznych aspektów, które budziły moje obawy już podczas pierwszego kontaktu z Nexusem na targach PGA. Już wtedy wydawało mi się, że nie będzie to najmocniejsza strona tego urządzenia, i niestety, moje przypuszczenia się potwierdziły. Nexus został wykonany z matowego plastiku ABS, który prezentuje się estetycznie, ale ma istotne wady – łatwo się palcuje i jest podatny na zarysowania. Niestety, zarysowanie Nexusa jest bardzo proste; nawet mocniejsze przeciągnięcie paznokciem po powierzchni może spowodować płytkie uszkodzenia materiału.
Samo spasowanie stoi jednak na całkiem przyzwoitym poziomie. Podczas normalnego użytkowania nic nie skrzypi ani nie trzeszczy, choć przy mocniejszym ściśnięciu można usłyszeć niepożądane dźwięki. Wyczuwalne jest również, że Nexus został wykonany z dość cienkiego plastiku – przy mocniejszym nacisku na boki, górę lub dół, materiał zauważalnie pracuje pod palcami. Zarówno jakość użytych materiałów, jak i precyzja spasowania, zdecydowanie wymagają większej uwagi i dopracowania.
Dark Project Nexus pod względem wyglądu wyróżnia się minimalistycznym podejściem, co bardzo mi się podoba. Mysz dostępna jest wyłącznie w czarnym, matowym wykończeniu, które prezentuje się elegancko i schludnie. Nie znajdziemy tutaj zbędnych świecidełek, poza dyskretną diodą wskazującą poziom naładowania i ustawienie DPI, ani innych kiczowatych elementów charakterystycznych dla mniej wymagających użytkowników. Jedynym wyróżniającym się akcentem jest napis „Dark Project” umieszczony na lewym przycisku myszy, co stanowi interesujący sposób na subtelne zaakcentowanie marki. Ogólnie design oceniam bardzo pozytywnie, choć jak zawsze jest to kwestia indywidualnych upodobań.

Powierzchnia
Za coating w Nexusie odpowiada subtelna, a’la kredowa faktura. Mimo to podczas intensywnych rozgrywek nie miałem większych problemów ze stabilnością chwytu. Jednak nie każdemu taki coating może przypaść do gustu, więc griptape w zestawie byłby mile widzianym dodatkiem w przyszłych modelach myszy tej firmy. Niestety, jak wspominałem wcześniej, powierzchnia myszy Dark Project ma tendencję do łatwego palcowania się i łapania płytkich rys. Dlatego polecam zaopatrzyć się w taśmy antypoślizgowe do samodzielnego docięcia, aby myszka przez lata zachowała swój estetyczny wygląd.
Przyciski główne, boczne i scroll
Dark Project Nexus został wyposażony w popularne i cenione przełączniki marki Huano, a konkretnie Blue Shell Pink Dot. Ich deklarowana żywotność wynosi aż 80 milionów kliknięć, co na papierze wygląda naprawdę imponująco. Prawdopodobnie jest to ten sam model przełączników, który zastosowano w ostatnio recenzowanej przeze mnie Lamzu Maya, gdzie bardzo przypadły mi do gustu. W Nexusie wrażenia są równie pozytywne, ponieważ ich charakterystyka pozostaje niemal identyczna – przełączniki są średnie pod względem ciężkości i doskonale nadają się do szybkiego klikania, co jest szczególnie przydatne w grach takich jak Minecraft.
Jeśli chodzi o pre-travel i post-travel, sytuacja jest co najmniej dobra. Pre-travel jest praktycznie niezauważalny, co zasługuje na pochwałę. Natomiast post-travel jest zdecydowanie bardziej widoczny. Mimo to, podczas codziennego użytkowania czy intensywnych sesji gamingowych nie zdarzyło się, aby stanowił on jakikolwiek problem. Niemniej jednak, warto to odnotować.
Boczniaki w Nexusie to również przełączniki marki Huano, tym razem model Blue Shell White Dot, o deklarowanej żywotności 20 milionów kliknięć. Charakteryzują się brakiem zarówno post-, jak i pre-travelu, a także całkowitym brakiem gąbczastości. Bartek w swojej recenzji modelu Nexus Ultra zwrócił uwagę na to, że każdy przełącznik ma inny feeling, ale w moim przypadku tego problemu nie zauważyłem – boczne przełączniki klikają niemal identycznie. Dobra robota!
Za enkoder rolki odpowiada znany i ceniony na rynku myszy gamingowych model TTC Gold Dustproof. Miałem już z nim do czynienia kilkakrotnie i zawsze miło je wspominałem – tak samo jest i tym razem. Scroll działa dość gładko, a jednocześnie ma dobrze wyczuwalne stopnie, dzięki czemu łatwo poczuć, jak mocno go obracamy. Jeśli chodzi o żywotność, jest to prawdopodobnie jeden z najbardziej wytrzymałych enkoderów na rynku, ponieważ jest dobrze zabezpieczony przed swoim naturalnym wrogiem, czyli kurzem. Switch pod kółkiem to z kolei Huano Black Shell Blue Dot, który świetnie spełnia swoją rolę. Klik jest bardzo wyraźny i zero-jedynkowy, co sprawia, że trudno przypadkowo aktywować przełącznik.

