Jeśli interesujecie się sprzętem komputerowym, to z pewnością słyszeliście o Redragonie. Kiedyś marka nie była tak popularna jak obecnie, szczególnie w Polsce. „Czerwony Smok” wypuszczał produkty dość tanie i wątpliwej jakości – podobnie jak np. Genesis, który dominował pod względem popularności w segmencie sprzętu „na start”. Od około dwóch lat oferta Redragona zdecydowanie się rozszerzyła, nie tylko w zakresie klawiatur, ale również słuchawek i myszek, a co ważne – większość z tych produktów wypada dziś naprawdę dobrze. Firma poprawiła zarówno wykonanie, jak i specyfikacje swoich urządzeń. Jak zatem wypada model Uranus Pro? To najdroższa klawiatura w ofercie marki, ale czy oznacza to, że najlepsza? Sprawdźmy!

tocSpis treści

    Spcyfikacja:

    ⦁ Rozmiar: 75% (exploaded)
    ⦁ Łączność: Przewodowa / bezprzewodowa (2.4 GHz / Bluetooth)
    ⦁ Przełączniki: Redragon Leopard L
    ⦁ Typ przełączników: Liniowy
    ⦁ Typ obudowy: non-floatkey (zamknięta)
    ⦁ Podświetlenie: RGB
    ⦁ Materiał keycapów: PBT
    ⦁ Oprogramowanie: Obecne
    ⦁ Wymiary: 333 × 146 × 37 [mm]
    ⦁ Waga: 1700 g

    Opakowanie i zawartość

    Sposób pakowania Uranusa, mimo wyższej ceny, nie różni się od tańszych modeli. Zarówno design pudełka, jak i jego zawartość są identyczne, co przy klawiaturze dwa razy droższej od pozostałych budzi lekki niedosyt. Czuć, że Redragon nie jest jeszcze firmą, która buduje wokół swoich topowych sprzętów „aurę premium” już na etapie otwierania opakowania – a szkoda, bo konkurencja coraz częściej dorzuca w zestawach miłe drobiazgi: od zapasowych keycapów, przez ściereczki, po minimalistyczne etui podróżne.

    W pudełku znajdziemy:

    • klawiaturę Redragon Uranus Pro K732,
    • keycap & switch puller,
    • przewód USB-C na USB-A (klasyczny, dość sztywny, niestety bez oplotu),
    • cztery dodatkowe przełączniki,
    • naklejki,
    • instrukcję.

    Zabrakło choćby najprostszej podpórki pod nadgarstki, a nawet choćby zestawu zamiennych keycapów lub dodatkowego plate’a. Przy klawiaturze, która aspiruje do miana „flagowca”, trochę szkoda – szczególnie jeśli konkurencja, jak Dark Project czy Akko, coraz częściej daje w pakiecie kilka dodatków.

    Jakość wykonania, wygląd i komfort użytkowania

    Redragon przyzwyczaił nas już do bardzo specyficznego kabla. Mam tu oczywiście na myśli te ich klasyczne skręcone końcówki o 90°, które zawsze oceniałem negatywnie – po pierwsze dlatego, że przy wymianie przewodu na własny trudno taki znaleźć, a po drugie dlatego, że takie rozwiązanie ogranicza swobodę prowadzenia kabla po biurku. Na szczęście, tym razem marka się opamiętała – w Uranusie Pro mamy klasyczny port USB-C na środku obudowy. Niestety, sam przewód nie powala: gumowany, sztywny, dość trudny do ułożenia, a o oplocie można tu tylko pomarzyć.

    Czym Uranus Pro wyróżnia się na tle tańszych Redragonów? Właściwie odpowiedź jest bardzo prosta – wykonaniem. Mamy tu obudowę z prawdziwego, ciężkiego aluminium. Klawiatura waży niemal dwa kilogramy i robi naprawdę duże wrażenie, szczególnie jeśli ktoś przesiada się z plastikowych konstrukcji. Spasowanie również jest świetne, nie ma mowy o żadnym przypadkowym „luźnym” elemencie – Redragon nadgonił konkurencję i faktycznie daje tu kawał solidnego sprzętu. Ale czy taka aluminiowa bryła to same zalety? Niekoniecznie, ponieważ w modelach plastikowych łatwiej uzyskać lepsze brzmienie.

