Ponownie Beitong. Oprócz ostatnio recenzowanego modelu Zeus 2 udostępnili mi również Kunpeng 20, który stanowi odpowiedź na zaprezentowany przez Gamesir model Cyclone 2. Czas sprawdzić, czy nowy kontroler od Beitong rzeczywiście zasługuje by nazwać go konkurentem Gamesira?
Opakowanie


Kunpeng 20 trafia do nas w dość kompaktowym, białym opakowaniu z twardą obwolutą. Na jego froncie znajduje się szkic kontrolera (nie render ani starannie obrobiona fotografia, lecz najprostszy rysunek), natomiast z tyłu umieszczono szczegółową specyfikację urządzenia. Wewnątrz, w plastikowej wytłoczce, znajdują się sam kontroler oraz odbiornik 2.4G. Pod wytłoczką znajdziemy także przewód USB-C.
Specyfikacja:
- Layout: Xbox
- Łączność: Wired, 2.4G, BT
- Kompatybilność: PC, Mobile, Nintendo Switch
- Złącza: USB-C, Stacji dokującej
- Analogi: TMR (bliżej nieznane)
- Triggery: Hall Effect z trigger lockiem
- Przełączniki: Mecha-tactile pod ABXY i D-Padem
- 2 dodatkowe przełączniki z tyłu
- Żyroskop: obecny
- Silniki wibracyjne: Asymetryczne
- Polling rate: 1000Hz
- Bateria: 600mAh
- Stacja dokująca: Sprzedawana oddzielnie
- Dostępne wersje kolorystyczne: Biała
- Cena: około 210zł
Specyfikacja pochodzi ze strony producenta (ostrzegam, jest tylko po chińsku).
Wstępne odczucia

Przewodu USB-C nie ma co szczegółowo omawiać — to standardowy kabel z opcją transmisji danych. Przejdźmy więc od razu do odbiornika dołączonego do Kunpeng 20. Jest on dość duży, a co ważniejsze — szeroki (choć odbiornik Zeusa 2 był jeszcze większy). Wyposażono go w przełącznik do parowania oraz diodę sygnalizującą połączenie. Nic nadzwyczajnego.



Sam Kunpeng 20 to kontroler o standardowych rozmiarach, z dość obłymi chwytami. Wykonano go z matowego plastiku, pokrytego lekko błyszczącym coatingiem. Kontroler dobrze leży w dłoniach, a chwyt poprawia delikatna faktura znajdująca się na uchwytach. Szczerze mówiąc, jakość wykonania pozytywnie mnie zaskoczyła.
Analogi w Kunpeng 20 prezentują się całkiem dobrze (pomijając na razie testy). Zastosowano tutaj TMR w klasycznym formacie, czyli z pełnowymiarową bazą, podobnie jak w Polyshine. Producentem, przynajmniej w teorii, jest sam Beitong, choć patrząc na konstrukcję, mam wrażenie, że Hallpi (które jest znane z produkcji analogów dla takich producentów jak GuliKit, GameSir czy BigBig Won) miało w nich swój udział. Na uwagę zasługuje wewnętrzny ring limitujący, który sprawia, że analogi są wyjątkowo płynne, mimo braku anti-friction ringa, co zasługuje na pochwałę. Niestety gałki nie są wypinane, więc nie ma możliwości regulacji ich wysokości. Same gałki są przyjemnie ogumowane stosunkowo twardym tworzywem, które mimo wszystko zapewnia dobrą przyczepność dla palców.
Przełączniki pod ABXY w Kunpeng 20 to udana implementacja przełączników Mecha-tactile. Choć nie są identyczne z tymi zastosowanymi w kontrolerze Manba One V2 (w którym Beitong miał swój udział), charakteryzują się minimalnie wyższym pre-travelem. Mimo to trudno je uznać za słabe — wręcz przeciwnie, to jedna z lepszych implementacji tego typu. D-Pad, również oparty na przełącznikach mechanicznych, muszę przyznać, wypadł bardzo dobrze. Może nie osiąga poziomu Flydigi, ale też nie jest daleko w tyle. Działa płynnie, a wykonanie inputów kątowych jest bardzo łatwe.

Triggery w Kunpeng 20 są niestety pewnym rozczarowaniem. Zacznijmy jednak od początku: kontroler wyposażono w standardowe triggery Hall Effect z funkcją trigger locka. Ogólny ich feeling nie jest zły — działają płynnie, mają przyjemny skok i odpowiednie kąty natarcia. Niemniej, mogłyby być wyposażone w nieco twardszą sprężynę. Problemy zaczynają się jednak, gdy włączymy trigger lock. Mechanizm opiera się jedynie na prostym stopperze, bez dodatkowego microswitcha, co nie każdemu przypadnie do gustu — choć, jak mówi przysłowie, lepszy rydz niż nic.
Sytuacja staje się bardziej problematyczna, gdy przyjrzymy się im na dowolnym testerze kontrolerów i zaczniemy korzystać z trigger locka. Okazuje się, że nie od razu przełączają się w tryb hair trigger (cyfrowy). Trzeba nacisnąć je kilka razy, aby kontroler rozpoznał, że ma działać w trybie cyfrowym, a nie analogowym. Wynika to z faktu, że producent nie zastosował prostego switcha umożliwiającego zmianę trybu w firmware. Choć i tak jest to chyba lepsze rozwiązanie niż to, co zaoferowało PowerA…
Bumpery w Kunpeng 20 muszę uznać za udane. Charakteryzują się dość niskim skokiem oraz przyjemnym i wyrazistym klikiem (ze względu na wyjątkowo mały bumper). Dodatkowo, mają zerowy wobble i są łatwe do wciśnięcia w każdym punkcie. Jedynym ich mankamentem jest komiczna wręcz wielkość, choć to cecha charakterystyczna kontrolerów tego producenta, która niemal stała się ich znakiem rozpoznawczym.