Łączność, bateria i ślizgacze
Dark Project Nexus oferuje kilka sposobów podłączenia do komputera, obejmujących praktycznie wszystkie opcje dostępne w myszkach. Za bezprzewodowe połączenie odpowiada dongle 2,4 GHz, który, jak wiadomo, jest najlepszym rozwiązaniem, gdyż zapewnia brak zauważalnych opóźnień dla użytkownika. Na pokładzie znajduje się również moduł Bluetooth, który, choć charakteryzuje się większym opóźnieniem w porównaniu do 2,4 GHz, zdecydowanie przewyższa go pod względem żywotności baterii oraz wygody użytkowania. Bluetooth może okazać się szczególnie przydatny, jeśli używasz myszy do różnych zadań, a także w sytuacjach, gdy korzystasz z niej poza domem, na przykład podczas podróży.

Czymś, czego nie spodziewałbym się po tej myszce, jest zwiększona częstotliwość próbkowania do 2 KHz. To miłe zaskoczenie, ponieważ jest to wartość, którą sam stosuję na co dzień, nawet gdy mam do wyboru wyższe wartości. Jaki jest tego powód? Z mojego doświadczenia wynika, że 2 KHz to najbardziej rozsądna wartość – nie drenować specjalnie akumulatora myszy, a jednocześnie zapewnia minimalnie, ale zauważalnie, płynniejszą rozgrywkę.
Jak już wcześniej wspominałem, do zestawu dołączany jest również przewód typu Paracord, który zazwyczaj służy tylko do ładowania gryzonia. W tym przypadku jednak jest on na tyle elastyczny, że rozgrywka z jego użyciem nie powinna sprawiać większego dyskomfortu. Niemniej jednak, daleko mu do bycia topowej klasy kablem paracord, ze względu na pewną sztywność, która ogranicza jego elastyczność w porównaniu do najlepszych kabli tego typu.
Producent deklaruje, że Dark Project Nexus jest w stanie wytrzymać na pełnym naładowaniu akumulatora około 40 godzin pracy. U mnie ta wartość się sprawdziła, ale oczywiście przy próbkowaniu na poziomie 1 KHz. Gdybyśmy jednak zdecydowali się na wyższą częstotliwość próbkowania, musielibyśmy liczyć się z krótszym czasem pracy, tracąc co najmniej kilka godzin. Podsumowując, czas pracy na baterii jest jak najbardziej akceptowalny, biorąc pod uwagę, że ogniwo ma jedynie 300 mAh.
Ślizgacze w tym modelu zostały wykonane z czystego PTFE i zasługują na pochwałę! Myszka przychodzi do nas już z naklejonymi dotsami, jednak moim zdaniem warto od razu dokleić większe stópki dołączone do zestawu. Same łyżwy są średniej grubości i oferują płynny, jednoliniowy ślizg o średniej prędkości. Polecałbym jednak początkowo intensywnie z nich korzystać, ponieważ wymagają „dotarcia”, aby w pełni ujawniły swoje właściwości.

