Klawiatury mechaniczne w formacie TKL czy 60% zdobyły serca graczy i pracowników biurowych, ale często brakuje w nich jednego kluczowego elementu – bloku numerycznego. Tutaj z pomocą przychodzą dedykowane urządzenia, takie jak recenzowany dziś Epomaker TH33. To kompaktowy, w pełni programowalny numpad, który obiecuje rozszerzyć funkcjonalność każdego stanowiska bez zajmowania cennej przestrzeni na biurku. Sprawdźmy, jak wypada w praktyce!
Specyfikacja
⦁ Layout: 30%
⦁ Łączność: przewodowa, 2,4 GHz, Bluetooth
⦁ Przełączniki: Wisteria Linear Switch V2
⦁ Typ przełączników: liniowy
⦁ Typ obudowy: closed design (zamknięta)
⦁ Podświetlenie: RGB
⦁ Keycapy: PBT, profil Cherry
⦁ Oprogramowanie: dostępne – QMK/VIA
⦁ Wymiary: 151.4×141.1×45.45 [mm]
⦁ Waga: +-370 gramów
⦁ Gwarancja: 2 lata
⦁ Cena: około 180 zł
Specyfikacja pochodzi ze strony producenta.
Opakowanie i zawartość
Urządzenie dociera do nas w pudełku utrzymanym w charakterystycznej dla marki, niebiesko-czarnej kolorystyce. Muszę przyznać, że design opakowania to jeden z jego mocniejszych punktów – jest minimalistyczny i przyjemny w odbiorze. Front zdobi szkic urządzenia oraz piktogramy informujące o kluczowych funkcjach, takich jak obsługa oprogramowania VIA, łączność Tri-mode czy obecność pokrętła multimedialnego. Całość prezentuje się estetycznie i nowocześnie, sugerując, że mamy do czynienia z produktem przemyślanym.
Po otwarciu pudełka naszym oczom ukazuje się TH33 odpowiednio zabezpieczony oraz zestaw akcesoriów. W komplecie otrzymujemy: kabel USB-C w oplocie, narzędzie 2w1 (keycap i switch puller), zapasowe przełączniki, keycap oraz instrukcję obsługi. Można stwierdzić, że jest to przeciętna zawartość opakowania – ani plus, ani minus. Producent dorzuca to, co niezbędne do rozpoczęcia pracy i ewentualnej wymiany przełączników, ale nie zasypuje nas zbędnymi gadżetami. Biorąc pod uwagę cenę i przeznaczenie sprzętu, jest to zestaw w zupełności wystarczający.
Jakość wykonania i wygląd
Po wyjęciu z pudełka Epomaker TH33 robi zaskakująco dobre wrażenie. Choć w specyfikacji czytaliśmy o tworzywie ABS, w rzeczywistości mamy do czynienia z produktem, który organoleptycznie prezentuje się bardzo solidnie. Matowa, czarna obudowa jest przyjemna w dotyku i nie zbiera odcisków palców tak łatwo, jak można by się spodziewać. Co najważniejsze, spasowanie elementów stoi na bardzo wysokim poziomie – nic tutaj nie trzeszczy, a konstrukcja sprawia wrażenie zwartej bryły.
To, co jednak najbardziej przykuwa wzrok i buduje charakter tego urządzenia, to świetnie wyglądające keycapy. Producent postawił na klasyczną, dwukolorową estetykę łączącą jasne, beżowe klawisze numeryczne z ciemnoszarymi klawiszami funkcyjnymi. Taka kolorystyka, w połączeniu z czytelną, czarną czcionką, nadaje całości przyjemny, nieco nostalgiczny klimat retro, który świetnie kontrastuje z nowoczesną formą obudowy.
Wizualną kropką nad „i” jest podświetlenie. W tym modelu zastosowano diody LED umieszczone pod każdym przełącznikiem (per-key), co zapewnia równomierne rozproszenie światła.
O samej konfiguracji i trybach RGB rozpiszę się szerzej w dalszej części tekstu, ale warto zaznaczyć, że w Epomaker TH33 iluminacja pełni rolę gustownego dodatku, a nie krzykliwego gadżetu. Rzut oka na spód urządzenia ujawnia dbałość o ergonomię. Znajdziemy tam cztery solidne gumowe podkładki zapobiegające ślizganiu się numpada po blacie oraz dwustopniowe, rozkładane nóżki. Dzięki nim możemy dostosować kąt nachylenia TH33, co znacznie poprawia komfort pracy.
