Jak mówią starsi: „co się odwlecze, to nie uciecze”, i podobnie było z moim testem Amazfit T-Rex 3 Pro. Po kilku miesiącach testowania podstawowej wersji T-Rex 3, przyszedł czas na wersję Pro, która – nie będę owijał w bawełnę – pozytywnie mnie zaskoczyła. Producent nie poszedł na łatwiznę i nie ograniczył się do kosmetycznych zmian. Zamiast tego otrzymaliśmy porządnie dopracowaną ewolucję, która w kilku aspektach może konkurować z droższymi modelami innych marek. Czy warto dopłacić te kilkaset złotych do wersji Pro? Po miesiącu intensywnych testów jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie.

tocSpis treści

    Pierwsze wrażenia i jakość wykonania

    Amazfit T-Rex 3 Pro wita nas czarną jak smoła obudową, która prezentuje się zdecydowanie bardziej „bojowo” niż standardowa wersja. To nie przypadek – producent zastosował tu tytanową ramkę oraz przyciski wykonane ze stopu tytanu klasy 5, co od razu czuć w ręku. Zegarek waży około 52 gramy bez paska, czyli jest zauważalnie lżejszy od podstawowego modelu. Ta różnica może wydawać się niewielka, ale podczas całodziennego noszenia naprawdę robi różnicę.

    Warto jednak pamiętać, że mimo twardości tytanu, może być on bardziej podatny na drobne zarysowania niż niektóre inne materiały. Rysy dotyczą głównie warstwy tlenku tytanu powstającej na powierzchni, a nie samego metalu, i można je stosunkowo łatwo usunąć, ale mogą być widoczne w codziennym użytkowaniu.

    Największą zmianą względem standardowego Amazfit T-Rex 3 jest zastosowanie szkła szafirowego zamiast Gorilla Glass. To rozwiązanie znane z droższych zegarków premium, i trzeba przyznać, że sprawdza się znakomicie. Przez miesiąc testów, w tym kilka wycieczek po lesie na grzybobranie i regularne bieganie, nie zauważyłem ani jednej ryski na szkle. Szkło szafirowe, jest bardziej odporne na zarysowania niż Gorilla Glass, jednak ma swoje wady – gdy dojdzie do pęknięcia, roztrzaskuje się w drobny mak, podczas gdy Gorilla Glass pozostaje w jednym kawałku. To spora zaleta dla osób aktywnych, które nie chcą się martwić o przypadkowe zarysowania. Sam posiadam prywatnie zegarek z szkłem szafirowym i przez lata użytkowania nie miałem z tym żadnego problemu.

    Amazfit T-Rex 3 Pro

    Konstrukcja Amazfit T-Rex 3 Pro spełnia normy wojskowe MIL-STD-810G i oferuje wodoszczelność 10 ATM z certyfikatami nurkowania do 45 metrów. Producent deklaruje też odporność na temperatury od -30°C do +70°C. Choć nie miałem okazji testować tych skrajnych wartości (przełom jesieni i zimy w Polsce to jednak nie Syberia), ale podczas mroźnych poranków zegarek działał bez zarzutu.

    Wyświetlacz AMOLED – rekordowa jasność

    Ekran to kolejny element, w którym Amazfit T-Rex 3 Pro pokazuje pazury. Wyświetlacz AMOLED o przekątnej 1,5 cala i rozdzielczości 480×480 pikseli oferuje jasność szczytową na poziomie 3000 nitów – to o 50% więcej niż w standardowej wersji T-Rex 3 (2000 nitów). W praktyce oznacza to doskonałą czytelność nawet w pełnym słońcu, co sprawdziłem podczas jesiennych spacerów, gdy nisko zawieszone słońce potrafiło być wyjątkowo dokuczliwe.

    Amazfit T-Rex 3 Pro

    Kolory są żywe i nasycone, czerń głęboka jak studnia, a reakcja na dotyk natychmiastowa.
    Co ciekawe, producent zachował też pełną obsługę fizycznymi przyciskami, więc możemy sterować zegarkiem również w rękawiczkach – przydatna funkcja podczas zimowych aktywności.

    Latarka LED – więcej niż gadżet

    To nowość w Amazfit T-Rex 3 Pro, która początkowo wydawała mi się zbędnym dodatkiem, ale szybko zmieniłem zdanie. W górnej części koperty zegarka umieszczono dwukolorową latarkę LED, oferującą światło białe w czterech poziomach intensywności oraz światło czerwone. Maksymalna jasność to 200 lumenów, a w trybie boost nawet 300 lumenów.

    Podczas porannych biegów czy wieczornych spacerów z psem, latarka w Amazfit T-Rex 3 Pro okazała się niezwykle przydatna. Nie zastąpi oczywiście dedykowanej latarki czołowej, ale do oświetlenia ścieżki czy znalezienia kluczy w plecaku sprawdza się znakomicie. Dodatkowym atutem jest tryb SOS dla sytuacji awaryjnych. Jedyną wadą jest to, że regulacja jasności odbywa się przyciskami, a zegarek nie pokazuje graficznie aktualnego poziomu – drobny mankament w całkiem przemyślanej konstrukcji.