Na tyle kontrolera, oprócz przełącznika trybu pracy i przełączników trigger locka, znajdują się dwa remapowalne przyciski. Charakteryzują się przyjemnym skokiem, są duże i łatwe do naciśnięcia. Krótko mówiąc, spisują się dobrze.
Wewnątrz co słychać?


Aby otworzyć Kunpeng 20, wystarczy odkręcić cztery śrubki z tyłu i przez chwilę zmagać się z zatrzaskami. Po ich pokonaniu uzyskujemy dostęp do tylnej części PCB, gdzie znajdują się bateria, przełączniki trigger locka wraz z triggerami, silniki wibracyjne, tylne przyciski oraz dwa niewielkie odważniki. Po odkręceniu pozostałych śrubek można wyjąć całe PCB. Na jego przedniej stronie znajdują się analogi oraz wszystkie przełączniki. Ogólna jakość wykonania PCB jest bardzo dobra — nie zauważyłem większych pozostałości topnika ani źle wykonanych lutów.
Testy syntetyczne
Niestety, po względnie przyjemnych pierwszych wrażeniach, czeka nas (bardzo) bolesne zderzenie z rzeczywistością. Kunpeng 20 niestety zupełnie nie radzi sobie w testach syntetycznych. Przegrywa nawet z o wiele tańszą konkurencją, oferując 9 ms opóźnienia na przełącznikach i 23 ms po 2.4G. Minimalnym zaskoczeniem jest Bluetooth, który ma 18 ms.

Opóźnienia analogów wypadają niestety słabo — 15 ms przewodowo można jeszcze zaakceptować, ale 60 ms po 2.4G to wynik wręcz nieakceptowalny. Na pocieszenie Bluetooth znowu pozytywnie zaskakuje, oferując „tylko” 23 ms. Niestety, nie udało mi się sparować kontrolera w trybie Switch, więc testy przeprowadziłem tylko w Xinput.

Kalibracja analogów jest co najwyżej poprawna. Z jednej strony, mamy perfekcyjną circularity i dość małą zewnętrzną martwą strefę. Co więcej, zewnętrzna strefa może być niewielka, a osiowa w ogóle nie występuje. Rozdzielczość jest również bardzo wysoka — wynosi aż 10 000 pozycji. Niestety, kontroler dość przeciętnie radzi sobie z asymetrią, potrafiąc przekroczyć 10%. Centering Perfomance mogę uznać za dobry, poniżej 2%.
Bateria jest tu rozczarowaniem, bo Kunpeng 20 trzyma co najwyżej poprawnie, po poniżej 12h musiałem już go ładować. Na szczęście samo ładowanie (głównie przez wielkość baterii) trwa krótko.
Software
Oprogramowanie do Kunpeng 20 w teorii jest takie samo jak dla modelu Zeus 2, ale w praktyce oba kontrolery łączy jedynie nazwa aplikacji. Wizualnie oprogramowanie do nowszego modelu zostało znacząco odświeżone i jest bardziej uporządkowane. Muszę jednak zwrócić uwagę na dość problematyczny algorytm kalibracji, który co prawda dobrze radzi sobie z rekalibracją, ale jest bardzo nieintuicyjny. Zanim udało mi się skalibrować analogi i triggery, musiałem nieco się pomęczyć. Na plus trzeba dodać, że Beitong zaoferował algorytm do recentrowania analoga, co pozwala czerpać korzyści z trybu 0 deadzone.



Podsumowanie Beitong Kunpeng 20
Nie powiem, że nie, jest mi przykro. Kunpeng 20 wygląda, jakby miał ogromny potencjał — w sumie, skłamałbym, gdybym powiedział, że go nie ma. Przyznam się bez bicia, że podczas testowania zdarzyło mi się rzucić kilka nieładnych słów w stronę tego kontrolera, bo niestety Beitong całkowicie zmarnował potencjał, jaki miał ten model. Patrząc na niego bez testów, wypada wręcz genialnie — wszystko jest na swoim miejscu (może poza trigger lockiem), ale czar pryska, gdy spojrzymy na wyniki testów. Te wypadają na tyle słabo, że niemal dyskwalifikują kontroler w porównaniu do konkurencji. Tak bardzo, jak bym chciał go polecić, niestety nie jestem w stanie tego zrobić.
Recenzja była możliwa dzięki firmie Beitong.
Test i recenzja TP-Link RE235BE – Największy skok w historii repeaterów? Prawie
MCHOSE K7 Ultra – test i recenzja – chiński czołg do zadań specjalnych?