Podświetlenie
Jak już wspomniałem, wizualna strona tego malucha stoi na wysokim poziomie, a uruchomienie podświetlenia tylko utwierdza w tym przekonaniu. Iluminacja w Epomaker TH33 to prawdziwa uczta dla oczu. Kolory są nasycone, żywe i bardzo intensywne. Nie ma tu mowy o wyblakłych, „brudnych” odcieniach, które często spotyka się w tańszych konstrukcjach czy keypadach biurowych.
Niestety laik, który wyjmie urządzenie z pudełka, może mieć spory problem z odnalezieniem się w gąszczu skrótów klawiszowych. Co więcej, pełna kontrola nad oświetleniem (np. precyzyjny dobór barwy RGB) odbywa się poprzez oprogramowanie VIA/QMK. Choć jest to potężne narzędzie, jego interfejs nie należy do najbardziej przyjaznych dla nowicjuszy. Jeśli więc nie jesteś entuzjatą customowych klawiatur, pierwsza konfiguracja światełek w Epomaker TH33 może wymagać chwili cierpliwości i lektury instrukcji.
Keycapy
Przechodząc do elementu, z którym mamy najczęstszy fizyczny kontakt, Epomaker TH33 serwuje nam pewną niespodziankę. Producent zdecydował się tutaj na zastosowanie tworzywa ABS. W świecie entuzjastów klawiatur mechanicznych materiał ten często ustępuje miejsca bardziej wytrzymałemu PBT, jednak w tym konkretnym przypadku ABS broni się znakomicie. Muszę przyznać, że nakładki są po prostu bardzo ładne. Ich retro kolorystyka (połączenie szarości i beżu) nie tylko świetnie wygląda na zdjęciach, ale też dodaje urządzeniu charakteru.
Gdzie więc leży haczyk? Patrząc czysto technicznie, na papierze można było się pokusić o coś lepszego. Tworzywo PBT jest standardem pożądanym ze względu na odporność na ścieranie i „wyświecanie” się z czasem. Wybór ABS w Epomaker TH33 może być dla purystów pewnym minusem, sugerującym oszczędność producenta. Jeśli jednak nie planujecie pisać na numpadzie powieści, ten „minus” szybko przestaje mieć znaczenie w codziennym użytkowaniu.
Przełączniki i stabilizatory
Sercem każdego mechanika są przełączniki, a te zamontowane w Epomaker TH33 potrafią pozytywnie zaskoczyć. Już od pierwszego wciśnięcia czuć, że mamy do czynienia z dopracowaną konstrukcją. Są to niezwykle płynne przełączniki, co w dużej mierze jest zasługą tego, że zostały one smarowane fabrycznie, samo klikanie generuje bardzo przyjemny dźwięk – głęboki i satysfakcjonujący, daleki od taniego plastiku.
Jeśli chodzi o charakterystykę pracy, switche te działają liniowo i nie wymagają dużej siły nacisku. Obiektywnie rzecz biorąc są lekkie, co sprzyja szybkiej pracy i nie męczy dłoni. Tutaj jednak wkrada się kwestia osobistych preferencji – osobiście wolę cięższe sprężyny, które dają bardziej zdecydowany opór pod palcem. Na szczęście, dzięki hot-swap, wymiana na inny model to kwestia kilku minut.
Choć większe klawisze (jak Enter czy długie „0”) pracują poprawnie, to perfekcjoniści mogą zauważyć drobny mankament. Fabryczne stabilizatory mogłyby otrzymać ciut więcej smaru. Nie jest to poziom, który irytuje grzechotaniem, ale do absolutnej ciszy i „maślaności” brakuje tam odrobiny więcej lubrykantu na drucikach.
Poniżej znajdziecie soundtest klawiatury Epomaker TH33:
Bateria i łączność
W kwestii komunikacji z komputerem Epomaker TH33 nie uznaje kompromisów. Producent wyposażył ten model w trzy tryby pracy (tri-mode): klasyczny przewód USB-C, Bluetooth oraz łączność radiową 2.4 GHz. Podczas testów każdy z nich działał świetnie i bez problemu. Parowanie jest błyskawiczne, a stabilność połączenia stoi na najwyższym poziomie.