Sensor i pomiary
Na pokładzie znajdziemy sensor marki Pixart, a dokładniej model PAW3395. Jest to wciąż jeden z najbardziej cenionych i po prostu najlepszych sensorów na rynku. Nie ma on najmniejszych problemów z jitteringiem, dewiacją DPI ani żadną z akceleracji, więc jego implementacja jest wzorowa. Interpolacja jest mu obca przy użytkowych wartościach DPI, a dopiero przy maksymalnym ustawieniu 26 000 DPI staje się zauważalna. Ważną funkcjonalnością jest także opcja regulacji LOD (Lift-Off Distance), którą możemy ustawić na poziomie 1 mm lub 2 mm. Uważam, że ta opcja powinna być standardem w poważniejszych myszkach dla graczy.

Pomiary w programie Enotus Mouse Test jedynie potwierdzają moje słowa i pokazują że jest to produkt z najwyższej półki.
Kształt i waga
Dark Project Nexus należy do grupy myszek pełnowymiarowych, przeznaczonych głównie do średnich i większych dłoni. Trudno nie dostrzec podobieństwa do jednej z najpopularniejszych myszy na rynku, czyli G Pro X Superlight, ponieważ mają one bardzo zbliżone proporcje, z drobnymi odchyleniami. Nexus sprawdzi się świetnie przy chwytach Palm oraz Claw, a także ich bardziej rozluźnionych wariantach, takich jak Relaxed Claw. Jeśli natomiast preferujesz chwyt opuszkowy, raczej odradziłbym wybór tej formy.

Inspiracja kształtem najpopularniejszego modelu na rynku, według mnie, to lekkie pójście na skróty. Stanowczo wolałbym zobaczyć coś mniej oklepanego i bardziej oryginalnego. Niemniej jednak, nie dziwię się, dlaczego Dark Project poszedł w tę stronę – ten kształt ma ogromny fanbase i jest bardzo uniwersalny, co zapewnia wygodę użytkowania szerokiemu gronu graczy.
Waga urządzenia wynosi dokładnie 47 g, co plasuje je w kategorii ultralekkich myszy. To naprawdę niewiele, biorąc pod uwagę rozmiar i pełną, czyli nieperforowaną konstrukcję. Sam niski ciężar to jednak nie wszystko – według mnie kluczowe jest także wyważenie całej konstrukcji. W tym przypadku nie mam do czego się przyczepić, ponieważ środek ciężkości znajduje się dokładnie w centrum, co sprawia, że myszka świetnie sprawdza się w grach wymagających precyzyjnych mikro korekt.
Oprogramowanie
Niezwykle prosta, intuicyjna, a zarazem kompletna – tymi słowami mogę podsumować aplikację zaprojektowaną przez Dark Project. Wszystkie dostępne opcje są dobrze posortowane w zakładkach i łatwe do znalezienia, co cenię sobie najbardziej. Oprogramowanie nie jest również zasobożerne, co oznacza, że możemy je zostawić zminimalizowane nawet podczas rozgrywki, nie martwiąc się o spadki wydajności.




Parametry jakie możemy dostosować
- Bindy
- Makra
- DPI
- Częstotliwość próbkowania
- Ustawienia sensora – LOD, Peak performance, Ripple control, Angle snapping, motion sync
- Ustawienia diody bocznej
- Debounce time
Dark Project Nexus – Podsumowanie
Odpowiadając na pytanie zawarte w tytule – tak, jest to solidny gryzoń w rozsądnej cenie, z kilkoma bolączkami, takimi jak nie do końca dopracowana jakość wykonania czy tańsze materiały. Jednak całościowo, w cenie 299 zł, otrzymujemy topowe podzespoły, w tym odświeżenie 2 KHz, dobre ślizgacze oraz maksymalnie uniwersalny kształt, który, moim zdaniem, jest zarówno plusem, jak i minusem tego urządzenia. Wyposażenie pudełka również wypada bardzo dobrze, biorąc pod uwagę cenę Nexusa, a oprogramowanie jest niemalże bliskie ideałowi. Ze względu na rozsądny koszt oraz brak dużej konkurencji na polskim rynku, Nexus jest jak najbardziej gryzoniem godnym polecenia!

Recenzja jest możliwa dzięki firmie Dark Project, która udostępniła sprzęt do testów.
Test i recenzja TP-Link RE235BE – Największy skok w historii repeaterów? Prawie
MCHOSE K7 Ultra – test i recenzja – chiński czołg do zadań specjalnych?