PowerA jest w Polsce raczej znane z tanich i przeciętnych kontrolerów. Jednak modelem OPS V3 Pro producent postanowił podbić serca graczy PC. Osobiście nie byłem entuzjastycznie nastawiony na premierę tego kontrolera, zwłaszcza patrząc na cenę – konkurencja oferuje po prostu ciekawsze rozwiązania w podobnym przedziale. Niedawno jednak pojawiła się okazja, by kupić ten interesujący sprzęt za śmiesznie niską cenę, więc postanowiłem zaryzykować. Jakie są moje wrażenia? Zapraszam do lektury!
Opakowanie


OPS V3 Pro dociera do nas w stosunkowo dużym, ciemnoszarym pudełku z licznymi nadrukami informującymi o kontrolerze. Całość prezentuje się klasycznie, jak w przypadku większości kontrolerów, więc nie będę się nad tym rozwodził. Wewnątrz kartonu znajduje się… drugi karton – tym razem w odcieniach szarości i pomarańczy – ozdobiony grafiką przedstawiającą (prawdopodobnie) cybernetycznego żołnierza. W środku znajdziemy sam kontroler oraz akcesoria. Na wewnętrznej ściance opakowania widnieje rozwinięcie skrótu OPS, czyli OverPowered Series.


Specyfikacja
- Layout: Xbox
- Łączność: Wired, 2.4G, BT
- Kompatybilność: PC, Mobile
- Złącza: USB-C, stacji dokującej
- Analogi: K-Silver JH16
- Triggery: Hall effect z dwustopniowym trigger lockiem
- Przełączniki główne: Mecha-tactile pod ABXY i D-Padem
- Przełączniki dodatkowe: 6 remapowalnych, 4 z tyłu + 2 dodatkowe bumpery
- Żyroskop: brak
- Silniki wibracyjne: dwa asymetryczne
- Bateria: 1500mAh
- Dostępne wersje kolorystyczne: Czarna
- Stacja dokująca: w zestawie
- Cena: 100$ (MSRP, na polskim rynku od 450zł)
Specyfikacja pochodzi ze strony producenta.
Wstępne odczucia i obserwacje
Po przetestowaniu wielu padów mogę powiedzieć nieco więcej o kablu USB-C. Ma on około 2 metry długości i (w końcu) jest w czarnym oplocie. Niestety, jest dość sztywny i słabo układa się na biurku.

Stację dokującą do OPS V3 Pro omówię jednocześnie z odbiornikiem, ponieważ jedno bez drugiego praktycznie nie ma sensu. Stacja jest dość masywna – waży tyle samo, jeśli nie więcej, co sam kontroler, mimo swoich niewielkich rozmiarów. Podstawa stacji jest ogumowana, co w połączeniu z jej sporą masą sprawia, że dobrze trzyma się biurka. Kontroler mocowany jest magnetycznie, choć osobiście wolałbym nieco słabszy magnes, ponieważ nie da się zdjąć pada z docka bez użycia drugiej ręki. Stacja wyposażona jest również w port USB (poza tym odpowiedzialnym za zasilanie), w którym znajduje się wpięty odbiornik 2.4G – niewielki, pozbawiony przycisków, ale zapewniający bezproblemowe parowanie z kontrolerem. Na froncie docka znajduje się mała dioda informująca o ładowaniu.