Jeśli chodzi o zasilanie, sytuacja wygląda uczciwie. Wewnątrz obudowy znalazło się ogniwo o pojemności 2000 mAh. Trzeba przyznać szczerze: bateria nie jest ogromna, lecz jest to w pełni uzasadnione ograniczonym miejscem w tak kompaktowej bryle. Nie jest to jednak wada dyskwalifikująca, a raczej cecha konstrukcyjna.
W praktyce jest to po prostu okej bateria, która wystarczy na długie godziny nieprzerwanej pracy, pod jednym warunkiem – musimy rozsądnie zarządzać oświetleniem. Jeśli zniwelujemy efekty RGB lub zmniejszymy ich jasność, czas pracy na jednym ładowaniu drastycznie wzrośnie. Przy włączonej pełnej iluminacji na 100% jasności, Epomaker TH33 będzie domagał się kabla znacznie częściej, co jest standardem w świecie świecących akcesoriów bezprzewodowych.
Oprogramowanie
Prawdziwa siła tego numpada drzemie nie w przełącznikach, a w kodzie. Wsparcie dla standardu QMK/VIA to najpotężniejsze oprogramowanie, jakie można obecnie znaleźć w świecie klawiatur, i to ono czyni z Epomaker TH33 narzędzie dla profesjonalistów.
Ogromnym atutem tego rozwiązania jest wygoda – konfigurator nie wymaga instalowania żadnych podejrzanych aplikacji na dysku, gdyż całość działa w przeglądarce internetowej. To tutaj dzieje się magia: od prostego przypisywania skrótów, po skomplikowane makra. Największe wrażenie robią jednak różne warstwy (layers). Dzięki nim ten niewielki keypad może obsługiwać setki komend, a jeden klawisz może mieć wiele funkcji w zależności od tego, którą warstwę aktywujemy (np. sterowanie muzyką na jednej, a skróty do Photoshopa na drugiej).
Należy jednak uczciwie ostrzec mniej zaawansowanych użytkowników. Interfejs VIA jest nastawiony na czystą funkcjonalność, przez co wygląda dość surowo. W porównaniu do kolorowych, graficznych nakładek znanych marek gamingowych, środowisko to może być mniej przejrzyste dla laika. Brak tu intuicyjnych samouczków, więc pierwsza konfiguracja i zrozumienie logiki warstw może wymagać chwili nauki i cierpliwości.
Podsumowanie Epomaker TH33
Epomaker TH33 to sprzęt, który udowadnia, że w kategorii akcesoriów biurowych wciąż jest miejsce na innowacje i charakter. To nie jest tylko „doczepiany” blok numeryczny, ale pełnoprawne narzędzie dla entuzjastów, które pod wieloma względami deklasuje konkurencję.
Do niepodważalnych zalet należy zaliczyć jakość wykonania i kulturę pracy. Konstrukcja Gasket Mount w połączeniu z fabrycznie smarowanymi, gładkimi przełącznikami zapewnia świetne doznania akustyczne i czystą przyjemność z klikania. Urządzenie broni się również estetyką – retro keycapy i intensywne podświetlenie wyglądają po prostu znakomicie. Od strony technicznej, niezawodna łączność w trzech trybach oraz potężne możliwości konfiguracji poprzez QMK/VIA (warstwy, makra) czynią z niego wszechstronny kombajn do zadań specjalnych. Nie obyło się jednak bez kilku potknięć…
Oprogramowanie działające w przeglądarce, choć potężne, może być barierą dla mniej zaawansowanych użytkowników („laików”), podobnie jak skomplikowane sterowanie podświetleniem z poziomu klawiszy. Purystów może nieco uwierać zastosowanie tworzywa ABS (zamiast PBT) oraz stabilizatory, które dla idealnej ciszy wymagałyby odrobiny własnej inwencji i smaru. Należy też pamiętać, że kompaktowa bateria wymusza rozsądne zarządzanie energią przy włączonym RGB.
Mimo tych drobnych uwag, bilans zysków i strat jest jednoznaczny. Jeśli korzystasz z klawiatury TKL lub 65% i brakuje Ci numpada, Epomaker TH33 jest wyborem, który z czystym sumieniem mogę polecić. To funkcjonalny, ładny i solidny sprzęt, który wart jest swojej ceny i miejsca na blacie!

Dziękuję serdecznie firmie Epomaker, bez której udziału ta recenzja by nie powstała.

















Test i recenzja TP-Link RE235BE – Największy skok w historii repeaterów? Prawie
MCHOSE K7 Ultra – test i recenzja – chiński czołg do zadań specjalnych?