Na obecnym rynku słuchawek dokanałowych łatwo znaleźć produkt, który nie zniechęca swoim brzmieniem. Rzadkością są jednak IEM-y, które wyróżniają się brakiem większych wad w reprodukcji dźwięku, stając się punktem odniesienia i wyzwaniem dla konkurencji, z zawadiackim uśmiechem na twarzy. Kiwi Ears KE4 mogą być właśnie tą rzadkością.

tocSpis treści

    Opakowanie i zawartość

    Dodatki, które towarzyszą KE4, stanowią kompletny zestaw akcesoriów niezbędnych do pełnego korzystania ze słuchawek. W zestawie znajdziemy same słuchawki, trzy rozmiary nakładek, przewód, etui oraz dwa dodatkowe komplety filtrów. Dzięki temu zestawowi można cieszyć się długotrwałym użytkowaniem słuchawek bez obaw o utratę jakości dźwięku spowodowaną zatkaniem filtrów po latach użytkowania.

    Wykonanie i wygoda

    KE4 to klasyczny przykład IEM-ów wykonanych z żywicy. Faceplate jest zatopiony pod jej wierzchnią warstwą, co eliminuje ostre krawędzie. Dysza oraz obudowy złącz na przewodzie, a także element, w którym kabel rozdziela się na dwie części (Y-splitter), są wykonane z metalu. Kabel jest miękki i nie przenosi dźwięków na słuchawki, a suwak nad Y-splitterem dobrze spełnia swoją rolę, nie przesuwając się po przewodzie.

    Brak wentylacji przedniej komory może prowadzić do wyginania się przetwornika podczas wkładania słuchawek do uszu. Ani ja, ani Listener nie doświadczyliśmy tego problemu, jednak Crinacle zwrócił na to uwagę w swojej recenzji. Może to być więc kwestia specyficznego egzemplarza, którą warto mieć na uwadze. Zaletą takiego rozwiązania jest jednak poprawiona izolacja, która w KE4 stoi na bardzo wysokim poziomie.

    Kierując się logiką i aktualnymi trendami w świecie słuchawek dokanałowych, KE4 zostały zaprojektowane tak, by ich kształt przypominał uśrednioną formę ludzkiego ucha. Niestety, zastosowanie czterech przetworników, w tym dwóch dynamicznych, wymusiło zwiększenie grubości obudowy, co negatywnie wpłynęło na komfort noszenia. W moim prawym uchu KE4 znikają i mogę je nosić godzinami bez problemu, jednak w lewym uchu odczuwam punktowy nacisk, który po 3-4 godzinach staje się uciążliwy.

    Krótka dysza o grubości 6 mm, w połączeniu z dołączonymi do zestawu nakładkami Kiwi Ears Flex Tips, zapewnia dobre ułożenie w kanale słuchowym. Nakładki mają pocienione ścianki przy wylocie, co pozwala na ich wyginanie i lepsze dopasowanie do ucha, podobnie jak w przypadku nakładek Spinfit.

    Brzmienie

    Jeśli czytaliście moje wcześniejsze recenzje, zapewne spodziewacie się, że w tym momencie szczęście się kończy, uśmiechy dzieci znikają, a ptaki milkną, ustępując miejsca lamentowi. Z wielką przyjemnością mogę jednak powiedzieć, że dziś nie będzie to miało miejsca. Kiwi Ears KE4 brzmią dokładnie tak, jak powinny brzmieć słuchawki.

    Nawet rozbieżność względem mojej krzywej jest w pełni uzasadniona i wykonana podręcznikowo. Zamiast tradycyjnej pochyłości, zastosowano tutaj półkę basową. Jednak precyzyjne wyprowadzenie podbicia oraz jego amplituda idealnie współgrają z zamierzonym efektem, dorównując uderzeniem basu do poziomu głośników oraz kompensując zmianę progu słyszalności dołu przy niższych poziomach głośności.

    Jedyną wadą, którą zauważyłem, jest nieznaczne podbicie o 0,5-1 dB w okolicach 300 Hz, co może powodować lekkie zamulenie dźwięku. Jest to jednak problem, który pojawia się głównie przy starszych utworach lub produkcjach mniejszych wytwórni. W przypadku nowszych produkcji, tworzonych na poprawnie skalibrowanych monitorach, ten mankament staje się praktycznie niezauważalny.

    Kiwi Ears KE4 graph

    Całość brzmienia opiera się na krzywej Diffuse Field z nachyleniem -1 dB/oct oraz półką basową na poziomie 6-7 dB. To brzmienie jest neutralne, ale dzięki podbiciu w dolnych rejestrach można cieszyć się nim na niższym poziomie głośności, zachowując przy tym odpowiedni balans tonalny. Warto wspomnieć, że taki charakterystyka dźwięku jest obecnie określana jako „Meta Tune” i można ją spotkać w kilku innych modelach. Jednak według pomiarów na Type 5128, to właśnie KE4 są najbliższe tej charakterystyce, jednocześnie będąc najtańszym wyborem spośród konkurencji.

    Najnowsze dzieło Kiwi Ears stawia mnie w trudnej sytuacji, ponieważ moim zadaniem jest krytyka, a tutaj trudno znaleźć punkty zaczepienia. Przesłuchałem dziesiątki, jeśli nie setki słuchawek — od tanich modeli dousznych kosztujących mniej niż złotówkę, po audiofilskie wokółuszne za 20, 35, czy nawet 47 tysięcy złotych. Miałem do czynienia z legendami, takimi jak HD600, HD800s, czy DCA Expanse. Moje Hexa, które towarzyszyły mi przy wielu realizacjach, również prezentują się godnie. Jednak żadne z tych słuchawek nie brzmią tak dobrze, jak recenzowane tutaj dokanałówki za 200 USD.

    Kiwi Ears KE4 impedance

    Oczywiście, jak to bywa, nie ma róży bez kolców, i również w przypadku dobrze brzmiących IEM-ów trudno znaleźć modele o idealnie liniowej impedancji. Podłączenie KE4 do źródła o wysokiej impedancji wyjściowej może skutkować brzmieniem typu V. Dlatego zalecam rozważenie użycia źródła z niską impedancją wyjściową, takiego jak CX31993, jeśli nie dysponujecie jeszcze odpowiednim źródłem.

    Podsumowanie – Kiwi Ears KE4

    Jak wspomniałem we wstępie, trudno znaleźć słuchawki idealne. Kiwi Ears KE4 również nie są wolne od wad: nieliniowa impedancja, duży rozmiar oraz ryzyko wystąpienia driver flex to problemy, które należy uwzględnić. Mimo to, trudno będzie mi znaleźć słuchawki, które oferują dźwięk równie bliski perfekcji. Nie pozostaje mi nic innego, jak korzystać z KE4 jako swoich głównych słuchawek i polecać je osobom poszukującym wyjątkowej jakości brzmienia.

    Polecane EnvyTech

    Sprzęt do testów udostępnił sklep Linsoul

    Ocena końcowa
    star
    star
    star
    star
    star
    4.5
    Jakość wykonania
    4.5
    star
    star
    star
    star
    star
    Komfort użytkowania
    4
    star
    star
    star
    star
    star
    Brzmienie
    4.9
    star
    star
    star
    star
    star
    thumbs up Zalety
    • Bardzo dobry tuning
    • Dobre wykonanie
    thumbs down Wady
    • Duży rozmiar
    Udostępnij ten artykuł