PB Tails to stosunkowo mały producent padów, często pozostający w cieniu takich marek jak Flydigi, Gamesir czy BigBig Won. Nie jest to zaskakujące, biorąc pod uwagę, że w swoim portfolio oferuje jedynie trzy modele kontrolerów: dwa z serii Choc oraz serię Crush. Dziś, dzięki uprzejmości mojego portfela, na warsztat trafia przedstawiciel tej drugiej serii – Crush 550. Od razu zaznaczam, że jest to recenzja wszystkich modeli z serii Crush TMR.

tocSpis treści

    Opakowanie

    Crush 550 trafia do nas w średniej wielkości bordowym opakowaniu, które nadaje mu subtelny klimat lat 50., do których ten model nawiązuje (o czym więcej później). Dokładniej rzecz ujmując, bordowa jest obwoluta, na której froncie znajduje się nadruk przedstawiający kontroler oraz dodatkowe elementy graficzne nawiązujące do minionych dekad. Na bokach opakowania, będących już częścią kartonu, znajdziemy podstawową specyfikację kontrolera. Po zdjęciu obwoluty, na górnej części kartonu można dostrzec czarny szkic kształtu urządzenia. Wewnątrz opakowania znajdują się: kontroler zapakowany w skórzane etui, zawieszka w formie logo producenta oraz papierologia.

    Specyfikacja

    • Layout: Xbox
    • Kompatybilność: PC, Mobile, Nintendo Switch
    • Łączność: Wired, 2.4G, BT
    • Złącza: USB-C
    • Analogi: K-Silver JS16
    • Triggery: Hall Effect
    • Przełączniki główne: Membranowe pod ABXY, Mechaniczne pod D-Padem
    • Przełączniki dodatkowe: brak
    • Żyroskop: tak
    • Silniki wibracyjne: 2 asymetryczne
    • Bateria: 860mAh
    • Polling rate: 1000Hz Wired, 125/1000Hz wireless (dwa tryby)
    • Dostępne wersje kolorystyczne: Biała, Szara (Crush 550), Pomarańczowa (Crush Defender)1
    • Stacja dokująca: Brak
    • Cena (wersja podstawowa): 270zł

    Specyfikacja pochodzi ze strony producenta i własnych obserwacji

    1. Dla chętnych, można dokupić dodatkowy, magnetyczny faceplate w innym kolorze. ↩︎

    Wstępne odczucia i obserwacje

    Tę sekcję zacznę od skórzanego etui dołączonego do Crush 550. Wykonano je z sztywnego tworzywa pokrytego sztuczną skórą. Na bardziej reprezentacyjnej stronie znajduje się wzór szachownicy, a ciekawym detalem jest suwak – a dokładniej zawieszka ułatwiająca jego otwieranie, która przypomina nitkę toru Le Mans. Wnętrze etui zostało zaprojektowane z myślą o funkcjonalności: oprócz miejsca na kontroler znajduje się tam wytłoczka na dodatkowe gałki analogów oraz dongle 2.4G. W pokrywie etui przewidziano również miejsce na zapasowe podstawy analogów. Zaznaczam jednak, że nie mam pewności, czy etui wchodzi w skład podstawowego zestawu, ale wiem, że można je bez problemu dokupić osobno.

    Do zestawu dołączono przewód USB-C w czarnym oplocie (co jest miłym akcentem, bo czarne gumowe kable, które dominują w większości padów, bywają irytujące). Przewód ma około metr długości, a na jego złączach znajdują się loga producenta. Niestety, mimo że oplot jest dobrej jakości, to jego sztywność pozostawia wiele do życzenia. Dongle 2.4G ma standardowe wymiary – to czarny prostopadłościan z założoną zaślepką na port USB. Częściowo transparentny, z delikatnymi nacięciami, które nadają mu interesujący wygląd.

    Crush 550 zaskoczył mnie pod względem jakości wykonania – i to w pozytywnym sensie. Choć wykonano go z plastiku, na pierwszy rzut oka trudno to zauważyć. Warto wspomnieć, że PB Tails znane jest również z serii Metal Crush, która technicznie bazuje na tym samym modelu, ale posiada metalowy faceplate (niestety nie udało mi się ustalić, jak wygląda kwestia pozostałych elementów obudowy w tej wersji). Przyznam szczerze, że dałem się na to nabrać – początkowo nie zorientowałem się, że jest to jednak plastik. W mojej obronie mogę dodać, że gdy wyjąłem kontroler z opakowania, nie był on najcieplejszy, a jego ultra gładkie wykończenie oraz szary, połyskujący kolor wprowadziły mnie w błąd. Wracając – jakość wykonania oceniam jako genialną. Tworzywo użyte do produkcji jest najwyższej klasy, a sam kontroler został spasowany wyjątkowo dobrze. Choć można dostrzec kilka większych przerw między elementami faceplate, ogólne wrażenie pozostaje bardzo pozytywne.