Przechodząc do sedna, OPS V3 Pro to bardzo masywny kontroler – wagowo porównywalny do Flydigi Apex 4. Jakość wykonania stoi na wysokim poziomie i jest to jeden z lepiej wykonanych kontrolerów, z jakimi miałem styczność. Na gripach znajdziemy fakturowaną gumę, mającą poprawić chwyt, ozdobioną miniaturowymi logotypami producenta (nie wiem, na ile zostało to „zapożyczone” od Sony i ich rozwiązania w DualSense). Niestety, w mojej opinii jest ona dość nieprzyjemna w dotyku, choć dobrze spełnia swoje zadanie. Kontroler posiada również podświetlenie RGB, które działa bez zarzutu i oferuje całkiem żywe kolory.
Analogi w OPS V3 Pro to już trochę klasyka gatunku – mamy tu minimalnie zmodyfikowane K-Silvery JH16 (szkoda, że nie pojawiły się tu JS16, czyli analogi typu TMR). Ich feelingu nie będę omawiał, bo robiłem to już nie raz. Same gałki mają średnią wysokość i w teorii wyposażone są w jakiś rodzaj anti-friction ringa, jednak jego działanie jest wręcz tragiczne – nie zapewnia płynnej pracy. Ciekawym rozwiązaniem jest natomiast system regulacji wysokości, który działa poprzez obrót gałki w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Ogumowanie gałek jest dobre, choć nie najlepsze.
Przełączniki Mecha-tactile pod przyciskami ABXY w OPS V3 Pro to niestety spore rozczarowanie – to jedna z gorszych implementacji, z jakimi się spotkałem. Pracują bardzo szorstko, a do tego mają dość wysoki pre-travel, co utrudnia wykonywanie szybkich inputów. Dodatkowo, producent najwyraźniej potraktował nazwę „tactile” aż nazbyt dosłownie – przełączniki mają wyczuwalne dwa punkty oporu: jeden powodowany przez membranę, a drugi przez sam przełącznik. Sprawia to wrażenie, jakby producent nie mógł się zdecydować, czy mają to być membrany, czy mecha-tactile. Na szczęście D-Pad wypada znacznie lepiej – charakteryzuje się dobrym pre-travelem, umożliwia bezproblemowe wykonywanie inputów kątowych i jest stabilny. Dodatkowo zastosowano tu bardzo dobrze zaprojektowany pivot, który uniemożliwia jednoczesne wciśnięcie więcej niż dwóch przycisków naraz.

Bumpery w OPS V3 Pro nie należą do najgorszych, z jakimi się spotkałem. Pracują jednak zbyt lekko jak na mój gust, choć mają delikatny, minimalnie wyczuwalny klik. Są łatwe do naciśnięcia w każdym punkcie, ale ich ogólny feeling jest po prostu przeciętny. Triggerom, na pierwszy rzut oka, trudno coś zarzucić – ich sprężyna i skok są poprawne, podobnie jak wielkość i kąt nachylenia. Duże zastrzeżenia mam jednak do trigger locka, który jest… praktycznie bezużyteczny. Choć fizycznie działa dobrze, to jest to jedynie prosty stopper, a nie pełnoprawny przełącznik. Co gorsza, aby skorzystać z trybu trigger locka, trzeba najpierw włączyć odpowiedni profil w ustawieniach. Jeśli nie stworzymy dodatkowych profili, oba triggery – niezależnie od pozycji blokady – będą działały tak samo. Między triggerami znajdują się dwa dodatkowe przełączniki. Ich umiejscowienie i wysokość są na tyle dobrze przemyślane, że nie trzeba być użytkownikiem claw gripu, aby komfortowo z nich korzystać.


Z tyłu, poza stykami docka, znajdziemy cztery dodatkowe przyciski. Ich umiejscowienie jest przeciętne – są zdecydowanie za wysoko i wydają się zaprojektowane z myślą o claw gripie, podczas gdy ani kształt, ani masa kontrolera tego nie sugerują. Dodatkowo zastosowane przełączniki mają nieco za wysoki pre-travel i są zbyt twarde. Na tyle kontrolera znajduje się również przełącznik do remapowania przycisków i zmiany podświetlenia. Na spodzie umieszczono przełącznik do zmiany trybu połączenia, parowania oraz przełącznik do zmiany profilu.
Zajżyjmy do środka
Po wykręceniu wszystkich śrubek znajdujących się z tyłu OPS V3 Pro, możemy bez żadnego siłowania się z zatrzaskami zdjąć tylną część obudowy. Pod nią ukazuje się tylna strona płytki drukowanej wraz z silnikami wibracyjnymi, tylnymi przełącznikami, triggerami oraz stykami docka umieszczonymi na małej płytce (tej nie chciałem demontować). Po odłączeniu tasiemki i wykręceniu dwóch śrubek mocujących główną płytkę możemy bezproblemowo dostać się do drugiej płytki, na której znajdują się przełączniki D-Pada i przyciski funkcyjne. Na froncie głównej płytki OPS V3 Pro zastosowano w pełni mechaniczne przełączniki Kailh (takie same jak pod D-Padem), a także te same przełączniki pod bumperami oraz nieco niższe, zmodyfikowane analogi. Ogólna jakość wykonania i lutowania PCB jest wzorowa – nie znalazłem pozostałości topnika, a wszystkie luty są wykonane perfekcyjnie.