    Uranus wraz z keycapami (o których za chwilę) jest bardzo wysoka – dużo wyższa niż większość modeli na rynku. Mimo że nie jestem fanem podkładek pod nadgarstki, to tutaj nawet ja przyznaję: bez podpórki komfort użytkowania drastycznie spada, szczególnie jeśli piszecie dłuższe teksty albo po prostu korzystacie z klawiatury nie tylko do gier. Szkoda, że producent nie dorzucił nawet najprostszej podpórki, ani nie daje jej jako opcji dokupienia.

    REDRAGON Uranus PRO K732 8

    Nieco szkoda, że Redragon nie pokusił się też o system regulacji kąta nachylenia – rozwiązanie znane np. z Dark Project ALU87A, gdzie do zestawu dorzucane są różne rodzaje gumowych podkładek wpływających na komfort pisania.

    Jak przystało na nowoczesną klawiaturę mechaniczną, Uranus Pro ma pełny hot-swap dla przełączników MX 3- i 5-pinowych. Oznacza to, że możecie wymieniać switche bez lutowania, dobierając takie, które pasują Wam pod względem charakterystyki czy dźwięku. Cieszy, że Redragon nie zostaje w tyle za konkurencją – w 2025 roku brak hot-swapa to już w tej klasie sprzętu powód do natychmiastowego skreślenia modelu z listy zakupowej.

    REDRAGON Uranus PRO K732 14

    Rozmiar

    Rozmiar klawiatury to tzw. 75% exploded, czyli forma pośrednia między 65% a TKL – mamy tu rząd funkcyjny, klawisze kierunkowe, Delete, Insert, PageUp/Down, ale bloki są wyraźnie oddzielone. Całość jest znacznie bardziej kompaktowa niż klasyczne TKL, a jednocześnie nie trzeba rezygnować z żadnej funkcjonalności. W dodatku, mamy do dyspozycji gałkę do regulacji głośności, z której to korzystam nagminnie.

    obraz 2025 07 06 195909876

    Wnętrze klawiatury

    Aby dostać się do wnętrza sprzętu, trzeba odkręcić cztery śrubki – niby standard, ale w tej cenie aż się prosi o magnetyczne zaczepy albo system „catch-ball”, jak w flagowej Mchose GX87.

    REDRAGON Uranus PRO K732 1

    Wnętrze Uranusa wygląda identycznie, co w większości pozostałych modeli marki. Mamy tu dwie warstwy pianek wygłuszających, poliwęglanową płytę mocującą z nacięciami typu flex-cut, co poprawia elastyczność całości i daje bardzo delikatne „ugięcie” podczas pisania. Konstrukcja typu gasket-mount (czyli PCB oraz plate są wsparte na bocznych uszczelkach, a nie przykręcone bezpośrednio do dolnej części obudowy) powoduje, że całość pracuje cicho, nie rezonuje i nie ma tu żadnego metalicznego pogłosu.

    W praktyce? Pisanie na Uranusie Pro jest po prostu przyjemne – dźwięk jest dość stłumiony, brak tu charakterystycznego „pingowania” spotykanego często w tańszych, aluminiowych klawiaturach, a całość pod palcami delikatnie „pracuje”. To nie poziom customów za 1500 zł, ale w tej półce cenowej (poniżej 500 zł) jest dobrze.

    Podświetlenie i bateria

    Redragon Uranus Pro korzysta z diod south-facing. Oznacza to, że światło rozprasza się mniej intensywnie niż w przypadku north-facing (czyli podświetlenia skierowanego na legendy). Ma to swój sens – south-facing pozwala na pełną kompatybilność z nakładkami w różnych profilach, bez zjawiska interferencji, czyli uderzania keycapa o obudowę switcha.

    Ale trzeba uczciwie przyznać: podświetlenie nie powala. Legendy nie są podświetlane, a efekt RGB to bardziej delikatny dodatek niż główny bohater. Jeśli liczycie na efekty jak z reklam Razera, będziecie rozczarowani – tu światło nie gra pierwszych skrzypiec, raczej dyskretnie podkreśla kontury klawiatury. Problemem jest też fakt, że keycapy, choć ładne, nie przepuszczają światła. W drugim wariancie kolorystycznym Uranusa RGB jest mocniejsze, ale design nie każdemu przypadnie do gustu.