    Cała seria Crush została zaprojektowana z myślą o nawiązaniu do legendarnego samochodu Porsche 550, a model Crush 550 powstał z okazji 70-lecia jego premiery. Wskazują na to liczne nadruki rozmieszczone na kontrolerze. Jego obłe kształty – które żartobliwie określam jako „balonowate”, bo wygląda trochę jak nadmuchany standardowy pad – sprawiają, że całkiem dobrze leży w większych dłoniach. Niestety, trudno mi ocenić, jak sprawdziłby się w przypadku mniejszych dłoni. Jest jednak pewien mankament – podczas użytkowania wymaga lekkiego „odchylenia się” i trzymania go stosunkowo blisko ciała, aby uniknąć dyskomfortu w nadgarstkach. Dla osób szerszych w ramionach lub przyzwyczajonych do nietypowego ułożenia rąk, może to nie stanowić problemu. Dla innych jednak może wymagać chwili przyzwyczajenia.

    Masa kontrolera może powodować dyskomfort, szczególnie w wersjach metalowych, które – jak wynika z opinii użytkowników – wypadają pod tym względem słabo. Plastikowa wersja jest lżejsza, ale nadal wyróżnia się w dłoniach. Coating również budzi mieszane uczucia. Choć osobiście jestem do niego przyzwyczajony, na dłuższą metę powoduje wysychanie skóry, co prowadzi do klejenia się dłoni i zmniejsza komfort podczas dłuższego użytkowania.

    Analogi w Crush 550 to nie standardowe K-Silvery JH16, a coś nowego. Na pierwszy rzut oka, po zdjęciu faceplate i nakładek, można by pomyśleć, że to JH16, ale to mylne wrażenie. W serii Crush (dokładniej w modelu Crush Defender) zadebiutowały analogi JS16, opracowane przez chińskiego producenta. Główna różnica między JH16 a JS16 to zastosowane sensory. Zamiast technologii Halla, JS16 wykorzystują sensory TMR (Tunnel Magnetoresistance). Różnią się one mniejszą podatnością na szumy i lepszymi wynikami w kwestii opóźnień (pomijając ADC i inne czynniki). Co ciekawe, sensory TMR są trudniejsze do zmierzenia pod kątem opóźnień, co wymagało wielu miesięcy pracy nad ulepszeniem metodologii testowej GPDL. W JS16 zauważalnie zmniejszono luz w centrum, choć trudno stwierdzić, czy to efekt zmiany mechanizmu centrującego. To zdecydowanie krok w dobrą stronę.

    W zestawie z Crush 550 otrzymujemy dwa komplety gałek analogowych. Domyślnie zamontowane są metalowe gałki w kształcie grzybka. Choć ich kształt jest w porządku, osobiście nie znoszę metalowych gałek – są zbyt gładkie (lustrzane wykończenie) i ciężkie, co sprawia, że łatwo wyślizgują się spod palców. Na szczęście drugi komplet to standardowe, ogumowane gałki. Nie wyróżniają się niczym szczególnym, ale są znacznie wygodniejsze i bardziej praktyczne.

    Główne przełączniki w Crush 550 to membrany – nie najgorsze, choć do ideału im sporo brakuje. Mają przyjemny skok i tactile klik, ale delikatnie się bujają w obudowie. Plus za podświetlenie, które poprawia czytelność w nocy. D-Pad to standardowy krzyżowy układ, a pod nim znajdują się przełączniki Mecha-tactile. Niestety, są dość liniowe, z minimalnym feedbackiem (poza cichym kliknięciem), ale inputy kątowe wykonuje się łatwo.

    Crush 550 - Góra

    Triggery to podstawowe przełączniki Hall Effect bez trigger locka, ale mają przyjemny kąt natarcia i opór. Bumpery są świetne – mają niski skok i łatwo je wcisnąć w każdym punkcie. Ogólnie, całość wypada dobrze. Między bumperami znajduje się przełącznik trybu pracy oraz przycisk do parowania, który pełni również funkcję wyłącznika.

