Inawaken Dawn Ms, jak już może wiecie, to produkt średnio-nisko budżetowego rynku przewodowych słuchawek dokanałowych. Według mnie ich strona wizualna została zaprojektowana naprawdę wybitnie, to samo mogę powiedzieć o komforcie użytkowania. Czy jednak brzmienie dorównało swoim poziomem tym dwóm aspektom? O tym dowiecie się w dalszej części recenzji, na którą serdecznie zapraszam!
Opakowanie i zawartość
Jak to w przypadku każdych IEM-ów bywa, wraz ze słuchawkami, otrzymujemy w pudełku również komplet akcesoriów. W opakowaniu znajduje się etui, dwużyłowy przewód 2-pin oraz 6 par nakładek w różnych rozmiarach, z czego połowa z nich ma wąski, a druga część, szeroki kanał. Pozwala to lepiej dostosować rezonanse do waszego kanału słuchowego. Warto oczywiście spróbować obu wariantów, również ze względu na możliwie lepszą wygodę użytkowania. Niestety, zabrakło w opakowaniu wymiennych filtrów akustycznych, które przy takiej cenie produktu, mogłyby się w nim już znaleźć.

Wykonanie i wygoda
Komfort użytkowania Dawn Ms stoi na naprawdę wysokim poziomie i podczas testów, słuchawek używało mi się bardzo przyjemnie. Słuchawki wykonane są w głównej mierze z przezroczystej żywicy, w którą zatopiony jest piękny, malowany ręcznie, unikatowy faceplate. Obudowy złącz, dysze oraz splitter niestety nie są metalowe, a plastikowe, choć jest to jak najbardziej uzasadnione ceną produktu. Przewód nie przenosi niepożądanych dźwięków na słuchawki i jest miękki, aczkolwiek umieszczony na nim suwak mógłby z nieco mniejszą łatwością poruszać się po przewodzie.

Niestety, tak samo, jak w przypadku niedawno testowanych Kiwi Ears KE4, brak wentylacji przedniej komory może prowadzić do wyginania się przetwornika podczas wkładania słuchawek do uszu (driver flex). W trakcie testowania słuchawek kilka razy zdarzyło mi się doświadczyć tego problemu, aczkolwiek nie uważam, że jest to poważna i skreślająca produkt wada. Niemniej jednak takie rozwiązanie ma także zaletę, jaką jest poprawiona izolacja od otoczenia, która w Dawn Ms stoi na dość wysokim poziomie.
Dysze mają średnicę 6.4 mm w najszerszym punkcie, a na ich końcu znajduje się element utrzymujący nakładkę na słuchawce, co eliminuje problem zostawania nakładek w kanale, po wyjęciu słuchawek.
Brzmienie
Przejdźmy teraz do tej mniej kolorowej części recenzji, czyli opisu brzmienia Dawn Ms, które jest… niezłe, aczkolwiek nie porywa. Słuchawki mają niemalże te same problemy związane ze strojeniem, co ponad dwukrotnie tańsze Truthear Gate, więc jestem zdziwiony wyceną recenzowanego tutaj produktu.

Balans tonalny jest zdecydowanie przechylony w stronę jasnego brzmienia, ale z domieszką sporej ilości, co prawda nie najlepiej poprowadzonego basu. Czy takie brzmienie ma szansę wpasować się w gust słuchacza? Tak, aczkolwiek spora część utworów brzmi na tych słuchawkach momentami zbyt ostro i papierowo, choć nie powiedziałbym, że nienaturalnie. Czy konkurencja w podobnej cenie robi to lepiej? Tak, pierwszymi z brzegu przykładami mogą być Truthear Zero: RED, czy ponad dwukrotnie tańsze 7Hz Salnotes Zero:2. Jeśli poszukujemy natomiast bardzo podobnego brzmienia, w mniejszych pieniądzach, choć ze słyszalnie mniejszą ilością basu, to jak już wcześniej wspomniałem, naprzeciw wychodzą nam Truthear Gate (około 70 złotych z Amazon).
Jednym z istotnych atutów Dawn Ms jest ich relatywnie wysoka impedancja. Dodatkowo mają one dobre właściwości w zakresie redukcji rezonansu, co razem zapewnia dużą tolerancję nawet na mniej sprzyjające neutralnej reprodukcji sygnału źródła dźwięku, oczywiście o ile te nie generują szumów. Użytkownicy recenzowanych tutaj słuchawek nie muszą więc martwić się o współczynnik tłumienia.

Podsumowanie – Inawaken Dawn MS
Inawaken Dawn Ms zachwycają świetnym designem i wygodą użytkowania. Wykonane z przezroczystej żywicy, z ręcznie malowanymi faceplate’ami, prezentują się stylowo, aczkolwiek brzmienie pozostawia według mnie wiele do życzenia. Brak wentylacji przedniej komory zwiększa izolację, ale może również prowadzić do problemu wyginania się przetwornika podczas wkładania słuchawek do uszu (driver flex).
Pod względem dźwięku wypadają dostatecznie, choć momentami brzmią ostro i papierowo. W tej cenie istnieją lepiej dostrojone modele, takie jak Truthear Zero: RED czy 7Hz Salnotes Zero:2. Dawn Ms są idealne dla fanów estetyki, ale ich brzmienie może nie każdemu przypaść do gustu.
Sprzęt do testów udostępnił sklep Linsoul
Test i recenzja TP-Link RE235BE – Największy skok w historii repeaterów? Prawie
MCHOSE K7 Ultra – test i recenzja – chiński czołg do zadań specjalnych?