    Redragon Uranus PRO K732 1 scaled 1
    Redragon Uranus PRO K732 2 scaled 1
    Redragon Uranus PRO K732 3 scaled 2
    Redragon Uranus PRO K732 4 scaled 1
    Redragon Uranus PRO K732 5 scaled 1
    Redragon Uranus PRO K732 6 scaled 1
    Redragon Uranus PRO K732 7 scaled 1
    Redragon Uranus PRO K732 8 scaled 1
    Redragon Uranus PRO K732 9 scaled 1

    Bateria? 4000 mAh – dokładnie tyle, ile obecnie uznaje się za rynkowy standard w tym segmencie. Przy korzystaniu z 2.4 GHz i pełnym podświetleniu wyciągałem z Uranusa 8–10 dni realnej pracy. Jeśli wyłączycie podświetlenie, ten czas jeszcze się wydłuży. Szkoda, że nie ma żadnego praktycznego sposobu na sprawdzenie poziomu baterii (ani w aplikacji, ani przez skrót klawiszowy). Konkurencja zaczyna już takie opcje wdrażać i Redragon tutaj wyraźnie odstaje.

    Keycapy

    REDRAGON Uranus PRO K732 13

    Keycapy Redragona to PBT, double-shot – co stało się już branżowym standardem nawet w tańszych modelach. Trwałość i odporność na ścieranie są wzorowe. W zestawie znajdziemy trzy kolory: czerń, biel i niebieski. Wygląda to bardzo estetycznie, nie jest przesadnie krzykliwe, co mi akurat pasuje – nie lubię „gamingowego” kiczu.

    Czcionka jest duża, prosta, umieszczona idealnie na środku, a znaki jasno-niebieskie – pod kątem czytelności bez zastrzeżeń. Ale profil ASA to rozwiązanie dość kontrowersyjne. To jeden z najwyższych profili na rynku, z głębokim wyprofilowaniem w środku klawisza. Dla osób przesiadających się z laptopa albo z low-profile może to być wręcz szok. Zdecydowanie nie jest to profil uniwersalny – po kilku dniach może wam doskwierać ból nadgarstków.

    Po raz drugi zaznaczę. Niestety, producent nie przewidział alternatywnych keycapów ani podpórki pod nadgarstki, co uznaję za spore niedopatrzenie. W tej cenie, nawet jako opcja dodatkowa, coś takiego powinno się pojawić.

    Moim zdaniem, zdecydowanie lepszym rozwiązaniem byłyby profil Cherry, który jest chyba najczęstszym wyborem wśród entuzjastów.

    Przełączniki, stabilizatory i brzmienie

    Redragon, jak zawsze, montuje własne przełączniki – tu Leopard L, występujące też w tańszym modelu Cyprus. To klasyczny liniowiec, typowo pod graczy: bez bumpa, aktywacja przy ok. 40-45g, jednak dokładnych danych producent niestety nie podaje. Feeling jest bardzo przeciętny – switche są lekkie, smarowane fabrycznie, przez co są dość przyjemne, dobrze się na nich pisze.

    Problemem jest dźwięk, który jest lekko mówiąc – przeciętny i może lekko drażnić. Pamiętajcie, że mówimy tu o klawiaturze za 500 złotych, gdzie konkurencja jest już bardzo mocna używając przeróżnych switchy i modyfikacji, aby dźwięk był jak najlepszy. Nie ma tu efektu tzw. „thocku”. Jest on dość stukotliwy, ale stosunkowo cichy, więc w porównaniu do testowanego ostatnio modelu Nova Pro K709, brzmienie to nie irytuje po kilku godzinach pisania. Nie mogę też powiedzieć, że popełniono tu jakiś błąd, ponieważ dźwięk jest poprawny, jednak w tej cenie można znaleźć klawiatury brzmiące znacznie, znacznie ciekawiej, zresztą, posłuchacie sami, lecz najpierw jeszcze coś o stabilizatorach…

    obraz 2025 07 06 195947443

    To jest zupełnie inna liga – PCB-mounty, porządnie przesmarowane, spacja i shift chodzą bardzo równo i cicho. Są obficie przesmarowane, co redukuje wszelkie nieprzyjemne dźwięki i zmniejsza tarcie, dzięki czemu korzystanie z nich to czysta przyjemność i w żaden sposób nie mogę się do nich przyczepić.

    Oprogramowanie

    Redragon niestety wciąż nie oferuje jednego, zunifikowanego oprogramowania do obsługi wszystkich swoich urządzeń. Zamiast tego, do każdego produktu trzeba instalować osobny program, co na dłuższą metę jest irytujące, zwłaszcza jeśli macie więcej niż jedno urządzenie tej marki na biurku. W 2025 roku, kiedy konkurencja coraz śmielej stawia na rozwiązania webowe (aplikacje w przeglądarce), Redragon trochę zostaje w tyle. Gdyby wypuścili przeglądarkowy soft – byłoby dużo wygodniej, bo obecnie coraz więcej osób po prostu tego oczekuje.