    Amazfit T-Rex 3 Pro

    Rozmowy telefoniczne i funkcje smart

    W przeciwieństwie do podstawowego Amazfit T-Rex 3, wersja Pro została wyposażona w głośnik i mikrofon umożliwiające prowadzenie rozmów telefonicznych przez Bluetooth. Jakość połączeń jest przyzwoita – rozmówcy słyszą nas dobrze, jednak dla mnie głos był zbyt cichy. Musiałem trzymać zegarek dość blisko głowy, żeby dobrze słyszeć, i musiało być w miarę cicho w otoczeniu. To funkcja, której nie używałem codziennie, ale kilka razy okazała się ratunkiem, gdy miałem zajęte ręce.

    Amazfit T-Rex 3 Pro obsługuje też asystenta głosowego Zepp Flow, który radzi sobie ze sterowaniem funkcjami zegarka. Początkowo oficjalnie nie obsługiwał języka polskiego – dostępne były jedynie angielski, francuski, niemiecki, włoski, hiszpański, japoński, koreański i portugalski. Szczęśliwie, kilka dni temu pojawiła się aktualizacja Zepp Flow 2.2.0, która dodała pełne wsparcie dla języka polskiego. Teraz możemy swobodnie rozmawiać z zegarkiem po polsku bez obejść przez ChatGPT-4o.

    Mapy offline i nawigacja – prawdziwa rewolucja

    To obszar, w którym Amazfit T-Rex 3 Pro naprawdę błyszczy. Ulepszone mapy offline są znacznie bardziej szczegółowe niż w podstawowej wersji – oferują lepszy kontrast, gęstszą siatkę dróg oraz większą liczbę punktów POI. Dodatkowo możemy teraz wyszukiwać miejsca bezpośrednio na zegarku i tworzyć trasy punkt po punkcie lub automatyczne pętle o zadanej długości.

    Amazfit T-Rex 3 Pro

    Nawigacja z instrukcjami głosowymi w Amazfit T-Rex 3 Pro działa bez zarzutu, a dzięki 32 GB pamięci możemy pobrać mapy wielu regionów. Podczas jesiennych wypadów na grzyby funkcja śledzenia trasy i możliwość powrotu tą samą drogą okazała się bezcenna. GPS nawiązuje połączenie błyskawicznie (zwykle w ciągu 10-15 sekund) dzięki obsłudze sześciu systemów satelitarnych w trybie dual-band.

    Podczas testów zauważyłem jednak pewien problem z dokładnością śledzenia tras. Aplikacja czasami ścinała zakręty podczas biegania, co zmniejszało precyzję rejestracji trasy. To problem, który zgłaszają również inni użytkownicy w internecie, więc nie jest to jednostkowy przypadek. Producent prawdopodobnie będzie musiał popracować nad tym w przyszłych aktualizacjach firmware.

    Sport i zdrowie – ponad 180 możliwości

    Amazfit T-Rex 3 Pro oferuje ponad 180 trybów sportowych, w tym nowości jak rucking czy nurkowanie rekreacyjne. Każdy znajdzie coś dla siebie, szczerze mówiąc z tej ogromnej liczby regularnie używałem może dziesięciu.

    Pomiary zdrowotne stoją na wysokim poziomie. Czujnik BioTracker 6.0 monitoruje tętno, saturację krwi, poziom stresu i temperaturę skóry. Jeśli chodzi o dokładność pomiarów typu tętno czy saturacja krwi, nie ma różnicy między T-Rex 3 a T-Rex 3 Pro – oba używają tego samego sensora. Nowością jest funkcja BioCharge pokazująca nasz poziom energii – ciekawa opcja, choć jej przydatność jest wątpliwa. Monitoring snu działa bardzo dobrze, analizuje wszystkie fazy oraz ocenia ryzyko bezdechu sennego.

    Bateria – maraton bez ładowarki

    Tutaj Amazfit T-Rex 3 Pro pokazuje prawdziwą klasę. Akumulator 700 mAh zapewnia do 25 dni pracy w trybie typowego użytkowania. W praktyce przy włączonym Always-On Display, codziennych treningach z GPS i regularnym sprawdzaniu powiadomień, zegarek wytrzymywał u mnie 12-14 dni. To wynik, który zostawia konkurencję daleko w tyle.

    Amazfit T-Rex 3 Pro

    Przy intensywnym korzystaniu z GPS czas spada do około 38 godzin w trybie dokładnym lub 85 godzin w trybie oszczędnym. Ładowanie trwa około dwóch godzin od zera do pełna, co przy takiej żywotności jest w pełni akceptowalne. Szkoda tylko, że producent nadal stosuje magnetyczne ładowanie zamiast indukcyjnego.

