Producenci słuchawek z roku na rok coraz bardziej prześcigają się w wymyślaniu nowych konstrukcji, które pozwolą kolejnym osobom przekonać się do słuchania muzyki w sposób nieinwazyjny dla innych. Edifier Comfo Q należą do nurtu słuchawek typu clip-on, który coraz bardziej zyskuje popularność ze względu na brak izolacji od otoczenia oraz osadzenie poza kanałem słuchowym. Jak wypada to w praktyce?

Opakowanie i zawartość

Comfo Q przychodzą do nas w możliwie prostym zestawie, który pomaga obniżyć ich cenę poniżej 200 zł. Poza słuchawkami i etui ładującym dostajemy jedynie przewód USB-C.

Edifier Comfo Q set

Wykonanie i wygoda

Gdy uwzględnimy cenę Comfo Q, tracimy w zasadzie możliwość krytyki tych słuchawek z perspektywy wykonania. Zarówno etui, jak i słuchawki pokryte są perłowo białym plastikiem, którego minimalna faktura ładnie zakryje małe ryski. Zawias w case-ie jest solidny i nie lata, to samo można powiedzieć o magnesie trzymającym słuchawki w miejscu. Moje jedyne „ale” to brak miejsca, w którym można podważyć wieczko od etui, ponieważ bez niego palec potrafi się ześlizgnąć pozostawiając pokrywkę w zamkniętej pozycji.

Edifier Comfo Q close up

Obie słuchawki są w pełni identyczne i nie posiadają na sobie oznaczeń stron. Choć może wydawać się to głupie, to podoba mi się takie rozwiązanie. Dlaczego? Otóż lewa słuchawka to zawsze ta, którą wyciągamy z lewej strony etui ładującego. Nie ważne, które ucho opuściła ta słuchawka przed zamknięciem case-a, po wyciągnięciu kanały ustawią się tak, jak włożone zostały słuchawki.

Pod kątem wygody Comfo Q robią dokładnie to co reklamują. Nie wypadają z uszu i nie powodują dyskomfortu podczas noszenia. Dzięki połączeniu trzymania się w uszach oraz odporności na wodę (IP56), słuchawki dobrze nadają się do wiosennych wyjść na dwór, gdzie nawet brak kaptura nie zaszkodzi Comfo Q. Niestety muszę wspomnieć, że potrafią się przemieszczać po małżowinie, co ważne okaże się w następnej sekcji.

Edifier Comfo Q pair

Brzmienie

Jak brzmią Comfo Q? Nie wiem.

Zanim ktoś zacznie podważać moje zdolności jako recenzenta, to pozwolę sobie wytłumaczyć o co mi chodzi. Ze względu na specyficzne ułożenie w małżowinie bardzo łatwo spowodować, żeby oś głośnika nie pokrywała się z osią naszego kanału słuchowego. Gdyby znajdowały się nieco bliżej, to ciężko by było nie wcelować w kanał, ale też nazywałyby się słuchawkami dousznymi typu earbuds, które też mają swoje wady, jednak one leżą bardziej po stronie przylegania.

Z drugiej strony znalezienie się dalej od wejścia do kanału pozwoliłoby wiązce o szerokości 60-70 stopni (choć przy tak małym źródle mówimy raczej o 150-360 stopniach przez znaczącą większość zakresu) na rozproszenie wystarczające na trafienie w kanał jakąś bezpośrednią lub minimalnie pośrednią drogą, ale wtedy byłyby to słuchawki wokółuszne, nauszne lub (odchodząc wystarczająco daleko) głośniki.

Edifier Comfo Q case

Konstrukcja używa w Comfo Q powoduje, że te lekkie przesunięcia na małżowinie, które były wspomniane wcześniej, potrafią zmienić słuchawki ze zbyt jasnych w głośnik z odpiętym tweeter-em, i to taki z crossover-em na 2000 Hz. Ciężko mi tu winić Edifier-a, bo koncept ten jest skazany na porażkę od samego początku, niezależnie co wykombinują inżynierowie odpowiedzialni za akustykę – bez kompensacji mierzącej sygnał chociaż na wejściu kanału, taka pozycja źródła dźwięku jest prawie niemożliwa do wyratowania. Może uda się Wam trafić akurat na złotą pozycję, która da Wam dobry dźwięk, ale ja jestem zmuszony powstrzymać się od konkretów, bo jakikolwiek dokładny opis wprowadzi każdą czytającą osobę w błąd… albo przechylę do tyłu głowę i mnie również wprowadzi.

Aplikacja, sterowanie i bateria

Edifier ConneX oferuje użytkownikowi bardzo duże możliwości dostosowania słuchawek pod nasze potrzeby. Od wyboru co możemy sterować ze słuchawek, przez funkcję czujnika umieszczenia słuchawki w uchu, aż po czułość z jaką rejestrowane są dotknięcia na słuchawkach. Mamy tutaj nawet opcję usuwania wody z portów głośników, a także parametryczne EQ.

Trzeba przyznać, że możliwość wyboru czułości panelu, znajdującego pod logiem Edifier, się jest czymś, co powinno się znaleźć w każdych słuchawkach, których głównym sterowaniem jest dotyk. Choć na początku zdarzyło mi się mieć problem z aktywacją panelu, to po dostosowaniu tego aspektu wewnątrz aplikacji, słuchawki zawsze robią to czego od nich oczekuję pod względem sterowania.

W teście syntetycznym udało mi się osiągnąć ponad 8 godzin odtwarzania muzyki na pojedynczym naładowaniu słuchawek, co pokrywa się deklaracjami producenta i powinno wystarczyć na dzień pracy w biurze, szczególnie jeśli w trakcie przerwy słuchawki umieścimy w etui. Pozwoli to na odzyskanie 2 godzin odsłuchu w 15 minut.

Podsumowanie

Nie widzę sensu zakupu tego typu słuchawek pod kątem bycia faktycznymi słuchawkami, więc jest to raczej produkt stworzony do bardzo wąskiego grona konsumentów. Moim zdaniem, dużo lepszą alternatywą byłyby douszne TWS-y, które Edifier również posiada w swojej ofercie, albo w zasadzie każdy inny typ urządzenia emitującego sygnały akustyczne poza słuchawkami na przewodnictwo kostne. Niezależnie od tego do czego chcemy używać tego typu urządzenia, nie jestem w stanie go zarekomendować. Jak mam się do tego zmusić, to jeśli koniecznie chcecie mieć ten typ słuchawek, to Comfo Q nie odstają znacząco od konkurencji, jednocześnie nie strasząc swoją ceną.

Za udostępnienie sprzętu na recenzję dziękujemy firmie Edifier

Udostępnij ten artykuł