    Sam program do Uranusa Pro wygląda i działa… dokładnie jak w innych modelach Redragona. Interfejs jest prosty i spełnia swoje podstawowe zadanie. Zakres funkcji nie zaskakuje – możemy zmienić kolor i tryb podświetlenia, przypisać makra czy zmapować klawisze. Nie ma tu żadnych zaawansowanych bajerów pokroju ustawiania efektów pod konkretne gry, warstw czy współdzielenia profili między sprzętami – choć z drugiej strony – czy ktoś z tego korzysta?

    Na plus zaskoczyło mnie to, że Uranus Pro potrafi łączyć się z aplikacją nawet bez kabla – zmiany można wprowadzać także w trybie bezprzewodowym, czego wciąż nie gwarantuje wielu większych producentów. Niestety, podczas testów kilka razy zdarzyło mi się, że program odmawiał posłuszeństwa przy zmianie trybu RGB, zwłaszcza gdy klawiatura była w trybie 2,4 GHz. Po podpięciu odbiornika problem ustępował, ale niesmak zostaje.

    Największy minus? Brak jakiejkolwiek opcji podejrzenia stanu naładowania baterii, czy to w aplikacji, czy przez skrót klawiszowy. W tej klasie sprzętu to już właściwie powinien być standard – skoro klawiatura potrafi połączyć się z softem, powinna też dać tak podstawową informację użytkownikowi. Wielka szkoda, bo poprawa tego detalu wymagałaby naprawdę niewielkiej aktualizacji.

    image

    Podsumowanie Redragon Uranus Pro K732

    Uranus Pro to najdroższa klawiatura w ofercie marki, więc naturalnie oczekiwania wobec niej miałem sporo wyższe niż w przypadku innych modeli Redragona. Na papierze wygląda obiecująco, w praktyce – niestety, to nie jest sprzęt bez wad. Przede wszystkim trzeba sobie szczerze odpowiedzieć na pytanie: czy warto wydać na nią niemal 500 złotych? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, bo wszystko zależy od Waszych oczekiwań i poziomu wtajemniczenia w świat klawiatur mechanicznych.

    Zacznijmy od najmocniejszych stron Uranusa Pro. Największą zaletą jest bez wątpienia obudowa z aluminium. W tej półce cenowej spora część konkurencji nadal oferuje plastikowe ramy, które potrafią trzeszczeć po kilku miesiącach, a tu Redragon od początku daje uczucie solidności i pewności, że sprzęt przetrwa nawet kilka lat intensywnego użytkowania. Waga bliska dwóch kilogramów robi wrażenie nie tylko na biurku, ale i w rękach – czuć, że to nie jest zabawka. Na plus zasługuje również to, że Redragon w końcu zrezygnował z charakterystycznego, zagiętego przewodu, stawiając na standardowy port USB-C na środku obudowy, co otwiera drogę do korzystania z praktycznie każdego kabla na rynku.

    Trzeba też pochwalić keycapy – są solidne, wykonane z PBT, odporne na ścieranie i po kilku tygodniach dalej wyglądają jak nowe. Kolorystyka jest stonowana, nie ma efektu „gamingowego bazarku”, a cały zestaw trzyma się w eleganckim, nowoczesnym stylu. Hot-swap, dobra płyta mocująca i przyzwoite wygłuszenie to kolejne plusy – w tej cenie oczekuje się już takich standardów i Redragon dowozi.

    Oczywiście, nie ma sprzętu idealnego, a Uranus Pro ma swoje bolączki. Największy minus to zdecydowanie bardzo wysoki profil ASA. Brak podpórki pod nadgarstki sprawia, że po kilku godzinach pisania nadgarstki mogą solidnie dać się we znaki. O ile w grach to nie przeszkadza, o tyle podczas dłuższych sesji tekstowych odczujecie różnicę, szczególnie jeśli przesiadacie się z klawiatur laptopowych czy modeli o niższym profilu. Redragon nie oferuje żadnej podpórki nawet jako opcjonalnego akcesorium, co jest zaskakujące w tej klasie sprzętu. Szkoda też, że producent nie zdecydował się na szerszą ofertę kolorystyczną czy alternatywne profile nakładek, co obecnie staje się standardem u konkurencji.