    Na tylnej części kontrolera, oprócz dodatkowych nadruków, nie znajdziemy żadnych dodatkowych przełączników. Na dole znajduje się pasek LED, który w niektórych trybach podświetlenia może symulować światła hamulca – drobny smaczek dla motomaniaków.

    Wnętrze

    Aby dostać się do wnętrza Crusha 550, należy wykręcić 7 śrubek z przodu. Po ich zdjęciu bez trudu otwieramy obudowę, odsłaniając tył PCB pod plastikową pokrywą. Po wykręceniu kilku dodatkowych śrubek uzyskujemy pełny dostęp do całego PCB. Ogólna jakość wykonania jest przyzwoita, ale płytka jest dość podstawowa.

    Testy syntetyczne

    Pod względem input latency, Crush 550 wypada całkiem dobrze. W trybie przewodowym (Xinput) osiąga 6,5 ms, a w trybie Switch – około 12 ms. Po 2.4G w Xinput mamy 16 ms, natomiast w trybie Switch po 2.4G opóźnienie wynosi już 35 ms. Warto wspomnieć, że w przypadku 2.4G mamy dwa tryby Xinput: jeden z 1000 Hz polling rate i drugi z 145 Hz. Co ciekawe, testy pokazują, że tryb 145 Hz wypada lepiej pod kątem opóźnienia.

    Crush 550 - input latency
    Wszelkie testy można znaleźć na Gamepadla

    Jeśli chodzi o opóźnienia analogów, w trybie przewodowym wynoszą one około 9 ms, a po 2.4G – od 16 do 22 ms, w zależności od trybu. W tym przypadku tryb 145 Hz wypada lepiej niż 1000 Hz. Pozostałe tryby różnią się w granicach błędu pomiarowego, choć po Bluetooth analogi wypadają nieco gorzej niż przyciski.

    Kalibracja analogów w Crush 550 jest przyjemna, kontroler dobrze radzi sobie z asymetrią. Zewnętrzna martwa strefa jest komfortowa, choć na prawym analogu jest nieco wyższa. Mamy dwa tryby circularity, które nie skalują inputu, a po prostu usuwają limit. Wewnętrzna martwa strefa nie jest usuwalna (jak w starszych wersjach firmware), ale nie stanowi to dużej wady, ponieważ jest dość mała. Brak osiowej martwej strefy to kolejny plus. Rozdzielczość analogów (w trybie Xinput) wynosi około 320 pozycji, co jest w pełni wystarczające.

    Czas pracy na baterii w Crush 550 nie jest zły. Używałem go głównie w trybie z niższym polling rate, a przez cały okres testów musiałem ładować baterię tylko raz, po około 20 godzinach użytkowania.

    Podsumowanie PB Tails Crush 550

    Jako zagorzały fan retro muszę przyznać, że Crush 550 zrobił na mnie świetne wrażenie. Połączenie ciekawego designu, wygodnego kształtu i solidnego hardware sprawia, że kontroler świetnie się sprawdza w moim przypadku. Jednak to tylko moje odczucie – nie jest to sprzęt dla osób z mniejszymi dłońmi. Czy warto się nim zainteresować? Jeśli wygoda jest priorytetem, to może, ale obiektywnie kontroler nie wyróżnia się niczym specjalnym w porównaniu do konkurencji. Raczej traktowałbym go jako ciekawostkę lub uzupełnienie kolekcji, a jeśli ktoś szuka kontrolera, to zdecydowanie bardziej postawiłbym na Flydigi Vader 4 Pro.

    Ocena końcowa
    star
    star
    star
    star
    star
    4.3
    Jakość wykonania
    4.7
    star
    star
    star
    star
    star
    Analogi
    4.4
    star
    star
    star
    star
    star
    Triggery
    3.8
    star
    star
    star
    star
    star
    Przełączniki główne
    3.9
    star
    star
    star
    star
    star
    Komfort użytkowania
    4.6
    star
    star
    star
    star
    star
    Testy syntetyczne
    4.1
    star
    star
    star
    star
    star
    thumbs up Zalety
    • Wzorowa jakość wykonania
    • Bardzo przyjemne i innowacyjne analogi
    • Dość przyjemny dla osób o większych dłoniach
    • Nie najgorsze przełączniki
    • Całkiem przyjemne wyniki w testach syntetycznych
    • Dość bogate wyposażenie dodatkowe
    thumbs down Wady
    • Brak dodatkowych przełączników
    • Zbyt wysoka cena
    Udostępnij ten artykuł