    Aplikacja Zepp i ekosystem

    Aplikacja Zepp to centrum dowodzenia naszym Amazfit T-Rex 3 Pro. Interfejs jest przejrzysty, choć miejscami przeładowany opcjami. Wszystkie dane zdrowotne i treningowe są czytelnie prezentowane, a możliwość synchronizacji ze Stravą czy Google Fit to duży plus.

    Niestety, nie obyło się bez mikrotransakcji – niektóre zaawansowane funkcje analizy snu czy treningów wymagają subskrypcji Zepp Aura. To trend, który obserwuję u wielu producentów i szczerze mówiąc, nie podoba mi się dopłacanie za funkcje w sprzęcie wartym półtora tysiąca złotych.

    Dla kogo jest Amazfit T-Rex 3 Pro?

    Po miesiącu testów mogę stwierdzić, że Amazfit T-Rex 3 Pro to zegarek dla osób aktywnych, potrzebujących wytrzymałego sprzętu z długim czasem pracy na baterii. Świetnie sprawdzi się u biegaczy, rowerzystów, miłośników wędrówek czy po prostu osób, którzy nie chcą się martwić o codzienne ładowanie.

    Amazfit T-Rex 3 Pro

    Nie jest to jednak propozycja dla osób eleganckich – masywna konstrukcja i militarny design nie pasują do garnituru. Jeśli szukasz czegoś bardziej uniwersalnego, lepiej rozejrzeć się za innymi modelami.

    Podsumowanie Amazfit T-Rex 3 Pro

    Amazfit T-Rex 3 Pro to udana ewolucja sprawdzonej konstrukcji. Za około 1500 złotych otrzymujemy zegarek z tytanową ramką, szafirowym szkłem, świetną baterią i bogatym zestawem funkcji. Latarka LED to więcej niż gadżet, ulepszone mapy robią świetne wrażenie, a możliwość prowadzenia rozmów telefonicznych może się przydać.

    Największymi zaletami są wyjątkowa żywotność baterii (12-14 dni przy intensywnym użytkowaniu), bardzo jasny i czytelny wyświetlacz AMOLED 3000 nitów, wytrzymała konstrukcja z tytanu i szafirowego szkła, oraz rozbudowane funkcje nawigacyjne z mapami offline. Do tego dochodzi praktyczna latarka LED z trybem SOS i ponad 180 trybów sportowych dla każdego.

    Nie jest to jednak urządzenie bez wad. Masywna konstrukcja nie wszystkim przypadnie do gustu, brak ładowania indukcyjnego to niewykorzystana szansa, a mikrotransakcje w aplikacji pozostawiają niesmak. Niektóre funkcje jak BioCharge wydają się być bardziej marketingowym chwytem niż realną wartością dodaną. Dodatkowo, problemy z dokładnością śledzenia tras podczas biegania mogą frustrować użytkowników dbających o precyzję pomiarów.

    Amazfit T-Rex 3 Pro

    Czy warto wybrać wersję Pro? Jeśli zależy Ci na najlepszej możliwej wytrzymałości i dodatkowych funkcjach jak latarka czy rozmowy telefoniczne – zdecydowanie tak. Różnica w cenie względem podstawowego T-Rex 3 jest uzasadniona wprowadzonymi ulepszeniami. To solidny zegarek dla wymagających użytkowników, który potrafi konkurować z droższymi propozycjami innych marek.

    Jak to zwykle bywa – nie ma róży bez kolców, ale Amazfit T-Rex 3 Pro jest bardzo blisko ideału. Za rozsądne pieniądze dostajemy kawał solidnego sprzętu, który sprawdzi się zarówno podczas codziennych aktywności, jak i bardziej wymagających przygód.

    Polecane
    Ocena końcowa
    star
    star
    star
    star
    star
    4.6
    Jakość wykonania
    5
    star
    star
    star
    star
    star
    Łączność
    4.5
    star
    star
    star
    star
    star
    Aplikacja
    4.5
    star
    star
    star
    star
    star
    Funkcje
    5
    star
    star
    star
    star
    star
    Pomiary
    4
    star
    star
    star
    star
    star
    thumbs up Zalety
    • Tytanowa ramka i przyciski ze stopu tytanu klasy 5
    • Szkło szafirowe zamiast Gorilla Glass
    • Bardzo jasny wyświetlacz AMOLED
    • Praktyczna latarka LED (200/300 lumenów w trybie boost) z trybem SOS
    • Ulepszone mapy offline z wyszukiwaniem miejsc i tworzeniem tras
    • Nawigacja z instrukcjami głosowymi
    • Wyjątkowa żywotność (do 25 dni w trybie typowym, 12-14 dni przy intensywnym użytkowaniu)
    • Synchronizacja ze Stravą i Google Fit
    thumbs down Wady
    • Tytan może być bardziej podatny na drobne zarysowania
    • Problemy z dokładnością śledzenia tras
    • Latarka nie pokazuje graficznie aktualnego poziomu jasności
    • Zbyt cichy głośnik
    Subskrybuj
    Powiadom o
    guest
    0 Komentarze
    Najstarsze
    Najnowsze Najwięcej głosów
    Udostępnij ten artykuł