    Kolejna sprawa to przełączniki Leopard L. Są poprawne, smarowane fabrycznie, ale niestety brakuje im charakteru – jeśli miałbym je porównać do konkurencyjnych Gateronów czy Waque, to wypadają dość blado, zarówno pod kątem feelingu, jak i dźwięku. W tej cenie można znaleźć modele, które brzmią po prostu ciekawiej i lepiej sprawdzają się zarówno w grach, jak i podczas codziennego pisania.

    No i ten brak możliwości sprawdzenia poziomu baterii – ani w aplikacji, ani przez skrót klawiszowy, nawet na diodzie. W 2025 roku to niestety spory minus i pokazuje, że soft Redragona wymaga jeszcze sporo pracy i dogonienia konkurencji, która już dawno wprowadziła takie funkcje.

    Czego zabrakło mi w tej klawiaturze, jeśli patrzymy na cenę? Zdecydowanie przełomowego feature’u, który uzasadniałby wyższą cenę względem poprzednich modeli. Dodatkowa płyta mocująca (np. FR4), możliwość prostego rozebrania bez śrubokręta, bardziej „kremowe” przełączniki czy chociażby wygodna podpórka pod nadgarstki sprawiłyby, że miałbym dużo mniej powodów do narzekań. Teraz mam wrażenie, że Uranus Pro to tak naprawdę model zbudowany w oparciu o dotychczasowe projekty, bez większych rewolucji.

    Podsumowując – nie mogę nazwać Uranusa Pro klawiaturą złą, bo absolutnie na to nie zasługuje. To bardzo solidny, poprawny sprzęt i dla wielu osób będzie świetną bazą do wejścia w świat bardziej zaawansowanych klawiatur mechanicznych. Z drugiej strony, nie jestem też w stanie nazwać jej klawiaturą wybitną, którą można polecać z czystym sumieniem każdemu – szczególnie, że na rynku pojawiło się sporo mocnych propozycji w tej cenie, często z ciekawszymi przełącznikami i lepszą ergonomią.

    Redragon ma tu ten sam problem, co kiedyś Dark Project z KD87A Skeleton – jeśli dopłacamy kilkaset złotych do aluminiowej obudowy i kilku kosmetycznych zmian, trudno uzasadnić taką inwestycję, skoro funkcjonalnie (i dźwiękowo!) niewiele się zmienia.

    Długo się zastanawiałem, czy dać Uranusowi Pro naszą „polecajkę” – po wielu godzinach testów i porównaniu z konkurencją stwierdzam, że tak, ale… z wyraźną gwiazdką. Polecam ten model tym, którzy szukają pierwszej poważnej, aluminiowej klawiatury do modowania, chcą mieć solidną bazę pod własne przeróbki lub po prostu zależy im na estetycznym wyglądzie na biurku i sprawdzonej jakości wykonania. Dla bardziej zaawansowanych i wybrednych użytkowników będzie to raczej „przystanek” na drodze do sprzętu klasy premium niż sprzęt na lata.

    Na dziś to sprzęt, który trudno jednoznacznie skreślić, ale i trudno się nim zachwycić. Polecajka z gwiazdką – z zastrzeżeniem, że nie jest to propozycja dla każdego, a raczej ciekawa alternatywa wśród budżetowych modeli aluminiowych na polskim rynku .Tak czy inaczej, warto mieć Uranusa Pro na radarze – szczególnie, jeśli traficie go na promocji, które producent uwielbia robić, więc jeśli zobaczycie ją w cenie 370 – 400 złotych to jest to idealna okazja, na dorwanie bardzo opłacalnego sprzętu.

    Polecane EnvyTech

    Recenzja jest możliwa dzięki firmie Redragon, która udostępniła sprzęt do testów.

    Ocena końcowa
    star
    star
    star
    star
    star
    4.2
    Zawartość
    4
    star
    star
    star
    star
    star
    Jakość wykonania
    4.6
    star
    star
    star
    star
    star
    Keycapy
    4
    star
    star
    star
    star
    star
    Przełączniki
    4
    star
    star
    star
    star
    star
    Stabilizatory
    4.5
    star
    star
    star
    star
    star
    Oprogramowanie
    4
    star
    star
    star
    star
    star
    thumbs up Zalety
    • Świetne wykonanie
    • Bardzo dobre stabilizatory
    • Układ południowy
    • Hot-swap 3- i 5-pin
    thumbs down Wady
    • Brak podkładki pod nadgarstki (dla wielu osób może być za wysoka)
    • Słabo wykonany przewód
    • Mało zmian względem tańszych modeli Redragona
    Udostępnij ten artykuł