Benchmarki
OPS V3 Pro, na domyślnym firmware, był na początku nieco rozczarowujący, patrząc na pierwsze benchmarki. 600 Hz polling rate w trybie przewodowym i 250 Hz przy 2.4G to może nie jest słaby wynik, ale szczerze mówiąc, w cenie ponad 400 zł oczekiwałbym wyższego odświeżania. Sytuacja staje się jednak ciekawsza, gdy spojrzymy na benchmarki w GPDL, bo OPS V3 Pro właśnie przejął koronę najszybszego kontrolera bezprzewodowego, wyprzedzając 8BitDo Ultimate 2C wireless. Dodatkowo plasuje się w czołówce najszybszych kontrolerów przewodowych, zarówno pod względem opóźnień przełączników, jak i analogów.

Jeszcze ciekawiej robi się, jeśli wgramy firmware 0.1.5. Wtedy otrzymujemy upragnione 1000 Hz polling rate w trybie przewodowym i 500 Hz przy połączeniu 2.4G. Wyniki stają się jeszcze bardziej imponujące, gdy spojrzymy na dane w GPDL, ponieważ OPS V3 Pro właśnie zdemolował konkurencję, osiągając (jako pierwszy, bijąc wcześniej testowanego BigBig Won Blitz2, którego nieznacznie go wyprzedził) wynik poniżej 5 ms bezprzewodowo, zarówno dla przełączników, jak i analogów. W trybie przewodowym jest równie dobrze – wynik poniżej 3 ms. Do Bluetooth można się jednak przyczepić, ponieważ jego opóźnienie wynosi 15 ms, a dodatkowo występują spore skoki, dochodzące nawet do 40 ms.
Kalibracja analogów w OPS V3 Pro jest bardzo dobra, choć nie idealna. Wewnętrzna martwa strefa może zostać w pełni usunięta, a zewnętrzna jest bardzo niska. Dodatkowo mamy tu 13-bitowy ADC (chyba, trudno to jednoznacznie ocenić), co zapewnia bardzo wysoką rozdzielczość analogów. Kształt zewnętrznej martwej strefy jest dość dobry i, co ważne, względnie symetryczny. Niestety, recentering wypada dość słabo – jest sporo powyżej normy dla K-Silverów JH16. W moim egzemplarzu wynosi około 5-6% oddalenia od centrum.

Czas pracy na baterii, dzięki dość dużej pojemności, wynosi około 20 godzin użytkowania, a pełne ładowanie trwa około dwóch godzin. Dodatkowo stacja dokująca pozwala na dłuższą pracę, jeśli przyzwyczaimy się do odkładania kontrolera na stację.
Software
Oprogramowanie do PowerA OPS V3 Pro występuje w naturze. To bardzo prosta aplikacja, która działa po prostu dobrze, choć nie idealnie. Największym problemem jest usuwanie mapowania przełączników, ponieważ nie da się usunąć pojedynczego bindu. Można w niej oczywiście dostosować martwe strefy analogów, triggerów, ich krzywe, a także podświetlenie RGB.



Podsumowanie PowerA OPS V3 Pro
Będąc szczerym, OPS V3 Pro, mimo bycia ciekawym kontrolerem, w mojej opinii nie jest godny polecenia. Bardziej traktowałbym go jako benchmark, pokazujący, co można osiągnąć w testach syntetycznych (choć na dzień dzisiejszy, został już wyprzedzony). Pewnie gdybym napisał takie coś na jakimś forum, od razu zostałbym zjedzony, więc wyjaśnię to od razu. Niestety, ten kontroler ma zbyt wiele wad – zaczynając od bardzo słabej implementacji przełączników mecha-tactile, przez przeciętne bumpery, bezsensowny trigger lock, aż po słabe przełączniki dodatkowe (jedynie te pomiędzy triggerami ratują sytuację).
Oczywiście, nie jest tak, że OPS V3 Pro ma same wady, bo mimo wszystko oferuje bardzo dobry D-Pad, genialny performance w testach syntetycznych oraz dołączoną w zestawie stację dokującą. Niemniej jednak, wad jest na tyle dużo, że trudno mi polecić ten kontroler.
Test i recenzja TP-Link RE235BE – Największy skok w historii repeaterów? Prawie
MCHOSE K7 Ultra – test i recenzja – chiński czołg do zadań specjalnych?